Wracamy do Polski …

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)
  • Autor
    Wpisy
  • #116631

    szkocik

    Nie wiem od czego zacząć.
    Tytuł mówi sam za siebie. Kto mnie jeszcze pamięta, ten wie,że mieszkamy w Szkocji od 6 lat.
    Zbieram się za napisanie na forum od tygodnia i jakoś mi zawsze pod górkę.
    Będzie długo, przepraszam i bardzo obrazowo, ale muszę to z siebie wyrzucić :Płacz:
    Dwa tygodnie temu we czwartek dostaliśmy telefon od Teściowej,że Teść miał poważny wypadek i leży w szpitalu utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, w stanie bardzo ciężkim. Jako,że Teściowa w szoku , to nie bardzo potrafiła mi powiedzieć,jakie Teść ma obrażenia. W związku z tym w piątek rano zadzwoniłam na OIOM zapytać o stan zdrowia T.
    Pielęgniarka oddziałowa nie bardzo chciała ze mną rozmawiać, bo przecież każdy sobie tak może zadzwonić (doskonale ją rozumiem i nie potępiam absolutnie), ale ubłagałam ją by powiedziała cokolwiek( mąż mój ,czyli syn chorego, jest jedynakiem, za granicą, nie wiemy co robić). Kiedy usłyszałam : ” zmiażdżone żebra, rozerwane płuco, drugie przyduszone, krew w płucach, złamany kręgosłup w odcinku szyjnym i lędźwiowym, paraliż dolnych kończyn i przyduszone serce(Teść chorował na serce) , pacjent walczy o życie ” , nie wiedziałam jak mam to przekazać mężowi 🙁
    No ale musiałam.
    W ten sam piątek w nocy mąż już leciał do Polski.
    W sobotę , razem z moimi rodzicami (brat mój odebrał W. z Modlina z lotniska , a od moich rodziców do Teściów jest 130 km ), pojechał do Szpitala.
    Podobno jak weszli na salę, teść był akurat między dawkami leków usypiających i delikatnie się wybudzał. Z mężem i moimi rodzicami na salę weszła Pani Doktor i powiedziała : ” Panie Ch. syn do Pana przyleciał „. Wtedy teść zaczął otwierać i zamykać oczy, tak nerwowo mrugać, bardzo mocno oddychać i podniósł palec od ręki . W. wziął dłoń Taty w swoją i wtedy Teść mocno go ścisnął :Płacz:
    To było chyba pożegnanie :Płacz:
    Wprawdzie T. żył jeszcze 6 dni, mąż codziennie był u niego, stan się nie zmieniał. Teść się już nie obudził. W ostatni czwartek , tydzień temu poprosiłam męża by powiedział Tacie,że Ja i Dziewczynki bardzo go Kochamy i modlimy się o Jego zdrowie (Marysia we czwartek wieczorem modliła się własnymi słowami :” Boziuniu, proszę Cię,żeby Dziadziuś wyzdrowiał i mógł chodzić ” , mówiła ze mną Różaniec), a w piątek rano mąż zadzwonił do mnie,że parametry spadają, ciśnienie również i lekarz dzwoniła,żeby przyjechać , bo Teść odchodzi. :Płacz:
    I tak się stało, w piątek 16 listopada Teść zmarł.
    [*]
    I musimy wracać do Polski, na stałe.
    Wiem,że dla mojego W. to niewyobrażalna strata, bardzo to przeżywa.Ja również, miałam duży szacunek do Teścia, to był dobry człowiek. Teść mój bardzo chciał,zebyśmy wrócili, ale te z Was,co mieszkają za granicą i mają plan kiedyś wrócić do Polski, to wiedzą jak to jest. Z roku na rok odkłada się tę decyzję.
    I u nas tak właśnie było. Jeszcze rok, może półtora miało być.
    Sytuacja finansowa kiepska. Podróż,przeprowadzka. Z czego na to wziąć. To są ogromne koszty. Nie ogarniam. Wrócić musimy, bo sama teściowa nie da rady . My mamy gospodarstwo, ale ono nie przynosi zysków, bo nie było przez 6 lat nic tam modernizowane. Teraz też nie ruszymy z niczym bo kasa. Załamana jestem.Inaczej jak się ma zaplanowany powrót, wtedy można coś odłożyć. Ale tak nagle …
    Ja do pracy nie mam jak iść, bo Zosia mała, żłobka nie ma, nie ma mi się kto nią zająć. Rodzice moi daleko, zresztą sami jeszcze pracują.
    Wywróciło nam się życie do góry nogami.
    Chciałam się tylko wygadać, bo jest mi ciężko. Jeśli możecie, trzymajcie kciuki, żeby jakoś to było. Żeby się ułożyło
    A może któraś z Was ma jakąś zaprzyjaźnioną firmę kurierską, może mogłaby się dowiedzieć ile kosztowałaby przeprowadzka ze Szkocji na Wschód Polski. Mam mało czasu, bo musimy przed Bożym Narodzeniem wrócić.
    Dla Marysi też rewolucja , po Nowym Roku pójdzie do nowej szkoły, nie ma tam znajomych, koleżanek. Wiem,że zapozna, ale Ona bardzo wstydliwa jest. Zosia na szczęście jeszcze mała.
    Staram się znaleźć jak najwięcej plusów, i jest ich trochę, ale mnie to nie pociesza.
    Fajnie,ze będziemy wreszcie blisko rodziny, tylko dlaczego takim kosztem. Mam nadzieję,że kiedyś to poczucie winy minie.

    #5427330

    soul

    Szkocik… przede wszystkim wyrazy współczucia z powodu śmierci teścia… 🙁

    My wyjechaliśmy do Niemiec 5 miesięcy temu. Nasze życie w Polsce wyglądało tak. Dwoje małych dzieci i jeszcze jedno na cmentarzu 🙁 (kwiecień 2009 i styczeń 2012 aniołek wrzesień 2010). Mąż zarabiał w porywach 1500 zł, ja miałam 950 zł macierzyńskiego, który mi się kończył w lipcu. Opłat na wynajmie mieliśmy ok 1300 zł. Gdybym miała iść do pracy to tak czy siak musielibyśmy żyć za 1500 zł męża bo moja pensja byłaby na przedszkole dla starszaka i nianię dla małego. Po zrobieniu opłat było by to 200 zł?
    Nie wyobrażam sobie żebyśmy dali radę bo 200 zł to samo mleko dla małego i paczka pampersów…

    Wyjazd to była dla mnie bardzo trudna decyzja ze względu na to, że grobu naszego dziecka nie mogliśmy zabrać ze sobą a ja w bólu straty bardzo potrzebowałam często go odwiedzać.
    Nigdy sobie nie wybaczę tego że go zostawiliśmy, ale naprawdę nie mieliśmy wyboru.

    Nie jest nam tu łatwo bo niemiecki nie jest moją mocną stroną więc wszędzie bardzo czujemy barierę językową.
    Znam angielski ale to niestety w urzędach nie przechodzi. Dodatkowo mąż dwa razy trafił na nieuczciwego pracodawcę i z tych 5 miesięcy za dwa nie dostał pensji.
    Sprzedaliśmy w Polsce wszystko co mieliśmy żeby zabezpieczyć sobie jakoś start tutaj.
    Chociaż bardzo mi ciężko samej w obcym kraju, nie żałuję.
    Żyjemy z jednej pensji, dostajemy rodzinne na dzieci, które nawet starcza na zapłacenie za małe mieszkanko które wynajmujemy.
    A jakie perspektywy mieliśmy w swojej ojczyźnie??

    Ale do rzeczy.
    Zupełnie rozumiem Twoje obawy.
    Słuchaj a może jest jakieś inne wyjście.
    Może teściowa mogłaby wyjechać do Was?
    Wtedy na spokojnie przygotujecie się do powrotu do Polski.

    Trzymaj się.



    #5427331

    chilli

    Szkociku,
    teraz dzialacie jeszcze w szoku po smierci Tescia i Ojca. Teraz sytuacja jest nieogarnialna – tesciowa w pl , Wy w Szkocji – wyglada fatalnie prawda?
    Moj malzonek tez jedynak, stracil ojca jak bylam w pierwszej ciazy – w szoku chcial wszystko rzucac, wprowadzac sie do matki itd. codzienne wizyty na cmentarzu po 2-3 miesiacach stracily na czestotliwosci.

    Zanim ruszycie do PL bez perspektyw jak sama piszesz – ochloncie i sprobujcie tesciowa sprowadzic do siebie jako zmiane otoczenia po traumatycznym przejsciu. Moze wlasnie Boze Narodzenie w szkocji?

    Kiepsko tak – wspolczuje sytuacji.

    #5427332

    jorggus

    Zamieszczone przez szkocik
    Nie wiem od czego zacząć.
    Tytuł mówi sam za siebie. Kto mnie jeszcze pamięta, ten wie,że mieszkamy w Szkocji od 6 lat.
    Zbieram się za napisanie na forum od tygodnia i jakoś mi zawsze pod górkę.
    Będzie długo, przepraszam i bardzo obrazowo, ale muszę to z siebie wyrzucić :Płacz:
    Dwa tygodnie temu we czwartek dostaliśmy telefon od Teściowej,że Teść miał poważny wypadek i leży w szpitalu utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, w stanie bardzo ciężkim. Jako,że Teściowa w szoku , to nie bardzo potrafiła mi powiedzieć,jakie Teść ma obrażenia. W związku z tym w piątek rano zadzwoniłam na OIOM zapytać o stan zdrowia T.
    Pielęgniarka oddziałowa nie bardzo chciała ze mną rozmawiać, bo przecież każdy sobie tak może zadzwonić (doskonale ją rozumiem i nie potępiam absolutnie), ale ubłagałam ją by powiedziała cokolwiek( mąż mój ,czyli syn chorego, jest jedynakiem, za granicą, nie wiemy co robić). Kiedy usłyszałam : ” zmiażdżone żebra, rozerwane płuco, drugie przyduszone, krew w płucach, złamany kręgosłup w odcinku szyjnym i lędźwiowym, paraliż dolnych kończyn i przyduszone serce(Teść chorował na serce) , pacjent walczy o życie ” , nie wiedziałam jak mam to przekazać mężowi 🙁
    No ale musiałam.
    W ten sam piątek w nocy mąż już leciał do Polski.
    W sobotę , razem z moimi rodzicami (brat mój odebrał W. z Modlina z lotniska , a od moich rodziców do Teściów jest 130 km ), pojechał do Szpitala.
    Podobno jak weszli na salę, teść był akurat między dawkami leków usypiających i delikatnie się wybudzał. Z mężem i moimi rodzicami na salę weszła Pani Doktor i powiedziała : ” Panie Ch. syn do Pana przyleciał „. Wtedy teść zaczął otwierać i zamykać oczy, tak nerwowo mrugać, bardzo mocno oddychać i podniósł palec od ręki . W. wziął dłoń Taty w swoją i wtedy Teść mocno go ścisnął :Płacz:
    To było chyba pożegnanie :Płacz:
    Wprawdzie T. żył jeszcze 6 dni, mąż codziennie był u niego, stan się nie zmieniał. Teść się już nie obudził. W ostatni czwartek , tydzień temu poprosiłam męża by powiedział Tacie,że Ja i Dziewczynki bardzo go Kochamy i modlimy się o Jego zdrowie (Marysia we czwartek wieczorem modliła się własnymi słowami :” Boziuniu, proszę Cię,żeby Dziadziuś wyzdrowiał i mógł chodzić ” , mówiła ze mną Różaniec), a w piątek rano mąż zadzwonił do mnie,że parametry spadają, ciśnienie również i lekarz dzwoniła,żeby przyjechać , bo Teść odchodzi. :Płacz:
    I tak się stało, w piątek 16 listopada Teść zmarł.
    [*]
    I musimy wracać do Polski, na stałe.
    Wiem,że dla mojego W. to niewyobrażalna strata, bardzo to przeżywa.Ja również, miałam duży szacunek do Teścia, to był dobry człowiek. Teść mój bardzo chciał,zebyśmy wrócili, ale te z Was,co mieszkają za granicą i mają plan kiedyś wrócić do Polski, to wiedzą jak to jest. Z roku na rok odkłada się tę decyzję.
    I u nas tak właśnie było. Jeszcze rok, może półtora miało być.
    Sytuacja finansowa kiepska. Podróż,przeprowadzka. Z czego na to wziąć. To są ogromne koszty. Nie ogarniam. Wrócić musimy, bo sama teściowa nie da rady . My mamy gospodarstwo, ale ono nie przynosi zysków, bo nie było przez 6 lat nic tam modernizowane. Teraz też nie ruszymy z niczym bo kasa. Załamana jestem.Inaczej jak się ma zaplanowany powrót, wtedy można coś odłożyć. Ale tak nagle …
    Ja do pracy nie mam jak iść, bo Zosia mała, żłobka nie ma, nie ma mi się kto nią zająć. Rodzice moi daleko, zresztą sami jeszcze pracują.
    Wywróciło nam się życie do góry nogami.
    Chciałam się tylko wygadać, bo jest mi ciężko. Jeśli możecie, trzymajcie kciuki, żeby jakoś to było. Żeby się ułożyło
    A może któraś z Was ma jakąś zaprzyjaźnioną firmę kurierską, może mogłaby się dowiedzieć ile kosztowałaby przeprowadzka ze Szkocji na Wschód Polski. Mam mało czasu, bo musimy przed Bożym Narodzeniem wrócić.
    Dla Marysi też rewolucja , po Nowym Roku pójdzie do nowej szkoły, nie ma tam znajomych, koleżanek. Wiem,że zapozna, ale Ona bardzo wstydliwa jest. Zosia na szczęście jeszcze mała.
    Staram się znaleźć jak najwięcej plusów, i jest ich trochę, ale mnie to nie pociesza.
    Fajnie,ze będziemy wreszcie blisko rodziny, tylko dlaczego takim kosztem. Mam nadzieję,że kiedyś to poczucie winy minie.

    na wschód Polski tzn.gdzie? Ja jestem z Białegostoku-sama nie żyję w luksusach, ale może mogłabym jakoś pomóc?

    #5427333

    zuzel

    Szkocik współczuję.
    Ale tak jak pisze chilli – przemyślcie wszystko na spokojnie, ochłońcie. Jak gospodarka nie przynosi zysku i jest tylko kulą u nogi (bo trzeba jej doglądać) to może warto byłoby ją sprzedać lub wydzierżawić?

    A jeśli zdecydujecie się na powrót do Polski, to teściowa nie mogłaby się zająć dzieckiem, a Ty iść wtedy do pracy?

    #5427334

    kiara

    Szkocik bardzo współczuję.

    Powiem za Chilli – spróbujcie jeszcze raz przemyślec powrót. dajcie sobie trochę czasu, bo może się okazac, ze popełnicie wielki bład, którego będziecie załować. Może porozmawiaj z mężem, dajcie sobie kilka miesiecy i później pomyślcie co dalej.



    #5427335

    ewike

    wyrazy współczucia

    :Przytulam:

    #5427336

    beamama

    Szkociku, współczuję Wam straty 🙁
    [*]
    Chodzi, o to, że teściowa zostaje sama z gospodarką, tak?
    Trudno tak doradzać, ale skoro nie przynosi zysków, po co ją „trzymać”?
    Za bardzo się nie znam, ale z samej gospodarki to chyba trudno wyżyć, chyba, że jakaś hodowla trzody, czy coś….No, ale na to, jak piszesz, nie ma kasy.
    Może nie warto wracać do samej gospodarki?
    Rozwiązań jest kilka, sprzedać, wydzierżawić, teściową wziąć do siebie, a może będzie wolała zostać, nie utrzyma się sama po sprzedaży hektarów? Ma jakąś rodzinę blisko siebie, czy tylko Was?

    #5427337

    kantalupa

    sluchaj. emocje nie sa najlepszym doradca
    choc kazdego jednego dnia jestem gotowa rzucic wszystko i wracac do polski (jestem na emigracji od ponad 8 lat)

    siadzcie na chwile – ale za jakis czas – zeby zrobic ogolny bilans.
    swiat jest teraz maly, naprawde maly — na tyle maly, ze czas dojazdu z odleglego kraju jest porownywalny do czasu podrozy miedzy miejscowosciami, ktore wydajua sie sobie zblizone.

    sprawdz najpierw, czy masz do czego wracac, bo nie o rodzicow meza chodzi, ale o twoje lwasne dziecko.

    trzymam kciuki za DOBRE decyzje.

    #5427338

    koleta

    Szkociku przykro mi z powodu śmierci teścia.
    A co do samej przeprowadzki nic mądrego nie napiszę – po prostu mocno trzymam za Was kciuki.



    #5427339

    taurus

    dziewczyny mądrze prawią, zastanów się jeszcze. I trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło

    #5427340

    jolkamunch

    Serdeczne wyrazy wspolczucia :Przytulam::Przytulam:
    W sumie trudno cos doradzic,uwazam podobnie jak moje poprzedniczki moze tesciowa do was wzisc .Choc pewnie ona nie bedzie chciala.

    Soul jak mozna zapytac w jakiej czesci niemiec mieszkacie?Ja mieszkam na Bawarii 11 lat.



    #5427341

    chilli

    moja siostra sie przeniosla z miesiac temu do Bawarii

    #5427342

    superbasiek

    :Przytulam: … będzie dobrze, wszystko się ułoży…. przykro mi z powodu teścia, ale nie ma się co załamywać, myślę, że On sam by tego sobie nie życzył…. więc głowa do góry i na przód 🙂

    Pozdrówki 🙂

    #5427343

    baniutka

    Szkociku jasne, że Cię pamiętam

    Wyrazy współczucia z powodu odejścia teścia,:Przytulam:
    to bardzo trudny okres w Waszym życiu
    ale ja na Twoim miejscu bym bardziej pomyślała o swojej rodzinie, pod kątem dzieci i ich przyszłości
    i nic nowego nie napiszę bo uważam podobnie jak dziewczyny, że stres jest złym doradcą i potrzebujecie czasu, zeby oswoić się z nową perspektywą

    wogóle to trudno jest tak doradzać, sama wiesz co jest dla Was lepsze i jak Ty i Twoj mąż się z tym czujecie…

    Życzę podjęcia optymalnej i mądrej decyzji
    ściskam

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close