prosze o pomoc(troche z innej beczki)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #42935

    234

    Proszę Was o poradę ,dzwoniła do mnie przyjaciółka ,która jest mężatka od trzech lat ,dzieci nie mają,mianowicie mąż oświadczył jej że ma sie wyprowadzać jak jej sie nie podoba mieszkanie z jego rodzicami.W domu tym mieszkają osobno,mają nawet osobne liczniki ,z tym nie ma problemu,problem jest natomiast z pozostałymi domownikami którzy nie licza się z tym że ktoś może chce spać lub odpocząć,nie obowiązują w tym domu żadne godziny nocne,pies szczeka dziewczynie zaraz za drzwiami o każdej porze dnia i nocy i nie można go usunąć bo to pupilek
    (od niedawna) teściowej.Chciałam dodać że mają możliwość zamiany na mieszkanie w bloku z babcią jej męża ,ale on absolutnie sie nie zgadza.Awanturuje się że jeśli jej nie pasuje to może sie wynosić,powiedział że sie jej brzydzi że nie może juz na nia patrzeć.Ona nie ma się gdzie podziać ,z jej rodzicami jej mąż nie żyje dobrze,przed ślubem nie pozwolili jej wychodzić za niego ,nawet nie przyszli na ślub.Teraz ona pogodziła się ze swoimi ale on tego nie może zaakceptować.Może to o to chodzi ,unosi się jak paw i nie bedzie się prosił.Ona nie może wrócić do rodziców bo to już będzie koniec tak jej powidział,albo z nim tu allbo wypad z domu.Ona dłużej psychicznie nie wytrzyma w tym domu.Co chwilę ma awantury o byle co,nie może pracować ,jest nie wyspana i znika w oczach bo nic nie je.
    Proszę poradzcie jak ja jej mam pomóc?Ma się wyprowadzić,a to może byc wtedy koniec ,czy co ma robić.

    Dziękuje z góry za podpowiedz
    Lili

    #561960

    polyana

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Trudno jest radzić w takiej sytuacji. Z tego co pisałaś ma możliwość powrotu do domu rodzinnego. Zresztą można sobie coś wynająć (jakiś pokoik). Na jej miejscu zrezygnowałabym z takiego życia jakie ma w tej chwili. Co to znaczy, że z nimi będzie koniec? To już umarło. Nie wyobrażam sobie, że mój mąż mógłby powiedzieć, że mam „się wynosić” albo, że „nie może na mnie patrzeć”. To chyba jest traktowanie poniżej godności człowieka.



    #561961

    bramka

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Jak najszybciej sie wyprowadzic. Jesli maz nie przydrepta blagac na kolanach o powrot to olac i ukladac sobie zycie od nowa. Szanowac sie !

    #561962

    truskawka25

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Co mogę powiedzieć, tylko to że ja bym zrezygnowała. Dla jej męża ważniejsza jest jego rodzina a nie rodzina która powinien stworzyć ze swoja żoną. Jeśli on jej mówi ze nie może na nia patrzeć to może jest to znak że powinna odejśc. Z rodzicami się pogodziła, więc może do nich wrócić, dodatkowo powiem że rodziców ma sie tylko jednych a mężów mozna mieć kilku. Rodzice zawsze wybaczają, nawet te najgorsze błedy i pomyłki życiowe dzieci.
    Pozdrawiam
    truskawka

    #561963

    beasia

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Nie wyobrażam sobie, zeby mój mąż tak do mnie powiedział. Na pewno przeprowadziałbym się do swoich rodziców, a ew. następny krok należałby do niego. Ale nic na siłe!!! Nie ma sensu przdłużać związku, który nie ma przyszłości.

    #561964

    kasiaaa

    znam ten ból 🙁

    az mi sie plakac pzrez Was zachcialo:( czasami to nie takie latwe odejsc od kogos ,zostawic go,gdy sie jescze kocha. chociaz by najgorzej traktowal zakochana dziewczyna zawze znajdzie powod by jescze z nim byc, by nie odchodzic, by jescze raz sprobowac i dac „ostatnia szanse”
    tam mi sie wydaje , bo tak jest ze mna… 🙁 tomek bardzo sie zmienil ostatnio i juz nie jest taki jak kiedys odkrylam w nim wiele wad;a jego zachowanie w stosunku do mnie…eh..bez komentarza… ale ja go kocham a on podobno mnie tez (chyba w to wierze) i chociaz by mi robil najgorsze swinstwa nie poterafie go zostawic… 🙁
    a moze powinnam??
    czy kierowac sie uczuciem czy rozsadkiem??
    a moze po urodzeniu dzidzi (jestem w 36 tc) on sie zmieni…
    mam tylko 19 lat moze jescze uda mi sie ulozyc zycie z kim innym.tylko ze niunia nie mialby ojca wtedy no i kyo mnie zechce z dzieckiem…
    skad sie biora te łezkii w moich oczach………..

    kasia + niunia kwietniowa



    #561965

    bramka

    Re: znam ten ból 🙁

    kasiu,

    Jakby to powiedziec.. bardzo mi przykro, ze twoj Tomek zle cie traktuje i rowniez mam nadzieje, ze wszystko sie miedzy wami dobrze ulozy.. Twierdze rowniez, ze to forum jest od tego by podnosic na duchu, dodawac nadziei i wspierac sie nawzajem, a nie odwrotnie. Ale sa pewne granice a rady powinny pozostac szczere.. inaczej nie ma to sensu.
    Widzisz, inaczej poradzilabym tobie – 19-letniej dziewczynie w zaawansowanej ciazy, a inaczej patrze na kogos kto nie ma zobowiazan i moze miec wplyw na swoje zycie bez komplikowania zycia bezbronnych dzieci.
    Milosc miloscia, a szacunek do siebie to calkiem inna sprawa. Sa pewne granice, ktorych sie nie przekracza. Ja tez niejednoktornie musialam (pomimo ciezkiego serca) dokonywac wyborow i zawsze kierowalam sie nie tyle rozsadkiem co szacunkiem do siebie samej. Niejeden zwiazek sie w ten sposob rozpadl, ale znalazlam w koncu szczescie bezwarunkowe.

    Pozdrawiam
    Bramka

    #561966

    nonnocere

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Witam…

    To co opisujesz jest też zjawiskiem przemocy w rodzinie. Znęcanie się psychiczne, też jest przemocą. To błędne koło – kiedy z jednej strony jest wizerunek tej osoby, którą się pokochało, a z drugiej to co się dzieje teraz i jest kompletnie niezrozumiałe. To bardzo trudno sytuacje, bo w związku się wiele inwestuje. Ciężko jest odejść, bo zawsze jest ta nadzieje, że kiedyś będzie lepiej. Tym bardziej, że z jej rodzicami sytuacja nie jest do końca klarowna i może Twoja przyjaciółka mieć opory, by wrócić. Myślę, że w takiej sytuacji dobrze zgłosić się po pomoc do kogoś kto się specjalizuje w tego typu negocjacjach. Może niech Twoja przyjaciółka spróbuje zadzwonić pod telefon Niebieskiej Linii – 0801-1200-02, lub poprzez ich stronę: poszukać ośrodka/poradnii z jej rejonu zamieszkania, gdzie mogłaby uzyskać wsparcie. Na tej stronie jest spis instytucji współpracujących z niebieską linią. Mogą one często udzielić zarówno wsparcia psychologicznego, jak i pomocy socjalnej czy prawnika. A przede wszystkim pomóc – jak człowiek człowiekowi, aby łatwiej mogła podejmować decyzję i zacząć żyć, z nadzieją na nowy, lepszy etap w jej życiu.

    Pozdrawiam, Madzia

    #561967

    shibaa

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Na co ona czeka?!
    Teraz jest ubliżanie i krzywdzenie psychiczne a za chwile zacznie ją tłuc!!! może to jakiś sadysta i rozkoszuje się tym że ją krzywdzi???
    Niech jak najszybciej od niego ucieka – gdziekolwiek – najlepiej do rodziców i czym prędzej zamknie ten rozdział swojego życia! Ciągnięcie tego nie ma sensu – skończyć się może tylko tragicznie (mam taką koleżankę w ciut podobnej sytuacji – ma za sobą nawet próbę samobójczą). Myślenie „o nich” już nie ma sensu – musi myśleć „o sobie”.
    Często słyszę – wiem że on jest chamem ale ja go kocham … !?!?!?! Ja nie wiem jak tam można – przeciez miłość i małżeństwo OPIERA się na wzajemnym szacunku – jeśli tego nie ma to taki związek nie ma przyszłości. Poza tym jedna strona kochająca to za mało żeby stworzyć związek …
    Przykro że zdarzają się takie rzeczy, ale zdarzają sie …

    #561968

    maaike

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Nie w kazdym malzenstwie jest rozowo. Kazdy ma jakies wady, ktore predzej lub pozniej wyjda na jaw. Ale moim zdaniem, tak jak powiedzialy juz dziewczyny, trzeba sie szanowac, bo inni cie nie uszanuja. Mi samej tez byloby ciezko odjsc od osoby ktora kocham, ale jak ktos mnie krzywdzi to bym sie juz nie wahala nawet z dzieckiem. Bo jezeli ON nie szanuje mnie to czy uszanuje dziecko moje???
    Zycze Twojej kolezance roztropnosci w podjeciu decyzji, ale niech nie czeka za dlugo, bo sytuacja sie tylko pogorszy.
    Pozdrawiam serdecznie
    Majka z Alexandrem i baby

    M&A&baby



    #561969

    blueanna

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    bardzo mi zal twojej przyjaciolki i zadnej kobiecie nie zycze takiego zycia. milosc miloscia, ale cenic siebie trzeba. im mniej ona szanuje sama siebie, tym mniej znajduje poszanowania u meza. moim zdaniem powinna sobie powiedziec jasno i klarownie na ile jest w stanie ona tolerowac jego zachowanie i w momencie przekroczenia tej granicy, powiezdiec sobie STOP- tak dalej byc nie moze! poki co jest ona w o tyle dobre sytuacji, ze nie maja dzieci i jedyne co straci to mezczyzne, ktory moze okazac sie jej tyranem …
    pozdrawiam i zycze powodzenia w podtrzymywaniu jej na duchu

    #561970

    blueanna

    Re: znam ten ból 🙁

    kasiu,
    widze jak ci musi byc ciezko. i ja bedac na twoim miejscu tez dalabym szanse ojcu mojego dziecka sprawdzic sie, moze poczuje instynkty wychowawcze, moze dojrzeje… w wielu przypadkach tak sie zdarza, ze po porodzie ojcowie nagle zupelnie traca glowe dla swych malutkich dzieci! i wierz w to gleboko! jednak obserwuj ostroznie… i pamietaj, ze taka slepa milosc moze niestety wyrzadzic tobie i dziecku o wiele wiecej krzywdy niz tego warte. czasami dla dwojga ludzi lepiej sie rozstac niz zyc we dwojke w wiecznej wojnie, ktora obserwuje dziecko… przemysl sobie to na spokojnie, badz pelna dobrego obrotu twojej sprawy i pamietaj , ze nawet jesli … to jestes przede wszystkim mloda i silna!!! i dasz sobie pewnie znakomicie rade!
    mam nadzieje ze we trojke bedziecie stanowic kochajaca sie rodzinke i za to trzymam kciuki!
    pozdrawiam



    #561971

    urge

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Ja bym zrezygnowala z takiego faceta i to jak najszybciej, jak pojawia sie dzieci to wtedy bedzie dopiero problem! A narazie moze odejsc nie krzywdzac nikogo, bedzie jej ciezko i przykro jesli go kocha ale z Twojej relacji wynika ze facet JEJ nie kocha wiec nie warto czekac z odejsciem bo potem moze byc jeszcze trudniej. Czas uleczy rany a mloda dziewczyna na pewno ulozy sobie jeszcze zycie.
    Pozdrawiam i zycze jej takiego wyboru, ktorego nie bedzie w zyciu zalowala

    MARTA

    #561972

    kaccha

    Re: prosze o pomoc(troche z innej beczki)

    Nie mogę sobie nawet wyobrazić, że mąż mógłby do mnie powiedzieć, że mam się wynosić, że się mnie brzydzi! Po tych słowach na pewno by mnie tam już nie było. Myślę, że on nie będzie jej szanował i powinna zacząć życie od nowa, póki jest jeszcze czas.
    Ale tak zrobiłabym ja, a co zrobi Twoja przyjaciółka, jak potoczy się dalej jej życie, zależy tylko od niej.

    Kasia

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close