Możemy i co z tego?

Ech, problem nie problem. Chciałabym mieć drugie dziecko, niestety cała rodzina jest anty. I teście, i moi rodzice i mąż. Ja rozumiem całą argumentację, bo jestem człowiekiem, który się stara na wszystko patrzeć z dystansem, ale jakoś w tej sprawie jest trudniej. Powody takie jak zwykle, bo praca jest niezbyt pewna, bo w przyszłości na żłobiek i przedszkole nie byłoby nas stać (choć mi się wydaje, że raczej tak). Na dobitkę przyplątały mi się małe problemy sercowe i chyba byłoby niezbyt mądrze bawić się jeszcze w ciążę. Cieszę się z tego co mam, mój dzieciaczek, to oczko w głowie nas wszystkich, widzę ile osób nie ma nawet jednego dziecka, a bardzo by chciały, lecz… ech, jak widzę kobietę w ciąży, to aż mnie skręca, nawet mi się śni, że mam okrągły brzuszek i że mały człowieczek mnie kopie. Właściwie, to ja to wszystko piszę chyba tylko po to, aby ktoś mną potrząsnął, bo brak drugiego dziecka nie jest żadna tragedią. Bo rodzina mną trzęsie, ale tak w środku to nic nie daje. Może dlatego, że w mojej rodzinie wszyscy mają dwójkę dzieci? Ktoś mną potrzęsie?

Mama Maleńkiej

10 odpowiedzi na pytanie: Możemy i co z tego?

lilavati2006-05-19 07:21:47

Re: Możemy i co z tego?

Ja niestety Toba nie potrząsnę bo nie rozumiem postawy Twojej rodziny , a właściwie wtracania się w sprawy posiadania kolejnego maluszka Twoich rodziców , teściów wrrr…

Moim zdaniem, decyzja ta powinna być decyzja Twoją i męża, to , że on w tej chwili nie chce decydować się na drugiego maluszka trzeba uszanować, choć moim zdaniem możne próbować go przekaonac aby zmienił zdanie.
Dla mnie najprawdziwsze jest zdanie, że zawsze jest nie pora na drugiego maluszka bo a to mieszkanie, jak mieszkanie już jest to kredyt, jak nie kredyt to znajdzie się co innego choćby praca której teraz chyba nikt nie może byc pewny.

Jak dla mnie jednym ważnym argumentem który podałas to Twoje problemy
zdrowotne które rzeczywiście warto rozwiązać lub przynajmniej skonsultować z lekarzem przed podjęciem decyzji.

Kiedys na forum był fajny wątek bodajrze “Decyzja na posiadanie drugiego dziecka”, nie pamiętam dokładnie(może to nie ten o którym myślę), forum się ślimaczy wiec nie mam jak wyszukać

Życzę Wam abyście w tej ważnej sprawie jak powiększenie rodziny doszli z mężem do tego samego zdania 🙂

Powodzenia

2-latek Mati i malusia kruszynka

rudania2006-05-19 10:23:14

Re: Możemy i co z tego?

Boże możemy sobie podać rękę choć może z tą różnicą że mój M bardzo chce, ale co z tego jezeli tyle najbliższych osób nam to odradza. A chęć posiadania kolejnego dzięciatka jest przeogromna, myślę tylko o tym to jakaś obsesja. Moze to straszne ale nie jestem spełniona jako matka JESZCZE bo zawsze planowałam 2 – kę. Ale rozsądek bierze górę i jeszcze poczekamy no chyba ze los będzie chciał inaczej ( tak jak było w przypadku Wiki)
Pozdrawiam i życzę spokoju może jakos to się samo ułozy
Ania i Wiki 19.03.04

mamalwica2006-05-19 13:42:20

Re: Możemy i co z tego?

miło było wreszcie dowiedzieć się, że ktoś mnie rozumie 🙂 zawsze chciałam mieć gromadkę, nawet nie dwójkę, ale gromadkę… tobrze to zostało ujęte: jeszcze nie czuję się w pełni spełniona jako matka. naprawdę trochę zazdroszczę osobom, które od razu mówią, że chcą jedno dzieciątko, i już. już z mężuśkiem nie chce mi się mówi, bo jeżeli zawsze jest po mojej stronie, to tu nie… nie chcę robić numeru w stylu dziurka w gumce i kinder niespodzianka, to trochę dziecinne i nierozważne. ech… problem w tym, że mi się wydaje, że mamy wszyskto. mamy spłacone mieszkanie, gracika, stać nas na pewne oszczędności, ilu ludzi nie ma tego! mój mąż argumentuje to tak, że nie będzie nas stać na studia dla dwóch dzieci, że nie będziemy im mogli pomóc, że sami na starość będziemy musieli mieć coś odłożone, itp… mi się wydaje, że ze wszystkim sobie poradzimy, ale z tego nic nie wychodzi. już kiedyś się pytałam lekarza, czy nie będzie problemów z zajściem w ciążę (trochę mi szwankuje tarczyca) i miałam nadzieję, że powie mi, że wykluczone. Wtedy jakoś łatwiej by było. A ten mi na to, że nie widzi przeciwskazań i że proszę mogę od zaraz! Chyba jeszcze się dopytam mojego “sercologa” co on o tym powie. Gdybym usłyszała, że lepiej nie, byłoby mi łatwiej…

Piszę to, aby się trochę rozładować, bo widzę że powoli moje marzenie zmienia w obsesję. Trochę się tego boję, znałam bowiem kobietę z podobnym marzeniem, i doszło do tego, że nie potrafiła tolerować w pobliżu żadnej kobiety w ciąży, zerwała znajomość z koleżankami, które oczekiwały drugiego potomka. to straszne, ale jak się dowiedziałam, że jedna z moich znajomych poroniła, to … poczułam ulgę… dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że moje odczucia są kompletnie irracjonalne! ja tak nie chcę, ale jak zawsze się cieszę z sukcesów koleżanek, to czuję, że to jest ponad moje siły… Niezłe schizy, co? Dziękuję bardzo za posty, bo czuję, że czytając je trochę się rozładowałam. Poszukam wątku o drugim dziecku, chyba mi się bardzo przyda wiedza, iż nie jestem sama z takim dołkiem 🙂 Ale z drugiej strony, jak bardzo bym chciała poczuć to słodkie kopanie, znowu móc karmić piersią… ach jo…

Mama Maleńkiej

rudania2006-05-20 10:48:02

Re: Możemy i co z tego?

Cześć
Ja też się cieszę, że nie ja jedna mam swira na punkcie II Dzidziusia. U nas “przeciwskazaniem” jest brak swojego mieszkanka . Ale jezeli mamy mieć Dwójeczkę, a bardzo tego chcemy, to też nie mozemy czekać nie wiadomo jak dlugo. Wy macie mieszkanko, a to już dużo, chociaż zawsze chcialoby się mież jeszcze więcej, zwłaszcza dla dzieci. To bardzo dobrze świadczy o twoim M. , że patrzy w przyszłość. Ale ja np. rozpatruję to również z innej strony: Kiedy mnie i Mojego M. już nie będzie, chciałabym aby moja Wiki miała kogoś bliskiego (oprócz swojego męża i dzieci), z którym mogłaby powspominać “starych” :), porozmawiać i wyżalić się, spędzić razem święta, a w razie czego nawzajem sobie pomóc. Ja znam wiele przykładów jedynaków, którzy woleliby mieć rodzeństwo. Ale jak widać decyzja o drugim dziecku nie jest łatwa w dzisiejszych czasach. Niestety, tak jak wspominałam tu kiedyś na FORUM, zamiast po prostu mieć dzieci teraz trzeba robić biznes plan czy warto , czy nie, czy można , czy nie. Straszne czasy :(. My jeszcze musimy poczekać aż kupimy mieszkanko, bo bez tego ani rusz tylko boję się, że potem to sama będę się bała , no bo kredyt trzeba spłacić , no a wiadomo , że wtedy strach przed utratą pracy itp. Trochę poplątane to co napisałam ups…. no ale taki mam mętlik w głowie że ho ho.
życzę udanych negocjacji z M. oby były owocne. No i oczywiście ZDRÓWKA zwłaszcza dla Ciebie.
A co do kinder niespodzianki to ja też nie chcę się w to bawić ale mój M. jest innego zdania i powiedział mi że kiedyś mi zrobić niespodziankę i tylę. Ale wiem że jest bardzo odpowiedzialny wiec pewnie żartował. Chociaż już sama nie wiem bo On to chyba nawet bardziej niż ja chcę mieć drugiego Bobasa.

2006-05-20 13:30:27

Re: Możemy i co z tego?

nie rozumiem jak ktos może wtrącać sie, miec czelnośc o tym czy powinniście mieć drugie dziecko…..to jest dla mnie jakaś paranoja…..co za ludzie???przepraszam, nie chcę oceniać nikogo z twojej rodziny, ale to powinny byc ostatnie osoby, z których zdaniem w tym temacie powinnaś sie liczyć.

gosik2006-05-20 18:16:07

Re: Możemy i co z tego?

Heh…..
No naprawdę…pogoń rodzinkę na drzewo – niech się bujają

Cóż.
Mój mąż – jedynak. Jego rodzice też chyba myśleli, że poprzestaniemy na jednym dziecku…nigdy mi tego nie powiedzieli ,,wprost”… słyszałam teksty w stylu ,,no, teraz jest Filip jemu musicie ,,zapewnić wszystko”(szkoła, edukacja bla bla bla…….i , choć oczywiście bardzo się cieszą z kolejnego wnuka, ja jednak czuję że ,,raczej się tego nie spodziewali”

Hehe.. za parę lat chyba przyprawię ich o zawał, jak zaczniemy kolejne starania
Bo tego to się z pewnością nie spodziewają

Uważam, ze decyzja musi być tylko twoja i męża. A jeśli mężu się uprze, to mu nie mów . Pogadajcie o plusach posiadania rodzeństwa (jeśli wy macie) i o tym jak bardzo tego pragniesz. To wasze życie i nikt nie ma prawa się wtrącać (jedna z moich życiowych zasad – ,, POZWÓLMY INNYM ŻYĆ WEDŁUG ICH WŁASNEGO UZNANIA”

Ja bym walczyła do upadłego szczególnie że tak o tym marzysz

Pozdrawiam i czekam na dobre wieści

Gosia

I moje Cuda

Filip Igor

elik2006-05-21 04:23:29

Re: Możemy i co z tego?

MamaLwica, ja przepraszam za to co napisze, ale jak czytam takie rzeczy to nadziwic sie nie moge. Jeszcze rozumien maz – bo to w koncu ma byc jego dziecko, ale rodzice albo tesciowie??? Albo sie chce dziecko albo nie – trzeba sie na cos zdecydowac
A czasami brak drugiego dziecka to jest tragedia.

Elik i Antek 2,5 latek

(*) (*)

kaja262006-05-21 09:16:36

Re: Możemy i co z tego?

to chyba decyzja Twoja i męza………?

23 cykl starań, w planach hsg i iui…
kiedyś Cię znajdę…

mamalwica2006-05-21 10:30:37

Re: Możemy i co z tego?

teoretycznie nasza, ale to niedobrze jest mieć rodzinę przeciwko sobie… teściowa nie życzyła sobie aby moja mała urodziła się wtedy, gdy nam to najbardziej odpowiadało… co usłyszeliśmy, co zaznaliśmy to nasze (kontakty zerwane na prawie pół roku i takie tam…). może dlatego tak sobie to biorę do serca, bo nie chcę powtórki z rozrywki?

ale nie ma tego złego. ostatnio sporo maglowałam męża, i z wielkim bólem ale ewentualnie się zgodził… że za rok zaczniemy 🙂 wtedy spłacimy resztki zobowiązań, on skończy podyplomówkę i będziemy już wolni! przyznaję zmobilizowały mnie posty, bo już dawałam za wygraną. wiem że rok to daleko, ale wreszcie już jest coś sprecyzowanego, od grudnia zanczę chodzić sobie po doktorach, co sobie nie myślą, zacznę brać witaminki, doleczę ząbki i co tam jeszcze będzie i już z górki.
pomógł mi (wbrew pozorom) post o biznesplanie, bo takowy zrobiłam, wszystko policzyłam itp. i się okazało, że aż tak znowu w czarnych barwach malować naszej sytuacji nie można. przycisnęłam też mężunia co do pracy, bo się okazało, że u mnie mógłby być na podobnym stanowisku (prawdopodobnie się zwolni etat) a on mi na to, że aż tak źle to znowu nie ma, i że takie katastroficzne wizje snuł na wszelki wypadek.
w sumie temat dziecka maglowałam bardzo długo, ale dopiero po tych postach zrobiłam się bardziej wojownicza i chyba to poskutkowało. dzięki wam!

Mama Maleńkiej

rudania2006-05-21 10:39:51

Re: Możemy i co z tego?

No to gratulacje ogromniaste, ze podjęliście wspólnie decyzję i to jak sadzę bardzo słuszną. Teraz tylko podrasować zdrówko i do roboty. życzę powodzenia w przyszłym roku
Pozdrowienia
Aniai i Wiki 19.03.04

Znasz odpowiedź na pytanie: Możemy i co z tego??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
koniec umowy o pracę
mam takie pytanie trochę z innej beczki, ale jest to dla mnie bardzo ważne! mam umowę o pracę na czas określony - do końca maja biezącego roku (z 2 tygodniowym
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
Moje 4 urodzinki - fotorelacja
Dwa dni temu dołączyłem do grona czterolatków. Co to oznacza? Mam już swoje zdanie. Zażyczyłem sobie torta statek i proszę co z tego wyszło [img]/images/forum/icons/wink.gif[/img] [img]http://foto.onet.pl/upload/12/70/_601177_n.jpg[/img] Mama stworzyła istną arkę Noego [img]/images/forum/icons/wink.gif[/img] Później
Czytaj dalej