Udar mózgu

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #108094

    esmena

    Chciałam spytać… czy ktoś miał styczność z osobą po udarze mózgu, która nie mówi, nie porusza prawą stroną i nawet gestem nie zawsze potrafi pokazać o co chodzi? Jak z taką osobą ćwiczyć? Jak wspierać ją psychicznie, by mimo bólu i dolegliwości nie poddawała się? Jak próbować porozumiewać się? Po jakim czasie oczekiwać poprawy i na czym ona po tym czasie mogłaby polegać? Wiem, że to zależy od konkretnego przypadku, ale lekarze bardzo szybko po kilku dniach już zabierali nadzieję…

    Każda informacja będzie przydatna. Oczywiście szukam informacji w internecie (bo lekarze mają niestety często lekceważący stosunek), ale chciałabym ich zdobyć jak najwięcej, by jak najlepiej pomóc. Tak się boję…

    #4516454

    santi

    Moja babcia była po udarze mózgu,miała 83 lata jak dostała,lekarze ze wzgledu na wiek nie dawali zadnych szans.Babcia przezyła jeszcze prawie 3 lata.Też miała sparaliżowana cała prawa strone,nie mówiła.Na poczatku było ciezko,karmiona jak dziecko,papkami.Pampersy.Z czasem potrafiła sama zjesc chleb pokrojony na malutkie kawałki i sama napic sie herbaty.Nie załatwiała sie w pampersy,po prostu była sadzana na ubikacje co jakis czas.Potrafiła sama odsunac sobie poduszki i z pozycji siedzacej połozyc sie.Niby nie wiele a jakze duzo…
    Nie wiem ile lat ma ta osoba o której piszesz,pewnie bedzie miała zalecona jakas rehabilitacje.
    Moja babcia mimo tego,ze nie mówiła,nie chodziła,poznawała wszystkich,wszystko rozumiała,chociaz bywały ciezkie momenty,kiedy to płaczac pokazywała na krzyzyk zawieszony gdzies tam na scianie i wiedzielismy,ze ma dosc tej zaleznosci od innych…Przede wszystkim dużo spokoju i miłosci potrzeba.Duzo spokoju,miłosci i zrozumienia.Bo Nam nie oszukujmy sie ciezko zajmowac sie taka osoba,sami mamy złe dni,momenty,ale tej osobie jest jeszcze ciezej,ze świadmoscia,ze jest zależna nie od siebie a od kogos…

    Nie wiem czy Ci jakos pomogłam…
    Dużo sił Ci życze…



    #4516455

    superbasiek

    mój tato miał 5 lat temu udar mózgu, ale nie pomogę zbytnio, ponieważ mój tato bardzo szybko ku zdziwieniu lekarzy wyszedł z tego… ale poznałam kiedyś pana, który miał niedowład prawej strony, mówił niewyraźnie i w ogóle był w dużo cięższym stanie niż mój tato…. przychodziła do niego żona, była przy nim od samego rana do późnego wieczora, przynosiła miękką piłkę do ściskania ręką, ćwiczyła mu nogi, w zasadzie cały czas masaż…

    …. mam też przyjaciółkę, której córeczka jest bardzo chora, każdy masaż i rehabilitacja kończą się płaczem z bólu, ale dają efekty….

    …po udarze trzeba czasu i wielu godzin ćwiczeń i masażów…. myślę, że osobie po udarze potrzebny jest rehabilitant i to na co dzień…. a ty ze swojej strony po prostu bądź przy tej osobie, mów do niej, opowiadaj o wszystkim, chodzi o to że to też swoisty rodzaj rehabilitacji, pobudzane mózgu…. trzymaj się i bądź cierpliwa

    …trzymam kciuki 🙂

    Pozdrówki 🙂

    #4516456

    esmena

    53 lata. Rehabilitant przychodzi chyba tylko na kwadrans dziennie 🙁 Ja pracuję i mieszkam na tyle daleko by nie móc zaglądać do szpitala codziennie, ale myślę co podpowiedzieć Tacie, który też dojeżdża, ale jest codziennie. Lekarze w większości to normalnie zabijają nadzieję 🙁 Twierdzą po tygodniu, że nie ma poprawy i boję się, że mogą ją niedługo wypisać ze szpitala, a mieszkanie na 3 piętrze nie jest w ogóle przystosowane dla osoby zupełnie niesprawnej.

    Dziękuję za komentarze i wsparcie… Tak trudno jest utrzymywać nadzieję…

    #4516457

    santi

    esmena mysle,ze najlepiej bedzie jesli pomyslicie o prywatnej rehabilitacji,jednak 15 minut dziennie to niewiele,ale to chyba dopiero jak bedzie w domu…Wiesz,do domu wypisza predzej czy pozniej,Twój tata zajmuje sie ta osoba?Jesli tak,to pomyslec musicie o jakiejs pomocy dla Twojego taty,bo sam nie da rady,chociazby na poczatku…
    Wiesz 53 lata to wiek taki,ze dzieki odpowiedniej rehabilitacji może wrócic do sprawnosci,moze nie calkowitej,ale czesciowej…
    A lekarze wiem,ze potrafia dołowac,Nam powiedzieli,jak babcia była w szpitalu,ze juz mozemy na pogrzeb sie szykowac…

    #4516458

    kreli

    Nie wiem czy powinnam, ale napisze Ci. W tym roku babcia miała udar mózgu. Nie było z nią żadnego kontaktu. Nie mam pojęcia czy słyszała co się do niej mówi. Leżała tak może z tydzień i umarła 🙁



    #4516459

    superbasiek

    najlepiej będzie kiedy rehabilitant pokaże dokładnie co robić… trzeba np pamiętać że jak się zgina nogę to trzeba to tak robić by odpowiednie mięśnie się napinały, … jeżeli rehabilitant przychodzi na 15 minut dziennie to niech podszkoli twego tatę z tego co można robić będąc laikiem w tej kwestii…. 53 lata to jeszcze młody wiek, myslę że przy ciężkiej i regularnej pracy powinno się coś ruszyć i życzę wam, żeby stało się to szybciej niż się spodziewacie :Przytulam:

    Pozdrówki 🙂

    #4516460

    doritez

    W zeszlym roku babcia mojego meza miala udar w wieku 73 lat. Przez jej upor do szpitala trafila dopiero po 3 dniach. Lekarze nie dawali duzych szans.

    Dzieki uporczywej pracy mojej tesciowej, ktora przeprowadzila sie do niej na ponad pol roku dzis babcia chodzi, gada jak najeta, prawa reka nie wrocila do sprawnosci sprzed udaru, ale funkcjo nuje na tyle dobrze, ze babcia sama gotuje i po troszku sprzata.
    Tesciowa nie zalozyla jej ani razu pampersa, nosila ja na plecach do toalety, zeby stymulowac babcie do pracy nad soba. Rehabilitant przychodzil, ale to tesciowa postawila ja na nogi.
    Najwazniejsze to systematycznosc i cierpliwosc! Czego Ci z calego serca zycze!

    #4516461

    esmena

    Dzięki naprawdę za wsparcie. Z Mamą na szczęście jest kontakt, wydaje mi się, że wiele (jeśli nie wszystko) rozumie, tylko nie potrafi nam zbyt wiele przekazać. Co do prywatnej rehabilitacji później też może być to utrudnione po pierwsze przez te 3 piętra do pokonania, po drugie przez odległość do miasta (rehabilitant nie mógłby przychodzić do mieszkania). Ale będziemy musieli jakoś radzić.

    Podejrzewam, że do ośrodka rehabilitacyjnego pewnie ciężko się dostać? Poza tym jak by to był drugi koniec Polski to też nie rozwiązanie, bo jednak motywacji może braknąć przy takiej rozłące z rodziną. No i podejrzewam, że nie przyjmują tam osób zupełnie zależnych od otoczenia?

    #4516462

    m-amp-m-s

    Esmenko, zauważyłam Twój wątek…..
    jest mi bardzo przykro z powodu tego co spotkało Twoją mamę :Przytulam:
    Niestety nie mogę nic pomóc, ale będę trzymać kciuki żeby wszystko się jak najszybciej dobrze ułożyło i żeby mama wróciła do zdrowia :Kciuki::Przytulam:



    #4516463

    superbasiek

    a właściwie dlaczego nie może rehabilitant do domu przychodzić??? … w tym momencie wszystko na pewno rozbija się też o koszty ale to jest jeden z niewielu przypadków kiedy trzeba zrobić wszystko by zdobyć kasę, wszak chodzi tu o życie, normalne życie Twojej mamy 🙂 … nie wiem jak to ma się do osób dorosłych ale wiem , że rehabilitantki od dzieci również przychodzą ćwiczyć dzieci w domu … może i wam się uda…

    :Przytulam:

    #4516464

    kallarepka

    Moja babcia miała udar. Była w ciężkim stanie. Sparaliżowana prawa strona, nie mówiła, niestety od udaru do śmierci (2 lata później) załatwiała się do Pampersów.
    Rehabilitować może też tata. Tak, jak dziewczyny pisały, rehabilitant powinien dokładnie pokazać i wytłumaczyć. Pamiętam, że kluczowa rzecz to rozciągać mięśnie, żeby nie powstawały przykurcze bardzo utrudniające poruszanie się, czy pielęgnację chorej osoby, więc trzeba np. ciągle zginać i prostować ręce, nogi, palce. Tylko w odpowiedni sposób.
    Nasza babcia mieszkała z nami, rodzice pracowali, na początku przychodziła pani z MOPSu, ale na chwilkę codziennie, więc potem opłacana opiekunka (ale niewykwalifikowana w kierunku rehabilitacji), która odpowiednio pouczona ćwiczyła z babcią (i wykonywała inne czynności pielęgnacyjne).
    Rehabilitant prywatnie też może przychodzić do domu, nie powinniście mieć problemu ze znalezieniem takiego.
    Z innych przydatnych rzeczy, przy szpitalach czasami (może przy przychodniach też?) działają wypożyczalnie sprzętu medycznego, my tak wypożyczyliśmy wózek inwalidzki, choćby po to, żeby babcię przewozić z pokoju do pokoju, czy do łazienki. Zdaje się, że podobnie wypożyczyliśmy też materac przeciwodleżynowy.
    Trzymam kciuki za mamę, jest młoda, wierzę, że wyciągnięcie ją z niepełnosprawności! :Kciuki: :Przytulam:



    #4516465

    aoh

    nie wiem czy pomogę,
    ale przychodzi do nas logopeda ktory czesto opowiada o swojej pracy – mówił tez ze pracuje z ludzmi po udarach, wylewach – ucząc ich często mówić od poczatku – wiele z jego opowieści zakończonych było pozytywnym finałem czego i Wam zycze.
    moze spróbuj również z tej strony.

    #4516466

    esmena

    Dzięki jeszcze raz. Właśnie z dochodzącym rehabilitantem jest ten problem, że rodzice mieszkają dość daleko od miasta. Raczej trzeba będzie polegać na sobie, ale Tata widział jak na razie ćwiczy rehabilitant, więc sam również tak robi. Mowy nie ćwiczymy, bo nie wiemy jak. Na razie tylko słyszymy odgłosy wynikające z bólu 🙁 No ale zapewne i z tego powinniśmy się cieszyć.

    #4516467

    santi

    Tak,logopeda tez powinien pomóc.
    Dobry materac przeciwodleżynowy,to podstawa.
    W szpitalu leży na takim?Pamietam,ze moja babcia leżała na zwykłym materacu,dopiero ostra interwencja podziałała i dali materac przeciwodlezynowy.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close