Nie daję sobie już rady

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #14644

    edka

    Starałam się raczej nie użalać nad sobą i swoje problemy raczej rozwiązywać sama. Ale dziewczyny, ja mam już dość. Nie wiem, co się zemną dzieje. Czuję, że chyba zaczynam po woli wariować. Kinga ma 5 mies. przez ten cały czs praktycznie sama się ną zajmowałam, bo chłop pracował na dwóch etatach. Przy niepowodzeniach stsrałam się sobie tłumaczyć, że to już niedługo, że z dnia na dzień będzie lepiej. Ale lepiej nie jest. Wszystko mnie potwornie denerwuje, jakikolwiek sprzeciw powoduje moją potworną agresję, a conajgorsze przestaje nad sobą panować. Przed chwilą karmiłam małą kaszką,nie chciałajeść, marudziła i pluła. A ja w pewnej chwili nie wytrzymałam i miska z kaszką wylądowała na podłodze, rzucona ze złością. Mała się przestraszyła i zaczęła płakać, a ja razem z nią z powodu bzzsilnej złości. Nie wiem, co się dzieję, teraz piszę i ryczę, bo mam potworne wyrzuty sumienia. I zaczynam się bać sama siebie, dzisiaj wyładowałam swoją złość na misce, ale cobędzie dalej?…….
    Z rzadnej strony nie mogę raczej oczekiwać wsparcia, rozmowa z chłopem zakończyła się w ten sposób, że skwitował, że ” odstswiłam tani teatrzyk i żebym nie przesadzała,bo to zawsze matki wychowują dzieci i nie robią z tego takich problemów.” Tylko,że ja już sobienie daję rady, zaczynam czuć się jak koń w kieraciei nic mnie oststnio nie cieszy, a wszystko traktuję wk ategoriach obowiązku.
    Przepraszam, że wam tak marudzę, ale ja już naprawdę nie mam siły, zdawałam sobie sprawe, że wychowanie dziecka nie jest rzeczą łatwą, ale to mnie chyba przetasta.

    Edzia mama Kingi (31.10.02)

    #217456

    o-d

    Re: Nie daję sobie już rady

    Edytko … niedługo naprawdę będzie lepiej… wiem, że Ci ciężko … przecież nie tylko zajmujesz się Kingą i domem, ale jeszcze studiujesz. Jesteś bardzo dzielna. Karmienie to największa mordęga w tym okresie. Jak nie chce jeść – ostaw miskę i spróbuj później. Kiedy dopada Cię złość – wyjdź z pokoju na 5 minut, policz do dziesięciu i spokojniejsza wróć do Kingi… strasznie mi smutno, kiedy tak piszesz. Jesteś wspaniałą matką i uwierz w siebie! Ustalcie może z mężem podział obowiązków – skoro nie chce Ci pomagać przy Kindze niech przynajmniej wykonuje prace domowe tj. odkurzanie, wyrzucanie śmieci, codzienne zakupy… i bądż w tym konsekwentna, nie wyręczaj go, bo „przecież Ci po drodze wziąć tę torbę ze śmieciami…” Mój mąż też niewiele mi pomagał przy dzieciach, jeszcze rok temu niemal wszystko ja robiłam – teraz już coraz więcej zajmujes się chłopcami, ale Basi do dziś jeszcze ani razu nie przewinął…

    A już niedługo zaświeci ciepłe słoneczko i pójdziemy razem do ZOO. Ja pamiętam i się przypomnę!

    Ola i maluchy: Staś (9.12.98), Tadzio (15.01.01) i Basia (11.01.03)



    #217457

    pati68

    Re: Nie daję sobie już rady

    Akurat zgadzam się z Twoim chłopem, ze to „tani teatrzyk”. Dziecko 5 miesięczne jest inne, niż każde o miesiąc młodsze, ale jeszcze wciąż się zmienia i wciąż nie roumie o co w tym świecie chodzi oprócz tego, ze jest mama, tata i pusty brzuszek. Popatrz, jak czas szybko minął. Tylko gdy się pomyśli o tym , co nasz czeka, to wydaje się takie odległe, ale jeżeli popatrzy sie wstecz, to rok za rokiem tylko „śmiga”.
    Emocji nie należy tłumić, bo w końcu wybuchną ze zdwojoną siłą. Masz prawo się zdenerwować, bo jest to jak najbardziej normalne, masz prawo zwątpić we wszystko, mieć ochotę rzucić w pierony całe dotychczasowe życie, trzasnąć drzwiami i tyle Cię widzieli. Ale NIE WOLNO tego okazywać dziecku w ten sposób. Jeżeli jesteś zła a dziecko wtedy nie płacze, to wyjdź i rozładuj złość na swój sposób. Jeżeli płacze – przytul a później się wyładuj na jakiejś misce z kaszką i zaklnij sobie siarczyście. A na koniec włącz komputer, wejdź na forum i napisz, jakie wszystko jest do d..y.
    Dziecko nic o tym nie będzie wiedziało (przyrzekam, ze mu nie powiem 🙂 ), nie zobaczy tej kochanej Mamy ze złą miną z zamaszystym ruchem rzucanej kaszki. Myslę, ze te emocje przy dziecku napewno da się powstrzymać. Może zmień podejście do karmienia. Chcesz osiągnąć cel (nakarmić Kingę), ale nic „po trupach”. To przecież moze być zabawa w jedzenie kaszki. Może do wszystkich czynnoci podchodzisz zbyt „spięta”. Piszesz, że „jakikolwiek sprzeciw powoduje moją potworną agresję”…wyluzuj…spójrz na to z dystansem. Gdyby Twoje dziecko lezało cięzko chore w szpitału, czy gdyby była teraz wojna i rozdzielili by Cię z rodzina, czy gdyby był jakis wypadek itp. czy ta popieprzona kaszka byłaby tak samo ważna.
    Rzeczywiście wpadłaś chyba w jakiś kierat. Kinga jest już duża, a na zewnątrz wiosna. idź z nią na spacer, jak z najlepszą przyjaciółką, pokaż jej drzewa, pieski, ludzi, samochody, kolorowe wystawy, pohuśtaj na huśtawce (na swoich kolanach) itp.
    Szkoda, że nie ma cały dzień Twojego męża i nie mozesz liczyć na jego pomoc ani na pomoc innej osoby. Ja widze wyjście tylko w zmianie podejścia do kontaktów z córeczką – nie jako obowiązek, przymus ale jako przyjemność. Ale to trzeba sobie przemyśleć i nic na siłę.
    Ja też jestem z Mikołajkiem sama, chociaż mąż zajmie się nim czasem i zdarza mi się też stracić cierpliwość, ale to trwa 3 sekundy i po prostu mam gdzieś powód tego zdenerwowania. Wszystko jest tak ulotne i krótkie, ze nie warto sobie d..y za przeproszeniem zawracać, tylko cieszyć się dzieciątkiem, bo szybko rośnie. 🙂

    Pozdrawiamy

    Pati i 5,5 m. Mikołajek

    #217458

    pluto

    Re: Nie daję sobie już rady

    Ta złość i rzucanie miską to po prostu zmęczenie……….i znużenie całodobową opieką na dzieciaczkiem….postaraj się chodzić jak najwięcej na spacery………jak świeci słońce to zycie od razu wydaje się superowe………a przynajmniej na te klka godzin problemy znikają……….jesli się da pogadaj z mężem..jak tak źle reaguje na prośby dotyczące zajmowania się córeczką czy pracami domowym,i to postaraj się codziennie pomalutku przezwyczajać do robienia czegokolwiek w domu…..niech potrzyma przez pół godziny córeczkę kiedy Ty odkurzasz…….albo pozmywa naczynia………….za każdym razem chwal….u mnie są efekty po 8 miesacach…..na początku mąż też się nie zajmował synkiem……WOGÓLE…………teraz jest w stanie zrobić przy nim wszystko………….
    Chyba każda z nas przeżywała to samo………….i chyba u większości z nas jest już w miarę dobrze……myslę, że u Ciebie też będzie ok………..jak tylko będziesz czuła taką potrzebę to pisz na forum……ja chętnie odpisze, doskonale Cię rozumiem….przeżywałam to samo………………

    Julka kulka i 9 miesięczny Karolek

    #217459

    kleeo

    Re: Nie daję sobie już rady

    Mam nadzieje, ze juz ci lzej jak to napisalas… Wiem co czujesz, bo to samo przezywalam jak moj synek byl maly. Ze zmeczenia bardzo latwo jest stracic panowanie nad soba, wiesz ze robisz zle, ze nie powinnas, ale to jest silniejsze. Musisz znalezc czas dla siebie, odpoczac od dziecka, fizycznie i psychicznie. Sprobuj, widze ze dziewczyny daly ci mnostwo rad, skorzystaj z nich. Powodzenia
    p.s. pewnie sie jeszcze dolozylo przesilenie wiosenne..


    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)

    #217460

    czarna

    Re: Nie daję sobie już rady

    podpisuje sie pod Pati dwoma lapkami…
    kazda z nas to przeszla…nawet ja!!!….powaznie…i tez wyrzalilam sie na forum …rok temu…i pamietam ze bylo mi lepiej…tobie tez poewnie jest
    pisz zawsze kiedy masz potrzebe….my zawsze pomozemy…
    trzymaj sie goraco…

    AUTOR:SZALONA MATKA



    #217461

    edka

    Re: Nie daję sobie już rady

    Dzięki dziewczyny za słowa otuchy i za to, że po prostu jesteście. Dobrze, że chociaż wy mnie rozumiecie.
    Mam nadzieję, że to tylko chwilowe załamanie,po prostu gorszy dzień,postaram się pozbierać do kupy i nie dać się zwariować.
    Pozdrawiam,

    Edzia mama Kingi (31.10.02)

    #217462

    Anonim

    Re: Nie daję sobie już rady

    po pierwsze i najważniejsze – MASZ PRAWO DO CHWILI SŁABOŚCI i to jest zupełnie normalne zachowanie (patologią byłoby odreagowywanie złości na dziecku), a skoro Twój mąż twierdzi, że wychowywanie dziecka to kaszka z mleczkiem – niech sam się kilka godzin zajmie Kingą – zaproponuj mu, żeby Ci pokazał jak wygląda prawidłowa opieka nad dzieckiem, skoro jest takim od tego fachowcem!

    Kaśka z Natalką (roczek i pół miesiąca!!!)

    #217463

    go76

    Re: Nie daję sobie już rady

    Ja też Cię rozumiem. Na moją bezsilność, zmęczenie i stany depresyjne znalazłam receptę. Codziennie (no prawie) przyjeżdżam do rodziców i jestem tu aż mąż wróci z pracy i nas zabierze. Teraz wyjeżdżamy o 6 rano (kuba i tak już nie śpi) i wracamy do domu po 19.00. I mam gdzieś to że w domu bajzel itd. U rodziców czuję się lepiej – tu zawsze ktoś jest moi bracia, babcia – mam do kogo gębę otworzyć i czas leci szybciej. No i tu mam internet (w domu nie mam buuu). Ja znalazłam takie rozwiązanie. Zastanów się co by Tobie pomogło? Dziecko oczywiście jest ważne ale nasze samopoczucie również. Trzeba czasem pomyśleć egoistycznie, w końcu jak będziesz nieszczęśliwa to dziecko też będzie nieszczęśliwe.
    A na zamkniętą buzię przy jedzeniu………… poczekaj aż zgłodnieje. Ja już się z Kubą nie bije – szkoda moich i jego nerwów. Efekt nie je ani deserków ani zupek o gęstej kaszy nie wspomnę……… czekam aż do tego dorośnie.

    GOSIA i Kubuś (14.09.2002)

    #217464

    sabka

    Re: Nie daję sobie już rady

    Myślę, że każda z nas miała takie doświadczenia, tylko każdy reaguje inaczej na stres. Wydaje mi się ,że powinnaś porozmawiać z mężem i poprosić go aby raz na jakiś czas w miarę możliwości zajął się Kingą, abyś ty mogła rozerwać się w tym czasie, zrobić coś co lubisz lub po prostu wyjść na spacer.
    Ja też miewam takie chwile kiedy mam ochotę trzasnąc drzwiami i wyjść, ale to nie rozwiązuje moich problemó, z którymi borykam się od 1,5 m-ca. Jak pewnie pamiętasz Szymon nie chciał pić mleka i tak mu zostało do dziś. Nie toleruje butelki i bawimy się w karmienie łyżeczką. Są dni że też pluje i nic nie chcce jeść. Mówię sobie trudno i próbuje później. Nic na siłę.
    Trzymaj się i nie poddawaj się, jeszcze tyle przed nami.
    Pozdrawiamy

    Sabka i Szymonek ur. 24.10.2002



    #217465

    agnesthm

    Re: Nie daję sobie już rady

    Skad ja to znam!!!!!!! Tez przez to przeszlam tyle tylko ze ja mam dwojke dzieci jedno ma 6 lat a drugie 7 mies.
    Wiec jak Chrystianek byl mniejszy to tez nerwy mi siadaly balam sie sama siebie ze cos wywine a pozniej bede miala wyrzuty sumienia, bylam drazliwa, niedostepna, ciagle w zlym humorze, zmeczona i wogole nic mi sie nie chcialo.
    W koncu powiedzialam sobie ze nie jestem maszyna bo sprzatania, gotowania , prania itp ze tez nalezy mi sie chodz jeden dzien wolny , chodz pol dnia.
    Kiedy Darek wracal z pracy albo mial wolne to prosilam by zajal sie malym, na paczatku oponowal jak kazdy chlop ze to ze tamto ale powoli nauczyl sie wszystkiego co powinnien i teraz jak widzi ze jestem zmeczona to sam kaze mi sie poozyc lub wyjsc gdzies np : do kolezanki.
    Mi to pomoglo zaczynajac powoli od wyjsc na spacer, pozniej do sklepow a teraz do znajomych, zastanow sie moze tez brakuje ci takiej terapi a twojemu mezowi troche terapii wstrzasowej nie boj sie, chodz uwzamy ze mezczyzni maja nie raz dwie lewe rece to naprawde potrafia byc czulymi, kochajacymi tatusiami i potrafia sie nawet zajac dzieckiem lepiej od nas.
    Wiec bez obaw i wyrzutow ze ty odpoczywasz a on biedak sie maczy mysmy sie juz duzo nameczyly i przeszly chodzby” sam porod” tego nie jest w stanie przezyc zaden mezczyzna wiec korzystaj poki mozesz i nie daj sie zwariowac bo kazdy ma prawo odpoczac.

    Pozdrawiamy

    Aga i dzieci

    #217466

    pluto

    Re: Nie daję sobie już rady

    I ja jeszcze coś dodam………jak te kilka miesięcy temu miałam też dołki i to co chwilę, ale wtedy przyrzekłam sobie jedno…..że Karol nigdy nie zobaczy mnie smutnej………..usmiechałam się do Niego, mimo, że czasami łzy leciały mi po twarzy……przedtem udawałam że jestem wesoła……teraz, taka jestem naprawdę……po prostu stałam się optymistką……….Karol mam nadzieję też będzie człowiekiem wesołym….jak na razie śmieje się od ucha do ucha………….

    Julka kulka i 9 miesięczny Karolek

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close