zazdroszczę….

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)
  • Autor
    Wpisy
  • #66566

    vivi

    zazdroszczę wam wszystkim, które podjelyście decyzję o staraniach. ja nie potrafię tego zrobić.egoizm? też. nie wychodzą nam „te” sprawy. ogólnie jest calkiem do kitu.

    vivi

    #848938

    kasiejka

    Re: zazdroszczę….

    Vivi- przede wszystkim okaż też sobie odrobinę wyrozumiałości. A może przyczyną Twego oporu a może też oporu Twojego mężczyzny jest coś innego niż egoizm w czystej postaci. Może chodzi bardziej o lęk? Lęk, że ta decyzja i jej konsekwencje przestawią całe Wasze dotychczasowe życie o 180 stopni,coś zepsują, zachwieją poczuciem Waszego bezpieczeństwa? Może czujesz obawę lub wręcz strach przed tymi zmianami, które dokonają się najpierw w Twoim ciele, Potem już też w wyraźnie w życiu codziennym, w relacji Was dwojga bo dziecko przemienia także dotychczasowe relacje w związku. Nie myślę o przemianach na gorsze w żadnym z tych aspektów lecz o przemianach w ogóle. Każda zmiana jest swego rodzaju kryzysem. Może po prostu zbyt mocno boisz się takich gwałtownych i co trzeba podkreślić długoplanowych zmian? Ja Cię nie przekonam, że warto mieć dzieci bo Ty aby być dobrą matką musisz to czuć, tego chcieć i pragnąć. Mnie lęk o to, że nie podołam z tymi zmianami, że mnie ta sytuacja przerośnie, pokona i udowodni, że jestem niedojrzała jako matka(choć mam 29 lat), beznadziejna, nie posiadająca tak wielu pniezbędnych umiejętności( wstyd okropny się przyznać ale dopiero od 10 mc-y od kiedy wyprowadziłam się od rodziców i zostałam żoną poznaję prawdziwe życie i uczę się wręcz podstaw dorosłego, samodzielnego funkcjonowania(normalnych codziennych czynności wykonywanych samodzielnie) bo wcześniej byłam wychowywana pod kloszem, traktowana jak mała dziewczynka- doslownie, choć moje ciało już od dawna było ciałem dorosłej kobiety, umysł zresztą też. Ja też się boję i to czasem aż tak bardzo, że widzę wyłacznie czarne scenariusze. Jestem taką panikarą.Odsuwam to jednak- lęk przed tym wszystkim przed ciążą,komplikacjami, bolesnym porodem, zmęczeniem nieustanną opieką nad dzieckiem, które sprawi, że będę to wszystko miała ochotę rzucić w kąt i uciec, trudną sytuacją materialną, która z pewnością zaistnieje gdy pójdę na urlop macierzyński(w tej chwili mam 2 prace to się jednak skończy i może będzie trudno powtórnie coś znaleźć), czuję też niechęć do braku, utraty swobody bo tak naprawdę jeszcze jej nie doświadczyłam-miałam specyficzną sytuację, jest lęk i żal, że praktycznie niewiele podróżowałam, niewiele zobaczyłam, niewiele przeżyłam i tak trudno mi z tego pragnienia życia pełnią zrezygnować. Chcę czerpać życie pełnymi garściami. Boję się. Odczuwam lęk ale walę to. Chcę mieć dziecko i to ” chcę” połączonie z „chcę” mojego męża daje nam powód by podjąć starania już w tej chwili. Czekam właśnie na swój czas płodny i zaczynamy działać. Nie wiem czy to dobry moment al myślę, że żaden nie wyda mi się kiedykolwiek wystarczająco dobry. Jest tyle jeszcze spraw będących argumentem przeciw tej decyzji.Nie zamierzam jednak czekać aż będzie mi trudniej zajść w ciążę, tysiąc rzeczy może się zdarzyć i sprawić, że nie dane nam będzie później mieć potomstwa. A ja chcę mieć minimum dwoje dzieci choć marzymy o trójce, czwórce. Musisz sobie Vivi odpowiedzieć na pytanie co tak naprawdę jest dla Ciebie ważne w tej chwili i co uważasz za ważne w ogóle. Istotna jest hierarchia ważnośc, hierarchia wartości. W perspektywie całego życia, wiele ważnych spraw, które nurtuje, zaprząta lub ogranicza nas obecnie w realizacji innych ważnych planów okazuje się duperelami.jedno jest pewne- trzeba stawiac na życie. Na pewno człowiek ma wartość, dziecko, któremu dajesz życie i to życie trwa, zakwita,owocuje miłością. Cały ten trud i wyrzeczeie zostaną wynagrodzone. Nieprzypadkowo (a miałam kontakt z racji studiów pedagogicznych z placówkami domów pomocy społecznej) leciwe bezdzietne kobiety mówią, ze żałują jednego w życiu najbardziej, że nie zdecydowały się na dzieci….ich życie jest samotne i czują głęboki niedosyt istnienia, pustkę i żal. Czegoś bardzo ważnego w życiu nie zrealizowały. Takich głosów słyszałam trochę. Ty pewnie też. Warto słuchać czasem starszych ludzi, oni otrzymują od życia pewną mądrość. Ale się rozpisałam, wybacz, że tak filozoficznie popłynęłam na całość z nurtem Twego postu.
    Pozdrawiam i życzę czasu na refleksję nad Sobą i okazania Sobie zrozumienia. Jesteś podobna ze swoimi myślami do wielu z nas. Jestem tego pewna. Kasia



    #848939

    lilanka

    Re: zazdroszczę….

    Kasiejka ma rację że decyzja o świadomym posiadaniu dziecka dla większości jest trudna Obawy i strach są jednak wg mnie oznaką pewnej dojrzałości i sygnałem że jest się gotowym podjąć ten trud Nie wiem co masz na myśli mówiąc że nie wychodzą wam „te sprawy” Czy było tak zawsze czy może od momentu kiedy zaczeliściue myśleć na temat dziecka, a może jest tak że tylko jedno z was myśli i tu jest problem Tak czy inaczej radzilabym abyś porozmawiała ze swoim partnerem bo decyzja powinna zostać podjęta przez was wspolnie Z drugiej strony dziecko nie może być lekarstwem na kryzys wiec jeśli takowy przechodzicie to lepiej wstrzymać się z decyzją do czasu kiedy powróci zdrowy klimat w rodzinie Przede wszystkim jednak musicie ze sobą rozmawiać

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close