Według szacunków od 1980 r. ok. 170 tys. Irlandek wyjechało do Wielkiej Brytanii, by usunąć tam ciąże. Teraz ma się to zmienić. Już tylko jeden podpis dzieli Irlandię od przyjęcia nowej ustawy aborcyjnej. Służba zdrowia miałaby wykonywać legalne aborcje od stycznia 2019 r.



Legalizacja aborcji w Irlandii

Aż do 2013 roku Irlandkom, które zdecydowały się na przerwanie ciąży groziła kara dożywotniego więzienia. Wprawdzie zdarzało się, że decyzją sądu kobiety zyskiwały prawo do aborcji, jednak dotyczyło to przede wszystkim nastolatek, które padły ofiarą gwałtu. Do złagodzenia przepisów przyczyniła się nie tylko działalność ruchu na rzecz walki o prawa reprodukcyjne kobiet, który domagał się całkowitego uchylenia dotychczas obowiązujących przepisów. Liberalizacja prawodawstwa i zgoda na przerwanie ciąży w przypadku zagrożenia życia matki była wynikiem debaty po śmierci Savity Halappanavar. Obywatelka Indii zmarła w szpitalu w Galway po tym, gdy odmówiono jej aborcji.

Referendum w sprawie legalizacji aborcji

Kolejnym krokiem w drodze do legalizacji aborcji było referendum. Premier Irlandii Leo Varadka zapowiedział je w styczniu 2018. Głosowanie odbyło się 25 maja br. Frekwencja wyniosła 64%, zaś za liberalizacją prawa aborcyjnego opowiedziało się 66,4% głosujących.

To historyczny moment dla irlandzkich kobiet. Dziękuję wszystkim, którzy podjęli taka decyzję –  powiedział premier Varadkar.

Podobne podziękowania na Twitterze zamieścił minister zdrowia Irlandii Simon Harris. Jak pisze nowe prawo zakończy samotne podróże (w celu usunięcia ciąży), położy kres stygmatyzacji i będzie wspierać kobiety.

Nowe prawo aborcyjne dopuszcza przerywanie ciąży

Nowe przepisy, które zaczną obowiązywać w Irlandii dopuszczają przerwanie ciąży do 12 tygodnia na życzenie lub w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki. Aborcja ma być możliwa także wówczas, gdy wady płodu są na tyle poważne, że dziecko nie przeżyje dłużej niż 28 dni od momentu narodzin. Zabieg usunięcia ciąży będzie bezpłatny.

Ustawa została już przyjęta przez parlament. Od wejścia w życie dzieli ją jedynie podpis prezydenta Michaela D. Higginsa.