(Nie)Przyjazny szpital?!

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #34679

    krzemianka

    Na początku grudnia moja znajoma trafiła do szpitala miejskiego z 2-letnim synkiem, który miał zapalenie krtani. Na początku nie pozwolono żadnemu z rodziców wejść z dzieckiem do gabinetu zabiegowego, gdzie małego Piotrka rozbierano, pobierano mu krew i wbijano wenflon (było kilka prób, bo żyły się pochowały). Wszystko to działo się oczywiście przy akompaniamencie dziecka, które wyło ze strachu i bólu. Na usilne prośby rodziców, by ich wpuścić do dziecka nie reagowano. Dopiero ojciec Piotrka nie wytrzymał i wszedł tam, możnaby powiedzieć, siłą. Zostal za to oczywiście skrzyczany, oberwało mu się też za dziecko, które wg lekarki ( lat 70 parę + Parkinson!!!, druga tyle samo lat +niedowład nogi!!!) było „jakies nie wychowane, bo się drze i nic przy nim zrobić nie można”. Po tych traumatycznych przeżyciach Piotrka przewieziono na salę, gdzie mama, jeśli chciala z nim być musiała zapłacić ileś tam… Dodam, że łóżko, na którym miała z nim spać, było łóżkiem dziecięcym…
    Mały caly czas płakał, i kiedy następnego dnia znowu zabrano go na wyniki i znowu nie pozwolono rodzicom z nim być, ojciec nie wytrztymał i wypisał syna na własną odpowiedzialność.
    W domu już Piotrek dochodzil do siebie 3 dni.
    I mam pytanie – czy wszystkie szpitale powiatowe, miejskie, są tak chore, jak ten powyżej opisany? Czy dziecku nie należą się jakieś prawa? A co z rodzicami?
    Może któraś z Was miała jakieś MILE przezycia zwiąxane z pobytem Waszych dzieci w takich szpitalach???

    PS. Szpital, który opisałam, to ten sam, w którym znalazla się Nikola Ave

    Ania i Igor (01.07.03)

    #454603

    figa

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    Och, Boże, odezwały się wspomnienia……

    Ja myślę, że stare, zgrzybiałe przekonania (niewychowane dzieci, niemowlęta nie czują bólu, dzieci nie pamiętają panicznego lęku itp.) wymrą razem z tym pokoleniem personelu medycznego (czytaj ich przejściem na emerytury), który je głosi.
    Mnie pociesza to, że są już lekarze, którzy rozumieją dzieci i szanują ich uczucia i emocje.

    Beata i Ptysia (30.01.03)



    #454604

    dharma

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    My też byliśmy z Kitkiem w szpitalu…
    Malutka płakała całe popołudnie i przestraszyłam się nie na żarty. Pomyśleliśmy, że to może kolka gigant, ale lepiej dmuchac na zimne i pojechaliśmy do szpitala. Dotarliśmy na miejsce grubo po 23. Na korytarzu poczekaliśmy max 10 min po czym pani dr zbadała Malutką i zadecydowała, że zatrzymają ją w szpitalu. Myślałam, że padnę na miejscu – 6-cio tygodniowe maleństwo ma zostać samo w szpitalu? przecież ona nie rozstawała się ze mną na więcej niż godzinę. Najczarniejsze myśli chodziły mi po głowie, a tu nagle…. pani dr zapytała: czy chce pani zostać z córką? Osłupiałam… Oczywiście,że chciałam, o niczym innym nie myślałam! Dr przygotowała wszystko co trzeba i zaprowadzono całą naszą przestraszoną 3 na górę. Przemiła pielęgniarka (już na oddziale) skierowała nas do pokoju dla mam (rodziców) z dziećmi. A tam… oddzielne całkiem wygodne łóżko dla mnie, łóżeczko dla Kitka, przewijak, wanienka i wszystko co było potrzebne. Jak się już rozgościliśmy (środek nocy) zajrzała jeszcze raz do nas pani dr, która akurat była na dyżurze. Jeszcze raz zbadała Malutką, wydała rozporządzenia na noc. Mój roztrzęsiony mężczyzna przywiózł nam rzeczy z domu o 2:30!!! i nikt z tego powodu nie robił problemów – swobodnie wszedł i jeszcze chwilkę z nami nawet posiedział.
    Cały personel poprostu przemiły! Pielęgniarki przychodziły z uśmiechem na ustach na każde zawołanie i nawet się nie krzywiły, gdy trzeba było malutką zważyć i przygotować butlę o 3-4 rano. Byłam w ciężkim szoku , bo takiej obsługi się nie spodziewałam! Pani ordynator – fantastyczna kobieta przyszła następnego dnia, zbadała, wytłumaczyła jak mama mamie co jest źle, co trzeba „naprawić”.
    A… jak tylko przyjechaliśmy to wyłam jak bóbr, że to moja wina (malutka miała niedowagę i była słabiuteńka), że mogłam zauważyć coś wcześniej i takie tam i co??? Pielęgniarki pocieszały mnie, że tak się czasem dzieje, że wcale nie musiałam tego zauważyć, bo to moje pierwsze dziecko i nie mam porównania! SZOK ! Po kilku dniach wypuszcili nas do domu. Całe i zdrowe.
    Niestey kilka dni później złapał nas paskudny wirus żołądkowy i wróciłyśmy. Tym razem pokój dla rodziców był zajęty, ale dr powiedziała, że jeżleli chcę to oczywiście mogę zostać z małą na noc. Dostałam klucz do pokoju, w którym spali inni rodzice. Karmiłam ją piersią, więc kiedy tylko Malutka się budziła pielęgniarka dzwoniła i mnie budzono. Ubierałam się szybciutko i wracałam. Następną noc spędził z Nadią tata (w nocy wyjeżdżał nawet do McDonalda na ciepłą bułę !), a kolejną moja mama. Nikt nie robił z tego powodu problemów. Robiono jej szereg badań- od morfologii po ekg i usg – i tylko mnie pytali czy chcę iść z córką czy mają ją zabrać. Oczywiście byłam na każdym! Za każdym razem otrzymałam jasne i klarowne odpowiedzi na pytania, wytłumaczono mi każdy wynik jaki był na kartce. Nawet kiedy łamaliśmy regulamin (więcej niż 1 osoba przy dziecku na sali) nikt babci ani taty nie wyprosił – nawet późnym wieczorem!
    Po szeregu badań okazało się, że Nadia ma alergię pokarmową – w związku z tym dostałam od pani ordynator wszystkie ulotki, książeczki, wzory karmienia i zalecenia na przyszłość.
    Do dzisiejszego dnia jestem pod ogromnym i BARDZO POZYTYWNYM wrażeniem!
    Pobyt w szpitalu wspominam bardzo miło i z sympatią.
    Nadia raczej tego pobytu nie odczuła specjalnie – nawet na nią dobrze wpłynął bo przyzwyczaiła się do spania samodzielnie w łóżeczku.
    Od tamtego czasu córcia rośnie jak na drożdżach i na szczęście nie wie co to choroba!

    Życzę każdemu takiej fantastyczej obsługi medycznej i spotkania na swojej „szpitalnej drodze” ludzi o tak wielkich sercach i wrażliwośći.

    Pozdrawiamy

    Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

    #454605

    o-d

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    to nie może być prawda! to jakiś film?? bo brzmi to, jak szpitalna bajka…
    gdzie jest taki szpital??? koniecznie musisz powiedzieć..

    ja byłam z rocznym Stasiem 2 tygodnie w szpitalu… do dziś pamiętam, że to nic przyjemnego, aczkolwiek trafiali się ludzie i ludziska… mogłam z nim być, a to najważniejsze, ale trzeba było niemal pilnowac, żeby podawali wszystkie lekarstwa…
    ech.. nie chce mi się wspominać…

    Ola+Staś+Tadzio+Basia

    #454606

    dharma

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    A jednak prawda… cała nasza rodzina miło wspomina lekarzy, pielęgniarki, nawet salowe!
    Szpital jest w Poznaniu na Krysiewicza (reklamuję go ale jest co)
    Byliśmy tam od 24.10 do 3.11 i w tym czasie tylko 2 lekarki i 1 pielęgniarka nie specjalie chciały pogadać, ale info i tak udzielały
    Dodam jeszcze, że same Nadie kąpały i po tym dawały witaminy

    pozdrawiamy

    Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

    #454607

    o-d

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    oj w szoku jestem, ale czesc im i chwała!

    Ola+Staś+Tadzio+Basia



    #454608

    krzemianka

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    I to wszystko w takim zwykłym miejskim szpitalu??? Wierzyć się nie chcę, po tym, co nasluchałam się o naszym szpitalu… Ale ciepło się na sercu robi, że są szpitale takie jak opisałaś. I bardzo się cieszę, że akurat na taki personel trafiliscie… 🙂
    Troche lepiej się poczułam 🙂 Dzieki!

    Ania i Igor (01.07.03)

    #454609

    figa

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    Cieszę się ogromnie, że mogłyście przebywać w tak miłym miejscu 🙂

    Beata i Ptysia (30.01.03)

    #454610

    dharma

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    Na cześć tego, że istnieją hip hip hurrra
    :))))))))

    Pozdrawiamy

    Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

    #454611

    ewa250

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    okropne… biedny maluszek…. My z kolei musielismy dluzej zostac w szpitalu z powodu Jasiowego gronkowca i bylo calkiem niezle, mile lekarki (jedna wredna sie trafila) i pielegniarki (tez jedna malpa), poza tym cala obsluge mialam super mimo tragicznego stanu szpitala klinicznego (najbardziej zadluzonego w Polsce zdaje sie, bida az piszczy)

    Ewa z Jasiem (09.07.2003)



    #454612

    hilusia

    Re: (Nie)Przyjazny szpital?!

    Przezycia szpitalne znam z autopsji. Niestety jest tragedia, pielęgniarki traktują chore dzieci jak zło konieczne – a przecież to ich praca! Gdzie powołanie?! Za pobyt z synem też musiałam płacić, ale jak miałam go zostawić? Taki szpitalny pobyt zaliczyliśmy 2 razy i ciągle gdy o tym pomyslę mam ciarki i plecach i się modlę żeby więcej tam nie trafić. NIENAWIDZĘ SZPIATLI!!!

    Halina i Radek (05.01.2002r.)

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close