zostać, odejść, zdradzić…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 33)
  • Autor
    Wpisy
  • #109111

    latrumidor

    z sakramenckiego „świadoma praw i obowiązków…” nie zostało już nic.
    Obiad najwyżej raz w tygodniu, bo „nie chciało mi się, coś sobie zrób”,
    sypialnia umarła parę lat temu, bałagan wszędzie, spacer nie bo zmęczona jestem,
    wszelkie rozmowy kończą się „ale ja cię kocham” i nic nie zmieniają…
    jakby nie dzieciaki to by mnie już tu nie było
    Wytrzymałybyście w takich warunkach bez najmniejszych perspektyw zmian?
    Szczególnie to ostatnie sprawia, że mam dosyć…

    #4718797

    hoholeczka

    Zamieszczone przez latrumidor
    Obiad najwyżej raz w tygodniu, bo „nie chciało mi się, coś sobie zrób”,

    jak nie ma to sam coś zrób… co by dzieci nie głodowały

    Zamieszczone przez latrumidor
    sypialnia umarła parę lat temu,

    dłuższa gra wstępna potrzebna

    Zamieszczone przez latrumidor
    bałagan wszędzie,

    posprzątaj… nigdzie nie jest napisane że to kobieta musi

    Zamieszczone przez latrumidor
    spacer nie bo zmęczona jestem,

    wymasuj stopy i plecy… daj godzinę poleżeć … po godzinie zaproponuj znowu słowami : godzinkę odpoczywałaś wiec teraz choćmy …
    tylko ta godzinka to ona ma być powaznym odpoczynkiem ..a nie że ona się ma dziecmi zajmować w czasie odpoczynku

    Zamieszczone przez latrumidor
    wszelkie rozmowy kończą się „ale ja cię kocham” i nic nie zmieniają…

    jak kocha to warto powalczyć

    Zamieszczone przez latrumidor
    jakby nie dzieciaki to by mnie już tu nie było

    warto tym bardziej!

    Zamieszczone przez latrumidor
    Wytrzymałybyście w takich warunkach bez najmniejszych perspektyw zmian?
    .

    rozmawiałabym non stop i rozmawiała … póki by się nie polepszyło



    #4718798

    latrumidor

    To WSZYSTKO próbowałem przez ostatnie 6 lat, zwyczajnie mam już dość.

    #4718799

    paolinka

    też mam takie wrażenie że zona się zasiedziała w domu może z tego powodu ją depresja dopadła
    są wakacje może wybierzecie się gdzieś sami tylko we dwójkę dzieciaczki zostawcie u rodziny a wy jedźcie ratowac wasze więzy małżeńskie:))

    #4718800

    qr-chuck

    Zamieszczone przez latrumidor
    To WSZYSTKO próbowałem przez ostatnie 6 lat, zwyczajnie mam już dość.

    A Ty ją jeszcze kochasz?
    Czy Twoja żona wie, że oczekujesz od żony regularnego wiktu, sprzątania i opierunku i że Cię brak tego wkurza? – wbrew pozorom to wcale nie jest takie oczywiste.
    Jeśli wie, to czy się z taką rolą godzi (ja się z taką rolą nie godzę i jakoś mój mąż ze mną wytrzymuje)?
    Z tego wszystkiego co wymieniłeś to dla mnie jedynym „niesprzyjającym warunkiem” jest brak seksu (i też nie napisałeś czy całkowity czy jest, ale nudny).

    #4718801

    latrumidor

    Pracuje w normalnych godzinach, ja wracam znacznie później, dzieciaki są nakarmione, ale niestety tylko one.
    W pracach domowych pomagam ile umiem, odkurzacz też nie parzy mnie w ręce.
    Seksu praktycznie nie ma od dawna, co z tego, że przygotowywałem sypialnię na miłą noc, skoro pół godziny później, przed usypianiem dzieciaków zdążyła to złożyć, tylko lampki wina smętnie wietrzały. Zakupione fajne ciuszki blakną w szafie. Wyjazd za miasto ostatnio jak do unii wchodziliśmy. Teraz urlop więc wyjeżdża do mamy. Tak się czuję jak mebel…
    „A Ty ją jeszcze kochasz?” I co mam na to odpowiedzieć … nie wiem



    #4718802

    kropka1982

    Zamieszczone przez kurczak
    A Ty ją jeszcze kochasz?
    Czy Twoja żona wie, że oczekujesz od żony regularnego wiktu, sprzątania i opierunku i że Cię brak tego wkurza? – wbrew pozorom to wcale nie jest takie oczywiste.
    Jeśli wie, to czy się z taką rolą godzi (ja się z taką rolą nie godzę i jakoś mój mąż ze mną wytrzymuje)?
    Z tego wszystkiego co wymieniłeś to dla mnie jedynym „niesprzyjającym warunkiem” jest brak seksu (i też nie napisałeś czy całkowity czy jest, ale nudny).

    Kurczak jak można z czymś takim się nie godzić??!!mąż, ojciec, żywiciel rodziny, wraca po pracy do domu i nie ma dla niego posiłku, bo żonie się nie chciało??
    wiem, że jest teraz równouprawnienie, itd. ale dla mnie to absurd, skoro przygotowuje posiłki dla dzieci to w czym problem przygotować porcję więcej??

    Latrumidor nie dziwię się, że czujesz się, jak mebel…współczuję, moim zdaniem Twoja kobieta odbiera na zupełnie innych falach, niż Ty, obawiam się, że jeśli pomimo Twoich starań, nic się nie zmieniło, jest niereformowalna niestety…
    szczera rozmowa, wyrzucenie z siebie wszystkiego co boli, jeśli to nie poskutkuje i Jej zachowanie się nie zmieni, pozostaje podjęcie decyzji, czy warto poświęcać dalsze, nieszczęśliwe życie tylko ze względu na dzieci, czy lepiej pójść każde własną drogą…

    #4718803

    latrumidor

    Dziękuję za pomoc w zrozumieniu roli faceta w związku.
    Sorry za te moje głupie wątpliwości i proszę zamknąć wątek.

    #4718804

    kiara

    Zamieszczone przez gotka
    Rozgorzała dyskusja..a ja mam pytanie..bo już się pogubiłam:Hyhy:

    ..to w końcu żona L. pracuje zawodowo czy nie???:Fiu fiu:

    Pracuje.
    I Ona i On.
    Z tego co autor postu napisał wynika, że pomaga w domu.
    Ale zrozumiałam to tak, ze On „pomaga” ale zona ma to w dupie i gdy on nie złapie za odkurzacz to jest nie posprzątane.

    Jeżeli proponuje rodzinny spacer, a żona olewa – znaczy żona nie chce spędzać czasu równocześnie z dzieckiem i mężem.
    On wraca do domu, żona pewnie najedzona, bo zjadła z dziećmi, bo dla nich ugotowała – dla niego nie starczyło.

    Za żadne skarby świata nie chciałabym mieć takiej żony (gdybym była mężczyzną;))

    Razem z mężem pracujemy zawodowo, oboje pomagamy sobie w obowiązkach domowych.
    Ja gotuje, mąż też, ale rzadko, bo nie lubi tego (i ja to rozumiem, bo ja nie lubię wynosić śmieci i tego nie robię, gdy nie jestem sama).
    Nie wiem jak można ugotować obiad tylko dzieciom? Dla mnie to kosmos

    #4718805

    tora

    Zamieszczone przez kiara
    Pracuje.
    I Ona i On.
    Z tego co autor postu napisał wynika, że pomaga w domu.
    Ale zrozumiałam to tak, ze On „pomaga” ale zona ma to w dupie i gdy on nie złapie za odkurzacz to jest nie posprzątane.

    Jeżeli proponuje rodzinny spacer, a żona olewa – znaczy żona nie chce spędzać czasu równocześnie z dzieckiem i mężem.
    On wraca do domu, żona pewnie najedzona, bo zjadła z dziećmi, bo dla nich ugotowała – dla niego nie starczyło.

    Nie wiem jak można ugotować obiad tylko dzieciom? Dla mnie to kosmos

    tez tak zrozumialam

    jakos tak nie wyobrazam sobie wrocic wczesniej do domu i ugotowac tylko dla siebie i dzieci. i nie dlatego, zeby bylo to moim obowiazkiem, a dlatego, ze kocham faceta z ktorym jestem i chcialabym, zeby po pracy zamiast platac sie po kuchni mial wiecej czasu dla nas. (inna sprawa, ze i tak wraca pozno i czesto otwiera laptop i dalej pracuje, ale mamy nadzieje, ze niedlugo sie to zmieni)



    #4718806

    kiara

    Zamieszczone przez tora
    tez tak zrozumialam

    jakos tak nie wyobrazam sobie wrocic wczesniej do domu i ugotowac tylko dla siebie i dzieci. i nie dlatego, zeby bylo to moim obowiazkiem, a dlatego, ze kocham faceta z ktorym jestem i chcialabym, zeby po pracy zamiast platac sie po kuchni mial wiecej czasu dla nas. (inna sprawa, ze i tak wraca pozno i czesto otwiera laptop i dalej pracuje, ale mamy nadzieje, ze niedlugo sie to zmieni)

    dokładnie:)

    #4718807

    rena12

    tak sobie myślę, że to co się robi dla tej drugiej połówki powinno się brać nie z obowiązku a z chęci nie wiem pomocy, ulżenia czy uprzyjemnienia tej drugiej połowie życia



    #4718808

    wioletta-w

    gdy się psuje coś w związku nigdy nie ma tak że jedna strona nawaliła…
    może poprostu twojej żonie nie chce się już naprawiać,starać się itd. może ona też próbowała tylko Ty tego nie zauważyłeś:(
    jakoś tak dziwnie się składa że tam gdze nie ma seksu facetowi nic się nie podoba

    #4718809

    ciapa

    Zamieszczone przez latrumidor
    Dziękuję za pomoc w zrozumieniu roli faceta w związku.
    Sorry za te moje głupie wątpliwości i proszę zamknąć wątek.

    Cierpliwości:)

    Dyskusję o powinnościach przeniosłam w odrębny temat
    Ktoś zwraca się do Nas o pomoc
    Proszę o zabieranie głosu w temacie osoby, które chcą pomóc i mają coś do zaoferowania w temacie

    Pozdrawiam moderaor

    #4718810

    kantalupa

    Zamieszczone przez majowamama
    myślę, że największą pomoc jaką mógł tutaj własnie otrzymał
    moze otworzy oczy
    i pisze to zupełnie serio

    a ja mysle, ze alkiem mozliwe, ze sie mylisz

    po pierwsze dlatego, ze kilka osob w tym watku usilowalo przelozyc zasady wlasnego zwiazku na cudzy zwiazek
    niestety, nie ma formuly, ktora sprawdzi sie uniwersanie w kazdym zwiazku
    po drugie dlatego, ze przede wszytskim facetowi gremialnie i dosc niegrzecznie wytknelyscie pare rzeczy, ktorych nikt nie ma ochoty uslyszac z ust obcych osob – nawet nie o niewygode chodzi, ale o zwykla ludzka nature przekorna – przesmiewcza krytyka rzadko kiedy przynosi oczekiwany skutek, czesto zas zniecheca osobe krytykowana do podjecia jakichkolwiek krokow, zeby zmienic swoje postepowanie

    a w temacie:

    troche zainspirowana tym, co zostao napisane przez osoby lepiej lub gorzej usilujace pomoc, wszelkie podzialy obowiazkow to tylko i wylacznie kwestia umowy pomiedzy osobami, ktore w zwiazek wchodza
    latrumidor popelnil blad, ktory w moich oczach popelnia 90% par (tez mi sie zdarzylo w pierwszym malzenstwie), bo zamiast – co moze malo romantyczne i do bolu praktyczne – usiasc i dogadac swoje wizje zwiazku, wprowadzajac sie do jednego mieszkania nieco z automatu przyjal role, ktore znal z wlasnego doswiadczenia

    latrumidor, jesli kochasz zone, to nia potrzasnij, bo oboje tkwicie w jakiejs chorej inercji
    choc punkt dla ciebie, bo to widzisz (tak przynajmniej wynika z twojego opisu)

    trzeba byc bardzo klarownym w mowieniu o swoich potrzebach (wielkie podziekowania dla mojego wlasnego meza!!! choc nigdy tego nie przeczyta) i trzeba byc gotowym na kompromisy – kierujac sie tymi dwiema podstawowymi zasadami od kilku lat udalo mi sie nie rozwiesc z mezem;) co wiecej, ciagle jest miedzy anmi wiecej niz tylko malzenskie zrozumienie, choc nie raz bywalo kiepsko

    jesli zas czujesz, ze juz po wszystkim i nie widzisz juz sensu w dalszym ciagnieciu zwiazku, nie czekaj, bo krzywdzisz sibie, zone i dzieci, bo rozumiem, ze je macie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 33)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close