medycyna chińska, ku zastanowieniu

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #66160

    pyza76

    Kochane babeczki! Przede wszytskim biję się w pierś, że zafundowałam mojemu dziecku taką traumę i z ugodowego przedszkolaka, który z uśmiechem na twarzy łykał wszystkie syropki i inne medykamenty, zamienił sie w walczącego jak lew histeryka przy najmniejszej kropli lekarstwa. Boziu! na co mi to było!!!

    Zaczęło się od tego, że Tytek od ponad pól roku ciągle pokasływał. raz bardziej, raz mniej, ale tych gorszych okresów było zdecydowanie więcej. Ciągle jakieś antybiotyki, syroki przeciwalergiczne, a wszystko, za przeproszeniem, o dupę potłuc! Więc się wkurzyłam i poszłam do chińczyka (poleconego!). Przywitał mnie pan w wieku średnim o raczej miłej fizjonomii. „Badanie” odbyło się w poczekalni. (już to powinno mi dać coś do myślenia, ale byłam tak zaślepiona wizją wszechmocnej medycyny chińskiej, że brnęłam w ten kanał dalej i to z uśmiechem ). Chińczyk osłuchał go pobieżnie stwierdził, ze ten kaszel już za długo trwa, że to oskrzela i zacząl przede mną roztaczać wizję jego metody. Uprzedził mnie, że dzieci trochę płaczą, ale to bardziej ze strachu. Na początku zrobił mu masaż pleców, który u trzylatka był przeżyciem naprawdę bolesnym. Ja trzymałam syna za rękę i pocieszałam go w imię tej cholernej medycyny chińskiej!!! Potem igiełki pod skórę, przy których mój syn wpadł w płacz przerażenia, bo ktoś mu wbija igły i zostawia je w ciele. A potem około kwadransa spędziłam z łkającym synem na kolanach pod lampą rozgrzewającą jego oskrzela. Cały czas wierzyłam, że dobrze robię. O, ja naiwna! Końcowym elementem kuracji było łykanie tabletek ziołowych w liczbie 30 dziennie!! U trzylatka!! Ale i to jakoś udało nam się pokonać. Rozbite w moździeżu i wymieszane z miodem nie były takie złe. Poza tym nagrodą miała byc kolejka, czyli szczyt marzeń mojego Tytka.

    Po pierwszym dniu „tortur” i tabletek w nocy, Tytek miał gorączkę i potworny kaszel. Z oczu zaczęła mu płynąć ropa, a z nosa wielki zielony katar. Tak było przez dwa dni, potem się poprawiło trochę.

    Wyłykaliśmy te nieszczęsne kuleczki ziołowe, a kaszel pozostał, ropa w oczach też (później okazało się , że przyplątało się zapalenie spojówek), katar nadal był gęsty i zielony.

    Znajoma poleciła nam laryngologa. Pojechaliśmy do niego. Zdiagnozował u małego zespół zatokowy, czyli zapalenie zatok, spojówek, krtani, oskrzeli, bakterię i jakiegoś grzyba. Przepisał całą serię leków, z którymi teraz walczymy, aby Tytek je łyknąl. Dzieją się dosłownie sceny dantejskie!

    Czy ten polecony laryngolog wyleczy moje dziecko, nie wiem, ale już nie wierzę w medycynę chińską, która sprawiła mojemu synowi tyle bólu i to za moim, niestety, przyzwoleniem. Żałuję, że nie ma we mnie tyle śmiałości, żeby pójść jeszcze raz do tego chińczyka i powiedzieć mu co ja myślę o jego sposobach na leczenie dzieci.

    Ania, Tytus (21.08.2001) i Celinka (19.10.2004)

    #842722

    magdzik22

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Niekompetencja i brak odpowiedzialnosci tego czlowieka przerazaja. Nawet mi sie o tym pisac nie chce – bo coz tu apisac mozna? Na pewno nic dobrego

    Zycze zeby Tymek jak najszybciej wyzdrowial i zapomnial o tych strasznych wydarzeniach! Usciskaj go serdecznie!

    Magda & Marcia 07.09.04



    #842723

    ala25

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Ja nigdy nie odwazyłabym się podac dziecku nieznanego pochodzenia ziółek.
    A igły? Dobrze, ze choć na zółtaczke obowiązkowo teraz szczepią.
    Myslę, ze laryngolog wie co robi.
    Powodzenia w leczeniu i oby synek szybko zapomniał o tych wszystkich traumatycznych przezyciach.


    Ala i Filipek
    ur 29.07.2003

    #842724

    szprytka

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Bez obrazy, ale dla mnie to skrajna nieodpowiedzialność eksperymentować na dziecku tego typu leczenie (choć trudno to leczeniem nazwać) Sama bym się nie odważyła zastosować takich ziółek a co dopiero podać je dziecku.
    Mam nadzieję, że Twój synek szybko wróci do zdrowia.

    A ku przestrodze podaję jeszcze link do podobnej sprawy
    http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=503&w=24023560&v=2&s=0

    Martyna i Maja (17.07.2003)

    #842725

    mamaalusia

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Ło matko! Szok!
    Ja bym za Chiny nie zaprowadziła swojego dziecka do Chińczyka na podejrzane eksperymenta w postaci masażów, igieł (!), naświetlań czy ziółek (!!!).
    Niemniej życzę Twojemu synkowi dużo zdrówka! 🙂 I żeby zapomniał o tym wszystkim jak najszybciej! Pozdrowienia 🙂

    Agnieszka i Aleksander (17.04.2003)

    #842726

    olinja

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Jestem pewna, ze gdy pójdziesz do tego Chińczyka to wytłumaczy Ci, ze ten katar i zatoki to efekt oczyszczania się organizmu i że on to właśnie wyleczył Ci synka.
    Na temat maedycyny chińskiej rozmawiałam z lekarzem, z którym pracowałam w przychodni. Otóż lekarka ta studiowała w Chinach właśnie medycyne chińską. i ona twierdzi, że nie jest to medycyna dla europejczyków. inaczej mówiac sprawdza isę tylko dla Chińczyków. Podobnie jak np dieta śródziemnomorska.
    Przykro mi, że maluch sieumeczył ale nie oskarżaj siebie wiecej bo przecież chciałaś dobrze.
    Co do laryngologa to trudno powiedzieć.
    Ja wiem jedno za nim cos sobie dam wyciać to pójdę do co najmniej trzech lekarzy.
    Po straconej ciąży na skutek wirusa i z ciągłym trwajacym pół roku zapaleniu oskrzeli trafiłam wreszcie do laryngologa. Tak miała facet na drzwiach w przychodni napisane. No i on, że migdałek powiekszony to trzeba wyciąć a znikna wszystkie problemy.
    Idę do drugiego to samo. A ja ciagle nie przekonana bo wydaje mi ise to bzdurą. Wycinanie bariery ochronnej kiedy moja immunologia siada. No i wcześniej nie maiłam problemów z tym migdałkiem.
    Trafiłam wreszcie do lekarza, który mnie obejrzał i powiedział, ze jego zdaniem to trzeba leczyc a nie wycinac. Myślałam ,ze go uściskam. Kuracja trwała pół roku. Trzeba było odbudować błone śluzową zniszczona przez antybiotyki. Pomogła szczepionka (w tabletakch) na bakterie występujace w naszej strefie klimatycznej, tran, i jeszcze cos na gardło.
    Ta ciązę ani razu nie chorowałam, wogóle nie choruje od tamtego czasu a to juz dwa lata.
    Życzę Ci by ten lekarz okazał sie lekarzem.

    Olinka i Jonatan (20.04.2005r)



    #842727

    kotus

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Pyza jesteś dzielną i odważną mamusią.Nie odważyła bym się na takie męki mojego dziecka.Kiedy moja córeczka miała 3 latka poszłam z nią do okulisty,ponieważ z jednego oczka kiedy wychodziłyśmy na podwórko leciała jej łezka z oczka.Słyszałam,że do dwóch lat tak może być z powodu niedrożnych kanalików,a ze miała już 3 latka pozszłam do lekarza.Okulistka powiedziała,że powinna mieć pod narkozą przepychany kanalik.wyszłam od niej rozryczałam się i mówię nie wolę zaufać Bogu.pomodliłam się oddałam ten problem Bogu i dzięki Jemu po pewnym czasie przeszło.Druga córeczka urodziła się ze szczeliną w odbycie.Odkryłam to sama zaglądając w odbyt kiedy miała 7 m-cy.Wpadłam w panikę zaczęłam latać po lekarzach.Trafiłam na taką lekarkę,która nastraszyła mnie ,że wieku 3 lat będzie musiała mieć operację.Pomodliłam się w tej sprawie oddałam to Jezusowi i mówię do męża,że jeśli Kornelcia będzie miała problem z kupkami i bólem oddamy ją na operację,jeśli nie będzie narzekać tzn,że nie ma takiej potrzeby.Dzisiaj Kornelcia ma 7 lat szczelinę pewnie nadal ma ,ale nie ma żadnych problemów.
    Także widzisz jaki ze mnie cykor.Pozdrowionka dla Ciebie i synusia

    #842728

    pyza76

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    ja też jestem z gdyni. 🙂

    czy możesz mi na priva wysłać namiary na swojego laryngologa? (tak na wszelki wypadek)

    Ania, Tytus (21.08.2001) i Celinka (19.10.2004)

    #842729

    kmw

    Re: medycyna chińska, ku zastanowieniu

    Podziwiam za odwage.


    Karina i Kubus <10.06.2004>

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close