doświadczeni podróżnicy

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #49218

    bombus

    witam drogie mamusie
    Właśnie wybieram się z moją 6,5 miesięczną córećzka w dalszą podróż(600km). Będzie to podróż dzienna swoim autkiem. Szukam mam, które podróżowały z dziećmi w ten sposób, aby podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami. Dodam tylko, że podróż nocna raczej nie wchodzi w rachubę
    Z góry dziękuję i pozdrawiam

    Olga i Maja 17 12 03

    #635031

    Anonim

    Re: doświadczeni podróżnicy

    ja jechalam z czteromiesieczniakiem nad morze (ok. 400 km). Tez bylo to w dzien, Adas zniosl to dobrze. Co konkretnie chcesz wiedziec, to chetnie pomoge…
    pozdrawiam



    #635032

    ewa25

    Re: doświadczeni podróżnicy

    Zosia miała 7 miesięcy kiedy pojechalismy z nią w góry (400km). W jedną stronę jechalismy w nocy a z powrotem w dzień. Nie było problemów z pokonaniem trasy – z tym że podczas podróży „dziennej” musieliśmy robić przerwę na cycusia. Jedyny problem jaki się pojawił to słoneczko świecące w oczka (czasami zasłonki na okna nie pomagały i troszkę światła wpadało do oczu) ale trwało chwilkę. Ogólnie było ok. Chętnie służę pomocą w przypadku pytań 🙂

    Pozdrowinka

    Ewa i Zosia (20.08.2003)

    #635033

    madzia1409

    Re: doświadczeni podróżnicy

    My jechalismy z Kuba w góry jak miał 5 m-cy. Prawie całą drogę przespał (jechalismy w ciągu dnia). Stawaliśmy na jedzenie co jakieś 4 godziny

    Madzia i Jakbu (15.11.2003)

    #635034

    Anonim

    Re: doświadczeni podróżnicy

    My kilka razy jechalismy pociagiem 600km. Pierwszy raz, jak Szymek mial 5 miesiecy i zniosl to bardzo dobrze. Samochodem natomiast jest jeszcze lepiej, Szymek albo spi, albo podziwia widoki za oknem:)

    colora + Szymonek (22.10.03)

    #635035

    lawinia

    Re: doświadczeni podróżnicy

    Nie zawsze jest kolorowo. Miesiąc temu byliśmy nad morzem (około 550km) Nikoś miał skończone 8 m-cy. Jechaliśmy w dzień. W jedną stronę było OK, niestety powrót był koszmarny. Nie chciał spać, nie chciał się bawić, ciągle musieliśmy stawać. Nawet moje śpiewanie mu nie pomagało. Ale to zależy od nastoju dziecka. Jak jest wyspane, najedzone i nic go nie boli to nie powinno być problemu. Udanej podróży!!!

    Lawinia i Nikoś (25.09.2003)



    #635036

    gosia

    Re: doświadczeni podróżnicy

    Zależy też nie co od pogody.
    Rok temu jechaliśmy 400 km z Artkiem w ogromnym upale.
    Częste postoje, stos koszulek do przebierania non stop i hektolitry picia. Tak to pamiętam
    Pod koniec trasy Arti był już w samym pampersie. Śmiesznie to wyglądało, ale zwyczajnie – inaczej się nie dało.

    Gosia i Artek

    #635037

    mysia2

    Re: doświadczeni podróżnicy

    My jechaliśmy 13 maja 800 km w jedną stronę w dzień. Zajęło nam to 11 godz. W sumie było super jak na jazdę z dzieckiem. Większość drogi Misiek przespał. Był grzeczny. Zatrzymaliśmy się chyba ze 3-4 razy (już niepamiętam). Przebrałam go w aucie na tylnym siedzeniu, dałam jeść, mąż go troszkę ponosił i jechaliśmy dalej. Ostatnią godzinę tylko już troszkę szalał, ale było OK. Jak wracaliśmy to też było super. A powrót trwał 10 godz.

    Eryka i Natanek 09.09.03r

    #635038

    figa

    Re: doświadczeni podróżnicy

    Prawie rok temu jechaliśmy z Warszawy do Ustronia Morskiego. Ptysia miała wtedy dokładnie 6,5 miesiąca. Bardzo lubiła jeździć samochodem, więc sądziliśmy że wszystko będzie OK. Wyjechaliśmy o 4.30 (robiło się widno). Pierwsze 4 godzny przespała a następne 3h marudziła, płakała a potem wrzeszczała. Nie pomagały postoje (coraz dłuższe), zabawianie, śpiewanie.
    Nie było łatwo… Z powrotem niestety było podobnie.

    Jutro jedziemy w podobną drogę i już się boję – w tym roku dodatkową „atrakcją” jest choroba lokomocyjna Zuzki.

    Życzymy Wam kompletnie odmiennych doświadczeń i szerokiej drogi :)))

    Beata i Ptysia (30.01.03)

    #635039

    effcia

    Re: doświadczeni podróżnicy

    moj Ptys jest wytrawnym podroznikiem na trasie Warszawa – Krakow (300 km). pierwszy raz wyruszyl gdy mial troszke ponad 2 miesiace. bardzo lubi podrozowac. gdy byl mniejszy glownie spal, a gdy budzil sie malezalo zrobic natychmiastowy przystanek na cyca:-) z czasem zrobilo sie jeszcze przyjemniej;-) teraz zatrzymujemy sie 2 razy, bo kosci rozprostowac i wymienic pieluche gdy trzeba. jemy i pijemy w podrozy. przed pierwsza wyprawa mialam nerwa, a teraz nawet ciasny samochod, dziecko plus pies nie sa mi straszne:-)
    trzeba sie tylko dobrze zorganiozowac, by potem miec wszystkie potrzebne drobiazgi pod reka, ubraz malucha raczej lekko, zabrac ulubione zabawki, no i przede wszystkim wyruszyc o najlepszej dla malucha porze. u nas to jest zaraz po sniadanku, Ptyn wtedy troche sie rzglada, troche sie bawi, a w koncu zapada w regulaminowa drzemke.
    powodzenia i szerokiej drogi!!!!

    Effcia z FRANULKIEM (20.08.03)

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close