Ujastek-Kraków-najnowsze wieści:-)Długie

Postów wyświetlanych: 1 (wszystkich: 1)
  • Autor
    Wpisy
  • #76250

    jaasiaem

    Witam wszystkie mamy!
    Przed porodem często zaglądałam na to forum, szukając info o Ujastku i oczywiście jak o każdym innym szpitalu było mnóstwo skrajności:-)
    Przekonałam się ze to możliwe i zależy od podejścia, nastawienia i oczekiwań rodzących (a czasami od doświadczeń z poprzednich porodów)-leżałam na sali z dziewczyną, która miała zupełnie różne ode mnie odczucia, chociaż rodziłyśmy z tym samym presonelem a potem my i nasze dzieci byłyśmy pod tą samą opieką…
    Ale do rzeczy. Zdecydowałam się na poród na Ujastku, ze względu na ich politykę proznieczuleniową:-) Pierwszą córeczkę urodziłam w Narutowiczu i tam o znieczuleniu nie było mowy, więc nie chciałam się denerwować, ze teraz będzie podobnie. Tydzień po terminie zgłosiłam, się na kolejne KTG, które nie wykazało jakiś regularnychj skurczy, powiedziałam lekarzowi, że się denerwuję, ze chce już urodzić i że to niesprawiedliwe, ze najpierw muszę leżeć przez 2 miesiące, żeby młoda nie wyszła za wcześnie, a jak w końcu nadszedł czas to ona się nie spieszy…
    Lekarz zaproponował, że mogę przyjść w poniedziałek i poprosić o próbę OXY. To była sobota, więc cały łikend zastanawiałam się co robić-przyspieszać, czy czekać w nerwach i stresie. Opinie były różne, więc postanowiłam zaczekać do poniedziałku i sprawdzić co powedzą lekarze z poniedziałkowego dyżuru. W poniedziałek pojechaliśmy do szpitala, powiedziałam o co chodzi i po zbadaniu (3 cm rozwarcia)lekarze stwierdzili że mogę zostać. Tego dnia było bardzo wiele dziewczyn, wypisów i porodów, więc Pani doktor prosiła przyjechać o 13.30. Zjawiłam się w szpitalu i około godziny 16 się zaczęło. Dostałam oxytocynę i regularne skurcze pojawiły się od razu. Niestety akcja postępowała bardzo powoli i około 20, byłam juz załamana, że tak wolno to trwa a ja jestem już mega głodna (podjadałam ciastka:-), zmęczona i bałam się że gdy się naprawdę zacznie to zabraknie mi sił. Potem Pani położna zapytała czy chce czopki na zmiękczenie szyjki-chciałam więc dostałam i faktycznie około 21.30 skurcze się w końcu nasiliły, dostałam piłkę, która dla mnie była super ( w czasie pierwszego porodu jakoś się nie sprawdziła)no i w końcu poczułam, ze coś się dzieje. Położna powiedziała o przecięciu pęcherza płodowego, bo widziała że jestem zmęczona i że w tym tempie to potrwa do rana. Ja się ucieszyłam, bo za pierwszym razem było to samo, ale też trochę się bałam, bo pamiętałam że bóle zaczęły sie wtedy na maksa. O 12-przebicie pęcherza spowodowało że zaczęłam chodzić po ścianach:-) więc po 15 minutach poprosiłam o znieczulenie. Pani położna mnie zbadała, powiedziała że teraz albo nigdy, bo mam 6 cm.Ja na to że CHCĘ. Potem niestety mąż wypełnił jakąś ankietę, której nie dano nam przy wpisie do szpitala – przypilnujcie tego, bo bez takiej deklaracji nici z zzo.Pani anestezjolog zjawiła się w 3 minuty i po 10 minutach byłam już cała gotowa do znieczulenia. Niestety nie zdążyłam się przekonać jak działa, bo nagle poczułam skurcze parte i zaczęłam rodzić. Wszyscy byli trochę w szoku, ale dotarłam na fotel i urodziłam Lenkę na drugim skurczu:-) cała szczęśliwa i zszokowana, że tak to szybko poszło:-)
    Moje refleksje: jestem bardzo zadowolona z wyboru szpitala. Wszyscy naprawdę WSZYSCY byli bardzo mili, pomocni i życzliwi. Ja nie spotkałam się nawet ze złym nastrojem Pań sprzątających:-)Położna, która odbierała poród to Pani Anna Mierzwa-bardzo życzliwa, uśmiechnięta i pomocna-gorąco polecam. Nie miałam problemu gdy pytałam, prosiłam o cokolwiek-żadnych obrażonych min ani nieprzyjemnych burknięć. Co do personelu-nie mam się do czego ani do kogo doczepić. W szpitalu jest czysto, jedzenie smaczne. Po porodzie postanowiłam negocjować cenę znieczulenia-oprócz znieczulenia przy szyciu, nie skorzystałam przecież z niego.Poszłam do ordynatora, który bez problemu zwolnił mnie z wszelkich opłat!!!
    Jedno zastrzeżenie dotyczy rutynowego cięcia. Wiem, ze to problem prawie każdego szpitala w Polsce, ale naprawdę czuję, że ja też byłam nacięta niepotrzebnie.Nie mam oczywiście pewności, ale teraz goję się tak długo i boleśnie, że straszna wściekłość mnie ogarnia, że oprócz akcji Rodzić po ludzku nie ma też akcji pt.Nie nacinamy! Już ten wątek był poruszany niejednokrotnie na tym forum, ale chyba znowu okazuje się, ze nieważne który to poród i czy ćwiczysz mięsnie krocza przez pół roku, to i tak będziesz nacięty! Chciałabym wierzyć, że tak musiało być, ale na razie za bardzo mnie boli:-)
    Generalnie i tak jestem mega zadowolona i szczęśliwa-wszystkim życzę takich wspomnień. Odpowiem na każde, nawet najdziwniejsze pytania, jeśli coś was interesuje a ja o tym nie napisałam.
    P.S. Tak jak pisałam na początku, opinie są różne, bo ludzioe są różni. Dziewczyna obok mnie uważała że położna, lekarka były złośliwe(rodziła długo a namawiana nie chciała skorzystać ze znieczulenia, bo mąż jej powiedział, że potem wszystko boli przez tyzień i można być sparaliżowanym!!!!Twierdziła że chcą ją naciągnąć na 250zł!!!)Wszyscy wg. niej byli niemili i chamscy, a Pani pediatra uderzyła dziecko w głowę!(to nieprawda-byłam przy tym)itd.
    Pozdrawiam wszystkie mamusie i zachecam do pisania także pozytywnie o szpitalach, chociaz wiem że w ferworze zajęć ciężko sie do tego zmusić, ale takich opinii nigdy za wiele…

    mama Majki i Lenki
    03.05.2004

Postów wyświetlanych: 1 (wszystkich: 1)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close