Szczyt pecha?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 56)
  • Autor
    Wpisy
  • #37052

    julia

    Dlaczego , no dlaczego takie sprawy zdarzają się właśnie mnie? Zawsze coś chlapnę, palnę gafę albo ośmieszę się publicznie……

    Jeśli żartuję sobie z jakiegoś śmiesznego osobnika (brzydko wiem) to prawie pewne ze stoi tuż za moimi plecami. Tak było z panią od rosyjskiego i z wykładowcą fizyki na PG.

    Właściwie odkąd sięgnę pamięcią mam takie „przypadki”. Na wielką galę w podstawówce gdzie zostałam oddelegowana do witania patrona naszej szkoły – kombatanta bez 3 palców- ubrałam, ze zdenerwowania, jedną skarpetkę zieloną a drugą brązową. Mój wstyd na szczęście trochę wyblakł wobec zachowania drugiej dziewczynki , która zsikała się w majtki i stała w kałuży moczu na środku 300osobowej auli.

    Otrzymałam kiedyś od niechcianego i nachalnego „adoratora” (jak by powiedziała moja babcia) białą myszkę w klatce. Myszkę nazwałam Filipkiem (bez urazy mamy Filipków- to było od Filipinki) i byłam bardzo zaskoczona gdy Filipek powił małe (kto go zapłodnił nie wiem do tej pory) a gdy pewnego dnia zobaczyłam że Filipek zabił zwoje małe , przegryzając je na pół , zwymiotowałam prosto na klatkę. Pech chciał że w tym momencie mama otworzyła drzwi mojemu darczyńcy i on wszedł w momencie gdy „puszczałam chawta” na jego prezent. Więcej nie rozmawialiśmy , ale zawsze mi się to przypomina gdy oglądam go w regionalnej TV – gdyż postanowił rozpocząć karierę polityczną i często się tam udziela. Ciekawe czy opisze to w swoich wspomnieniach 😉

    Gdy już się zakochałam, to tak fatalnie że mój obiekt uczuć okazał się fanatykiem religijnym. Wodziłam za nim wzrokiem 2 lata, a on za mną. Wreszcie zaprosił mnie na pielgrzymkę do Częstochowy. A ja w swoim zaślepieniu się zgodziłam. Całą drogę (z Gdańska) kazał mi się modlić, a na miejscu przegonił mnie po wszystkich kościołach z różańcem u sióstr włącznie. Na koniec poszedł się wyspowiadać. Jakby miał z czego….

    Potem spodobał mi się „odlotowiec”. Pojechaliśmy do Jarocina, było fajnie ale okazało się, że oprócz muzyki spodobało mu się sprzedawanie narkotyków. Mnie na szczęście nie i do więzienia poszedł sam.

    Gdy postanowiłam wziąć udział w konkursie polonistycznym, zapomniałam wziąć z domu pracę. Miałam ją oddać do 12 i pobiegłam do domu. Ale wtedy zacięłam się w windzie i spędziłam tam 45min.

    Tuż przed wyjściem na studniówkę psiknęłam sobie w oczy dezodorantem. Ryczałam i rozmazywałam się wspaniale. Na studniówce wyglądałam jak smutny królik.

    Gdy pierwszy raz odwiedził mnie mój ukochany chłopak (mąż) w tym samym czasie moja suczka dostała rozwolnienia i zwaliła wielkie zielone, cuchnące kupsko tuż przed jego nosem. Na szczęście to jego nie zniechęciło i teraz bez wstrętu zmienia Ignasiowe pieluchy, a Ignaś potrafi………

    A propos , wczoraj w czasie kolędy , gdy ksiądz z uśmiechem podniósł Ignasia pod pachy do góry i wykrzyknął – jaki jesteś duuuuuży , nasze Ignaśko wypuściło księdzu proboszczowi prosto w nos – serię maszynową cuchnących bączysławów. Ufff

    W wakacje , gdy Ignaśko było na etapie skalpowania mnie, łaziłam po domu w czepku kąpielowym. I w tym czepku wyszłam na dwór, 45 min. w tym czepku i sukience z falbankami paradowałam po osiedlu.

    Innym razem na spacerze po lesie , gdy weszłam na odludną i słoneczną polanę , zdjęłam spódniczkę ( pod spodem miałam strój jednoczęściowy) aby się trochę opalić. Łaziłam tak i łaziłam aż uświadomiła sobie, że spódniczkę zgubiłam. Szukałam w panice, a gdy nie znalazłam wracałam do domu w gaciach. Wstyd wstyd …..

    A co mnie skłoniło do tych podsumowań? Wczorajszy wieczór. Szłam sobie właśnie ze świeżo otwartym słoikiem pełnym ogórków kiszonych i potknęłam się o Ignaśkowy samochodzik. Wyłożyłam się jak długa, padłam na kolana ( mam 2 mega-siniolce) i upuściłam słoik. Słoik leciał pięknym parabolicznym torem , wylewając całą zawartość prosto na rozścielone łóżko. Nie wiedziałam czy się masować czy umrzeć ze śmiechu. Odkryłam jednocześnie że wkład gryczano- kokosowy w połączeniu z sokiem spod ogórków – następnego dnia zalatuje czymś pomiędzy końskim moczem a tygodniową jajecznicą.
    Czy to nie szczyt pecha?

    O rany! To nie szczyt pecha! Szczytem jest to co się przydarzyło mojemu bratu! Ale chyba by mnie zabił gdym to wyjawiła.

    Ignaśkowa mama

    #482756

    wasia

    Re: Szczyt pecha?

    Jezuuuu, ale się uśmiałam!!!
    No, nie da się ukryć, że masz pecha…

    Asia i Ola (11 m-cy!)



    #482757

    julia

    Re: Szczyt pecha?

    otóż nie, ja mam OGROMNE szczęście, a to szczęście jest poprzerywane takimi chwilowymi szczytami pecha 🙂

    Ignaśkowa mama

    #482758

    soley

    Re: Szczyt pecha?

    Hihi. A o tym czepku to pamietam , kiedys o tym pisalas ale znow sie usmialam.

    Soley i Laura Amelia 12 08 03

    #482759

    mamysz

    Re: Szczyt pecha?

    ..mam znajomego któremu często coś takiego sie przytrafia
    ..ostatnio np. jak pojechał do Mc Donalda to zabrakło dla niego frytek..
    ..albo -kiedyś miał książkę z ekonomii której szczerze nienawidzł, na książce widniało zdjęcie Word..coś tam (tej wieży z Nowego Jorku) jak już nie mógł patrzeć na tę książkę to mówił że ktoś powinien tę wieżę zestrzelić – teraz ma wyrzuty sumienia..

    ewka i Weronika 06.10.02

    #482760

    Anonim

    Re: Szczyt pecha?

    Tołdi, nie obrazisz się gdy Ci napiszę, że płakałam czytając Twojego posta? Ze śmiechu oczywiście :))))

    Kaśka z Natusią (21 miesięcy 🙂



    #482761

    hilusia

    Re: Szczyt pecha?

    Przyznam, ze dla kogoś trzeciego – jak ja, są to historyjki na poprawę humoru, ale podejrzewam jak Ty sie czułaś podczas tych sytuacji 😉

    Halina i Radek (05.01.2002r.)

    #482762

    klucha

    Re: Szczyt pecha?

    Przepraszam, ale popłakałam sie ze śmiechu, masz rewelacyjne wypełniacze życia, o jakim pechu Ty mówisz???

    Jesteś jedyna w swoim rodzaju i tak trzymaj. Buziaki

    Izka i Zuzanka (12.V.2002)

    #482763

    mamma

    Re: Szczyt pecha?

    Jesteś niesamowita !!! :-)))
    PS.Jeszcze chwila,a pampers by mi się przydał podczas czytania Twojego postu,hihi…
    PS.2 A tak serio to taki pech może być rzeczywiście nieźle wkurzający…
    Powodzonka,pozdrowionka i żadnego więcej latającego ogóra 😉

    Aga i Dominika (5.12.2001)

    #482764

    monikaapj

    Re: Szczyt pecha?

    Jezu, ale się obśmiałam!
    najbardziej z tego czepka!
    Jesteś fascynującą osobą, ja chcę Cię poznać w realu! I nie piszę tego złośłiwie!
    buziaki i uwaga na latające ogórki

    Monika i Basia (22.09)



    #482765

    kas

    Re: Szczyt pecha?

    Z żalem stwierdzam, że też się popłakałam ze śmiechu… dobrze, że nikogo w pokoju nie ma…

    Mialam kiedyś taką koleżankę, której ciągle coś się zdarzało i oto wyimki:
    Pani w autobusie zaczęła jej sypać jakieś ziółka na kapelusz i mówić, że ja odczaruje
    Jak stałyśmy na ulicy większą grupka, to właśnie do niej podszedł jakiś pan i do ucha zrobił „puch” i sobie poszedł
    Bedąc u rodziny na jakiejs imprezie znudzona wyjrzala przez okno, na laweczce siedzial starszy pan, nagle nadjechal samochod, ktos z samochodu strzelił do tego pana i odjechal.

    Pozdrawiam

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)

    #482766

    olasz

    Re: Szczyt pecha?

    o rany – Tołdi – można umrzeć ze śmiechu…
    ciekawe co pomyślał sobie mój kolega, który siedzi w pracy na przeciwko a ja się śmieję i płaczę zarazem do monitora…

    Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.



    #482767

    callipso

    Re: Szczyt pecha?

    hahaha…płaczę ze śmiechu…mam nadzieję, ze to sie nie „rozsiewa” przez forum …hahahah

    Ola i Igorek 25.03.2003

    #482768

    stenia72

    Re: Szczyt pecha?

    Niesamowite …………….będziesz miała co wspominać na „stare lata”, a może sama opiszesz to w książce..????

    Marzena i Przemcio (13 miesięcy)

    #482769

    mausky

    Re: Szczyt pecha?

    Myśłę, że nie jest tak żle, ale muszę przyznać, że twojego maila czyta się jednym tchem, na pewno jeszcze nie raz przytrafią Ci się podobne rzeczy, najważniejsze, że zawsze wiesz co jest dobre a co złe i potrafisz sobie zaoszczędzić gorszego pecha, np z tymi narkotykami.

    pozdrawiam i trzymam kciuki, aby pecha było jak najmniej.

    Aneta i Tymek ur 19.10.2003

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 56)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close