Mamusie, dokarmiacie?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #49207

    nucha

    Mam pyatnko, czy dokarmiacie swoje maluszki?Moj synek wlasnie dzisiaj skonczyl tydzien, niestety juz zaczelam dokarmiac, bo z mojej piersi jadl i jadl, konca nie bylo widac, a gdy zasypia i go odstawialam, zaczynal plakac i w szpitalu 3 razy mi go dokarmili po piersi i spokojnie lezal, az zasnal…:(
    Mam straszne rozterki z tego powodu, ale serce mnie sciska, gdy slysze przerazliwy krzyk glodnego dziecka.
    Karmie i piersia i mieszanka, nie chce calkowicie odstawic go od piersi, zeby troche tych przeciwcial mu dostarczyc.
    A ja jest u Was?Dokarmiacie i jakie sa Wasze odczucia??
    Pozdrawiam
    Ania i Olus ur. 24.06.2004

    #634931

    amber

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Mój synek w szpitalu też był dokarmiany i skończyło się to tak, że karmiłam piersią tylko 6 tygodni. Jeśli chcesz karmić to nie dawaj mu mieszanki, chyba ze tylko na noc. Jeśli masz dużo cierpliwości i samo zaparcia to przystawiaj dziecko non stop. Ja tego nie wytrzymałam i sie poddałam, a teraz żałuję. Maciek jest chorowity. Przeszedł już zapalenie płuc, teraz też zaczyna kaszleć. Wydaje mi się, że warto się pomęczyc dla dobra swojego dziecka. A podanie mieszanki najczęściej prowadzi do zatrzymania laktacji. Ja mało pokarmu miałam od samego początku, położne się dziwiły, bo piersi były ładnie wykształcone, wręcz modelowe do karmienia, ale niestety puste…
    A przybiera Twój synek na wadze??
    Powodzenia Wam życzę.

    Beata i Maciuś 11.02.2004



    #634932

    hania17

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Na poczatku moja Marysia też większośc czasu spędzała na jedzeniu. Jadła długo nawet do godziny i często. W szpitalu całą noc mi była przy piersi – miałam wrażenie że non stop. Teraz je co prawda co 2 – 3 godziny ale już krótko – kilka minut – wieczorem jedynie przed spaniem dłużej – chyba to lubi :)))
    Był okres kiedy też zastanawiałam się nad podaniem mieszanki. Już nawet kupiliśmy ale jednak obyło się bez niej i nadal stoi na półce.
    Teraz już mam spokój, ale kiedy Marysia miała około miesiąca wciąż slyszałam : dokarmiaj bo dziecko jest głodne, a poza tym nie bedziesz tyle karmić / czytaj: tyle czasu spędzać na karmieniu / tylko prześpisz noc. A ja się uparłam. Najważniejsze było dla mnie czy przybiera, więc sprawdzałam wagę. Okazało się że wszytko jest w normie, choć poczatkowo przybierała tygodniowo mniej. Ostatnio miala skok i przybrała pół kilo wciągu 2 tygodni – a teraz znowu wróciła do ok 17-18 dkg tygodniowo.
    Cieszę się więc z tego że karmiłam ją mimo namowy bliskich -wiem że oni też chcieli dobrze – i mam nadzieję że zaoowcuje jej to nasze karmienie życiem w zdrowiu i szczęściu. A tak poza tym to takie niesamowite uczucie jak je… A jak już zacznie Ci patrzeć w oczy i jeść a potem przerwie, uśmiechnie się i znowu bedzie jeść to chyba nie ma nic bardziej niesamowitego;))) i kochanego:)))
    Pozdrawiamy Was i życzymy wytrwałości.

    Wiola z Marysią 16.03.2004.

    #634933

    filipinka2004

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Ja musiałam dokarmiać córeczkę, ale to był dla mnie poważny argument przemawiający za walką o odbudowanie laktacji. Bardzo zależało mi żeby była karmiona tylko piersią. I dla niej zdrowo i dla mnie, no i do tego tanio.
    Kiedy Małgosia miała 5 tyg. okazało się, że za mało przybiera na wadze. Źle ssała i laktacja utabiblizowała się na zbyt niskim poziomie. W poradni laktacyjnej dostałam zalecenie karmienia w dzień co nie rzadziej niż co 3-4 godz, a w nocy 4-5. Po każdym karmieniu miałam odciągać pokarm przez 15 minut z każdej piersi (w systemie 7,5, i 3 minuty). Wypożyczyłam laktator elektryczny i zabrałam sie do dzieła. Po dwóch tygodniach zaskoczyło. Od kilku dni Małgosia nie jest dokarmiana ani ściągniętym mlekiem (zresztą też już pokarmu nie ściągam) ani bebikiem. Dodam jeszcze że nie była dokarmiana z butelki – żeby nie zaburzyć odruchu ssania – ale ze strzykawki (takiej wielkiej 60 mililitrowej) z drenem przylepionym do palca. Palec wkładałam jej do dzioba i już. Muszę jednak stwierdzić, że przez pierwszy tydzień beż pomocy mojej mamy i teściowej by się nie obeszlo bo ja cały czas albo karmiłam albo odciągałam. Acha, ze wspomagaczy laktacyjnych piłam (i piję) fito-mix, ziółka z herbapolu. I w ogóle dużo piję.
    Napisałam to wszystko, bo pomyślałam że może ci się przydać gdybyś zdecydowała że chcesz karmić tylko piersią. Pozdrawiam i niech ci się synek zdrowo chowa. Dokarmianiem się nie przejmuj tak bardzo. Przecież z piersi też je. W razie czego zawsze możesz popracować nad laktacją, jeśli uznasz że tak będzie lepiej. Pozdrawiam.
    Ps. Twój synek jest jeszcze bardzo maly i myślę że dziewczyny dobrze radzą żeby go przystawiać nawet non-stop. To też pobudza laktację. Nasza historia to wskazówka na troszkę później gdyby był coś nie tak. Powodzenia.
    Agnieszka i Małgosia – 08.05.2004

    Edited by Filipinka2004 on 2004/07/01 23:43.

    #634934

    gusia2004

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Mój synek ma 2 tygodnie i też dokarmiam. Pokarm mam tylko w nocy w wystarczającej ilości dla mojego malucha – w dzień wył z głodu i nie mogłam tego słuchać a nie jestem jak to mój mąż określił Matką Teresą i nie mam tyle cierpliwości żeby z głodnym wiszącym u piersi dzieckiem spędzać całe dnie i noce. Też karmię piersią jak tylko mam pokarm ale myślę, że we wszystkim trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek. Jeśli dziecko jest głodne to nie widzę powodu żeby je głodzić mimo wszystko – może proponuję tym mądrym paniom, które chórem krzyczą: nie dokarmiać!!! żeby same się przegłodziły kilka dni…. może to przywróci rozsądek.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę przede wszystkim dobrego samopoczucia – co na pewno przyda się i Tobie i maluszkowi. I wpłynie Wam na zdrowie :)))

    GUSIA2004 + Oskar (16.06.2004)

    #634935

    kata

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    ja 6- tygodniowego Dorianka karmię mieszanką a nad ranem i czasem w ciągu dnia z piersi, jeszcze w szpitalu (gdzie przwie trzy tyg. spędziłam) końskie dawki antybiotyków pochrzaniły mi laktację i mały źle przybierał i głodny był, więc pediatrzy zdecydowali o dokarmianiu i tak już zostało. To co mam w piersiach mu nie wystarcza, nawet jak uśnie to się budzi i ciągle głodny, a ja potem nie wiem ile ml mam mu zrobić, bo nie chcę go utuczyć, pozdrawiam

    Kasia i Dorianek 23.05.04



    #634936

    yessa

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Ja też dokarmiam. Po 10 dniach w domku i kontroli wagi okazało się, że Bartuś przybiera tak mało, że lekarz i położna jednoznacznie stwierdziły – dokładamy butlę. Teraz dokarmianie wypada jakieś 3-4 razy na dobę. Oczywiście najpierw podaję cyce, dopiero potem butlę. Na szczęście synek z powodzeniem pochłania wszystko co mokre, niezależnie czy ze smoka czy z piersi.
    Przystawiam dziecko do piersi często – nie wyobrażam sobie jednak karmienia non-stop.A gdzie dom, starszy syn, jakieś posiłki, pranie itp. Przecież nawet na spacer nie dałoby się wyjść!

    Pozdrawiam
    Jola

    #634937

    kaccha

    Re:Do amber

    Wiem, że mleko matki jest najlepsze, ale bardzo proszę, abyś nie straszyła mam dokarmiających (lub karmiących butlą) od razu chorobami. Piszę tego posta nie, żeby Cię urazić, ale ja przeżyłam prawie depresję z tego powodu. Pisałam zresztą o tym w poście „A ja nie mam mleka i koniec”. Próbowałam wszystkiego. Mała wisiała mi na piersi non stop i nic. Cały czas daję jej pierś (ma 2 miesiące) rano i wieczorem. Po wypiciu mleka z dwóch piersi Alicja wypija jeszcze z butli 120 ml. Więc tym bym dziecka nie nakarmiła! dzisiaj jesteśmy obydwie szczęśliwe. Ala najada się z butli, gaworzy i uśmiecha się. Jak przypomnę sobie pierwszy miesiąc to ciarki mi przechodzą. Nieprzespane noce, ciągły płacz dziecka i rady znajomych „nie możesz dokarmiać”, „wytrzymaj”. A ja wytrzymywałam, ryczałam, nie mogłam w ogóle cieszyć się dzieckiem, bo chęć karmienia dziecka mlekiem z piersi przysłaniała mi wszystko. Teraz już wiem, że nie każda matka ma pokarm , i że czasem jest lepiej dla dziecka, kiedy się go dokarmi.

    Pozdrawiam

    Kasia

    #634938

    kaccha

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Ja napisałam kiedyś posta pt. „A ja nie mam mleka i koniec” – tam wypowiadały się mamy dokarmiające, więc możesz poczytać.

    Kasia i Alicja (12.05.2004)

    #634939

    amber

    Re:Do amber

    Zacznijmy od tego, że ja nikogo nie straszę żadnymi chorobami. Napisałam tylko, że mój synek jest bardziej chorowity, słabszy itp. niż dzieci które są na piersi. Wiadomo nie jest to regułą, ale zaobserwowałam że zdarza się dosyć często. Przeciwciała zawarte w mleku matki są bardzo cenne.
    Forumowiczka której odpowiedziałam ma zaledwie tygodniowego synka i głównym problemem było to że maluszek usypia przy piersi. W przypadku gdy dobrze przybiera na wadze nie ma potrzeby dokarmiania. Takie maleńkie dzieci bardzo bezpiecznie czują się przy piersi, czują bliskość i ciepło matki. Znacznie lepsze w tej sytuacji było by wybudzanie dzieciaczka i nakłanianie do ssania. Gdybym po porodzie nie musiała spędzić w szpitalu 2 tygodni z pewnością nikomu bym nie pozwoliła Maćka dokarmiać. Niestety w szpitalu dzieci były codziennie ważone i pielęgniarki podnosiły alarm gdy tylko któreś dziecko zaczęło spadac na wadze. A przecież w pierwszych dniach po porodzie to normalne. I tak stwierdziły ze jednak może bym się zdecydowała dokarmic. Praktycznie nie pozostawiły mi wyboru. Nawet ja po pewnym czasie bojąc się kolejnych uwag na temat wagi mojego dziecka zaczęłam wciskać w niego te mieszanki. Owszem po nich dziecko było najedzone ale ja nie miałam możliwości aby laktacja się zwiększyła bo pierś była do ciumkania, a nie do najedzenia sie. Po prostu ze smoczka leciało szybciej i Maciej nie widział powodu by się męczyć.
    Napisałam, że jeżeli nucha ma wystarczająco dużo samozaparcia to niech podaje pierś jak najczęściej, a nie zastępuje to butalką. Przecież to jasne ze podanie mieszanki tak szybko jest prostą drogą do zaprzestania karmienia piersią. Jest tu wiele dziewcząt które spędziły z dzieckiem przy piersi całe 2 lub 3 miesiące. Owszem były wymęczone ale i szczęśliwe bo wygrały i karmią do tej pory. Nie jestem zwolenniczką zabijania się by tylko utrzymac laktację, sama przecież karmię już tylko i wyłącznie mieszanką i nie czuję się z tego powodu gorsza. Choć załuję, że zabrakło mi motywacji i wytrwałości. Może wtedy nie spędzilibyśmy tyle czasu w szpitalu…
    Co do chorób to akurat gdy byłam w szpitalu z Mackiem (miał wtedy 2 miesiące) obok w salach były inne dzieci i żadne z nich nie było karmione piersią. Moze to przypadek ale mi nasuwa się myśl że to jednak brak naturalnego karmienia nie daje tym dzieciaczkom takiej odporności.
    Gdybym chciała kogokolwiek nastraszyć mój post zabrzmiaby zupełnie inaczej. Dlatego w tym przypadku nie rozumiem Twojego wzburzenia…Ja wyraziłam tylko swoje zdanie a Tobie się nie spodobało…Twój problem. Jakoś autorka wątku nie odebrała tego jako straszenia.
    Ale długie wyszło

    Beata i Maciuś 11.02.2004



    #634940

    kaccha

    Re:Do amber

    Wzburzone nie jestem. Przyznaję Ci dużo racji w tym co piszesz. Chyba już będę zawsze tak reagować w tym temacie, bo było mi ciężko. Często zadaję sobie pytanie, czy gdybym wytrzymała dłużej to miałabym mleko? Już na nie nie odpowiem, było minęło. Dziecko jest karmione butlą. Ja się z tym pogodziłam, chociaż wiem, że na pewno mleko matki jest lepsze niż sztuczne.
    Każda z nas musi podjąć decyzję sama. Ja się za nic nie winię i potrafię już o tym nie myśleć.
    Mam nadzieję, że Twoje dziecko (i zresztą wszystkie dzieci) nie będzie często chorowało. Wyciągam rękę na zgodę. Mam nadzieję, że ją przyjmiesz.
    Pozdrawiam
    Kasia

    #634941

    Anonim

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Mam ten sam problem z moją 3 tyg. córeczką, za mało przybiera na wadze mimo że przystawiam ją do piersi co chwilę.
    Kiedy jednak po prawie półtoragodzinnym karmieniu usłyszałam burczenie w jej brzuszku i płacz, postanowiłam kupić mieszankę i ją dokarmiać. Najpierw daję piersi a potem butelkę. Kiedy widzę jak słodko śpi bo jest najedzona to nie mam żadnych dylematów. Ten sam problem miałam ze starszym synem i wiem że zbyt mała waga dziecka grozi szpitalem. Karm piersią jak najdłuzej ale gdy maleństwo jest głodne to dokarm i nie miej żadnych rezterek. Ono jest najwazniejsze.
    Pozdrawiam Aga i mała Julka



    #634942

    amber

    Re:Do amber

    Zgoda??? A myśmy się pokłóciły?? Spotkało nas prawie to samo ale późniejsze wydarzenia zmieniły nieco nasze poglądy, ot co. Mimo, że mój synek choruje nie obwiniam się, bo ja zrobiłam wiele a to, że mi się nie udało to już trudno. I przyznam ze na początku reagowałam podobnie wkurzało mnie gdy ktos przekonywał jakie to ważne by karmić piersią. Dziecko mi się zanosiło płaczem bo nie miałam pokarmu. I takie to było ważne?? Dla mnie najważniejsze było wtedy by Maciek był zadowolony i uśmiechnięty a niestety karmienie piersią nam tego nie zapewniało.
    Chciałabym by te choroby nie były wywołane brakiem owych przeciwciał. Ale wszystko co mnie spotkało skłania mnie by myśleć inaczej.
    Wiadomo, nie każdy kto pali umiera na raka
    Tak samo jest z karmieniem. Może akurat mojemu synkowi przydałoby się więcej tych przeciwciał, by nabyć więcej odporności…
    My butelkę polubiliśmy. I już nie drażni mnie to ze ludzie się bulwersują gdy słyszą jak krótko karmiłam. Tobie też tego życzę i innym mamom butelkowym.
    Ale nadal będę uważała ze jak ktoś ma siłe i ochotę to powien walczyć o karmienie naturalne.
    I przeczytałam Twój wątek o karmieniu… Jakbym czytała o sobie…
    Pozdrawiam.

    Beata i Maciuś 11.02.2004

    #634943

    arabella

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Jeśli chcesz karmić piersią nie dokarmiaj. Ale niestety to wymaga poświęcenia.
    Ja byłam po cesarskim cięciu i miałam problem z pokarmem. (w szpitalu doakrmiali 2 x) Mój synek wisiał mi przy piersi na pocżątku po 2-3 godziny, czasami chciał jeść co kilkanaście minut i najadał się na krótko. Przez to memłanie moje brodawki wyglądały strasznie (mały dodatkowo źle łapał pierś).
    Jeśli bardzo Ci zależy na karmieniu naturalnym wytrzymasz to wszystko, u nas to trwało niestety długo, jakieś 1,5-2 m-ce, ale warto było, teraz jest wszystko OK. Natomiast jeśli Ci tak bardzo nie zależy na karmieniu, lub nie będziesz miała tyle cierpliwości, to nie stresuj się i podaj dziecku mieszankę.
    Ja moge tylko powiedzieć, że warto było to wszystko przejść karmienie piersią jest naprawdę cudowne, ale rozumiem wszystkie dziewczyny, które tego nie wytrzymały.

    Ania i Bartuś (26.04.2004)

    #634944

    gusia2004

    Re: Mamusie, dokarmiacie?

    Minęło kilka dni i dodam jeszcze coś od siebie: jak już wcześniej pisałam: olałam wszelkie dobre rady typu: nier dokarmiaj. Niech ci, którzy tak mówią sami się przegłodzą kilka dni. Zupełnie bezstresowo podawałam dziecku mieszankę (nie żeby mi nie zależało na karmieniu piersią bo zależało -jednak bardziej zależało mi na zdrowiu mojego dziecka i na tym, żeby spał spokojnie a nie wył z głodu) ale nie butelką ze smoczkiem tylko takim specjalnym wentylkiem do karmienia niemowląt(przystawia się jedną końcówkę do piersi, drugi koniec wkładamy do butli z mieszanką i małemu się wydaje, że ciągnie cyca a dodatkowo to pobudza laktację). I muszę powiedzieć, że rzeczywiście pobudza laktację, bo dzisiaj mieszankę podawałam już tylko 2 razy. Reszta pierś – zupełnie bezstresowo. I muszę również przyznać, że kiedy w piersiach jest dużo mleka tak, że maluch się najada – to rzeczywiście karmienie jest przyjemnością.
    Ale jeśli znów z jakichś przyczyn nie będę miała mleka nie będę rwać włosów z głowy… i podam wentylek:)
    Pozdrawiam,
    🙂

    GUSIA2004 + Oskar (16.06.2004)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close