Forum: Szkolniaki

Odrabianie lekcji

Odrabianie lekcji – to horror!!!
Dziewczyny już nie mam siły do mojego syna (II klasa). Podczas odrabiania lekcji doprowadza mnie do szału. W ogóle nie chce tego robić. A jak ma cos pokolorować to zaczyna płakać.
Potrafi siedzieć nad zeszytem godzinę i twierdzi, że on tego nie odrobi i już.
Nie chodzi o to, że on nie wie jak to zrobić, bo wie tylko twierdzi, że nie będzie pisał, że ma za dużo zadane, że nie będzie miał chwili, żeby odpocząć, bo już z założenia twierdzi, że będzie to robił do momentu kiedy będzie musiał iść spać. W rezultacie siedzi, rozgląda się po ścianach, wrzeszczy na Igora jak mu się gdzieś napatoczy, jest strasznie zdenerwowany i w ogóle nie potrafi się skoncentrować nad tym co ma do zrobienia.
Odrabianie lekcji trwa godzinami w wielkich nerwach, płaczu…

Ale zauważyłam, że tak się zachowuje, jak ma coś pisać lub kolorować. Jeśli np. ma się nauczyć wiersza na pamięć zajmuje mu to 30 minut, czyta świetnie. Interesuje się wszystkim.

Może znacie jakieś sposoby, żeby go zmotywować do tego pisania i żeby ćwiczył w ogóle pisanie, bo robi to okropnie. Prośby, groźby, nagrody nie działają.

52 odpowiedzi na pytanie: Odrabianie lekcji

majab Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:Odrabianie lekcji – to horror!!!
Dziewczyny już nie mam siły do mojego syna (II klasa). Podczas odrabiania lekcji doprowadza mnie do szału. W ogóle nie chce tego robić. A jak ma cos pokolorować to zaczyna płakać.
Potrafi siedzieć nad zeszytem godzinę i twierdzi, że on tego nie odrobi i już.
Nie chodzi o to, że on nie wie jak to zrobić, bo wie tylko twierdzi, że nie będzie pisał, że ma za dużo zadane, że nie będzie miał chwili, żeby odpocząć, bo już z założenia twierdzi, że będzie to robił do momentu kiedy będzie musiał iść spać. W rezultacie siedzi, rozgląda się po ścianach, wrzeszczy na Igora jak mu się gdzieś napatoczy, jest strasznie zdenerwowany i w ogóle nie potrafi się skoncentrować nad tym co ma do zrobienia.
Odrabianie lekcji trwa godzinami w wielkich nerwach, płaczu…

Ale zauważyłam, że tak się zachowuje, jak ma coś pisać lub kolorować. Jeśli np. ma się nauczyć wiersza na pamięć zajmuje mu to 30 minut, czyta świetnie. Interesuje się wszystkim.

Może znacie jakieś sposoby, żeby go zmotywować do tego pisania i żeby ćwiczył w ogóle pisanie, bo robi to okropnie. Prośby, groźby, nagrody nie działają.

Oj widze, ze charakterek podobny do Mai 🙁
Ona co prawda dopierow w pierwszej klasie ale czasami ma rowniez takie podejscie, ze duzo zadane, ze ona tego nie zdazy zrobic do wieczora itp

Czytam ostatnio ksiazke “kazde dziecko moze nauczyc sie regul”
Jest tam m.in. problem odrabiania lekcji. Radza aby dziecku wyznaczyc codziennie czas np. pol godziny na odrabianie lekcji i w tym czasie musi sie zmiescic. Oczywiscie nalezy dziecku zaproponowac pomoc jesli tylko chce ja przyjac. Za kazdy “udany” dzien dzieko dostaje naklejke na tygodniowym planie. Za uzbieranie ilus tam naklejek jakas nagroda.
Jesli dziecko nie “wyrobi” sie w soim czasie lekcje nalezy odlozyc. Chodzi o to, zeby dziecko przejelo na siebie odpowiedzialnosc za odrabianie lekcji. Nie wiem na ile to dziala w praktyce, cytuje tylko ksiazke.

Mam nadzieje, ze chociaz troche pomoglam
Zycze cierpliwosci i powodzenie

Dodane ponad rok temu,

ja już teraz zaczynam odkładać na nerwosol :Wstyd:

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:
Odrabianie lekcji trwa godzinami w wielkich nerwach, płaczu…

Ale zauważyłam, że tak się zachowuje, jak ma coś pisać lub kolorować. Jeśli np. ma się nauczyć wiersza na pamięć zajmuje mu to 30 minut, czyta świetnie. Interesuje się wszystkim.

Może znacie jakieś sposoby, żeby go zmotywować do tego pisania i żeby ćwiczył w ogóle pisanie, bo robi to okropnie. Prośby, groźby, nagrody nie działają.

Dorośli też odkładająna później to, co im nie wychodzi;))))

Ale do sedna- spróbuj wprowadzić stałe godziny odrabiania lekcji- to ,że jak piszesz trwaja godzinami to koszmar zarówno dla Was jak i starszaka. Niech mu Maluch wtedy nie przeszkadza, A Ty możesz służyc pomocą. Wiem, że niełatwo, ale chyba troszkę musicie się poświęcić bo problem może się pogłebiać i lepiej teraz niz poźniej prawda?:)

Widocznie masz małego perfekcjonistę…

Też mam takiego ale pięciolatka i i pracuję z nim już teraz coby nie zbankrutowac na nerwosol jak pójdzie do szkoły;))

ahjp Dodane ponad rok temu,

u nas odrabianie lekcji nie sprawia problemu wręcz przeciwnie, dziewczyny same z siebie siadają do pracy. Pewnie za bardzo nie doradzę ale u nas wygląda to tak:
po powrocie ze szkoły dziewczyny obrazu robią lekcje, po lekcjach jest obiad, trzy razy w tygodni są zajęcia pozalekcyjne a w pozostałe dni po obiedzie dzieci maja ćwiczyć grę na instrumentach. Trzymam i pilnuje tego rytmu- choć dzieci maja już to tez zakodowane. Ten plan pracy 😉 wpowadzilam od pierwszej klasy.
Jakos to działa.
Jeśli z jakiś powodów praca domowa nie jest zrobiona do godziny 16:00 to jest wtedy płacz, marudzenie, dzieci nie sa w stanie zrobić najprostszych zadań.

teo Dodane ponad rok temu,

dokładnie
dziecko musi miec pewien plan i systematyczność + ustalone reguły
czyli po szkole odrabia [u nas musi zjesc obiad bo przychodzi b głodny i zły jak jest głodny ;)]
na odrobienie ma okreslona ilosc czasu
powiedzmy pół godziny
zawsze moze nas poprosic o pomoc jesli czegos nie wie
jesli nie odrobi zadania – to sam poniesie tego konsekwencje – bedzie musiał pokazac to pani …
u nas to bardzo działa – to że to nie ja czy tata sie wkurzymy – bo to nie nasze zad odmowe – ale to że przed klasą bedzie musiał powiedziec ldaczego nei odrobił zadania domowego

no i jakies fajne miejsce gdzie to zadanie sie odrabia
bez tv
bez malucha latajacego i bawiacego sie obok
bo to rozprasza

z tego co piszesz pisanie i kolorowanie – czyli praca ręką sprawia mu trudnosci ..i tego nie lubi
moze warto jakos sie dowiedziec dlaczego ?

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:Odrabianie lekcji – to horror!!!
Dziewczyny już nie mam siły do mojego syna (II klasa). Podczas odrabiania lekcji doprowadza mnie do szału. W ogóle nie chce tego robić.

To sobie wyobraz, co sie dzieje w szkole z cala klasa, kiedy maja sie uczyc 😉

a na serio – podoba mi sie odpowiedz teodorka

smoki Dodane ponad rok temu,

Dawid na razie odrabia zerówkowe zadania. Kolorowanki, szlaczki, literki do pisania. Ma tego sporo bo często jak grupa pracuje to nie nadąża albo muszę zabierać go wcześniej ze względu na lekarzy czy rehabilitację. Zwykle czytam mu i tłumaczę co trzeba zrobić w danym zadaniu, on to robi i wtedy mnie woła żeby przeczytać następne. Michał w tym czasie też koloruje.

ahjp Dodane ponad rok temu,

to są takie niby proste rzeczy jak: usiąść , zapytać co jest zadane, pomoc , sprawdzić czy zeszyt trafił do tornistra… ale to dużo daje

2308 Dodane ponad rok temu,

Właśnie tak sobie myślę, że najlepiej jakby odrabiał lekcje codziennie o stałej porze, ale u nas to trudno wprowadzić w praktyce.
Muszę postarać się to jakoś zorganizować. Ale ten konkretny limit czasu na odrobienie lekcji muszę koniecznie wprowadzić.
Będę pisać o postępach.

cat Dodane ponad rok temu,

Ilonka świetnie napisała 🙂
U nas na razie niedużo tych prac domowych, bo to zerówka i nie mam większych problemów z dyscyplinowaniem.
Zwykle wyznaczam Łukaszowi godzinę, o której musi usiąść do zadań i on się tego trzyma. Nie stoję nad nim, kiedy odrabia, ale staram się być w pobliżu, żeby w razie czego wytłumaczyć, o co chodzi.
W przyszłym roku się zacznie :Stres:
😉

ahjp Dodane ponad rok temu,

moja mama tak nigdy nie robiła, byliśmy sami odpowiedzialni za lekcje i ja bardzo dobrze pamiętam, ze proste zadania stawały się koszmarami , ze godzinami ryczałam nad czytankami w elementarzu ( do dziś wiem nad którymi)
dlatego postanowiłam, ze u nas będzie inaczej

ahjp Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez polahola:mam nadzieje, ze w gimnazjum sie juz calkiem usamodzielnia pod tym wzgledem 🙂

…. jak dziecko dobrze sie przez wczesniejsze lata wytrenuje 😛 , to juz pozniej chyba w nawyk wchodzi…

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AHJP:moja mama tak nigdy nie robiła, byliśmy sami odpowiedzialni za lekcje i ja bardzo dobrze pamiętam, ze proste zadania stawały się koszmarami , ze godzinami ryczałam nad czytankami w elementarzu ( do dziś wiem nad którymi)
dlatego postanowiłam, ze u nas będzie inaczej

moja mama do 3 klasy podstawówki odrabiała ze mną lekcje; może to zbyt szumnie powiedziane, ale siadalam przy stole w kuchni, mama się krzątała i zerkała czy wsio zrozumiałe, jak mi idzie itp.; a jak nie miała nic do roboty to po prostu przy mnie była; to mi było potrzebne, z nią było łatwiej;
byc może to wyrobiło we mnie poczucie odpowiedzialności, nawyk, że praca domowa to rzecz święta i musi być porządnie wykonana; nie wiem, ale wiem że na pewno ta obecność zaprocentowała;

pamiętam też sytuację, kiedy byłam w pierwszej klasie i zachorowała moja najbliższa koleżanka; potem przyszła do mnie ”przepisać” lekcje; raze,m siedziałyśmy przy kuchennym stole, ona pisała, a ja odrabiałam przy mamie lekcje…
i Ania nagle zaczęła płakać 🙁
… bo jej mama nigdy z nią lekcji nie odrabiała 🙁

gówniarą wtedy byłam, ale chyba w tym momencie doceniłam starania mamy;
i szczerze powiedziawszy z całej siły staram się być taką mamą dla Krzysia, jaką moja była wtedy (i jest nadal) dla mnie

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:moja mama do 3 klasy podstawówki odrabiała ze mną lekcje; może to zbyt szumnie powiedziane, ale siadalam przy stole w kuchni, mama się krzątała i zerkała czy wsio zrozumiałe, jak mi idzie itp.; a jak nie miała nic do roboty to po prostu przy mnie była; to mi było potrzebne, z nią było łatwiej;
byc może to wyrobiło we mnie poczucie odpowiedzialności, nawyk, że praca domowa to rzecz święta i musi być porządnie wykonana; nie wiem, ale wiem że na pewno ta obecność zaprocentowała;

pamiętam też sytuację, kiedy byłam w pierwszej klasie i zachorowała moja najbliższa koleżanka; potem przyszła do mnie ”przepisać” lekcje; raze,m siedziałyśmy przy kuchennym stole, ona pisała, a ja odrabiałam przy mamie lekcje…
i Ania nagle zaczęła płakać 🙁
… bo jej mama nigdy z nią lekcji nie odrabiała 🙁

gówniarą wtedy byłam, ale chyba w tym momencie doceniłam starania mamy;
i szczerze powiedziawszy z całej siły staram się być taką mamą dla Krzysia, jaką moja była wtedy (i jest nadal) dla mnie
poplakalam sie….moja mama nigdy ze mna nie siedziala, wszystko robilam sama, stalam sie prymusem ktory nagle ma dosc, bo to i tak nic nie daje….

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez nelly21:poplakalam sie….moja mama nigdy ze mna nie siedziala, wszystko robilam sama, stalam sie prymusem ktory nagle ma dosc, bo to i tak nic nie daje….

:Przytulam:

gosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:ja już teraz zaczynam odkładać na nerwosol :Wstyd:

Ja też 😀

avi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:moja mama do 3 klasy podstawówki odrabiała ze mną lekcje; może to zbyt szumnie powiedziane, ale siadalam przy stole w kuchni, mama się krzątała i zerkała czy wsio zrozumiałe, jak mi idzie itp.; a jak nie miała nic do roboty to po prostu przy mnie była; to mi było potrzebne, z nią było łatwiej;
byc może to wyrobiło we mnie poczucie odpowiedzialności, nawyk, że praca domowa to rzecz święta i musi być porządnie wykonana; nie wiem, ale wiem że na pewno ta obecność zaprocentowała;

pamiętam też sytuację, kiedy byłam w pierwszej klasie i zachorowała moja najbliższa koleżanka; potem przyszła do mnie ”przepisać” lekcje; raze,m siedziałyśmy przy kuchennym stole, ona pisała, a ja odrabiałam przy mamie lekcje…
i Ania nagle zaczęła płakać 🙁
… bo jej mama nigdy z nią lekcji nie odrabiała 🙁

gówniarą wtedy byłam, ale chyba w tym momencie doceniłam starania mamy;
i szczerze powiedziawszy z całej siły staram się być taką mamą dla Krzysia, jaką moja była wtedy (i jest nadal) dla mnie

Zamieszczone przez nelly21:poplakalam sie….moja mama nigdy ze mna nie siedziala, wszystko robilam sama, stalam sie prymusem ktory nagle ma dosc, bo to i tak nic nie daje….
tez się poryczałam….:Wstyd:

ja tak jak Nelly sama musiałam wszystko robić i oczywiście koniecznie MUSIAŁAM miec same piątki :Stres:

Michałowi staram się poświęcać czas ale niestety nie wychodzi mi to najlepiej:Wstyd:

dobrze że ma babcię, która odrabia z nim zadania jeszcze podzas gdy ja jestem w pracy

ahjp Dodane ponad rok temu,

moja mama pod tym względem nie okazała się idealna 😉
ale jako babcia jest calkiem inna , bardzo chetnie pomaga dzieciom i wcale nie upiera sie przy samodzielności.
Choć wtedy wychowywała nas praktycznie sama, wracała późno z pracy i pewnie na wiele rzeczy brakowało jej sil i czasu.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez avi:tez się poryczałam….:Wstyd:


dobrze że ma babcię, która odrabia z nim zadania jeszcze podzas gdy ja jestem w pracy

avi, przytulam :Przytulam:

babcię niestety Krzyś ma daleko, ale jak przyjeżdża chętnie odrabia z nim zaległości chorobowe, kiedy ja jestem w pracy 🙂

avi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:avi, przytulam :Przytulam:

babcię niestety Krzyś ma daleko, ale jak przyjeżdża chętnie odrabia z nim zaległości chorobowe, kiedy ja jestem w pracy 🙂
:Buziaki:

dobrze że są chociaz te babcie….

ale to takie niesprawiedliwe że nie możemy poświęcić SWOIM dzieciom tyle czasu ile potrzebują w okresie kiedy go właśnie najbardziej potrzebują….

2308 Dodane ponad rok temu,

Wczoraj miał być pierwszy dzień opracowanego przeze mnie schematu odbrabiania lekcji z Patrykiem. Wrociłam z pracy, Igor spał – idealnie. Usiadłam wybiła 16:00 mówię zaczynamy. Patryk wyjął wszystkie książki z plecaka i pokazuje co trzeba odrobić. I tu …. klapa….
bo trzeba było zrobić gitarę z prostokątnego pudełka po serku, gumek recepturek i papieru kolorowego…. i co na zakupy trzeba było jechać…..
Pisemne ładnie odrobił. Starannie i szybko. Ale to była matematyka. A on uwielbia. 😀
Ciekawe jak będzie dziś.

2308 Dodane ponad rok temu,

A jeśli chodzi o mnie ja zawsze odrabiałam lekcje sama i nie chciałam, żeby ktoś mi pomagał. Dobrze się uczyła i lubiłam chodzić do szkoły. Natomiast pamiętam jak moja mama siedziała z moim bratem.

vieta Dodane ponad rok temu,

pozazdrościć Ci Kochana takiej MAMCI!!!

angora Dodane ponad rok temu,

Heh…

No to ja teraz was postraszę :Cwaniak: .

Mam 17 lat i znalazłam się na tym forum ponieważ szukam w internecie sposobów jak nauczyć się odrabiać lekcje. Moi rodzice nigdy nie pilnowali tego czy z bratem odrabiamy lekcje. Tata pracował na statku i nigdy go nie było tak na codzień, a mama znosiła sytuację źle, stale w nerwach. Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się że czasem mieli takie podejście że odrabiać lekcje to możemy się nauczyć tak po prostu. Wystarczyło skłamać że się lekcje zrobiło i tyle. Dzieci przeważnie nie rozumieją że kłamstwo to źle.

No i tak przez całe moje życie. Z czasem zanikła potrzeba kłamania że się zrobiło, bo myśleli że to oczywiste.

Chodzę do drugiej klasy liceum i mieszkam sama z tatą. Brat chodzi na studia, a mama zginęła w wypadku samochodowym półtora roku temu. A ja nadal nie potrafię odrabiać lekcji. Najgłupsze jest to że z samym materiałem nie mam problemu. Czasem drogą konieczności muszę przeczytać lekcje i nie mam problemów ze zrozumieniem. Idzie mi i z matematyką i z biochemią.

Mój problem jest taki, że w liceum bez odrabiania lekcji już się nie da. Mimo że materiał jest prosty to ja nigdy nie odrabiam lekcji (mimo że serdecznie chcę) i przez to mam naprawdę złe oceny. W tym półroczu były dwa sprawdziany z matematyki i z obu mam 1, bo się nie uczyłam. Ale umiem materiał, bo nauczyłam się tydzień po sprawdzianach, tak dla zadośćuczynienia. Jednak wszystko przez ten głupi problem z odrabianiem lekcji. Nie potrafię się skoncentrować ani zmusić, bo nigdy tego nie musiałam robić. Bardzo szybko mnie to męczy i zajmuję się czymkolwiek innym.

Jeżeli np. w piątek mam sprawdzian, to nie robię nic aż do czwartku, potem planuję że zacznę się uczyć o 17:00 (do domu wracam o 16:30), potem dekoncentruję się, odkładam na później i zaczynam się uczyć o północy. Uczę się tych czterech rozdziałów do 5 nad ranem, śpię godzinę i idę do szkoły. Przeważnie piszę taki sprawdzian na 4 z plusem, ale przez następne dwa dni jestem wyczerpana.

Jeżeli tego nie zmienię (a zaręczam że nikt mi w tym nie pomoże) to nie dostanę się na żadne studia i to nie z braku zdolności a z lenistwa i braku organizacji. Już od półtora roku z tym walczę, ale nadal mi się nie udaje nawet ustalić sobie godziny. A chciałam iść na medycynę…

Więc to jest taka mała motywacja dla was, abyście się męczyły ze swoimi dziećmi i pilnowały je, nawet jeżeli jest to bardzo męczące i stresujące, bo mimo że tego nie zrozumieją do czasu gdy będą starsze, to kiedyś będą wam bardzo wdzięczne.

(A jak macie jakieś porady jak ja mam sobie pomóc to zapraszam)

P.S: Ja kiedyś też się rozpłakałam że ze mną mama nie siedziała. Tak samo jak nigdy nie znalazła czasu aby się pobawić lub pogadać. Meh… :Wstyd:

aborka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez karabella:Odrabianie lekcji – to horror!!!
Dziewczyny już nie mam siły do mojego syna (II klasa). Podczas odrabiania lekcji doprowadza mnie do szału. W ogóle nie chce tego robić. A jak ma cos pokolorować to zaczyna płakać.
Potrafi siedzieć nad zeszytem godzinę i twierdzi, że on tego nie odrobi i już.
Nie chodzi o to, że on nie wie jak to zrobić, bo wie tylko twierdzi, że nie będzie pisał, że ma za dużo zadane, że nie będzie miał chwili, żeby odpocząć, bo już z założenia twierdzi, że będzie to robił do momentu kiedy będzie musiał iść spać. W rezultacie siedzi, rozgląda się po ścianach, wrzeszczy na Igora jak mu się gdzieś napatoczy, jest strasznie zdenerwowany i w ogóle nie potrafi się skoncentrować nad tym co ma do zrobienia.
Odrabianie lekcji trwa godzinami w wielkich nerwach, płaczu…

Ale zauważyłam, że tak się zachowuje, jak ma coś pisać lub kolorować. Jeśli np. ma się nauczyć wiersza na pamięć zajmuje mu to 30 minut, czyta świetnie. Interesuje się wszystkim.

Może znacie jakieś sposoby, żeby go zmotywować do tego pisania i żeby ćwiczył w ogóle pisanie, bo robi to okropnie. Prośby, groźby, nagrody nie działają.
to ja tylko pociesze na przyszłość – Mój mąż ponoć taki był (teściowa sie skarzyła) a wyrósł na baaardzo mądrego faceta……:) Teściowa musiała siedzieć nad nim, zamykać okna zeby go nic nie rozpraszało i cały czas pilnowac.
Ja teraz czakam az moje pójdzie do szkoły. on jeszcze pechowo jest z grudnia wiec bedzie najmłodzszy w klasie…..na szczęcie kolorowac lubi.

2308 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aborka:to ja tylko pociesze na przyszłość – Mój mąż ponoć taki był (teściowa sie skarzyła) a wyrósł na baaardzo mądrego faceta……:) Teściowa musiała siedzieć nad nim, zamykać okna zeby go nic nie rozpraszało i cały czas pilnowac.
Ja teraz czakam az moje pójdzie do szkoły. on jeszcze pechowo jest z grudnia wiec bedzie najmłodzszy w klasie…..na szczęcie kolorowac lubi.

U nas już lepiej z tymi lekcjami. Nie idealnie ale jednak.
JUż nie płacze nad zeszytami i sam zabiera się do odrabiania.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Angora:No to ja teraz was postraszę :Cwaniak: .

🙂 proponowałabym Ci pójście do poradni pedagogicznej. Tam powinni Ci pomóc. Tutaj przeważnie mamy maluchów lub podstawówkowych dzieci.

Twój przykład to rzeczywiście małe ostrzeżenie dla nas. Tylko gdzie wypośrodkować? Kiedy pomoc zmienia się w odrabianie za dzieci? Tego się najbardziej obawiam. Mam zły przykład blisko: chłopak w pierwszej gimnazjum, a mama z nim siada i pomaga, robi za niego prace plastyczne itd itp

wiktoria-p Dodane ponad rok temu,

z chłopcami jest więcej problemów, dziewczynkom jakoś łatwiej to przychodzi. Moja córeczka jest w pierwszej klasie i sama odrabia zadania, wręcz się tego domaga, ja jej tylko sprawdzam co ma zadane i w razie czego pomagam, jak potrzebuje. Ale jak syn pójdzie do szkoły to mi się zacznie, coś czuje :Fiu fiu:

taurus Dodane ponad rok temu,

Myślę że bardzo ważne jest przekonanie dziecka że ma ono swoją własną, osobistą korzyść z uczenia się, czerpania z wiedzy jaką może uzyskać w szkole. Że szkoła jest dla niego. Że największą korzysć uzyska z wiedzy która mu zostanie w glowie, i że oceny są ważne o tyle, że pokazują co jeszcze nalezy poprawić. Tak bym to chciala dziecku przedstawić. Plus przedstawienie mu całej przyszłej drogi, jaka go czeka – że jeśłi chce w przyszłości zostać… to najpierw musi skończyć studia, a żeby dostać się na studia musi posiąść dużo wiedzy. Że od tego zalezy JEGO własna przyszłość i JEGO własne plany.

Pamiętam jak pod koniec podstawówki byłam tak przerażona egzaminami wstępnymi do liceum że oznajmiłam rodzicom, że nie pójdę do liceum, przecież mogę skończyć technikum albo zawodówkę. Na co moj kochany tata ze stoickim spokojem stwierdził, że to moje wybory i mogę postapić jak chcę, tyle że po zawodówce to mogę być np sprzedawczynią albo sprzątaczką, jeśli odpowiada mi taki zawód to on to zaakceptuje. I tym sposobem najlepiej wybił mi taki pomysł z głowy 😀

cait Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:moja mama do 3 klasy podstawówki odrabiała ze mną lekcje; może to zbyt szumnie powiedziane, ale siadalam przy stole w kuchni, mama się krzątała i zerkała czy wsio zrozumiałe, jak mi idzie itp.; a jak nie miała nic do roboty to po prostu przy mnie była; to mi było potrzebne, z nią było łatwiej;
byc może to wyrobiło we mnie poczucie odpowiedzialności, nawyk, że praca domowa to rzecz święta i musi być porządnie wykonana; nie wiem, ale wiem że na pewno ta obecność zaprocentowała;

pamiętam też sytuację, kiedy byłam w pierwszej klasie i zachorowała moja najbliższa koleżanka; potem przyszła do mnie ”przepisać” lekcje; raze,m siedziałyśmy przy kuchennym stole, ona pisała, a ja odrabiałam przy mamie lekcje…
i Ania nagle zaczęła płakać 🙁
… bo jej mama nigdy z nią lekcji nie odrabiała 🙁

gówniarą wtedy byłam, ale chyba w tym momencie doceniłam starania mamy;
i szczerze powiedziawszy z całej siły staram się być taką mamą dla Krzysia, jaką moja była wtedy (i jest nadal) dla mnie

A ja sięporyczałam, bo moja mama robiła podobnie. Jezu, jakie to były piękne chwile.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Cait:A ja sięporyczałam, bo moja mama robiła podobnie. Jezu, jakie to były piękne chwile.
:Przytulam:

dembowadama Dodane ponad rok temu,

u mnie jest podobnie, ale od razu mówię że liczę do trzech i idę po pasa! Od razu skutkuje! Kiedyś prubowałam zachęcić, pokazać że to fajne ale synuś zaczął stawać mi na głowe! Więc sobie darowałam dobre wychowanie 😉

avi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dembowadama:u mnie jest podobnie, ale od razu mówię że liczę do trzech i idę po pasa! Od razu skutkuje! Kiedyś prubowałam zachęcić, pokazać że to fajne ale synuś zaczął stawać mi na głowe! Więc sobie darowałam dobre wychowanie 😉

Zamieszczone przez tora::Strach::Strach::Strach:
eeeeee

podpucha pewnie:Fiu fiu:

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez avi:eeeeee

podpucha pewnie:Fiu fiu:
come back agusi :Fiu fiu:

avi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:come back agusi :Fiu fiu:
tez mi to przez myśl przeszło:Boje się:

ania Dodane ponad rok temu,

jestem w szoku jak czytam, że z kimś mama odrabiała lekcje i z tego powodu ta osoba była szczęśliwa 😮

Moja mama odrabiała ze mną lekcje codziennie i polegało to na tym, że za każdą krzywo postawioną literę mi się obrywało. Musiałam mieć SAME piątki, ze wszystkiego. Miałam te piątki bo byłam raczej układnym i posłusznym dzieckiem, ale wczesne lata szkolne wspominam koszmarnie. Potem mamie się już nie chciało i trochę odpuściła (uff).

Moje dzieci jeszcze do szkoły nie chodzą, ale dobrze przeczytać w tym wątku na czym powinna polegać pomoc rodziców. Będę starała się dzieci wspierać i pomagać im, ale dyskretnie, tak żeby jak najwięcej uczyły się samodzielnego działania i radzenia sobie z książkami.
I na pewno nie będę wymagała że muszą umieć wszystko.
Ja w końcu skończyłam informatykę (choć mama mi odradzała ten kierunek) a piątki z historii i polskiego na nic mi się nie przydały.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ania_:jestem w szoku jak czytam, że z kimś mama odrabiała lekcje i z tego powodu ta osoba była szczęśliwa 😮

Moja mama odrabiała ze mną lekcje codziennie i polegało to na tym, że za każdą krzywo postawioną literę mi się obrywało. Musiałam mieć SAME piątki, ze wszystkiego.
nie widzę w tym nic szokującego
po tylu latach te wspólne odbrabianie lekcji wspominam z sentymentem i mam nadzieję, że będe porafiła tyle zainteresowania i ciepła przekazać mojemu dziecku;

bardziej szokuje mnie strofowanie dziecka za źle postawioną literkę

avi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez EwkaM:nie widzę w tym nic szokującego
po tylu latach te wspólne odbrabianie lekcji wspominam z sentymentem i mam nadzieję, że będe porafiła tyle zainteresowania i ciepła przekazać mojemu dziecku;

bardziej szokuje mnie strofowanie dziecka za źle postawioną literkę
sie podpiszę:Fiu fiu:

a strofowania za błędy w pisaniu juz w ogóle nie rozumiem:Hmmm…:

ania Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez avi:sie podpiszę:Fiu fiu:

a strofowania za błędy w pisaniu juz w ogóle nie rozumiem:Hmmm…:

ja też takiego podejścia mamy nigdy nie mogłam zrozumieć :Niepewny:
Moja mama to taki mały choleryk niestety… ale o dziwo do wnuków ma duuuużo cierpliwości i wyrozumiałości – jest super babcią 🙂

siegrun Dodane ponad rok temu,

Tez staram sie wprowadzac pewien porzadek w robieniu lekcji. Przez pierwsze pare miesiecy kiedy Marta poszla do szkoly probowalam wypracowac jakis plan. U nas jest to troche bardziej skomlikowane poniewaz dowoze dzieciaki do szkoly blisko mojej Mamy. Pracuje zmianowo a maz moze je odebrac najwczesniej o 17.00. Najczesciej lekcje odrabia z Babcia (ach te babcie:Kciuki: jak bez nich byloby zle). Doszlysmy do wniosku ze najlepiej jak Marta po szkole zje obiad a potem siada do lekcji. Najgorsze jest odkladanie czegos na pozniej (my dorosli tez czasem cos odkladamy i im dluzej cos czeka tym trudniej sie jest do tego zabrac). Na razie tych lekcji duzo nie ma, ale mysle ze od poczatku trzeba nauczyc dziecka ze to tak naprawde jest jakas tan forma Jego obowiazku. I jeszcze jedna rzecz, ktora mi sie teraz przypomniala. Moja Mama opowiadala jak ta ja jako male dziecko porysowalam zeszyt mojemu bratu. Potem to samo zrobila moja siostra mnie. Ostatnio ogladam cwiczenia mojej corki a tam poł strony pokolorowane na brazowo. Marta wpadla w furie. Jej mlodszy brat ( w lutym skonczy 3 lata) kiedy go zaptalam powiedzial ze Marta jeszcze nie pokolorowala tego na dole (u gory pokolorowane byly jakies tam rekawiczki). On chcial jej pomoc. Jednym slowem historia kolem sie toczy:Śmiech:
pozdrawiam

Znasz odpowiedź na pytanie: Odrabianie lekcji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Zagadka - help
"to jest taka biala kapusta co ma takie zielone jak marchewka i czarne po bokach wystajace. to jest bardzo zdrowe, bo to jest warzywo" jest nawet rysunek pogladowy - ale nic
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
2,5 roku-problemy ze spaniem
Mam pytanie bo może dzieki Wam znajdę jakąś przyczynę. Mati wciąż budzi się kilka razy w nocy. nie chce pić, jeść. budzi się z płaczem i jak sie juz uda
Czytaj dalej