smutno mi

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #12044

    tusia1

    zamiast 19 sierpnia, moja fasolka urodziła się 19 stycznia, w 8 tygodniu; to pierwsza ciąża i bardzo to przeżyłam; ponoć płód był zainfekowany, ale oczywiście wyniki badań podano po łacinie; do mojego ginekologa idę dopiero za m-c, może ktośz was będzie umiał mi powiedzieć co oznacza „residua deciduae et ovi in ststu inflammationis”; mimo wszytko cały czas czuję się winna, bo w pierwszych tygodniach byłam 2 razy ciężko przeziębiona i podobno to mogło wpłynąć na ciążę; jestem w tych sprawach zupełnie zielona, ale czytałam sobie wsze forum i jesteście takie fajne, może ktoś mi pomoże?

    #186266

    ninka

    Re: smutno mi

    Niestety nie wiem co oznaczają te łacińskie wywody.W każdym razie nie powinnaś czuć się nieczemu winna. Jeśli z dzidziusiem wszystko było by ok. to Twoje przeziębienie by mu nie zaszkodziło. Widocznie przyczyna była inna. Bardzo często niestety lekarze nie są w stanie jej ustalić. Mogę Ci tylko napisać, żebyś się jakoś trzymała w tych bardzo trudnych chwilach choć to nie jest łatwe. Mi to samo zdarzyło się w 14 tygodniu. Takich rzeczy się nie zapomina ale z czasem da się z nimi żyć. Zobaczysz jak szybko płynie czas i ani się obejrzysz a będziesz trzymała swojego dzidziusia. Życzę Ci tego z całego serca.

    Ninka



    #186267

    alexxia

    Re: smutno mi

    Hej Tusia,
    niestety nie wiem co oznacza ta diagnoza po łacinie, więc w tym nie mogę pomóc. Ja też poroniłam, wprawdzie w 6 tyg., ale też było mi (przypuszczam, że tak samo jak Tobie) bardzo smutno, bo wszystko świadczyło, że jest OK i już się przygotowywałam do nowej roli. Przyczyna poronienia nieznana. Tak jak w Twoim przypadku też była to moja pierwsza ciąża. Nie martw się (!!!), najwazniejsze, że potrafisz zajść w ciążę, bo to jest najważniejsze, a napewno następnym razem już do końca wszystko będzie jak należy. Ja postanowiłam walczyć dalej (chociaż na początku też było ciężko się pozbierać). Też własnie tak powinnaś myśleć, bo zamartwianie się nic nie pomoże w sprawie. Pozdrawiam i życzę udanego nastepnego razu:))
    Alexxia

    #186268

    tusia1

    Re: smutno mi

    Dzięuję za słowa otuchy, rodzina i mąż są przy mnie, ale tak naprawdę to zrozumie mnie tylko ta osoba, co przeszła to co ja; na razie się muszę trzymać, zmienić lekarza (mój jak się dowiedział że mam plamienia i bóle podbrzusza w sb, kazał mi przyjść na wizytę w poniedziałek o 21!!!!!) no i w ogóle jakoś to bedzie

    #186269

    ika

    Re: smutno mi

    Tusiu bardzo bardzo mi przykro, ze tak smutna sprawa i ciebie dotkneła. Wiem, że Ci smutno i na razie obwiniasz się za to co się stało. Wierz mi to nie jest TWOJA wina. Stało się i już. Koniec , kropka. Mocno trzymam za Ciebie kciuki. Jesteśmy z tobą
    pozdrawiam
    Ika

    #186270

    z-kasia1

    Re: smutno mi

    Witaj, ja podobnie jak Ty miałam zobaczyć swoją kruszynke w sierpniu, ale niestety stało sie inaczej – serduszko nie biło od 7 tygodnia o czym dowiedziałam się ok. 10/11 tygodnia. Wiem co teraz czujesz, nie umiem Cię pocieszyć bo ja sama siebie nie potrafię pomóc (gdyby nie mąż, rodzina…eee). Trzymaj się, niedługo pewnie dla nas „zaświeci słoneczko”.
    Odnośnie Twojego wyniku w j. łacińskim to mogę tyle powiedzieć:
    „residua” -„lokalizacja”
    „deciduae” – nie wiem co te słowo oznacza – niestety
    „et ovi” – „i jajo” (et – i; ovi – jajo)
    „in status” – „w stanie”
    „inflammationis” – tego słowa też niestety nie rozumiem.
    Przykro mi, chyba więcej nie będe mogła Ci pomóc; wiem że to co podałam to pewnie za mało ale może te dwa słowa gdzieś znajdziesz. Ja byłam kiepska z łaciny i poza tym nie miałam okresleń medycznych (prawdopodobnie te nieznane przez mnie słowa są okresleniami medycznymi). W słowniku, który posiadam nie było takich słów. Może poczekaj na konsultacje lekarza – jeśli nie ten, do którego chodziłaś (bo przeczytałam, że chcesz zmienić lekarza) to inny – nowy lekarz Ci powie. Pozdrawiam gorąco.

    Kasia



    #186271

    edith

    Re: smutno mi

    Czesc!
    Niestety nie potrafie przetłumaczyć nazwy łacińskiej.
    Jeśli chcesz byc już spokojna zanim zjawisz sie u swojego lekarza, to proponuje zadac pytanie ekspertowi na stronach: (na stronach forum). Z tego co zauważylam Panowie dosc szybko udzielaja odpowiedzi. Jak na moje to chyba nic powaznego.
    Jesli jest cień podejrzen, ze powodem obumarcia była jakaś infekcja koniecznie trzeba to zbadac. Czy po zabiegu przyjmowałaś antybiotyki (skoro byla to jakaś infekcja! ) ? Sugeruję zmienić lekarza skoro zlekceważył plamienie…
    Bardzo mi przykro. Wiem doskonale co czujesz, Mnie przytafiło sie juz to 2 razy.
    pozdrawiam,
    Edith

    #186272

    breskva

    Re: smutno mi

    inflammation to po angielsku stan zapalny.
    Tusia bardzo ci wspolczuje. Ja mialam rodzic w maju… No i to prawda, nie obwiniaj sie!!! Tak widocznie musialo byc. Opowiem historyjke, moze nie do konca na miejscu, opowiesc autora ksiazki o poronieniach, ginekologa. Otoz przyszla do niego pacjentka w ciazy i wypytywala jakie rodzaje sportu sa zabronione w czasie ciazy. Odpowiedzial ze wlasciwie zadne, no moze z wyjatkiem jazdy konnej. Pacjentka wrocila po paru miesiacach w bardzo zaawansowanej ciazy, mowiac mu „Jest pan bardzo zlym lekarzem. Od poczatku nie chcialam tej ciazy, jezdzilam wiec konno bez przerwy a z ciaza nic sie nie stalo.” wniosek taki ze naprawde w nieznacznym stopniu zalezy od nas los ciazy. Oczywiscie jesli jestesmy zdrowe, rozsadnie zawsze przed planowaniem pojsc do ginekologa i zrobic badania.
    Pozdrawiam
    Gosia

    #186273

    marchewka

    Re: smutno mi

    Witaj Tusiu!

    To prawda, że nasze żale i smutki najbardziej rozumiemy my same, które tez przez to przeszłysmy. Mąż, rodzina, przyjaciele starają się jak mogą, ale to właśnie to formum jest po to, żebyśmy mogły się nawzajem pocieszać.

    Wyobraź sobie, że mnie mój mąż poinformował, że koniecznie musze poczytać to co tutaj piszą dziewczyny, które przeszły to samo co ja. I pomogło. Ja poroniłam moją pierwszą ciąże 1 grudnia i wtedy świat sie dla mnie zawalił. Ale wierz mi, czas leczy rany! Teraz juz innaczej do tego podchodzę, nie rozpamiętuję, nie szukam przyczyny, nie obwiniam się tylko staram się zrobić jak najwięcej badań i jak najlepiej przygotować sie do nastepnej ciąży. Popatrz, nam sie przynajmniej udaje zajść w ciążę. A co maja powiedzieć dziewczyny, które próbuja latami?
    Bądźmy dobrej mysli i wierzmy w to, że i nam się uda urodzić drowego dzidziusia!
    I bądźmy cierpliwe – kiedyś i dla nas zaświeci słoneczko!

    Czego sobie i Wam zyczę z całego serca!
    Marchewka

    #186274

    tusia1

    Re: smutno mi

    Po zabiegu przyjmowałam domięsniowo gentamicin przez 4 dni (80 ml) i też o to była wielka kłótnia w szpitalu; zajął się mną znajomy rodziców, sam pan profesor, (bo mojego lekarz olałam, po tym jak on mnie olał) ale wszyscy musieli się wtrącać i dostałam receptę od lekarki dyżurnej na antybiotyk w tabletkach, potem inna lekarka kazała mi przyjmować podwójną dawkę gentamicyny (160 ml dziennie) wypisała mi skierowanie do przychodni itp; całe szczęście że zadzwoniłam do profesora, który się mną zajął (chyba jużdo niego będę chodzić) i on kazał mi nie słuchaćgłupich bab w szpitalu tylko robić co on mówi, bo 160 ml to za duża dawka itd. Powiedzcie, czy tylko mnie to tak wkurza, że o wszystko trzeba się pytać 20 razy upewniać czy na pewno wszystko jest jak ma być, bo tak na prawdęto tylko nam zależy na naszym zdrowiu? Przecież niektózy lekarze są straszni! Dodam, ze jak mi lekarz dyżurny robił badanie z wziernikiem to myślałam, że wyskoczę z tego fotela – tak bolało; a on jak gdyby nigdy nic, dalej mi macha tym wziernikiem na lewo i prawo mimo moich protestów!

    Dzieki Kasia za wytłumaczenie, chociaż częściowe tego wyniku badania; poszperam jeszcze po słownikach łacińskich w internecie; i zastanę przy panu profesorze, bo jak on mnie leczył to wszyscy wokół chodzili na rzęsach; może to jedyny sposób na dobrą opiekę



    #186275

    italia

    Re: smutno mi

    witam cie serdecznie!
    niestety nie wiem co oznacza to po lacinie,w tym nie moge ci pomoc.ale dam ci rade lepiej zmien lekarza.ja moje dzidzie stracilam jedna w 9 tygoniu a druga zaraz za tydzien.wyobraz sobie mialam plamienia poszlam do lekarza a on powiedzial ze jedno poronilam a z drugim jest wszystko ok.olal mnie kompletnie.nawet nie polozyl mnie do szpitala na obserwacje.musielismy z mezem jechac do polski bo mieszkamy w niemczech i lekarz powiedzial ze wszystko jest ok.mozemy jechac-no i stalo sie w polscena same siwieta wielkanocne lerzalam w szpitalu.to juz jest prawie rok temu. ja sobie jeszcze z tym nie poradzilam dobrze!jest mi ciagle ciezko!bylam na siebie wsiekla dlaczego go posluchalam i pojechalam.wiem ze moge juz probowac drugi raz,ale sie boje.jescze troche poczekam.nastepnym razem jak bede oczekiwala na dzidzie to napewno juz nigdzie nie wyjade!zycze ci powodzenia i trzymaj sie.bedzie wszystko dobrze.pozdrawiam!!

    #186276

    tusia1

    do italia

    czesc,
    ciaza blizniacza, chyba z zasady jest zagrozona, wiec ten durny lekarz powinien byl zareagowac, tak samo zreszta jak i moj!!! co do wyjazdow – lekarz mojej kolezanki pozwolil jej w 8 tyg. jechac do NOrwegii na wycieczke i po powrocie okazalo sie, ze plod obumarl (prawdopodobnie wysilek fizyczny) – i jak tu ufac tym lekarzom????
    Ale juz powoli wychodze z dolka, nie mam wyjscia, trzeba pracowac i nie myslec negatywnie, bo to nic dobrego nie przyniesie; ty tez sie trzymaj, jak poczujesz, ze jestes gotowa probuj!!! bede trzymac za ciebie kciuki!



    #186277

    edith

    pytanie do Italii

    czesc,
    zastanawia mnie jedno: czy w Niemczech juz po pierwszym poronieniu nie robi sie dosc szczegółowych badan? Moje zainteresowanie tym tematem wynika z informacji jakie dostalam od siostrzenicy mojego meza , ktora rowniez mieszka w tym kraju i spodziewa sie dziecka. Rodzinka z N. bardzo przejela sie stratą naszego dzidziusia (tym bardziej ze mieli byc to rowniesnicy !) i zrealacjonowala nam jak sie to odbywa w tym kraju. Ponoc robi sie tam badanie juz po pierwszym poronieniu, a kosztuje to ok 500 euro (dokladnie jednak nie wiem jakie badania konkretne sie przeprowadza – byl problem z przetlumaczeniem specjalistycznego nazewnictwa). Dlatego dziwi mnie to jak Cie potraktowano i ze nawet po 2 poronieniu nie skierowano Cie na badania.
    A moze po prostu trafialas na jakis konowałów …
    pozdrowienia,
    Edith

    #186278

    italia

    Re: dla edith

    czesc!
    ja poronilam tylko raz ,ale to byla podwoja ciaza.a wiec nie zrobili mi zadbego badnaia.wiem ze za 20 dni musze isc na pobranie krwi i beda patrzec dlaczego mam problemy z miesiaczka.nic mi nie mowili o jakims badaniu ktore kosztuje 500euro.tutaj tak jak w poslce kazdy lekarz mowi inaczej.jestem ciekawa co wyniknie moze mam za malo hormonow ale stres robi bardzo duzo.jak bede cos wiecej wiedziala to dam znac.
    p.s. ten niemiec u ktoergo bylam raz narysowal mi obrazek dlaczego tak moglo sie stac bo z krwia i mocze bylo wszystko ok.jak zrobil mi badanie -tutaj to wyglada troche inaczej(wsadzaja do pochwy cos takiego jak penis:) i wszystko widac na ekranie) to powiedzial ze musimy uwazac bo widzi duzo jajek i wkarzdej chwili moge byc w ciazy,ale zanim to ise stanie to mam zaczac myslec pozytywnie.jestem ciekawa co wymysli ta moja pani doktor polka,jak mnie zdenerwuje to ide od razu do tego niemca.pozdrawiam was!
    p.s.wiem ze robia badania ale jak sie poroni juz kolejny raz.

    #186279

    italia

    dla tusi1

    dzieki za slowa otuchy.probuje z calych sil aby wszystko bylo ok,ale jest mi ciagle trudno.i moze dlatego mam problemy z miesiaczka.ide na pobranie krwi wkrotce,zobaczymy co mi moja doktorka powie,szczerze to wcale nie jestem z niej zadowolona mowi ze wszystko jest ok,ale dlaczego mam te problemy z miesiaczka.ja juz nic nie rozumie.pozdrawiam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close