znowu długi list

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #7280

    bogna

    Moje drogie!
    Dziękuję Wam serdecznie za odpowiedzi na mój mail – nie spodziewałam się, że będzie ich aż tak dużo! Nie macie pojęcia ile to dla mnie znaczy. Szkoda tylko, że mam utrudniony dostęp do internetu, bo korzystać mogę tylko w pracy (w domu niestety jeszcze nie mam), ale mam nadzieję, że zawsze znajdzie się jakaś okazja, żeby wysłać liścik i czekać na budujące odpowiedzi. Na razie moje kontakty z Wami są trochę egoistyczne – nie mam zbyt wielkiego doświadczenie, a moja droga do „bobaska” jest tak pogmatwana i chaotyczna, że chyba na razie nikomu nie mogę służyć radą i doświadczeniem. Obiecuję, że kiedy tylko dzięki Wam (bo na pewno sama sobie już pomóc nie mogę), wyjdę z tej obrzydliwej depresji i złapię „wiatr w żagle”, będę dzielić się z Wami doświadczeniem. Póki co zbliża się termin miesiączki i czuję, że pewnie ją dostanę. Przerabiałam już miesiące wyczekiwań, badania piersi, testów ciążowych 6 dni po „rzekomym” zapłodnieniu itd. Z Forum wiem, że chyba każda przez to przechodziła, brrr… okropność.
    Wiecie, tak jak na początku kochaliśmy się przepisowo w dniach płodnych a potem było leżenie z nogami w górze, albo na brzuchu, tak teraz od jakiegoś roku, a może i dłużej zauważyłam u siebie oziębłość. Czy któraś z was to miała? Bardzo rzadko zdarza mi się mieć ochotę na seks, prawie wcale. Bardzo się kochamy i oprócz tego przyjaźnimy, ale jak przychodzi co do czego, robię to z przymusu. Czy to może mieć jakiś wpływ na płodność? Uważam, że sprawy blokady psychicznej nie da się ominąć. Coś w tym musi być, jak myślicie?
    To chyba wpływ Waszych listów, bo znów po raz pierwszy od bardzo dawna zaczynam u siebie zauważać „pierwsze oznaki ciąży” i oczywiście jednocześnie symptomy nieuchronnie zbliżającej się miesiączki. Wyobraźcie sobie, że kilka dni temu byliśmy na weselu i prosto z sali trafiłam do mojego lekarza, bo zauważyłam u siebie obfity, brunatny wyciek, takie duże, brzydkie krwawienie. Lekarz zbadał mnie bardzo dokładnie, wysłuchał moich lamentów (bo rozpłakałam się w gabinecie) i stwierdził, że nic tam „nie bada” , wszystko jest czyste, ale rzeczywiście jest taki wyciek z jamy macicy. Kazał mi zrobić test, żeby upewnić się, czy nie jestem w ciąży, bo takie objawy daje ponoć często niska ciąża z zagrażającym poronieniem. Ja testu nie zrobiłam, poczekam na miesiączkę, bo czuję, że się pojawi. Skoro od czterech lat ciągle się pojawia, to czemu teraz miałoby być inaczej? Boże, już nic z tego nie rozumiem i bardzo się boję, że wszystkie moje dolegliwości są oznakami jakiejś ciężkiej choroby, no bo nie uważacie, że to trochę dziwne, że tylu lekarzy mnie badało i niby wszystko ok.? Teraz ten nowy lekarz zaraz na początku stwierdził, że trzeba zrobić wszystkie badania i że te problemy z macicą mogą być spowodowane hormonami. Wcześniej od kilku miesięcy w różnych porach cyklu pojawiały mi się takie brunatne, strzępki. Przeraziło mnie to. Zrobili mi USG, badanie szyjki, cytologię i okazało się, że nic, wszystko ok. Tyle tylko, że na USG wyszło, że błona śluzowa macicy jak na ten (15) dzień cyklu jest za cienka (3,5 mm, a powinna być 8). Czy któraś z Was miała podobny problem? Dodatkowo od jakiegoś czasu bardzo boli mnie w okolicy lędźwiowej, szczególnie z lewej strony. Mam wrażenie, że coś mi tam rośnie, albo to już moja imaginacja. Mam tyłozgięcie macicy, czy to może być powiązane?
    I znowu wyszedł mi dłuuugi, wielowątkowy list, ale tak to jest, kiedy w ciągu kilku dni próbuje się wylać z siebie żal i zwątpienie czterech beznadziejnych lat. Może później będzie lepiej. Jeszcze raz dziękuję Wam za to, że jesteście. Mam nadzieję, że dzięki życzliwej terapii w Waszym gronie przestanę wreszcie patrzeć na życie i świat przez pryzmat jednej sprawy. Pozdrawiam serdecznie i czekam na odzew. Bogna

    #131494

    olah

    Re: znowu długi list

    Bogna, rozumię Ciebie – z twoimi wszystkimi wątpliwościami, nadziejami i pesymizmem do kupy. Ja pomimo stosowanej na sobie obojętności z premedytacją, nie mogę powstrzymać tej nutki nadziei, która jest tym głośniejsza im bliżej okresu. Zrób sobie ten cholerny test – to się uspokoisz – szczerze radzę. Ja osobiście nienawidzę testów – bo wszystkie pokazują tylko 1 linię! Ale dla Ciebie w tej chwili jest wskazany – bo inaczej oszalejesz.



    #131495

    Anonim

    Do Bogny

    Czy te lata naprawdę były takie beznadziejne? Chyba przesadzasz. Jesteś w dołku – dlatego tak mówisz. Każdej z nas brakuje tego samego, każda chciałaby tak bardzo jak tylko można chcieć,ale myślę, że nie powinnyśmy robić z tego dramatu naszego życia i z tego powodu zepsuć to co mamy. Skoro nie możemy mieć tego co chcemy – troszczmy się o to co mamy czyli o nasze małżeństwa. Nie pozwólmy aby niepowodzenia zniszczyły to co nas łączy. Czy zdajesz sobie sprawę z tego co masz: kochacie się i przyjaźnicie. Myślisz, że wiele małżeństw może tak o sobie powiedzić? Wiem, że to trudne – ale spróbujmy nie robić sobie celu życia z naszej walki z niepłodnością. W tej walce może wygramy, może nie – a w małżeństwie tak czy tak będziemy. Niech więc ono będzie jak najlepszej jakości. Dbajmy o to. A Twój mąż powinien się wkurzć na Ciebie, że mówisz o cztetrech beznadziejnych latach. Pozdrawiam Cię. Ania

    #131496

    Anonim

    Re: Do Bogny

    Aniu,

    Mowisz jak najlepsza przyjaciolka. Jestes kochana! Czasami tez sie zastanawiamy z mezem, jak nasze zycie wygladaloby bez dzieci i czy problem nieplodnosci przerwal by czy umocnilby nasz zwiazek. Nie wiemy. Ale wiemy ze nasi przyjaciele nie beda miec nigdy dzieci, bo nie moga, on nie chce adopcji, a pomimo tego sa DOBRYM MALZENSTWEM. F. robi wiele dla dzieci w potrzebie i kocha cudze dzieci co widac, nie ma w nij zalu i moze patrzec na dzieci innych ludzi. ..co prawda nigdy nie wiadomo co w czlowieku siedzi, ale nie sa pesymistyczni i gorzcy. W koncu jak sie z kogos wychodzi/lub z kims zeni to na dobre i zle.
    A miec partnera z ktorym sie rozumiesz i ktorego kochasz, to jest najwiekszy SKARB na swiecie!

    Baba

    #131497

    bogna

    Re: Do Ani

    Aniu,
    Dziękuję Ci serdecznie za słowa otuchy- trochę na mnie nakrzyczałaś i pomogło. Teraz mi o wiele lepiej. Pewnie, że te 4 lata nie były takie beznadziejne, wszystko jest ok, żeby tylko jeszcze… Pozdrawiam Cię mocno i życzę powodzenia w staraniach o dzidziusia! Bogna

    Edited by BOGNA on 2001/08/30 12:21.

    #131498

    martab

    Re: znowu długi list

    Myślę, kochana, że będziesz niestety patrzyła na życie przez pryzmat jednej sprawy – bo wbrew zaleceniom o niemyśleniu, wyluzowaniu, myśli się tylko o tym – chce mieć maleństwo, przedtem gruby brzuch, chcę mieć mdłości i wszystkie te cudowne, okropne obajawy ciąży. Nie mam wielu facxhowych informacji na temat bezpołodności – ale jedną sprawdzona i prawdziwą. Na pewno wpływ na płodność (oczywiście nie u każdego) ma zbyt wielką chęć zjaścia w ciąże, skupienie się na tym, i nawet podświadome ale współżycie tylko w tym celu. Staraliśmy się przepisowo, prawie z podręcznikiem o dziecko przez pół roku (z mierzeniem temperatury itp.) – i nic. Postanowiłam wykonać podstawowe badania nie czekając dłużej – ale oczywiście one nic nie wykazały. Jednocześnie w moim życiu zaszły zmiany, stanęłam przed perspektywą prowadzenia własnego interesu – porzucenia pracy – a co z planami o dziecku ? powstało pytanie – rozwijanie firmy to nie czas na to. Zamierzałam nie podjąć wyzwania i zostać w pracy, ale dobry duch czuwał – pomyślałam – ani nie zajdę w ciążę a w tej pracy sie uduszę i zajęłam się organizowaniem wlasnej restauracji. Świadomie przestaliśmy sie starać o dziecko, bo jestem histeryczką i uważałam, że stres towarzyszący pierwszym miesiącom mojego przedsiewzięcia nie zrobi dobrze ewentualnemu dziecku. Po kilku miesiącach po prostu zostawiliśmy sprawy sobie i w PIERWSZYM cyklu kiedy nie zapobiegaliśmy ciąży, ale się też nie staraliśmy zaszłam w ciążę – i ajk to się ma do półrocznych świadomych starań – psychika, moja „chora” psychika, zbyt obsesyjnie chciałam zajść w ciążę – jestem żywym dowodem co kobieta może sama sobie uczynić . Tyle, że mnie pomógł los znajdując mi ogromnie absorbujące i fascynujące zajęcie bez tego mimo chęci nie byłabym w stanie przestać mysleć o ciąży. Teraz kiedy moja córka ma 2 lata postanowiliśmy, że może zaczniemy sie starać od jesieni – i już zaczęłam się bać co moja psychika nawyprawia, kiedy po odstawieniu prochów przypadkiem i to nie w tych dniach co trzeba zaszłam w ciążę. Myślę, że jeśli nie ma jasnych przyczyn – to przyczyną jest psychika – tylko jak ją uzdrowić gdy jest chora na najgorszy BÓL SERCA ?
    Rozumiem Was Kochane mimo, że mam dziecko.
    MartaB



    #131499

    agar

    Re: znowu długi list

    Cześć. Ja też co miesiąc „jestem” w ciąży. Myślę, że jestem nawet trochę lepsza od Ciebie gdyż nawet wykonanie 5-ciu testów (negatywnych oczywiście) oraz rozpoczęcie nowego cyklu nie przekonywało mnie, że nie jestem w ciąży. Dopiero USG w 9 dniu cyklu i słowa lekarza „pojawił się pęcherzyk” nieco burzyły moją teorię. Od czasu „ostrego starania się” przytyłam 15 kg w ciągu roku bo miałam zwiększony apetyt w związku z moją „ciążą”. Teraz jestem już zdiagnozowana, czekam na pierwsze in vitro (koniec września) ale wyobraź sobie jestem przed okresem i jak zwykle „w ciąży”. Pozdrawiam. Agnieszka.

    #131500

    bogna

    Re: do Agi

    Agnieszka, wyobraź sobie, że cholernie „ciągnie” mnie na okres, a jego jak nie ma, tak nie ma (3 dzień). W dodatku ciągle nie opuszcza mnie obsesja sprawdzania piersi przy każdej wizycie w toalecie. No, po prostu mam wszystkie objawy! Ale i tak nie zrobię testu, bo wiem, że to kolejny fałszywy alarm. Skąd to wiem? No właśnie chyba stąd, że przed każdym okresem czuję się tak samo.Ty tez tak? W takim razie jak kiedyś rzeczywiście będziemy w ciąży, to jakie będą te objawy, jak myślisz?

    Edited by BOGNA on 2001/08/30 12:20.

    #131501

    agar

    Re: do Bogny

    Wiesz martwiłam się, że coś ze mną nie tak kiedy w toalecie badałam piersi. Jeśli chodzi o test to próbowałam robić i nie robić. Zresztą nawet jak wyszedł negatywny to nie przyjmowałam tego do wiadomości. Słuchaj a jeśli chodzi o objawy to może nic się nie czuje i jest się pewnym, że się nie jest a tu proszę taka niespodzianka. Jestem bardzo ciekawa jak wygląda pozytywny wynik po obejrzeniu przez całe leczenie ok 50 negatywnych (może i więcej). Trzymaj się bez tego cholernego okresu jak najdłużej. Ja trzymam kciuki i myślę, że może tym razem to nie tylko zwykłe opóźnienie. Pozdrowionka, Aga.

    #131502

    jola

    Re: do Bogny

    Nie wierzę już na szczęście w żadne objawy. Też już pare razy ‚byłam w ciąży” … aż do okresu. Chyba każda z nas przez to przechodzi. Za każdym razem czułam się potem jak idiotka – tak dać się samej sobie oszukać. Więc teraz aplikuję sobie sceptycyzm do bólu. Ciekawa jak długo dam radę? Jola



    #131503

    agar

    Re: do BOGNY

    Litości, odezwij się! Co z Tobą? Twoje milczenie bardzo mnie martwi. Zaczynam mieć złe myśli. Koniecznie napisz co u Ciebie. Agnieszka

    #131504

    bogna

    Re: JESTEM!

    SORRY ZA TAKIE DŁUGIE MILCZENIE, ALE JAKOŚ TAK WYSZŁO – PRZEŻYŁAM DEPRESJE I ZAŁAMANIE PO OSTATNIEJ MIESIĄCZCE. jEDNAK JĄ DOSTAŁAM OCZYWIŚCIE I WSZYSTKO ZACZYNA SIE OD NOWA. POWIEDZ, SKĄD BIERZESZ SIŁĘ DO WALKI? MNIE TO WSZYSTKO PRZERAŻA. ODEZWIJ SIĘ. aHA – ILE POWINNO MIEĆ ENDOMETRIUM W 15 DNIU CYKLU? JA MAM 3-4MM. CAŁUSKI!



    #131505

    Anonim

    Re: JESTEM!

    Endometrium w 15 dnu tj. około owulacji powinno mieć ok. 1 cm (3-4 mm to stanowczo za mało). Powinnas dostawać leki w poprzednim cyklu oraz progesteron po owulacji. Zapytaj o to koniecznie dobrego lekarza, na moja wiedzę w takim słabym endometrium nic się nie zagnieździ. Ale to się leczy, trzymaj się,
    Ewa

    #131506

    agar

    Re: a jednak nie jesteś

    Zupełnie inaczej odebrałam Twoje „jestem”. Byłam przekonana, że te drukowane litery znaczą coś bardzo ważnego. Jest mi bardzo przykro. Skąd biorę siłę? Myślę, że to cholerna nadzieja trzyma mnie przy życiu. Kiedyś przecież musi się udać. Jeśli chodzi o endometrium to wydaje mi się raczej słabe, ale przecież nie jestem specjalistą. Trzymaj się dzielnie, na litość kontaktuj się częściej. Pozdrawiam, Agnieszka. Ps. Bardzo mi pomaga korespondencja na forum.

    #131507

    martakb

    Re: JESTEM – endometrium

    Tak jak Ewa – endometrium powinno miec przynajmniej 10 mm (1 cm) zeby mowic o mozliwosci zagniezdzenia sie zarodka. Powodzenia. Trzymam kciuki.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć