Czujnik oddechu dziecka i elektryczna niania to dla wielu rodziców jedne z podstawowych przedmiotów wyposażenia pokoju maluszka. Pozwalają one na kontrolę snu niemowlęcia i wszczynają alarm, kiedy dzieje się coś niedobrego. Czy rzeczywiście warto zainwestować w czujnik oddechu?



Czujnik oddechu maluszka- po co?

Są takie rzeczy, które rodzice robią podobno tylko przy pierwszym dziecku, m.in. sprawdzają czy niemowlę oddycha! My przynajmniej sprawdzaliśmy…

Alternatywą dla ciągłego pochylania się nad łóżeczkiem jest zakup czujnika oddechu dziecka. Urządzenie pozwala kontrolować, czy nasza niemowlę oddycha regularnie i miarowo. W sytuacji, kiedy po 20 sekundach od wcześniejszego oddechu dziecko nie zaczerpnie powietrza, czujnik włącza alarm. Budzi to rodziców i pozwala na szybką reakcję, tym samym zwiększając bezpieczeństwo dziecka i chroniąc je przed śmiercią łóżeczkową, która zdarza się w pierwszym roku życia. Jeśli rodzice nie udzielą mu pomocy na czas, to może dojść do tragedii. Monitor oddechu jest wrażliwy na ruch powietrza. Można go podłączyć do łóżeczka maluszka, a nawet pieluszki, co jest o tyle korzystne, że nieważne jak ułoży się dziecko, czujnik i tak będzie cały czas monitorować jego oddech.

Oprócz czujnika oddechu można również zainwestować w elektryczną nianię. Działa na zasadzie walkie-talkie, kiedy jeden odbiornik znajduję się w pokoju maluszka, a drugi rodziców. Dzięki temu słyszymy wszelkie hałasy dobiegające z pokoju dziecka. Istnieją także modele z wbudowaną kamerką. Zarówno czujnik oddechu, jak i elektryczna niania pozwalają na monitorowanie snu naszej pociechy i zapewniają im bezpieczeństwo w nocy.

Czy warto kupić monitor oddechu?

Monitor oddechu dziecka to koszt około 300 zł. Rodzice obawiają się, że może się on okazać jedynie kolejnym drogim gadżetem, który nigdy się dziecku nie przyda. Jednak jak możemy przeczytać na forach internetowych, dla wielu okazał się gadżetem ratującym życie. Jak pisze jedna z mam na forum kafeteria.pl, monitor wszczął alarm w porę, by pomóc jej noworodkowi:

Mój synek pewnej nocy dostał kataru od „wracającego” pokarmu i o mało się nie udusił, bo nie umiał oddychać jeszcze przez usta (miał 2 tyg.). Po tym zdarzeniu mój mąż zdecydował o kupnie monitora oddechu i teraz przynajmniej my śpimy spokojnie. Na początku byłam trochę zła, że zmarnował tyle kasy, ale teraz nie zasnęłabym spokojnie bez pewności, że mały śpi bezpiecznie.

Inni rodzice dodają, że dużo zależy od tego, czy już wcześniej w naszej rodzinie wystąpiła śmierć łóżeczkowa, czy maluszek ma problemy z układem oddechowym oraz, czy pojawiają się u dziecka bezdechy. Czasem jednak nawet, kiedy nasza pociecha jest okazem zdrowia, to i tak warto pomyśleć o zakupie monitora oddechu. Dzięki temu sami będziemy mogli spać spokojnie, wiedząc, że czujnik czuwa nad dzieckiem.

Dolegliwości, przy których zakup czujnika oddechu jest koniecznością:

  • dziecko miewa bezdechy;
  • słabo rozwinięty układ oddechowy;
  • maluszek jest wcześniakiem;
  • już wcześniej w rodzinie wystąpiła śmierć łóżeczkowa albo lekarz stwierdził, że nasza pociecha jest w grupie ryzyka.

Czujnik oddechu i co dalej?

Monitor oddechu wszczyna alarm, kiedy dziecko przestaje oddychać, jednak to rodzice muszą być w stanie pomóc maluszkowi w takiej sytuacji. Kiedy serce dziecka bije, wystarczy resuscytacja oddechowa bez ucisku klatki piersiowej. Jeśli doszło do zatrzymania akcji serca, należy przeprowadzić resuscytację oddechowo-krążeniową. Przy uciskaniu klatki piersiowej najmłodszych należy być bardzo delikatnym, zamiast całej dłoni używać jedynie dwóch palców do stymulacji pracy serca.



Czujnik oddechu dziecka dla niektórych może okazać się dodatkiem, który nigdy tak naprawdę się nie przyda, a dla innych monitor może okazać się kluczowy, aby zapewnić dziecku bezpieczeństwo w nocy. Przed jego zakupem warto skontaktować się z lekarzem, który pomoże nam ocenić czy nasze dziecko potrzebuję czujnik oddechu, ale ostatecznie to i tak od rodziców zależy, czy zdecydują się na jego zakup.

[Zdjęcie główne: Depositphotos.com]