problemy z mową dwulatka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #122067

    mamaoskara2

    witam mam ogromny problem z 2,5 letnim synem rozwija sie prawidlowo ale problem lezy w mowie nie chce mowic jego slowa to:tak brrrr tata si am i nic wiecej prosze poradzcie co robic zeby nadrobil zaleglosci pozdrawiam

    #5779573

    inezz

    Witaj

    Nieskromnie napiszę że masz szczęście bo daaaawno nie było mnie na forum a tak się składa, że jestem logopedą i odpowiem ci jak najbardziej fachowo. JAK NAJSZYBCIEJ polecam udać się do logopedy a jak trafisz na takiego który rzuci hasło „za wcześnie” Podziękuj i wyjdź. Prawda jest taka że stymulować można nawet noworodki:)

    Przez internet nikt nie da ci cudownej recepty na problemy z mową twojego dziecka, chyba że liczysz na słowa pocieszenia..lub podobne historie. Piszę dość drastycznie ale moje doświadczenia z rodzicami udowadniają że jak sie nimi czasem nie potrząśnie to czekają ZA DŁUGO aż problemy się nawarstwią, utrwalą i wpłyną na psychikę i funkcjonowanie dziecka.

    Kochani, przyszli czytający posty na temat problemów z mową rodzice, nie czekajcie. Na każdym etapie rozwoju waszych dzieci, zwłaszcza jeśli coś was niepokoi WARTO skonsultować się ze specjalistą i WARTO stymulować rozwój mowy dzieci. ZAWSZE i to nawet tych które nie mają opóźnień lub wad.

    Pozdrawiam Serdecznie i zapraszam do kontaktu. Diagnozy przez internet nie postawię, ale mogę co nie co zasugerować, może i uspokoić. JPozdrawiam:)



    #5779574

    urszula503

    Witam. Również uważam że powinna udać się Pani z synem do logopedy. Dwuletnie dziecko powinno już budować zdania, a jeśli tego nie robi konieczna jest stymulacja. Jak stymulować mowę? Mówić do dziecka, używając słów prostych. Nie zdrabniać i spieszczać, bo w ten sposób pozbawiamy dziecka prawidłowych wzorców mowy. Opisywać świat i czynności wykonywane przez nas i niego słowami. Czytać dużo książek, opowiadać o tym co widzi na ilustracjach znajdujących się w książkach. Ważny jest też kontakt z rówieśnikami, który jest bodźcem do szybkiej nauki. Są tęż dostępne różnego rodzaju ćwiczenia jak na przykład zabawa w dmuchanie świeczki lub piórka ćwicząca usta i buzie. Polecam również Pani książkę „Wczesna interwencja terapeutyczna”J. Cieszyńska, M. Korendo , w której opisane zostały ćwiczenia stymulujące rozwój mowy i innych funkcji psychicznych. Bo jeśli Pani synek słyszy, a tak jak Pani mówi nie rozwija mowy to może oznaczać, że ma inne problemy powodujące opóźnienie pojawienia się komunikacji językowej. Mam nadzieje że choć trochę moje rady pomogą w rozwiązaniu Pani problemu. Pozdrawiam.

    #5779575

    inezz

    urszula503 Dodałabym do tego – skupianie uwagi dziecka na nas i naszej twarzy gdy mówimy. Zaczynamy od krótkich komunikatów. Prostych, zrozumiałych dla dziecka i związanych z jego potrzebami. Trzeba pokazać dziecku że język jest mu potrzebny. Zamiast coś podać na skinienie palca, prosze spróbować powiedz ‚daj’ i tak ze wszystkim. Nazywać potrzeby dziecka i prosić by powtarzało krótkie nazwy rzeczy/czynności bliskich dziecku zaczynając od tych które może wypowiedzieć używając liter/sylab które dziecko zna i mówi. Podpasowujemy dźwięki dziecka pod system językowy, pokazujemy jego przydatność i potrzebę używania. Rodzic w tej sytuacji musi się jakby zresetować i zapomnieć o dotychczasowych nawykach w komunikacji z dzieckiem. Nie reagować na gesty ale słowa. Wprowadzić system nagradzania. Są to rzeczy niby proste, ale trudne, dlatego wskazane jest wsparcie specjalisty. I wykluczenie trudności językowych na tle budowy aparatu mowy, słuchu, rozumienia czy innych predyspozycji psychologicznych. Nie można stwierdzić że dziecko rozwija się prawidłowo jeśli mamy opóźniony rozwój mowy i wielu umiejętności nie jesteśmy w stanie sprawdzić.
    mamaoskara2 Trzymam kciuki za sukces. Nad mową małego dziecka równie mocno pracuje dziecko jak i rodzice:)

    #5779576

    tigra

    Zamieszczone przez Inezz
    Nie reagować na gesty ale słowa.

    Chciałabym, żeby każda osoba, która daje takie rady spróbowała to zastosować w praktyce :Fiu fiu:

    Jestem w bardzo podobnej sytuacji, synek ma 22 miesiące i mówi tylko jedno słowo brrrrrm!
    Jesteśmy pod opieką ośrodka wczesnej interwencji, widziała nas już logopeda, psycholog, czekamy na neurologopedę i badanie słuchu we śnie. Może to Ci podpowie, jak działać.
    My mamy zleconą jeszcze terapię zajęciową 2x 30 minut.
    Wszyscy specjaliści twierdzą, że u nas brak innych upośledzeń czy opóźnień, więc zaczynam podchodzić do sprawy na luzie.
    Zastanów się jeszcze, w jakim wieku zaczęły mówić dzieci w rodzinie, Ty, ojciec dziecka, Wasze rodzeństwo. To może być po prostu dziedziczne.

    #5779577

    inezz

    Tigra Uwierz, że się da. Ja tak uczyłam i ucze moje dzieci. Zawsze trudniej jest komuś kto już wypracował z dzieckiem sposób komunikacji ale sprawdziłam i po solidnym przygotowaniu teoretycznym i instruktażu praktycznym udało się pomóc już „paru” rodzicom i ich dzieciom:)



    #5779578

    tigra

    A nie wydaje Ci się logiczne, że pomagamy dziecku, które nie mówi, jakoś komunikować się ze światem? Ja uważam, że lepsze dziecko „migające” niż sfrustrowane i znerwicowane z powodu braku komunikacji.
    Nie wierzę, że rozwój mowy da się przyspieszyć. Dziecko powie, jak będzie gotowe. Fakt, trzeba mieć to pod kontrolą, czy nie ma innych zaburzeń. Ale żadne wielce mówienie czy czytanie nie pomoże. Do starszego syna mówiłam glownie ja. Do młodszego mówię ja i starszy syn. Starszemu czytałam jak miał kilka miesięcy. Młodszy był świadkiem czytania od okresu prenatalnego, noworodkowego – kiedy czytałam starszakowi. A starszak mówił wcześniej niż młodszy. Ot, taki typ.

    #5779579

    tigra

    Jeszcze może dwie rzeczy – ja sama uczę / uczyłam małego znaków i migania, wychodząc z założenia, że jakoś musi mi dać znać, o co chodzi. Teraz on sam tworzy swoje własne gesty. Wg naszych terapeutów kluczowe jest, że on chce się komunikować i jak na razie wygodniej mu nie mówić niż mówić. Ale jest potrzeba komunikowania się, co (wstępnie) wyklucza kilka schorzeń.

    I dwa – dla mnie jest absolutnie naturalne, że rodzic zgaduje, o co dziecku chodzi. Rodzi się noworodek i matka intuicyjnie zgaduje, skąd płacz, jaka jest jego przyczyna. Potem interpretujemy grymasy, stęknięcia, itd. W którym momencie przestać i nagle zacząć udawać, że się nie rozumie? Jak dziecko ma rok? Pół roku?

    #5779580

    inezz

    Zamieszczone przez Tigra
    A nie wydaje Ci się logiczne, że pomagamy dziecku, które nie mówi, jakoś komunikować się ze światem? Ja uważam, że lepsze dziecko „migające” niż sfrustrowane i znerwicowane z powodu braku komunikacji.
    Nie wierzę, że rozwój mowy da się przyspieszyć. Dziecko powie, jak będzie gotowe. Fakt, trzeba mieć to pod kontrolą, czy nie ma innych zaburzeń. Ale żadne wielce mówienie czy czytanie nie pomoże. Do starszego syna mówiłam glownie ja. Do młodszego mówię ja i starszy syn. Starszemu czytałam jak miał kilka miesięcy. Młodszy był świadkiem czytania od okresu prenatalnego, noworodkowego – kiedy czytałam starszakowi. A starszak mówił wcześniej niż młodszy. Ot, taki typ.

    No więc po kolei:
    Komunikacja to priorytet. W przypadku znacznego opóźnienia w rozwoju mowy jak i upośledzenia wskazane jest wypracowanie innego sposobu porozumiewania się, co nie zmienia faktu, że można i trzeba stymulować rozwój mowy. Bo to można ZAWSZE. W przypadku małych dzieci nie wystarcza po prostu mówienie, czy czytanie. W wielu przypadkach potrzebne są wskazówki specjalisty bo nie każdy rodzic musi wiedzieć co i jak zrobić żeby dziecku pomóc. Dlatego tak ważna jest prawidłowa diagnoza i dotarcie do przyczyn braku mowy czynnej a potem praca z dzieckiem. Zawsze bazuje się na tym co dziecko umie. I od tego wychodzi dalej. Nie chce wchodzić w szczegóły, bo wyszedłby z tego referat, ale jestem pewna tego co piszę bo udało mi się pomóc naprawdę wielu dzieciom

    #5779581

    inezz

    Zamieszczone przez Tigra
    Jeszcze może dwie rzeczy – ja sama uczę / uczyłam małego znaków i migania, wychodząc z założenia, że jakoś musi mi dać znać, o co chodzi. Teraz on sam tworzy swoje własne gesty. Wg naszych terapeutów kluczowe jest, że on chce się komunikować i jak na razie wygodniej mu nie mówić niż mówić. Ale jest potrzeba komunikowania się, co (wstępnie) wyklucza kilka schorzeń.

    I dwa – dla mnie jest absolutnie naturalne, że rodzic zgaduje, o co dziecku chodzi. Rodzi się noworodek i matka intuicyjnie zgaduje, skąd płacz, jaka jest jego przyczyna. Potem interpretujemy grymasy, stęknięcia, itd. W którym momencie przestać i nagle zacząć udawać, że się nie rozumie? Jak dziecko ma rok? Pół roku?

    Dziecko nie bedzie mówić dopóki nie poczuje że może/umie z tego czym dysponuje zbudować słowa których się od niego oczekuje. Np jeśli dziecko nie umie zrealizować l lub u to nie powie lala czy uuu jako odgłosu pociągu, ale jeśli umie „a” to jest większa szansa że spróbuje naśladować „aaaa” jako kołysankę.

    Sprawa numer dwa- nie chodzi o to by udawać że się nie rozumie gestów, ale o to by nie reagować na potrzeby dziecka zanim je zgłosi, np mama mówi, zimno ci ? i nie czekając na reakcję dziecka mówi, że je ubierze, albo dziecko pokazuje że coś chce i jeśli umie sylabę da to można to wykorzystać i poprosić by dziecko powiedziało da zanim dostanie daną rzecz. Takich przykładów mogłabym podawać wiele, ale nie w tym rzecz. Każde dziecko rozwija się w innym tempie- to prawda, ale są sposoby żeby tak stymulować jego rozwój by ułatwić mu zdobywanie kolejnych umiejętności niezbędnych do normalnego funkcjonowania



    #5779582

    tigra

    Inez – pozwalam sobie na trochę większą szczerość tu z Tobą niż z terapeutami i lekarzami, z którymi mam do czynienia, bo nie chcę, żeby uznali, że ja sprawę olewam. Poza tym, o ile dobrze kojarzę, byłaś (niestety krótko) na naszym wątku maj 2013… Więc traktuję Cię jak znajomą 😉

    W kontekście tego, że piszesz, że udało Ci się pomóc wielu osobom – nasze terapeutki też przypisują sobie zasługę, że np. synkowi wydłuża się czas skupienia – skąd wiesz, że nie był to naturalny rozwój dziecka i po prostu przyszedł odpowiedni moment?

    Bo wiesz, mnie się czasami wydaje, że terapia, którą mamy ani o włos nas nie zbliża do rozwoju mowy. Bo w zasadzie niewiele się różni od normalnych zabaw w domu, no poza tym, że z dzieckiem bawi się profesjonalista, a nie matka i że poświęca mu 100% uwagi przez cały ten czas.

    Ja tu piszę o tych śmiesznych radach dotyczących czytania i mówienia do dziecka, bo głównie takie rady słyszę. Ale rozwala mnie to, bo przecież każda normalna matka to robi. No i oczywiście „to pani wina, bo pani zgaduje, o co małemu chodzi”, dla mnie szczyt głupoty.

    Cenne jest dla mnie to, co napisałaś o wyprzedzaniu potrzeb dziecka, wydaje mi się, że tego nie robimy, ale nikt tego w ten sposób nie nazwał. Pierwszy raz ktoś zwrócił mi na to uwagę.

    Teraz czekamy na neurologopedę i badanie słuchu. Dużo sobie obiecuję po tych konsultacjach. A skoro siedzisz w temacie, to może się orientujesz, czy jeśli dziecko prawidłowo reaguje na polecenia, to czy jest możliwy problem ze słuchem?

    Psycholog po dwugodzinnej konsultacji stwierdziła rozwój w normie albo powyżej normy we wszystkich obszarach prócz mowy. Trzy terapeutki i lekarka z ośrodka wczesnej interwencji w tym kontekście skłaniają się ku teorii „lenia”, chociaż oczywiście nikt na sto procent na tym etapie nie wykluczy poważniejszych problemów.

    A co sądzisz na temat uwarunkowań genetycznych? Czy brak mowy czynnej ZAWSZE musi mieć powód? Co to znaczy, że potrzebne są wskazówki specjalisty, czyli kogo? Piszesz, że zawsze bazuje się na tym, co dziecko umie, a co jeśli nie umie NIC, dokładnie nic?

    Tak jak mówię, staram się niczego nie zaniedbać, chodzimy na terapię, diagnozujemy się dalej. Ale coraz bardziej wydaje mi się, że po prostu to takie dziecko i nic tu się nie da przyśpieszyć. Podchodzę do tematu na luzie. Może powinnam panikować i drżeć, że to autyzm czy cokolwiek innego, czego nazwy nawet nie znam. Ale wokół tyle przykładów dzieci, które późno mówiły, że jakoś mnie to straszliwie nie martwi. Trochę, owszem, ale nie jakoś strasznie. Wychodzę z założenia, że jeszcze nie przyszedł jego czas…

    #5779583

    halinasuperdziewczyna

    Zadne z moich dzieci na 2 lata nie mowilo ani slowa.
    Pewnie geny.
    Na 3 lata komunikowali sie juz dosc dobrze.
    Bez stymulowania. Po prostu przyszedl ten czas.



    #5779584

    tigra

    Zamieszczone przez HalinaSuperdziewczyna
    Zadne z moich dzieci na 2 lata nie mowilo ani slowa.

    Ani ani?
    Ani głupiego mama, daj, bam, nie?
    Pocieszasz zbolałą matkę 😉

    #5779585

    halinasuperdziewczyna

    Zamieszczone przez Tigra
    Ani ani?
    Ani głupiego mama, daj, bam, nie?
    Pocieszasz zbolałą matkę 😉

    Dzwieki wyrazopodobne.
    mu, aj, am w konfiguracjach zupelnie przypadkowych nie zwiazanych z rzeczywistoscią.
    U najstarszego troche mnie to niepokoilo, ale przy mlodszych juz ani troche. Jedynie szok fundowali mi rowiesnicy 🙂

    #5779586

    lauraa

    Ćwicz z nim w domu przy różnych obrazkach, książeczkach, zachęcaj do wymowy różnych słów, nazywania rzeczy.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close