pierwsza porażka karmiącej matki?…..

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #11193

    olenka-p

    kupiłam kapturki na piersi. po tygodniu karmienia nie wytrzymałam. czuję się jak ostatnia świnia. a z drugiej strony kiedy pryzpomnę sobie ten ból, coraz większy przy każdym karmieniu….. dziecku chyba też nie jest przyjemnie kiedy matka wyje karmiąc je?…
    może któraś z was tez miała takie problemy? na początku myślałam, ze to kwestia zgryzionych brodawek i przejdzie kiedy sie zagoją. pilnowałam prawidłowego przystawiania (głęboko, dużo otoczki, wywinięta dolna warga, nosek i bródka przylegają do piersi, blablabla). smarowałam bepanthenem, własnym pokarmem, wietrzyłam i … nic. zresztą niewiele miałam czasu na te zabiegi, bo mały ssał na okrągło. z kapturkami jest lepiej, chociaż też boli. może to dlatego ze zawsze miałam wciągnięte brodawki i nie są przyzwyczajone do żadnego drażnienia?
    za jakiś czas spróbuję znowu bez kapturków. ale co będzie jeśli się nie uda?
    jak wy sobie radziłyście w tych pierwszych tygodniach? poradźcie coś proszę….
    olenka & tygrysek adaś (11 dni)

    #176543

    czarna

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    wiesz co..ja bede Cie jednak namawiala zebys walczyla dalej….minelo za malo czasu…tylko 11 dni
    u mnie byl problem jednej brodawki czulam okropny bol przy karmieniu..ale nie poddalam sie karmilam raz jedna raz druga piersia wietrzylam smarowalam mlekiem…nie wiedzialam wowczas o tej slynnej masci (ktorej nazwy nie pamietam cala ja)
    po 3 tygodniech z kazdym dniem bylo lepeijbol byl coraz mniejszy zagryzalam wargi i karmilam czasem ryczalam z bolu(ewa ssala puchrowo to ja mialm jakis problem)ale tak jak pisze z dnia na dzien bylo lepiej,bol coraz mniejszy az w koncu nie czulam nic oprocz zadowolenie..nie wiem na ile jestes slina,jesli nie potrafisz sobie z tym poradzic odstaw,wazne nie jest to czym sie karmi ale to zeby i Ty i dziecko bylo zadowolone..
    wiec jesli masz jeszcze sile to walcz jesli nie..odstaw

    Asia mama prawie rocznej Ewy



    #176544

    cat

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    Mam podobne doswiadczenia – niestety…

    #176545

    Anonim

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    Niestety, nic odkrywczego nie napisze – mnie bolalo tylko (!) do tygodnia po porodzie, potem przeszlo. Teraz boli mnie tylko jak mnie moja 9,5-miesieczna Natunia UGRYZIE!

    Kaśka z Natalką (9,5 miesiąca)

    #176546

    ika-76

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    Mnie też bolało, mąż wychodził z pokoju jak brałam Małą do piersi bo nie mógł patrzeć jak ja mam z bólu łzy w oczach… koszmar, ale po jakis2, 3 tygodniach udręk przeszło.. piersi samrowałam macią Pure Lan czy jakoś tak rozprowadzały to u nas położne, moim zdaniem Bephanten moze sie przy niej schowac…
    Pozdrowienia
    Iwona

    #176547

    julia

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    dziewczyno
    dużo się nie pomylę jak napiszę ,że każda z nas przez to przechodziła
    problemy z karmieniem…..obwinianie się itd itp
    to nie żadna porażka tylko zastosowanie dostępnego rozwiązania

    trzymaj się
    będzie tylko lepiej

    Tołdi i Ignaś



    #176548

    jagoda

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    Ja też to przechodziłam. Miałam pogryzione brodawki aż do krwi, a jak karmiłam to płakałam. Jednak kupiłam Bephanten{nie wiem czy tak się pisze} i smarowałam. Przed każdym karmieniem myłam piersi. I pomogło. Przez kapturki nie mogłam karmić bo mały nie chciał ciągnąć i darł się w niebogłosy. Życzę powodzenia

    Gosia mama Piotra i Czarka

    #176549

    olenka-p

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    NAWET NIE MYŚLĘ O ODSTAWIANIU! sam zakup kapturków uważam za porażkę, ale odstawienie w ogóle nie wchodzi w grę! będę walczyć, ile tylko wytrzymam, kapturki mają mi w tym pomóc, dać chwilę oddechu. tylko serce mi się kraje kiedy patrzę na małego ssącego ten plastikowy cycek (producent nazywa to nawet „protezą brodawki” – boże!). ale póki co – ssie, nawet nieźle mu to wychodzi i na pewno nie jest głodny. i nie ulewa mu się mlekiem z kłaczkami krwi z moich strupów…
    dzięki za wszystkie rady, przynajmniej nie czuję się samotna…
    pozdrawiam
    olenka & adaś

    #176550

    joanka-b

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    taaak..mimo mojego ciepłego wspominania Wołoskiej to niestety też muszę im zarzucić zaniedbanie w nauce przystwiania do piersi. Mimo tego, że kilka razy pytałam czy dobrze to robię i zapewniano mnie, że tak, to po kilku dniach moje piersi były zmasakrowane. Zuzia piła mleko z krwią, krwią się jej odbijało.. Skończyło się na odciagniu i karmieniu butelką. Próbowałam kilka razy wrócić do przystawiania, ale psychika i moje uprzedzenie zwycięża, odiciągam dalej
    pozdrawiam

    Asia z cudnym Zuzulcem (18.11.2002)

    #176551

    kleeo

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    czemu tak zle sie z tym czujesz??? kapturki wlasnie po to sa, zeby ci pomoc i zebys nie przestala calkiem karmic piersia. Ja tez mialam ten problem z brodawkami i przez pierwsze trzy tygodnie karmilam piersia tylko przy uzyciu kapturkow, a potem bez problemu z nich zrezygnowalam.
    Wiem, ze na poczatku to tez boli, jednak nie a z tak mocno, a brodawki maja szanse sie wyleczyc. Za kilka tygodni bedziesz miala mniej twarde piersi, wyleczone i wyciagniete brodawki i sprobujesz karmic bez, mysle ze Adas bedzie bardzo zadowlony 🙂 pozdrawiam i zycze powodzenia

    kleeo i Natalia (ur.26.07.02)



    #176552

    setka

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    no co Ty, jaka porazka? kapturki po to sa, zeby ich uzywac…. ja tez ich uzywalam,az brodawki mi sie wyleczyly i baaardzo sobie chwale. Inaczej chyba bym przestala karmic, a tak usmiechniete dziecko wsysa sie w usmiechnieta mamusie i jest ok
    trzymaj sie:))) i nie daj sie (a zwlaszcza tej psychozie na karmienie)

    Klaudia z Karolką (7 i pół miesiaca)

    #176553

    Anonim

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    Jakoś przetrzymałam te pierwsze dni z tym ssakiem, a teraz wampirem – ma dwa ząbki i wgryza się we mnie :). Warto było, karmię, nic nie boli, a mała ma już prawie 5 m-cy.

    Asia i Julia (4.5 m-ca)



    #176554

    joannamaria1973

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    ja zagryzałam zęby i karmiłam.Bolało bardzo.

    ASIA mama małego Patryczka

    #176555

    pati68

    Re: pierwsza porażka karmiącej matki?…..

    Mnie przestawało stopniowo boleć ale odczułam pewna ulgę dopiero ok. 5,6 tygodnia. Wcześniej to był koszmar, ale wytrzymałam. Traktowałam moje piersi bardzo czule. Polewałam je prysznicem, smarowałam Bepanthenem (chociaż mi wcale nie pomógł), wietrzyłam kiedy tylko mogłam (UWAGA! NIE ZAZIĘBIĆ CYCÓW!) i zrobiły mi się głębokie rany na brodawkach, na które ochoczo rzycały się Mikołajkowe dziąsła…wstrzymywałam oddech i przez chwilę znosiłąm ten okropny ból. Jak ssał było troszkę lepiej, ale jak przyszło mu do głowy łapać i wypuszczać cyca, to były dopiero męczarnie.
    Wytrwałam i ciesze się z tego bardzo…to docenia się po czasie.
    A dzisiaj bółu już nie pamiętam.

    Pati i 2,5 m. Mikołajek,Miki,Mikuś,Mikulek,Miniu,Żabol,Dupolek,Niuniaczek,Myszeczka,Gugiś,Mynolek

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close