Jakie są bóle pordowe???Jak często skurcze?

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #34391

    niki23

    Chciałam Was zapytać jak byscie to opisały???No bo tak skurcze mają być ponoć regularne, ale chciałam zapytać jak często one występują już pod koniec, kiedy szyjka dochodzi powoli do tych magicznych 10 cm. I jak długo wtedy trwają?? Bo gdzies np. czytałam,ze ” ..skurcze trwają wtedy ok. 90 sekund…” No i tak sobie dziś wzięłam zegarek i odmierzam 90 sek…Boze przecież to wieczność!!!!! I to znaczy ,ze przez te 90 sek człowiek się wije z bólu, a potem jest jakaś pseudo przerwa i znów 90 sekund skurczu??? To jak to mozna wytrzymać, bo mnie się w głowie nie mieści??? Powiedzcie mi skąd wzięłyście na to siły, potem trzeba jeszcze przeć…, czy kobieta dostaje nagle jakiejś cudownej energii??? Skoro poród trwa np. 10 godzin to jak to znieść, co się wtedy czuje?? czas upływa szybko czy raczej nie??
    I jeszcze jedno czy badanie rozwarcia podczas porodu wygląda tak samo jak na zwykłej wizycie u gina, czy wkładają ręce gdzieś głębiej i bardziej boli??? Wiem,że jestem ciemna masa, ale pomóżcie proszę…
    Pozdrówka
    Niki23 i lutowa Nineczka

    #451040

    lea

    Re: Jakie są bóle pordowe???Jak często skurcze?

    hej
    od razu powiem – czyjes przezycia nie musza byc Twoimi
    kazdy moze miec inaczej
    a teraz o mnie
    skurcze zaczynaja sie bolem przypominajacym miesiaczke, na poczatku byl to u mnie blo lzejszy i trwal ponad miesiac, po 5-6 razy dziennie, dlugosc ok. minuty – do pieciu
    do tego twardnienie brzucha – ale nie wczasie bolu!
    STOPNIOWO TEN BOL JEST CORAZ WIEKSZY I CORAZ MNIEJ PRZYMINA MIESIACZKE
    oj, sorry za te wielkie litery
    czestotliwosc – ja majac np. 4, 6 cm rozwarcia uwazalam ze boli mnie caly czas, nie czulam ZADNYCH przerw, tylko zelzenie, ale nie chwile bez bolu
    nie mialam chwili by polozyc sie na drugi bok
    ale mialam powod indukowany i moze bolalo mnie przez to bardziej
    dalej juz nie doszlam
    wg mnie bol jest potworny, nie mialam sil wstac, ale z drogiej strony jest dziwnie do zniesienia
    naprawde
    najgorsze u mnie bylo ze trwalo z przerwami 36 godzin i to czas a nie sam bol, byl nie do zniesienia (przez ten czas np. nie jadlam nic!)
    ze slyszenia wiem ze parcie to jest juz potem jak swiatlo w tunelu i podobno mniej boli a do tego jest motywacja, zeby przec i miec to za soba
    to tak jak z moją cesarka, nigdy bym sie nie zgodzila na operacje (a mialam wybor) gdyby nie to, ze juz mialam tak dosyc
    dla mnie to bylo jak parcie, bo operacji balam sie smiertelnie po prostu
    wiec mysle ze na tej zasadzie kobieta nabiera sil i odwagi na cos, co normalnie jest ponad sily
    co do badania
    lekarz podczas badania pod koniec ciazy na pewno bada zwarcie szyjki i to porownalabym do tego wlasnie badania
    poniewaz badalo mnie pdczas porodu 7 osob moge na 100 % powiedziec, ze bol przy tym badaniu zalezy TYLKO I WYLACZNIE OD LEKARZA
    byly osoby ktore badaly mnie bolesnie, i byly takie, ktore badajac na skurzczu przy duzym rozwarciu nie byly wrecz przeze mnie wyczuwalne (a podczas tego badania odeszly mi wody wiec badanie bylo glebokie… lekarz przepraszal ze sprawia mi bol a ja nic nie czulam!)
    niestety wiekszosc lekarzy bada bolesnie a do tego masuje szyjke, a to boli cholernie i niejedna z nas w trakcie takiego badania lekarza skopala z calych sil!
    brzmi to wszystko okropnie, wiem.. ale jest do przejscia
    najbardziej bolało mnie badanie wew. po operacji, ale jego sie nie wykonuje kazdemu, po prostu mialam problemy
    lekarka wlozyla mi reke bardzo gleboko, bo macica sie slabo oczyszczala, i chciala poluzowac szyjke, czulam jakby grzebala mi w odbycie, a do tego bolal minie rozciety brzuch
    ale wierz mi, tak jak przed ciaza sie balam porodu i dlatego nie chcialam miec dzieci, tak teraz mimo strasznych przejsc (zwiazanych z brakiem postepu porodu i z niecodziennym oplątaniem dziecka pępowiną) chcialabym to wszystko powtorzyc

    Lea i Mateuszek (14.03.03)



    #451041

    niki23

    Lea jak to czytałam to moje oczy były jak 5 zł..

    Podziwiam cię Lea naprawdę. Ja bym w życiu tego nie wytrzymała…36 godzin….to coś niesamowitego żeby przez to przejść!! jesteś naprawdę dzielna i podziwiam Twoje podejście,ze mimo tego wszystkiego co przeszłaś byłabyś to w stanie powtórzyć. Własnie kiedyś się tak zastanawiałam nad tym jak to jest,że kobiety pomimo trudów ciąży , porodu , połogu, decydują się jeszcze kiedyś świadomie na drugie dziecko?? Ja też kiedyś marzyłam o dwójce, ale teraz jak już wiem jak to jest być w ciąży, to na dzień dzisiejszy mówię stanowczo NIE ( a narazie to tylko ciąża, a po porodzie pewnie powiem że już NAPEWNO nigdy więcej!!!)- tak mi się wydaje, ale chyba Ninusia będzie jedynaczką. Taka już niestety jestem- u mnie rozcięty palec urasta do rangi dramatu!! Jest wtedy krzyk , placz. Jak raz się skaleczyłam leciutko, to mąż myślał,że ucięłam sobie rękę.. ja ryczałam,a on pokładał się ze śmiechu przyklejając mi plaster.
    . A jak w szpitalu wkłuwali mi raz wenflon to trzymała mnie mama i mąż, a pielęgniarka i to musiała wezwać posiłki.. Tak więc chyba będę trudną pacjentką na oddziale położniczym hihi. Wiem,że jestem beznadzieja, ale ja nie umiem tego przemóc. Dlatego podziam Was naprawdę!!! No ale przeciez pragnę mojej dzidziuni ponad wszystko i mam nadzieje,że właśnie to pragnienie dziecka pomoże mi jakoś przetrwać te najtrudniejsze chwile…moze nie taki diabeł straszny…
    Pozdrówka
    Niki23 i lutowa Nineczka

    #451042

    annix

    Re: Jakie są bóle pordowe???Jak często skurcze?

    Bóli porodowych nie da sie z niczym innym pomylic. Są tak wredne ze masz wrażenie ze to juz koniec. Troche Cie nastraszyłam co?? Ja rodziłam we wrześniu i też miałam masę pytań bez odpowiedzi. Teraz już wiem dlaczego… Wszystkiego trzeba samemu doświadczyć. Zyczę lekkiego porodu.

    #451043

    magonil

    Re: Jakie są bóle pordowe???Jak często skurcze?

    Bóle rozwarcia zaczęły sie u mnie po gorącym prysznicu o 1 w nocy, dzień przed terminem. Faza rozwierania trwała do 20.oo, a więc 19 godzin. Bóle były rzeczywiście bolesne, niewiem ile trwały, bo nie mierzyłam czasu. Podczas nich siadałam i próbowałam oddychać przeponą, co oczywiście nie za bardzo mi wychodziło. Przerwy między nimi były cały czas nieregularne, raz 5 min, potem 15. W szpitalu byliśmy dopiero o 17, do tego czasu męczyłam się w domu.
    Dzisiaj wspominam te bóle, że rzeczywiście bolały, ale dużo gorzej bolało krocze te kilka dni po porodzie. Bolały też piersi , bo nawał. Tragedia, zwłaszcza , że nawet na chwilę ból nie ustawał. Bóli partych nie czułam, bo miałam znieczulenie.

    Małgosia z Weroniką (29.10.2003)

    #451044

    maja24

    Re: Lea jak to czytałam to moje oczy były jak 5 zł..

    Ja przed porodem tak samo się bałam jak ty, było dla mnie nie do pomyślenia, że kobieta może wytrzymać taki ból. A moje obawy brały się stąd, że tak samo jak ty bałam się zwykłego ukłucia igłą :-))). Naprawdę, nie znałam gorszej panikary niż ja :-)). A okazało się, że poród wcale nie był taki straszny :-)). Jak chcesz to przeczytaj jego opis – „Mój poród”. Z całego serca życzę ci szybkiego i łatwego porodu :-). Pozdrawiam
    majka i patryk (31.10.2003)



    #451045

    kzaremba

    U mnie było tak…

    Mnie najpierw odeszły wody- ok. 2-giej w nocy. I to tak niewiele , właściwie ciekło po nodze jak wstałam z łóżka. Może w sumie pół szklanki. Nawet nie byłam pewna czy to to. I zero skurczy Ale jedziemy do szpitala. Rozwarcie na dwa palce. RODZIMY! Zero skurczy odczuwalnych (40% na KTG), zero bólu. NUDY!! Chodzę w kółko po porodówce. Wciąż nic. Ale już jedenasta! Rany, ale ten czas szybko leci! Decyzja- Oxytocyna. Dwie krople.No coś czuje, ale jak dla mnie fala bólu, nie skurcz.Pięć kropel. Rozwarcie- 4 palce. Mało. Jest godzina dwunasta. Oksytocyna na full. Teraz wiem co to ból porodowy. Ale ja bym tego skurczem nie nazwała. I gdzie te przewy między skurczami?! Boli tak, jakby coś się w środku rozrywało. Nie mogą mnie zbadać. Wydaje mi się, że „wkładają ręce gdzieś głębiej”. No więc idzie zzo i tlen (bo niemiarowości u dzidzi). Ufff, trochę lepiej. Głeboko oddycham, serduszko maleństwa bije równo. Mogą mnie teraz badać ile chcą. Sama proszę położną o masowanie szyjki. Skurcze czuję. Tak to są skurcze, a nie ból. Nie wiem co ile, ale często. Godzina 15.30. Nagle nowe odczucie , BARDZO nieprzyjemne. Jakby mi ktoś piłkę futbolową wkładał do odbytu. Straszny ból, więc muszę przeć. To nie „jakaś cudowna energia” nie mam wyboru. Ale sił też niewiele. Położna,lekarz i mąz przyciągają nogi zgięte w kolanach do ramion. Krzyczą że widzą główkę. Nie wierzę im. Myślę, że chcą mnie pocieszyć. Godzina 16.05 – słyszę krzyk. Boże to już! Jaka ona malutka! Jaka śliczna! Ale jak krzyczy! Kładą mi ją na piersiach. Nie mam siły jej trzymać, ręce jak z waty. A ona patrzy na mnie i łap za sutek – i ssie! Jestem szczęśliwa.

    W sumie rodziłam 14 godzin, ale prawdziwych bóli ok. 4 godziny. Wszystko minęło bardzo szybko. Nic nie było jak w książce. Żadnych skurczy co 6 minut. Każdy poród jest inny. Trzeba iść na żywioł, bo nic się nie da przewidzieć. Ale bedzie dobrze. Spójrz na te małe stópki, dla nich warto się pomęczyć!

    Kasia i Sylwia Margareta 25.10. 03

    #451046

    magducha

    Re: Jakie są bóle pordowe???Jak często skurcze?

    Hej.
    Racje ma Lea, piszac, ze kazdy inaczej to odczuwa. U mnie skurcze od poczatku fazy rozwierania byly co okolo 5 -7 minut. A powinny byc rzadziej . I dalo sie wytrzymac. Im blizej pelnego rozwarcia – tym byly bolesniejsze.
    Uwaga! Zwykle (bo pewnie sa wyjatki…) skurcz w calosci nie jest tak samo intensywnie odczuwany. Na poczatku czujesz, ze sie zacznie, zaczyna sie, narasta az do maksimum i zanika, takze ten bardzo silny, nieprzyjemny bol nigdy nie trwa 90 sekund. Skurcze sa jak falowanie – macica sie napina, jak jest bardzo napieta, to boli i znow sie rozluznia. Taka jest fizjologia. Nawet w przypadku podawania oksytocyny dziala to tak samo, choc na pewno jest bardziej bolesnie odczuwane. Ja czulam wyrazne przerwy miedzy skurczami – kompletnie nic mnie wtedy nie bolalo i DRZEMALAM SOBIE! Przypuszczam, ze to tez wynik zmeczenia, bo zaczelo sie o 1 w nocy, a Synek urodzil sie o 20.20 (jakby nie liczyc – 20 godzin ) – bylam wiec tak zmeczona, ze przysypialam. Napisze Ci jeszcze, ze na porodowce bylismy dopiero o 16, zarowno w domu jak i w szpitalu – caly czas chodzilam w czasie skurczow i denerwowalam sie kiedy musialam sie polozyc do badania, bo bardziej mnie wtedy bolalo. Polecam zebys sobie sama wypracowala jakis system – ja nie dalabym chyba rady gdybym musiala lezec, chodzilam i oddychalam przeponowo i to bardzo, bardzo pomagalo. Myslalam tez bardzo o tym, zeby Malenstwo bylo zdrowe, zeby mu nie zaszkodzic, to odwraca uwage od siebie . Zobaczysz pewnie, co Tobie bedzie pomagac i tego sie trzymaj.
    Nie boj sie porodu, to naprawde nic strasznego. Patrz na to w kategoriach skurczu, ktory jest bolesny, a nie bolu patologicznego jak przy chorobie czy zranieniu. Poza tym – to, ze juz niedlugo zobaczysz dziecko jest tak niezwykle, ze pomaga przezyc najtrudniejsze chwile.

    Trzymamy kciuki i powodzenia!

    Magda i Konrad (02 kwietnia 2003)

    #451047

    agadd02

    Re: Jakie są bóle pordowe???Jak często skurcze?

    na początek pocieszenie, podobno jeśli ból jest przez człowieka nie do wytrzymania to traci się przytomność – ja w to wierzę,
    ja w ogóle nie wiedziałam jak się odczuwa bóle porodowe, bo przecież nigdzie tego nie piszą, odeszły mi wody (23:00)pojechałam bez bóli do szpitala no i zostałam leżeć (zero rozwarcia), rano miała przyjść moja lekarka jeśli nic się w nocy nie będzie działo, no i leżałam sobie słuchając wrzasków i lamentów rodzącej obok kobiety, koło 1:00 zaczął mnie trochę boleć brzuch tak jak przy miesiączce i stopniowo narastał, ale do głowy mi nie przyszło że to bóle porodowe, myślałam że to ze strachu no bo się przecież już trochę nasłuchałam, o 6:00 przyszła lekarka i podali mi oksytocynę, nie popatrzyli na ktg i poszli , po 15 min. dostałam skurcze (czyli własnie te bóle miesiączkowe tylko nieziemsko mocne) co minutę, położna stwierdziła w końcu że przecież skurcze już są, odłączyli mnie szybko, ale już btyło po ptakach , bo ból już zostały co minutę , że nie miałam czasu myśleć (ale to chyba dobrze), potem dali mi jakiś lek że przesypiałam między skurczami (na minutę – nieźle co??, a mąż się na szkole rodzenia śmiał , że będę spała – nie wierzył), bóle parte były jak wybawienie, wcale nie musiałam się zmuszać żeby przeć po prostu musiałam – mój organizm mnie zmusił, dla mnie to była ulga, nie wierzyłam – po 5 parciach maluch był na świecie, a ja do teraz nie wierzę że go urodziłam , że przeszedł przez kanał rodny, zaraz po porodzie powiedziałam mężowi że żadnych dzieci , a po 2 miesiącach zmieniłam zdanie

    wszystko będzie dobrze
    trzymam kciuki
    :o)

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close