DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)
  • Autor
    Wpisy
  • #70376

    angel22

    Witajcie Moje drogie mamy/kobity

    Przepraszam, ze tak pozno tu odpisuje ale prawde mowiac nie wiem jak sie nazywam, taka pogon kazdego dnia od tych paru mc, no i stracilam glowe zupelnie, jestem rozkojarzona wiec sie zawsze tak nosilam by wpasc az w koncu sie udalo….

    Nie jestem w stanie przekazac jaka jestem wdzieczna za pomoc z Waszej strony, zarowno w formie paczek z polski jak i zagranicy. Dostalam takze pomoc finansowa, ktora pozwolila mi na sfinansowanie zlobka (nie dostalam niestety dofinansowania z mopsu ani up – podobno nic mi sie nie nalezy) oraz zakupienie lekow (Wika ciagle cos lapie ode mnie bo ja choruje przewlekle od operacji na te nieszczesne zatoki)….Dlatego jednorazowa choroba to wydatek srednio 100 zl, przy moim dochodzie 200zl/mc to b. duzo.

    Wikusia jest juz ubrana, ciesze sie ze wiele ubranek bylo troszke wiekszych bo bedzie na potem….Nie wiem jak bym sie mogla Wam wszystkim odwdzieczyc, poza serdecznym podziekowaniem nie tylko z mojej strony ale takze taty, ktory byl szczerze wzruszony bezinteresowna pomoca i gdybym kiedys miala taka szans chcialabym sie jakos odwdzieczyc, ale narazie nie wiem nawet jak….

    Poza tym…co u mnie, szczerze co moge napisac. Fizycznie to juz wiecie i ja i mala ciagle chorujemy wiec i ciezko z praca (nie wyobrazam sobie pracowac tydz i potem na zwolnienie). Ja zaczelam szukac pracy bo inne opcje (wyjazd, odpoczyne, czy wciagniecie sie w obowiazki domowe) zawiodly, czlowiek tak czy tak odchodzi od zmyslow a to rzutuje na rodzine, wiec szukam. Pza tym cala odlozona kase laduje w zlobki, wiec mala choc ma odskocznie (wiele osob sie dziwi po co ja dalam jak nie pracuje). Tam sa dzieci, troche zabawy, inna atmosfera niz w domu i wszystko na miejscu, a nie tak czasami jak w domu….ze „mama jak 7 dni w tyg wstaje o 6, bo nie ma zmiennika a w nocy nie moze spac i chodzi na rzesach to zdarza sie jej zasnac na siedzaco a dziecko tylko przychodzi i budzi”, wiele by mowic, co bede….Staram sie, podkreslam staram by bylo w miare ok, prowadze domek, zajmuje sie tata (kiepski stan) by nie mial az takich dolow, byl obiad zawsze i wszystkie sprawy urzedowo-administr. zalatwione, ale nie zawsze mi to wychodzi….

    Na codzien udaje, ze jest ok, nie chce by sie martwil, jak nei widzi jak sie klade spac czy jak wstaje moge sobie poplakac czy pogadac z mama, na niebie jest taka gwiazda co miga dokladnie naprzeciw mnie….i tak sobie mysle ze tam wlasnie jest i czuwa nad nami….Wiem wiem…wiele cieplego uslyszalam od Was i nie tylko, ze mama by chciala tak czy inaczej i ze zycie sie toczy i walczy z tym 4mc, staram sie zaczac nowy etap, czasami jest lepiej, wydaje mi sie ze bedzie ok, ale potem wszystko wraca, czuje zapach, widze, slysze, sny i wspomnienia….to mnie rozwala w kazdej min i na kazdym kroku….Czesto widok malej gadajacecj, sikajacej do nocniczka czy robiacej mega rzeczy mnie rozbraja….wtedy czasami sie do niej usmiechne, pobawie sie (chce by mimo wszystko miala to co dala mi moja mama: milosc, usmiech, radosc w domu, cieplo i szczescie…lekkie dziecinstwo i wszystko na co zasluguje). Czesto jest to ciezkie, czesto obcieram lzy i sie smieje (nie lubi jak placze, wtedy mnie zawsze przytula), ale jest to najciezsze w obecnej chwili….

    Wolny czas poswiecam na pisanie, wiersz czy pamietnik, tak wylewam uczucia jak nie chce ranic innych swoim bolem, a przy malej staram sie wskoczyc w 2 sylwie i udawac ze jest ok, tak samo na zew., czy przy znajomych…\Spotkalam sie przed wakacjami z Magda z forum co pracuje w szkole, to sama powiedziala ze zupelnie mnie sobie inaczej wyobrazala:smutna, szara dziewczyna….no coz, nauczylam sie grac i nie zamartwiac innych….

    Z przyziemnych rzeczy: w koncy po 4 latach odwazylam sie wrocic za kolko i zaczelam jezdzic, zrobilam jeszcze jedna rzecz, ale moze to kiedys, mysle wlasnie o pracy i powrotu do nauki, sa to jednak przyziemne odlegle sprawy, dzis powiedziala mi Julia z forum ze „czas” i ze kiedys sie obudze, dostrzege slonce jak ladnie swieci i jak pieknie kwitna kwiaty, usmiech ludzi i zwykle szare zycie (nie z dnia na dzien, z godziny na godzine do wieczora) stanie sie niezwykly…. Moze….mam nadzieje…..

    Dzis sporo porozmawialam z mama, jej grob pieknie obrosl w kwiaty, za rok jak zrobie pomnik (tu moge odetchnac finansowo bo bede miec pieniazki ktore kiedys byly odlozone na moje wesele) to zamieszcze czesc wiersza, ktory napisalam jej w 2002 roku na dzien mamy, jej ulubiony …… mam nadzieje, ze bedzie z tego zadowolona….

    No nic to moze na tyle, dziekuje z calego serca swojego i sil, dziekuje tez Wikusia za Wasze ogromne serduszka….A na dole umieszcze wlasnie ten wiersz….

    Calujemy i pozdrawiamy Sylwia i Wikusia (20.07.2003)

    Matka

    Gdy byłam malutka wyczułam jej serce,
    Już wtedy wiedziałam, że nie chcę nic więcej.

    Tak nie zrozumiałe a jednak mi bliskie,
    Jego wszystkie tony: wysokie czy niskie.

    Wciąż mogłam słuchać jej serca bicia,
    Niczym pięknej baśni szeptanej o mroku,
    Odpływać w nieznaną krainę swego życia,
    Niczym spienione fale mknące w nieznane.

    Uśmiech anioła promieniał na twarzy,
    Gdy tylko spojrzałam, zawsze tam gościł,
    Bo o czym tak mały człowieczek wciąż marzy ?
    … O jej pięknej twarzy pełnej radości.

    Gdy go zobaczy od razu szaleje,
    Już chciałby powiedzieć jak bardzo kocha,
    A jego dusza i serce się śmieje,
    Chyba, że czasem Ona smutno szlocha.

    Bo kto Cię uchroni przed złem tego świata,
    Da cenne wskazówki, obetrze łzy,
    Kto będzie żył przez te długie lata,
    Byś w końcu odleciał poprostu jak ptak, a jej zostawił
    długie, piękne sny.

    Któż inny Ci będzie światełkiem w tunelu,
    Wyciągnie swą dłoń gdy inni zawiodą,
    Kto zawsze będzie tą jedną z niewielu,
    A nigdy nie będzie przeszkodą czy kłodą.

    Któż inny zapłacze, gdy życie Cię zrani,
    Będzie się trząsł nad Twoim losem,
    Któż inny wybaczy, zapomni, zrozumie,
    Za Tobą w ogień skoczy …. pójdzie za ciosem.

    To tylko Matka tak wiele może,
    Będzie jak lwica swym ciałem Cię chronić,
    Bezwarunkowo zawsze pomoże,
    Nie zawaha się nigdy by Cię obronić.

    Prędzej poświęci swe własne życie,
    Odda ostatnią, cenną kroplę krwi,
    Ochroni ciałem, przykryje o świcie,
    Będzie zawsze …… w zimne noce i upalne dni.

    Dlatego kochaj swą matkę szczerze,
    Pielęgnuj uczucie jak piękny kwiat,
    Miłości matki Ci nikt nie odbierze,
    Nawet gdy kiedyś wypuścisz się w świat.

    Jej pozostaną sny i wspomnienia,
    I choć odlecisz z gniazda jak ptak,
    W jej sercu się będą rodzić marzenia,
    Że kiedyś powrócisz ….. z upływem lat.

    I choć głowę pokryją śnieżnobiałe włosy,
    A na dłoniach naznaczy się ludzki byt,
    To wtedy w Twych rękach spoczną jej losy,
    Lecz będzie spokojna ….. bo będziesz Ty.

    I choć przegra z odwieczną nieśmiertelnością,
    A twarz uwidoczni życia ciężki trud,
    Ten uśmiech sprzed lat wygra ze starością,
    A serce roztopi nadal każdy lód.

    A gdy się zjawisz u niej z potomkiem,
    Wspomnisz te słowa tutaj pisane,
    Bo wtedy zobaczysz jej uśmiech sprzed lat,
    Ten błysk w jej oku gdy przyszedłeś na świat.

    Lecz teraz Ty będziesz brnąć przez życie,
    Czuwać jak lwica do walki stworzona,
    A Ona …. Ona się będzie uśmiechać skrycie,
    Bo będzie wiedziała …. że jej rola została spełniona.

    Najdroższej mamie na świecie, przyjacielowi, dobrej duszy i komuś kto jest mi jedyny i najbliższy (przeczytaj to za 20 lat i zobaczysz ze spełni się ten wiersz)

    Sylwia R
    Wrocław 2002 rok

    #907926

    pipi1234

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    Sylwio Twoja mama miała wielkie szczęscie – miała najwspanialszą córke na świecie… I dzieki Niej Ty jesteś cudowna Mamą dla Wikusi.

    Wierzę że Bóg kiedys wynagrodzi Twoje cierpienie i cięzki los…

    Życzę wam przede wszystkim zdrowia oraz wiele radości i słońca na codzień

    Monika + Julka 7 lat i Antoś 21 m-cy



    #907927

    daga-j23

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    Przykro mi, że nie trafilam na Twoją historię wcześniej. Teraz się popłakałam czytając Twój wiersz. Czy pozwolisz, że go sobie zachowam – jest cenny dla każdej matki i córki.
    Życzę Ci dużo sił i pogody.

    Dagmara i Emilia 14 mies.

    #907928

    joannar

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    Aniołku kochany, jakże się cieszę, że się tu odezwałaś.
    Nie jestem też w stanie wyrazić wzruszenia po przeczytaniu wersza…..

    Zadzwonię do Ciebie później……
    Mam nadzieję, że jakimś sposobem będziesz tu częściej.

    Pawełek 19.9.2003 + Kruszynka 17.5.2006

    #907929

    judy

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    Kochanie, to słoneczko zaczyna juz wychodzić zza chmur. A któregoś dnia naprawde zaświeci z całych sił specjalnie dla Ciebie papa

    Julia z Laurą (15.09.2003)

    #907930

    mala103

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    śledziłam Twoje posty napisałaś wspaniały wiersz dla mamy ja też jeśli pozwoliś zachowam go łzy ciekną po policzkach życzę Wam dużó zdrowia i wytrwania w tych ciężkich chwilach.

    ANIA 29 I ALKA 2,5



    #907931

    kura-plemienna

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    Jestem w stanie napisać tylko ………WZRUSZULAŚ MNIE, a to na prawdę trudne.
    Trzymaj sie dziewczyno, …dla kazdego nadejdzie slońce, patrz……. już wystaje zza chmury!

    Anka i Basiulec z 17.12.2002

    #907932

    pluto

    Re: DZIEKUJE…jesli wogole jestem w stanie….

    Jesteś dzielna !

    Julka i dwuletni Karolek

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close