Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)
  • Autor
    Wpisy
  • #56954

    anetkaanetka

    Witajcie ! Chciałabym się z Wami podzielić moimi przeżyciami. Rok temu w sierpniu poroniłam w 6 tygodniu ciąży. Teraz jestem w 24 tygodniu ciąży. Na początku ciąży wystąpiło plamienie jak zbliżał się termin miesiączki. Leżałam miesiąc, brałam Duphaston i ciąża się utrzymała. Ale cały czas drżałam czy sytuacja sprzed roku się nie powtórzy. Szczególnie gdy zbliżała się data poronienia w sierpniu. W ósmym tygodniu pojawiło sie plamienie ale okazało sie że to jest z nadżerki. W 16 tygodniu wystraszyłam się, że uciekają mi wody płodowe. Był to fałszywy alarm ! Potem w supermarkecie uderzyłam się w brzuch. Nocy prawie nie przespałam obawiając się czy coś się nie stało dziecku. Ale na szczęście nic się nie stało. Następny problem: pobolewło mnie podbrzusze szczególnie po prawej stronie i potem okazało się że moczowód jest uciskany przez rosnącą macicę. Dodatkowo na własną rękę zrobiłam badanie -posiew moczu i wyszło w porządku. Potem spanikowałam bólami w podbrzuszu i bólami w okolicy krzyżowej i pojechałam do szpitala ginekologiczno-położniczego ale okazało się, że te bóle są normalne (byłam w 18 tygodniu ciąży). Potem przyplatała się grzybica ale wyleczyłam się. Też panikowałam, że zaszkodzi dziecku ta infekcja i te leki. Dodatkowo zrobiłam badanie posiew z kanału szyjki macicy , bo naczytałam się o wpływie bakterii w pochwie na ciążę. Badanie okazało się ok. Potem wizyta u dentysty -też się bałam, że borowanie zaszkodzi dziecku. Ząb zaborowałam i odetchnęłam z ulgą a wieczorem (w dniu wizyty u dentysty) pojawiło się drętwienie jednej strony twarzy. Następnego dnia okazało się u dentysty, że przy ósemce zrobiła się kieszonka i trzeba było naciąć dziąsło pod znieczuleniem. Znów pojawiła się obawa czy znieczulenie nie zaszkodzi dziecku. Ale wszystko dobrze się skończyło. Ostatnio poczytałam o toxo i teraz boję się czy się nie zaraziłam. Moi teściowie mają kota, który biega na dworzu i zajada się surowym mięsem Poza tym przy moim domu koło śmietnika kręci się kilka kotów. Ale toxo można się zarazić od nieumytych owoców, warzyw czy niedogotowanego mięsa. Poza tym przesadzałam kwiatki w ogródku. W sumie staram się przestrzegać zasad higieny ale boję się, że mogłam złapać toxo. Zapytałam ginekologa o to czy zrobić badanie na obecność przeciwciał toxo ale on stwierdził, że nie ma potrzeby, że ciąża jest już tak zaawansowana… Rok temu ( w listopadzie) robiłam badanie na obecność przeciwciał toxoplazmozy i wyszły ujemnie. Mój lekarz powiedział mi żebym nie szukała dziury w całym i nie czytała czasopism medycznych. No i przepisał mi Relanium… od którego można notabene się uzależnić. W sumie to ciągle się marwię o to czy wszystko w porządku. Mój mąż stwierdził że jak rozwiążę jeden problem to wyszukuję następny. Wiem, że zamartwianie się szkodzi dziecku ale nie potrafię być spokojna. Czy Wy też tak panikujecie? Jak poradzić sobie z negatywnymi myślami na temat przebiegu ciąży ? Co robicie żeby tak „nie myśleć”? Poradzcie co robić? Co w ogóle o tym myślicie? Za każdą odpowiedź będę wdzięczna.

    Aneta

    #728916

    bociek

    Re: Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

    Cześć,

    Rzeczywiście wygląda na to że nie jest to dla ciebie beztroska i spokojna ciąża. Rozumiem twoje obawy ale twój mąż ma chyba trochę racji – już tak czasami u nas jest że sami się „nakręcamy” i panikujemy przy najmniejszym problemie, a problem rośnie w naszych oczach…. Cóż, chyba najlepiej będzie jak znajdziesz sobie coś, co na tyle zaobsorbuje twój umysł, że nie będziesz myśleć o ciąży. Wiesz mi, że działa! Jak leżałam w szpitalu z powodu silnych skurczy, które były zatrzymywane kroplówką, mając świadomość, że poród może być blisko, ani razu nie dopuściłam do siebie myśli, że to może być już i ze urodzi się wcześniaczek… I wiesz co, chyba to zdało egzamin!!! A teraz siedzę (a właściwie leżę) w domu i czytam książki ale nie o dzieciach!
    Grunt to nastawienie psychiczne – życzę ci odrobiny optymizmu i żadnych dalszych problemów 🙂

    Pozdrawiam serdecznie,

    Kasia + Alicja



    #728917

    aleini

    Re: Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

    Głowa do góry 🙂
    Nie miałam na szczęście takiego przykrego przeżycia jak Ty, ale to moja pierwsza ciąża, wyczekiwana i starana długo i sama bardzo się martwię, zwłaszcza, zę na forum różne rzeczy człowiek czyta.
    Ja jednak jestem życiową optymistką i staram się zawsze patrzec z wiarą i radością w przyszłość.
    Jak na razie nie czuję ruchów mojego maleństwa i wierz mi, żę strasznie isę martwie czy wszystko wporządku – zwłaszcza, że jedna z majóweczek juz nie ma swojego maleństwa, bo przestało mu bić serduszko. Wizytę mam w czwartek i już mnie ponosi …
    Ale mimo to staram się myśleć pozytywnie, bo przecież ciąża to nie jest chodzenie z jajkiem na głowie. Tysiące kobiet urodziło zdrowe dzieciaczki, a przypadki, gdzie dzidziuś umiera w brzuszku, gdy rodzi się chory są tak faktycznie niewielkim ułamkiem z całości.
    Może też tak nie panikuję po ostatniej lekturze – przeczytałąm Chłopów Reymonta 🙂 Polecam – kiedyś kobiety kompletnie nie dbały o siebie ani o dzidziusia, Reymontowa Hanka piła wódę każdego dnia, do porodu ciężko pracowała i w ogóle, nie tylko ona jedna tak robiła, a dzieci rodziły się zdrowe. Dlatego tłumaczę sobie, że z juniorem wszystko w najlepszym porządku, że serducho mu bije, że rośnie zdrowo, że prawidłowo się rozwija. Wierzę w to, a nie tylko mam nadzieję i staram się o to modlić.
    I tak na pocieszenie może przytoczę Ci historię mojego zamartwiania: w 34 dc zrobiłam test – to ostatni dzień kiedy powinnam dostać @ i ujrzałam 2 kreski. Od tego momentu wszystko zaczęło się zmieniać – zaczęłam być matką i zaczęłam się tak jak każda matka martwić o swoje dziecko.
    Najpierw szybko brałam Folik i zastanawiałam się czy nie za późno, bo nie brałam miesiac wcześniej ze wzgl. na to, że wiedziałam, że w tym cyklu nie ma szans na przytulanie w czasie dni płodnych (chyba w takim razie dni płodne postanowiły się do naszyc możliwości czasowych dostosować 😀 ). Minął tydzień – 5tc – a ja juz byłam na wizycie u gina, bo koniecznie chciałam wiedzieć czy jest ciąża i czy czasem nie jest pozamaciczna, bo pobolewał mnie brzuch po prawej stronie.
    Zobaczyłam prawidłowo umieszczony pęcherzyk, ale bez zarodka jeszcze to do nastęnej wizyty zamartwiałam się czy nie okaże się to pustym jajem płodowym …
    Nawiedziły mnie plamienia, ale spowodowane na szczęście nadżerką. Mimo to miałam robione USG, aby sprawdzić co z kosmówką, była ok, ale jakis nieznany mi gość robił USG i ani słowa nie powiedział, nie zobaczyłam nic na monitorze, nie dostałam zdjęcia tylko kartkę z pomiarem dzidzi, pęcherzyka i napisaem FHR +.
    Wtedy nie wiedziałam, że ten ostatni oznacza, ze serduszko bije i dowiedziałam, się dopiero wieczorem po całodniowym zamartwianiu się czy jest tętno czy nie …
    To było ostatnie USG – w czwartek kolejna wizyta i chce usłyszeć, że dzidziuś żyje, że urusł już sporo i ma ileś tam cm, że wszystko w porządku … i wierzę, że to usłysze.
    W pozytywnym myśleniu pomaga mi też mój ukochany – jemu mówię o wszytskich moich zmartwieniach, obawach, bo wolę to wyrzucić z siebie niż dusić w środku. On nie zawsze chce słuchać, czasem ochrzania mnie, że się zamartwiam, a dzidzi smutek i nerwy nie służą.
    Wiem, że mój skarb odczuwa w jakim jestem nastroju i chcę, aby czuł się u mnie dobrze i wiedział, że mamusia jest szczęśliwa 🙂

    Pzdr i życzę Ci spokoju ducha i wiary, że będzie dobrze 🙂

    Jola, Maciuś i

    #728918

    targo

    Re: Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

    Witaj Anetko,

    Wydaje mi się ,że powinnaś troszkę odpuścić tym ciągłym zamartwianiom się. Ja poroniłam rok temu we wrzesniu to były początki ciąży, starsznie się załamałam i wogóle , potem leczenie z torbiela , szyjki i innych przypadłości. Mimo tych wszystkich chorób nigdy się aż tak nie zamartwiałam ponieważ to poprostu nie ma sensu i do niczego nie prowadzi . Ja w momencie takich depresji poprostu myślę o samych przyjemnych sprawach. Wyobraź sobie ,że stersem sama możemesz wyżądzić krzywdę dziecku bez pomocy żadnych wymyślonych chorób.Co do sadzenia kwiatków itd. to nie martw się moja koleżanka całą ciąże prawie kopała rękoma w rękawiczkach oczywiście w piasku i sadzała kwiatki , pieliła i robiła wiele innych rzeczy , uorodziła miesiąc temu zdrowiutką dziewczynkę-także przestań się tym stresować.Trzymaj się i nie myśl o głupotach bo to nie pora na to zacznij mysleć o przyszłości twojej i twojego dziecka .

    Pozdrawiam Cię i Twoje maleństwo
    Myśl pozytywnie
    Sylwia

    #728919

    k8-77

    Re: Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

    przede wszystkim nie bralabym relanium.
    tak to jest, ze jak sie porzejdzie poronieni, to o nastepna ciaze sie drzy. wiem, o czym pisze, bo Adasia mam dopiero z trzeciej ciazy.balam sie jak niewiem- caly czas. jak sobie radzilam? mialam dobrego lekarza, ktory zawsze spotykal sie ze mna w razie ataku paniki (bo np. wydawalo mi sie, ze nie czuje ruchow) i zawsze mial czas, zeby mnie uspokoic. bardzo pomoglo mi forum – jak mnialam naprawde ciezkiego dola, to pisalam o tym, a dziewczyny zawsze mi pomagaly. i ostatnia rzecz: wynajdywalam sobie drobne, manualne rzeczy do robienia. zeby czyms zajac mysli. moze tez sprobuj. postaraj sie uspokoic, mysl o swoim dzidziusiu, dotykaj reka brzusia (ach, jakie to super uczucie). i nie bierz relanium.
    pozdrawiam cieplo

    k8 i Adaś 30.04.04

    #728920

    ram2

    Re: Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

    witam . ja jestem w 7 tygodniu ciazy i mam dokladnie te same obawy co ty.otoz mam 3 koty i 3 psy ktore buszuja po ogrodzie i co chwila jedzą coś surowego – wiec badania na toxoplazoze sobie zrobilam . Mama tyle ksiązek medycznych i ciagle w nich czegos doszukuję . Uczę w szkole i jesli jakieś chore dziecko zbliza sie do mnie np dzis przyszedl chlopiec po ospie do szkoly ( mialam ospe w dziecinstwie) to ucieklam od niego na odleglosc min 10 metrow.Panike robie wlasciwie ze wszystkiego .Kolezanka powiedziala mi jednak ,,DZIEWCZYNO TWOJEDZIECKO BEDZIE ZDROWE ,BO DLACZEGO MIALOBY BYC INACZEJ” no i mi troche pomoglo .musimy myslec pozytywnie – wmawiam to sobie od paru dni i jak czytam posty innych dziwczyn to robi mi sie lepiej. Tyle dzieczyn urodzilo sliczne dzieci i my tez tak zrobimy.zJa jestem jak miedzy mlotem a kowadlem z jednej strony sie bardzo boję a zdrugiej strony wierze ze wszystko jest i bedzie okej . Mam nadzieje ze wszystkie ciąze przebiegną prawidlowo i doczekamy sie wszystkie szczesliwych rozwiazań.pozdrawiam wszystkie mamy obecne i przyszle..

    gosia i lipcowa niespodzianka



    #728921

    olamini

    Zobaczysz, że będzie dobrze 🙂

    Ja napisze krotko -napewno wszystko bedzie dobrze!!!
    Wiem po sobie ze nie jest łatwo tak myśleć gdy sie już ma za sobą jakies przejscia ale z mojego przykładu możesz uwierzyć że może być dobrze.
    Ja poroniłam 2 razy i przy kolejnej ciąży wierzyłam ze musi sie udać!!
    Teraz mam 2 codowne córeczki
    Trzymam za ciebie kciuki!!! Przestań sie zamartwiać!!!!!

    Ola,Paulina 05.05.2002 i Julia 27.09.2004

    #728922

    izaibachorek

    Re: Jak sobie z tym poradzić???/ Długie/

    Moja dwunastoletnia córka mówi, że mam przeczucia, które się sprawdzają.
    Mam przeczucie – będzie dobrze, urodzisz zdrowego dzieciaczka.

    życzę Ci szczęśliwego macierzyństwa.
    Pzdr
    Iza

Postów wyświetlanych: 8 - od 1 do 8 (wszystkich: 8)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close