Kilka dni temu w Stanach Zjednoczonych zapadł bardzo kontrowersyjny wyrok. W hrabstwie Sanilac zlokalizowanym w stanie Michigan, sąd orzekł, że gwałciciel ma prawo do opieki nad synem, który narodził się w wyniku gwałtu, którego dokonał jego ojciec dziewięć lat temu.



Matka dziecka ma obecnie 21. lat. Dziewięć lat temu została zgwałcona przez Christophera Mirasolo. Dziewczynka przeżyła koszmar, przez dwie doby była przetrzymywana przez swojego oprawcę, który w tym czasie kilkukrotnie ją gwałcił.

Dla dziewczynki jej uwolnienie nie było końcem koszmaru. Okazało się bowiem, że zaszła w ciążę. Zdecydowała się donosić ciążę i zatrzymać syna. Ich życie wywróciło się do góry nogami, gdy gwałciciel wystąpił o wykonanie testu na ojcostwo. Przygotowywał się w ten sposób do wniesienia pozwu o przyznanie mu praw do opieki nad jego synem spłodzonym w wyniku gwałtu.

Wyrok sądu zszokował nie tylko amerykańską opinię publiczną, ale również środowiska prawnicze. Adwokat reprezentująca matkę dziecka nie kryła rozgoryczenia wyrokiem.

„To istne szaleństwo! Ten sędzia musi być szalony! – mówi”

Prawniczka zwraca uwagę na to, że gwałciciel nigdy nie został prawidłowo osądzony i że nadal powinien przebywać w więzieniu. Zapowiada odwołanie od kontrowersyjnego wyroku.



Mirasolo w 2012 roku został oskarżony o gwałt, lecz zanim zdołano go aresztować, dokonał napaści na jeszcze jedno dziecko. Został skazany na rok więzienia, które opuścił po zaledwie 6.5 miesiącach, z uwagi na zły stan zdrowia jego matki.

Niecałe dwa lata później Mirasolo ponownie zaatakował dziecko. Tym razem został skazany na 4 lata więzienia. Opuścił je w 2014 roku i od tamtej pory objęty jest specjalnym nadzorem przyznawanym przestępcom seksualnym.

źródło: wprost.pl
zdjęcie główne: Michigan Department of Corrections