Jak ośmielić wstydliwe dziecko?

Wstydliwe dziecko to wyzwanie, z którym rodzice zazwyczaj nie wiedzą co zrobić – i czy robić coś w ogóle. Czasami dorosłym może wydawać się, że to normalne, że dziecko chowa się pod stół, gdy w otoczeniu jest dużo ludzi lub że nie odzywa się, gdy ktoś je o coś zapyta. Warto zdać sobie sprawę z tego, że w niektórych sytuacjach takie zachowania nie są normą.

Gdy nasz maluch to dziecko nieśmiałe, warto zastanowić się, jak je ośmielić. O relacje szkraba z otoczeniem warto zadbać już od najmłodszych lat, ponieważ z pewnością będzie to miało wpływ na jego późniejsze życie i kontakty z rówieśnikami. Nieśmiałość u dziecka może się brać z braku poczucia bezpieczeństwa, strachem przed byciem ocenianym przez innych i brakiem pewności siebie. Małe dziecko może bać się ludzi, ponieważ nie miało wystarczających okazji na kontakty z nimi. Dlatego ważne jest, żeby dawać dziecku możliwość spotykania się z rówieśnikami, czy to w przedszkolu czy na placach zabaw.

Wczesne kontakty dziecka z innymi ludźmi będą miały wpływ na jego dalszy rozwój społeczny

Nadmierna wstydliwość dziecka z pewnością powinna zostać zauważona. Zbyt nieśmiały maluch źle się czuje w dużych grupach ludzi i wśród obcych. W nowych sytuacjach nie wie jak się zachować i szuka pomocy u rodziców. Często wpływ na takie zachowanie mają również zbyt wysokie wymagania, jakie stawiamy przed małym dzieckiem. Gdy malec czuje, że trudno będzie mu sprostać zadaniu i nie spotyka zrozumienia rodziców, sytuacja jest dla niego wstydliwa i niekomfortowa. Częste zwracanie maluszkowi uwagi, niechwalenie i nieokazywanie czułości i miłości mają ogromny wpływ na nieśmiałość dziecka.

Jak ośmielić dziecko?

Gdy już rozpoznamy problem, należy zastanowić się jak pokonać nieśmiałość u dziecka. Ważne jest, aby trzymać się podstawowych zasad dotyczących tego, jak postępować z nieśmiałym dzieckiem. Przede wszystkim musimy być delikatni, łagodni i wspierać dziecko. Przede wszystkim musimy okazać maluszkowi akceptację i nie robić wyrzutów, gdy coś mu się nie uda. Nie należy porównywać dziecka z rówieśnikami, ponieważ to może jedynie dotknąć małe dziecko, a nie pomóc w pokonaniu nieśmiałości.

Jak pomóc wstydliwemu dziecku?

Dobrą metodą na pokazywanie dziecku relacji społecznych jest opowiadanie bajek, na przykład o ulubionym pluszaku dziecka. Bajki powinny się dobrze kończyć i pokazywać maluchowi, jakie są możliwości rozwiązania pewnych kłopotów międzyludzkich. Niezwykle istotne jest również, aby dać dziecku dobry przykład, ponieważ obserwując i naśladując maluszek uczy się najwięcej. Dlatego ważne jest, aby na przykład witać się z sąsiadami spotkanymi na klatce schodowej, być miłym dla ekspedientek w sklepie czy dla innych rodziców podczas odbierania malca z przedszkola.

Jak Wy sobie radzicie z nieśmiałymi dziećmi? Macie jakieś sprawdzone sposoby na pomoc w przełamaniu ich problemów w tej kwestii?

Dodaj komentarz

7 komentarzy: Jak ośmielić wstydliwe dziecko?

  1. Przede wszystkim akceptacja i wsparcie, ale również stawianie sobie zadań typu kupienie samodzielnie przez dziecko bułki w sklepie, no i chwalenie, a gdy nie wyjdzie wsparcie i za jakiś czas spróbować ponownie.

    • nieśmiałe dziecko

      Witam, moja córeczka ma 4 latka i jest bardzo nieśmiała, nie chce bawić się z rówieśnikami na placu zabaw czy w przedszkolu, ciężko też namówić ją żeby coś “kupiła” w sklepie, po prostu jest bardzo skryta i wycofana. Czy myślicie, że jej to przejdzie czy powinnam się martwić?

      • Różne są charaktery – czasami dorośli też są nieśmiali i skryci.
        Imo – może jej to wcale nie przejść i niekoniecznie trzeba się tym martwić
        I nie zmieniać na siłę, nie zmuszać do występów publicznych, do kupowania czegoś w sklepie itp.

      • Jeśli chcesz jej pomóc to może zaproś do domu jakąś ulubioną koleżankę z przedszkola niech się we dwie pobawią. Pewnie z Twoją pomocą, bo to jeszcze niekoniecznie ten etap, kiedy same będą wymyślać zabawy. Potem w przedszkolu będzie jej “raźniej” (sposobu sama nie wymyśliłam, tak ze swoją córką robiła koleżanka za namową psychologa. Ale tam mała była do tego stopnia wycofana, że bała się odezwać w towarzystwie innym niż rodzice. Pomogło.)
        Na pewno nie rzucałabym dziecka na głęboką wodę każąc mu coś samemu kupować…

      • Moja córka ma 10 lat. Nabiera odwagi. Tzn. wsrod rówiesników nabrała juz dawno, ale przy mnie miewa opory chocby właśnie w sklepie, mimo ze sama chodzi juz dosyc chętnie. To podobno kwestia silnej osobowości mej, co mnie zastanawia, bo ja byłam taka sama jak ona W stosunku do dorosłych tez juz jest ok, ale jeszcze nie tak dawno wstydziła się odpowiadac na pytania osób, które w sumie nawet znała, ba nawet “dzień dobry było problemem”. Taki charakter. Nie warto cisnąć moim zdaniem, tylko wspierac, utwierdzac dziecko w poczuciu własnej wartości i delikatnie podpowiadac jak powinno sie zachowac w jakiej sytuacji.
        Odnosze wrazenie ze Emilce pomogły troche lekcje gry na pianinie, to że pani ją ciągle chwali i częste koncerty, ale moze to zwykły zbieg okolicznosci – moze po prostu dorosła.

      • Zamieszczone przez Usianka
        Moja córka ma 10 lat. Nabiera odwagi. Tzn. wsrod rówiesników nabrała juz dawno, ale przy mnie miewa opory chocby właśnie w sklepie, mimo ze sama chodzi juz dosyc chętnie. To podobno kwestia silnej osobowości mej, co mnie zastanawia, bo ja byłam taka sama jak ona W stosunku do dorosłych tez juz jest ok, ale jeszcze nie tak dawno wstydziła się odpowiadac na pytania osób, które w sumie nawet znała, ba nawet “dzień dobry było problemem”. Taki charakter. Nie warto cisnąć moim zdaniem, tylko wspierac, utwierdzac dziecko w poczuciu własnej wartości i delikatnie podpowiadac jak powinno sie zachowac w jakiej sytuacji.
        Odnosze wrazenie ze Emilce pomogły troche lekcje gry na pianinie, to że pani ją ciągle chwali i częste koncerty, ale moze to zwykły zbieg okolicznosci – moze po prostu dorosła.

        Usia, kurcze ja mam to samo z moją 7latką.
        Najgorzej przy mnie się blokuje, ponoć, kiedy mnie nie ma jest śmielsza, przy mnie jeszcze nigdy się nie odezwała do obcego/mało znanego dorosłego, do mężczyzny to już w ogóle, zerka tylko na mnie i udaje, że nie słyszy, albo się do mnie przytula, albo za mnie chowa, w szkole jest zupełnie inna, pani mówi, że zalicza ją do grupy “liderek” w grupie, ja się już nad psychologiem zastanawiam, żeby pomógł mi zobaczyć, czemu ja ją tak blokuję

      • Usia, suszyłaś jej głowę mówiąc np. czemu znowu nie przywitałaś się z panią X, czy dawałaś spokój i nie komentowałaś?

      • Zamieszczone przez beamama
        Usia, suszyłaś jej głowę mówiąc np. czemu znowu nie przywitałaś się z panią X, czy dawałaś spokój i nie komentowałaś?

        Wiesz co, czesto jej robiłam “kazanie” jak powinna sie zachowac w danej sytuacji, bo nie bylo to fajne, gdy będąc juz w szkole nie mówiła np. dzien dobry. Wiem, że ludzie moga to postrzegac jako brak dobrego wychowania, ale sęk w tym że ja rozumiem, że ona byla po prostu zablokowana, bo dla mnie to tez byl problem w dziecinstwie. Tak wiec jesli miałam dobry/normalny nastroj to starałam sie spokojnie przypomniec jak powinna sie zachowac, albo zapytac czy pamieta (oczywiscie, ze pamieta, ale co z tego….). Ale przyznaje, ze pare razy mnie poniosło – gdy akurat trafił mi sie paskudny dzien, a tu jeszcze “wysiłki wyhowawcze idą na marne”:( Na razie ma 10 lat i zdarzają sie jeszcze sytuacje, ze gdy ktos o coś ją pyta i ja jestem obok – patrzy na mnie jak bym to ja jej miała powiedziec co ma odpowiedziec. Z m. zachowuje sie tak samo. Dajemy jej bardzo duzo wolności (tak mi sie wydaje ), nie wydaje mi sie by byla ograniczana, bardzo czesto mówie jej jaka jest fajna, mądra, inteligentna i ze ja kocham, a mimo to widac, ze brakuje jej jakby pewnosci siebie. I dla odmiany widze, ze młoda łatwiej łapie kontakt z mężczyznami. Teraz tak sobie mysle, ze nabrała odwagi, gdy zaczęła pływac na indywidualnych zajęciach z trenerem Moze to wcale nie zasluga muzyki i koncertow, a fajnego trenera od pływania. No nie wiem, grunt ze się zmienia.

        Dla równowagi młody nie mając jeszcze lat 3 dyskutuje z każdym i na każdy temat 😉

      • Zamieszczone przez Usianka
        Wiesz co, czesto jej robiłam “kazanie” jak powinna sie zachowac w danej sytuacji, bo nie bylo to fajne, gdy będąc juz w szkole nie mówiła np. dzien dobry. Wiem, że ludzie moga to postrzegac jako brak dobrego wychowania, ale sęk w tym że ja rozumiem, że ona byla po prostu zablokowana, bo dla mnie to tez byl problem w dziecinstwie. Tak wiec jesli miałam dobry/normalny nastroj to starałam sie spokojnie przypomniec jak powinna sie zachowac, albo zapytac czy pamieta (oczywiscie, ze pamieta, ale co z tego….). Ale przyznaje, ze pare razy mnie poniosło – gdy akurat trafił mi sie paskudny dzien, a tu jeszcze “wysiłki wyhowawcze idą na marne”:( Na razie ma 10 lat i zdarzają sie jeszcze sytuacje, ze gdy ktos o coś ją pyta i ja jestem obok – patrzy na mnie jak bym to ja jej miała powiedziec co ma odpowiedziec. Z m. zachowuje sie tak samo. Dajemy jej bardzo duzo wolności (tak mi sie wydaje ), nie wydaje mi sie by byla ograniczana, bardzo czesto mówie jej jaka jest fajna, mądra, inteligentna i ze ja kocham, a mimo to widac, ze brakuje jej jakby pewnosci siebie. I dla odmiany widze, ze młoda łatwiej łapie kontakt z mężczyznami. Teraz tak sobie mysle, ze nabrała odwagi, gdy zaczęła pływac na indywidualnych zajęciach z trenerem Moze to wcale nie zasluga muzyki i koncertow, a fajnego trenera od pływania. No nie wiem, grunt ze się zmienia.

        Dla równowagi młody nie mając jeszcze lat 3 dyskutuje z każdym i na każdy temat 😉

        Usia, a nie masz czasem wrażenia, że to taki dziwny upór?
        W sensie, nie powiem dzień dobry, bo nie i już….?
        A jak Emi z występami publicznymi?
        Bo moja uwielbia – gwiazda całą gębą, co jakoś mi nie koreluje z nieśmiałością, jaką wykazuje na co dzień

      • Wiem, że różne są charaktery, ale właśnie chyba wolałabym, żeby moja mała rozmawiała z każdym i o wszystkim. Martwię się, że dzieci ją odrzucą, że będzie “kozłem ofiarnym” w końcu, że przez tą nieśmiałość będzie miała problemy w szkole – jakieś wystąpienia itp. Tym bardziej że oboje z mężem jesteśmy dość “wygadani”, chcieliśmy przekazać małej pewność siebie, wiarę we własne siły i żeby umiała bronić własnego zdania. Czytałam gdzieś, że taka niechęć do mowienia w obcym otoczeniu może być spowodowana mutyzmem wybiórczym, i że wymaga to terapii – czy spotkałyście się z tym? Bo już sama nie wiem, czy czekać czy lepiej dmuchać na zimne…

      • doskonałe rozumiem Twoje obawy, synek moich przyjaciół był właśnie taki nieśmiały, też bali się, że dzieci wejdą mu na głowę, na szczęście Panie w przedszkolu szybko to “wyłapały” i otoczyły go szczególną troską i skierowały na terapię. Wiem, że oni korzystali z usług Poradni [reklama]. Są zadowoleni, efekty podobno widać. Może i Ty powinnaś sprawdzić, czy pomogliby Twojej córeczce?

      • Mój Synek za przedszkolnych czasów również był nieśmiały. Ale się “wyrobił” nieraz dzieci wyrastają z nieśmiałości. Z kolei niekiedy jest odwrotnie 😉 w każdym razie nieśmiałość na pewno można zwalczyć

      • więcej odpowiedzi (16)
    • Meloman i nieśmiałek

      Mati był dziś na spacerze z młodszym kolegą… Przez ponad 2 godziny nie odzywał się, był grzeczny az do znudzenia, w sklepie to samo… już nie wiedziałam, czy się cieszyć, czy smucić…

      W domu to jest inne dziecko…

      Teraz jestem z nim sama… włączył sobie pilotem kanał MEZZO (muza powazna) i kręcił się dokoła własnej osi z pilotem w ręku… stworzył także piekną konstrukcję z wywrotki, pudła na klocki i nocnika… co za artystyczna natura…
      I smieje się, gaworzy, tworzy, ma pełno pomysłów… a wśród ludzi jest inny… nie znaczy to – jest smutny, wystraszony… nie o to chodzi… ale jest taki, jakby nie chciał się uśmiechać, gaworzyć, jakby się bał (?) choć świat ogląda z zaciekawieniem… podbiega do dzieci, psów, ogląda towary w sklepach… coś jest jednak inaczej…
      czasami się ciesze – można z nim wyjść do ludzi… ale czasami trochę mi smutno…

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        dobrze to znam lea….
        kubek tez przechodził taki okres….
        kiedys……..

        prawie całkiem mu przeszło – choc nie znaczy to ze od razu sie ośmiela i jest pewny siebie wsród obcych ludzi – nie jest……i zmienia sie co jakis czas – choc jak opowiadam ludziom jaki kuba jest w domu to mało kto wierzy…ot takie ma dwa oblicza:-))

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        Nati jest tornadem i w domu i poza nim 🙂 Chyba po tatusiu jest takim ekstrawertykiem!

        Kaśka z Natusią (2 lata + 3 miesiące 🙂

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        Lea, uwierz mi, masz wielkie szczęście !!!

        (matka non stop ganiająca za synem wyrywającym dzieciom zabawki, tupiącym, wyjącym i nieposłusznym)

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        Dzięki, pocieszyłaś…
        W sumie Mati też umie byc nieposłuszny, szczególnie na spacerze takim sam na sam… ale czasami… czasami moje dziecko przy młodszych szkrabach wygląda na zacofanego, zahukanego bidula… 🙁

        Ech, za to “na swoim terenie” zabawki wyrywa wzorcowo… nawet mam zdjęcia, tylko czasu i mobilizacji do ich wstawienia jakoś brak… Mati wrednie podsuwał koledze zabawki, a gdy tamten wyciągał po nie rękę – wyrywał mu. Na zdjęciac hwygląda to, jakby moje dziecko życzliwie i z usmiechem dzieliło się zabawkami… a ten uśmiech, to był tak naprawdę wredny, wyrafinowany, perfidny śmiech…

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        Krzyś nie daje ani swoich zabawek, a jak już dorwie czyjąś to bez wycia mu jej nie odbiorę :((
        smutne to, bo ile się to moje dziecię w ciągu dnia nawyje, to tylko matka wie i nerwy traci :((

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        Pola, no racja.. wiesz, matka niby to wie, ale i tak jej sie w glowie rozne mysli kolacza…

        Ogladalam wlasnie fotki z dzisiejszego dnia… te ze spaceru ze znajomymi – smutne, oj smutniej mi po tych zdjeciach niz po spacerze… nawet kiedy przyszla moja mama, znana mu swietnie osoba, on byl zgaszony taki…
        i potem zdjecia z dnia spedzonego ze mna… ech… jakies inne dziecko…

        Pola, przy okazji – rozmawialam z siostra, mowi, ze lekarz mial watpliwosci co do liczby dzieci! Ale raczej spokojnie to mowila i chyba byl to tylko cien watpliwosci. Jutro zreszta idzie do innego lekarza… a poki co – ja chyba watpliwosci nie mam, tu jest link do zdjecia, jakie wkleilam w dziale oczekujacych – sama zobacz, czy z tego moga byc blizniaki 😉
        [Zobacz stronę]

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        Dawać zdjęcia!!!

        Madzia z Igą ( 8 lat) i Filem (5)

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        U nas bywa podobnie, zwłaszcza przy dorosłych. Do dzieci sam podchodzi i się czuje “na luzie” ale przy dorosłych to małe zalęknione niewieniątko, często wygląda na bardzo zawstydzonego. W domu za to, to prawdziwy urwis, ciągle tylko psoci. No i czasem jak ktoś się mu “spodoba” i przyjdzie do domu to się potrafi bardzo popisywać, tańczy, biega, pokazuje swoje zabawki, ale to tylko przy niektórych.

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        ja sądzę żę to jeden dzidziuś 🙂 chyba że… leżą obok siebie i jedno zasłania drugie (a jak wyniki beta hcg? one też mogą wskazywać na bliźnięta)

        Kaśka z Natusią (2 lata + 3 miesiące 🙂

      • Re: Meloman i nieśmiałek

        O rany! Chyba ze strachu damy 😉

      • więcej odpowiedzi (2)
    • Dziecko wrażliwe i wstydliwe

      Witam,
      Moja 5-letnia córeczka jest bardzo wrażliwym dzieckiem.W wieku niemowlęcym na widok obcej osoby reagowala histerycznym płaczem.Zaczęłam ją przyzwyczajać do innych ludzi,innego otoczenia.Zabierałam ją często do swoich koleżanek,nawet bralam ją do siebie do pracy,żeby przestała bac się obcych. Muszę powiedzieć, że z czasem przyniosło to rezultaty.Juz nie jest taka strachliwa jak kiedyś,ale nadal płacze z “byle powodu”,jak prowadzę ja do przedszkola,jak bawiąc,rysując… zrobi jakis maly błąd,często na nowe bodźce,otoczenie,ludzi,dzieci reaguje płaczem.Jest ona bardzo mądrą dziewczynką,dużo rozumie,ale na pytanie “Dlaczego płaczesz”? nie potrafi mi odpowiedzieć.Juz panie z przedszkola zwracały mi uwage,że moja corka bardzo czesto placze,jak spiewaja piosenke,kazde dziecko pokolei i gdy przychodzi kolej mojej corki, zaczyna sie placz.Zauwazylam ze moja corka czesto placze w sytuacji kiedy to czegos nie wie, nie pamieta, nie umie.Jest po prostu bardzo wrazliwa,nie wiem juz jak mam jej w tym pomagac, zeby to minelo.Jest coraz starsza i coraz mniej wszyscy mogą takie jej zachowanie zrozumieć;(
      Ja wiem ze dzieci sa tylko dziecmi placza,wstydza sie to jest normalne,ale w naszym przepadku to jest szczegolnie nasilone. Pisze o tym problemie,bo juz sama nie wiem jak mam sobie z tym poradzic,jak to zmienic,co robic????Moze ktos z Was mi poradzi,moze ktos ma podobny problem,moze juz ktos sobie z tym problemem poradzil. Czekam na Wasze opinie i rady.

      • Re: Dziecko wrażliwe i wstydliwe

        moze spróbuj pójść z małą do psychologa, najpierw najlepiej udaj się tam sama i zapytaj o opinię, na pewno nie jest normalnym, że twoja córeczka tak sie wszystkim stersuje, z drugiej strony postaraj się (jeśli się zdecydujesz) znaleźć dobrego psychologa, żeby sytuacja sie nie pogorszyła

        pozdrawiam :o)

      • Re: Dziecko wrażliwe i wstydliwe

        Może rzeczywiście powinnam tak zrobić,ale czy faktycznie jest to konieczne????;( Nie chciałabym narazac jej na dodatkowy stres. Moze powinnam z nia jakos o tym rozmawiac?Choc kilka razy juz sie staralam,to mowila mi ze nie bedzie sie juz bac i plakac,ale jakos jej sie to nie udawalo.Hmmm….?;(

      • Re: Dziecko wrażliwe i wstydliwe

        moj syn tez byl podobny w jej wieku, ale on nie plakal, tylko zamykal sie w sobie. Majac 4 latka nie uczestniczyl w normalnym zyciu dzieci z przedszkola, nie spiewal piosenek na rytmice, nie chcial nawet usiasc na dywanie z dziecmi, tylko siedzial sam na laweczce po drzwiami, jakby chcial uciec. Buzi nie otwieral jak inne dizeci spiewaly, ale za to w domu wyspiewywal mi wszystko. Bardzo pilnie wszystkiego sie uczyl, ale w przedszkolu nie pokazywal tego po sobie. Z czasem mu to minelo, ale oswajal sie bardzo dlugo. Do dzis jednak jest bardzo wrazliwy, strasznie wyczulony na opinie innych, kolegow, nauczycieli i caly czas jest niesmialy, chociaz juz nie tak jak kiedys. Nie czuje po prostu ze jest to jakis problem, on po prostu ma taki charakter.
        Ale teraz jak mysle o tym, to dzis poszlabym do psychologa, ale do jakiegos bardzo fajnego, przyjaznego, wtedy myslalam ze nad wszystkim panuje, ale moze moglam bardziej mu pomoc. Moze i ty zastanow sie nad tym..

        kleeo i Natalia (16m) gg 4443668

      • Re: Dziecko wrażliwe i wstydliwe

        dziekuje bardzo Kleeo :)! twoja opinia pomogla mi zrozumiec, ze zachowanie mojej coreczki nie jest wielkim problemem,ona poprostu taka jest:). Jej wrazliwosc jest raczej zaleta,bo przeciez tak malo jest wokol nas ludzi wrazliwych !!!:):):)

      • Re: Dziecko wrażliwe i wstydliwe

        Moja corcia ma dopiero 5 miesiecy i mam podobny troche problem. Za kazdym razem na widok obcych osob zaczyna wyc jak syrena, nie mozna jej wogole uspokoic. Mam nadzieje, ze jej to przejdzie. Pozdrawiam i zycze powodzenia.

      • Re: Dziecko wrażliwe i wstydliwe

        Myslę, że moje dziecko tez będzie takie wrażliwe. Niby obcych juz sie tak bardzo nie boi, ale zauważyłam, że kiedy jego normalny dzień jest zakłócony czymś nadzwyczajnym (wizyta wielu gości, wyjazd w jakieś nowe, hałaśliwe miejsce) Łukasz bardzo to przeżywa, nie może wieczorem zasnąć, budzi się w nocy, płacze.
        Nie traktuję tego jako coś niepokojącego (przynajmniej na razie), tylko po prostu jako właściwość charakteru. Być może jednak wizyta u psychologa (za jakis czas, rzecz jasna) byłaby niezłym pomysłem.

        Kasia i Łukasz (20.12.2002)

    • problem z nieśmiałością??

      mój synek w styczniu skończy 6 lat, chodzi do przedszkola. ostatnio rozmawiałam z jego panią w związku z testami gotowości szkolnej… no i niby wszystko super, ale… no właśnie: synek ma ogromną wiedzę ale jej nie sprzedaje- to słowa pani. Nie pytany raczej nie odpowiada, nie stara się sam pokazać, że coś wie, należy też do dzieci, które odpuszczają jak w jakimś sporze z innym dzieckiem nie widzi szansy na wygraną. dostrzegam to nawet u nas w domku jak odwiedza go kolega.

      no i mam nad tym pracować
      jak wspomóc dziecko?
      dużo i opisowo go chwalę (ale to robię od zawsze). muszę się przyznać że ja należałam w szkole to tego typu osób- lepiej się nie wychylać bo jeszcze palnę głupstwo wiele razy straciłam mnóstwo okazji – nie chcę by mój syn przechodził przez to.

      macie jakieś pomysły?
      mogę się umówić na spotkanie z panią psycholog przedszkolną, może ona coś doradzi

      • Napisze Ci tak:
        mój syn ma obecnie prawie 9 lat, do przedszkola zaczął chodzić jak miał 4- od samego początku bardzo trudno adoptował się w grupie, nie wyhylał do odpowiedzi mimo, że wiedział, nie wdawał się w spory albo po prostu ustepował.
        Martwiliśmy się, byliśmy u psychologa- powiedziała, żeby dać mu czas i wspierać oraz coś co zapamietam na całe życie,że często bywa tak, że dzieci nieśmiałe i zagubione w przedszkolu bardzo dobrze odnajdują się w szkole bo tam jest określony rytm i porządek, a nie pewna swoboda i dowolność jak w przedszkolu, w której nie mogą się odnaleźć oraz,
        że osoby niesmiałe jako dzieci mają szanse wiele w życiu osięgnąć bo od małego uczą się zdobywania celów małymi krokami, co powoduję, że są konsekwentne, nie zniechęcają się szybko i dlatego osiągają cel(często lepszy niz osoba obiektywnie zdolniejsza).
        Wiem, o czym mówiła bo mam bardzo bystrą i świetnie adaptującą się córka, którą zraża nawet małe niepowodzenie i od ręki zostawia temat.
        Na koniec- mój syn w szkole odnalazł się świetnie, nie jest typem lidera, ale czuje się w niej dobrze, ma dobre wyniki i zachowanie, jest lubiany-dojrzał.
        Myslę, że Twój syn potrzebuje czasu, a Ty go po prostu wspieraj,
        pozdrawiam i trzymam za Was kciuki.

      • Nie martw się poradzi sobie 🙂
        jak ma taki charakter myślę że ciężko to zmienić

        Ja tez taka byłam w szkole. Do dziś tak mam, że w sytuacjach dla mnie nowych czuję się spięta i ogólnie boję się nowości
        Pamiętam jak kończąc podstawówkę moja wychowawczyni pisała w opinii, że wiele stracę zanim mnie poznają
        Może faktycznie, ale dałam radę – z nauką problemów nie miałam, choc nigdy przed szereg nie wychodziłam

        Cóż…każdy jest inny – jeden lepszy w tym, inny w tamtym

      • Moja zmieniła się diametralnie jak poszła do szkoły i została puszczona “na głębokie wody”: nowa klasa, nowi koledzy na świetli, nowi koledzy na zajęciach dodatkowych…

        Jeszcze w wakacje nie było mowy, żeby zagadała do obcego dziecka, a zaczepiona (np. na placu zabaw) udawała że nie słyszy, chociaż tak naprawdę chciała się bawić… Tylko ją paraliżowało. Na poczatku września nie chciała dać się zapisać na tańce, chociaż bardzo chciała, ale wstydziła się, że nikogo nie zna, a inne dzieci już się znają (przyszłyśmy na 2! zajęcia).

        Teraz: bez problemu dołączyła do grupy na tańce i ma już nowe koleżanki.
        Niedawno byłyśmy na musicalu. Pod koniec spektaklu miała 2 nowe koleżanki z którymi na finał poszła pod samą scenę :).

        Moje zdanie: szkoła, wyjście do ludzi…

        A jak nie pomoże… No cóż: koleżanka miała podobny problem ze swoja córką. Zachęcała, chwaliła, podpowiadała co i jak ma robić (sam baba-pistolet ;)). W końcu poszła do psychologa. No i psycholog op… ją, żeby nie próbowała na siłę córki zmieniać, bo i tak się nie da a tylko dodatkowo stresuje dziecko, że nie spełnia oczekiwań mamy :Szok:.

      • no właściwie jak chciałam zostawić to swojemu biegowi, dać mu czas…
        tylko jego Pani nakazała nam wzmocnić jego pewność siebie, żeby choć czasem powalczył o swoje…
        jak zapytałam jak? jedyna odpowiedź to była często go chwalić

        czasem wkurzam się że dostaje od młodszej kuzynki po głowie a nie reaguje ewentualnie cicho przyjdzie mi powiedzieć co się stało…

      • z moim 7latkie miałam identiko. nieśmiały, sie nie odewzwał w p-lu nawet jak go proszono, na zajęciach otwartych przeważnie siedział mi na kolanach, nie występował w żadnym przedszkolnym przedstawieniu – poza “robieniem za tło”. Pani próbowała go wciągnąć w zabawy i inne takie ale nie zawsze szło jej to łatwo.
        Dlatego straaaaasznie obawiałam sie pójścia do szkoły. Do p-la dowoziłam go do innego miasta a szkoła pod nosem i chciałam zeby do niej chodził. No ale wiązało sie to z tym ze nikogo nie znał.
        Pierwszy dzien w szkole. Masakra. Tak sie zestresował ze nawet do zdjecia nie chciał sie ustawić z innymi dziećmi. Potem kilka razy odstawił szopkę na korytarzu – że iść nie chce, ze chhce do domu itp. Pani była lekko oburzona jego zachowaniem bo na lekcji sie odezwać nie chciał, nie bawił sie z iinnymi itd. Dopiero jak jej wytłumaczyłam to spojrzala na niego inaczej. I kazała pracować nad nim. A ja codziennie tłumaczyłam, chwaliłam itd.

        Po miesiącu zaczął dopiero sam chodzic z szatni do klasy na piętro. Wcześniej odprowadzali go koledzy (sąsiedzi) ze starszej klasy. Na początku listopada zaczął sie wkońcu sam zgłaszac do odpowiedzi na lekcjach. I teraz wysadzam go pod szkołą i sam biegnie do szkoły.
        Od piątku czyli juz 3 razy wracał sam ze szkoły.
        Chłopak sie rozkręca. Nawet bycie dyzurnym juz go nie przeraza. W przedszkolu nigdy nie chciał nim byc… Niejednokrotnie pani go zachęcała ale nigdy nie chciał…
        Widzę że jest teraz innym chłopcem.
        Cieszy mnie to bardzo.

      • Zamieszczone przez dotina

        Chłopak sie rozkręca.
        Widzę że jest teraz innym chłopcem.
        Cieszy mnie to bardzo.

        Moja też się rozkręca…
        Tyle że jak na mój gust już za bardzo i za szybko ;).
        Ma za sobą (z ostatniego tygodnia):
        – nakłamanie pani, że nie wzięła kostiumu przez co nie poszła na basen i została na świetlicy z psiapsiółką, którą rodzice zwolnili z basenu, bo była przeziębiona
        – ucieczkę ze świetlicy (schowały się w toalecie, żeby koleżanka nie musiała iść na angielski)

        A taka była kiedyś grzeczna

      • Zamieszczone przez kurczak
        Moja też się rozkręca…
        Tyle że jak na mój gust już za bardzo i za szybko ;).
        Ma za sobą (z ostatniego tygodnia):
        – nakłamanie pani, że nie wzięła kostiumu przez co nie poszła na basen i została na świetlicy z psiapsiółką, którą rodzice zwolnili z basenu, bo była przeziębiona
        – ucieczkę ze świetlicy (schowały się w toalecie, żeby koleżanka nie musiała iść na angielski)

        A taka była kiedyś grzeczna

        dobra jest 😀

        no mój bardzo chętnie bierze udział w przedszkolnych przedstawieniach, nawet wścieka się za to że za mało mówi. no ale no właśnie mi cichutko się poskarży, swojej pani nigdy nic nie powie
        generalnie nie ma problemów z zawieraniem nowych znajomości
        gorzej jest z powiedzeniem swojego zdania, zawalczenia o swoje, pochwaleniem że się coś wie bez pytania itp.
        to taka dziwna nieśmiałość, może to nawet nie mogę tego tak nazwać…

      • Zamieszczone przez kurczak
        Moja też się rozkręca…
        Tyle że jak na mój gust już za bardzo i za szybko ;).
        Ma za sobą (z ostatniego tygodnia):
        – nakłamanie pani, że nie wzięła kostiumu przez co nie poszła na basen i została na świetlicy z psiapsiółką, którą rodzice zwolnili z basenu, bo była przeziębiona
        – ucieczkę ze świetlicy (schowały się w toalecie, żeby koleżanka nie musiała iść na angielski)

        A taka była kiedyś grzeczna

        no to ładnie
        mój wogóle nie kłamie

      • Zamieszczone przez eska33
        mój synek w styczniu skończy 6 lat, chodzi do przedszkola. ostatnio rozmawiałam z jego panią w związku z testami gotowości szkolnej… no i niby wszystko super, ale… no właśnie: synek ma ogromną wiedzę ale jej nie sprzedaje- to słowa pani. Nie pytany raczej nie odpowiada, nie stara się sam pokazać, że coś wie, należy też do dzieci, które odpuszczają jak w jakimś sporze z innym dzieckiem nie widzi szansy na wygraną. dostrzegam to nawet u nas w domku jak odwiedza go kolega.

        no i mam nad tym pracować
        jak wspomóc dziecko?
        dużo i opisowo go chwalę (ale to robię od zawsze). muszę się przyznać że ja należałam w szkole to tego typu osób- lepiej się nie wychylać bo jeszcze palnę głupstwo wiele razy straciłam mnóstwo okazji – nie chcę by mój syn przechodził przez to.

        macie jakieś pomysły?
        mogę się umówić na spotkanie z panią psycholog przedszkolną, może ona coś doradzi

        Mój synek ma 4 latka i też jak zaczął chodzić do przedszkola był dzieckiem raczej introwertycznym, choć jak mu ktoś ostro zalazł za skórę to potrafił się wkurzyć. Martwiłam się jednak, że nie lgnie do innych dzieci i trzyma się raczej z boku. Mąż wpadł na pomysł żeby Daniela zapisać na jakieś zajęcia sportowe i wybraliśmy Aikido. Muszę przyznać, że działa rewelacyjnie. Mały zrobił się w ciągu pół roku bardziej otwarty i pewny siebie. Co prawda chodzi na zajęcia dopiero 3 miesiące ale już widać postępy.

      • wracam do tematu bo znów się martwię:( i potrzebuję Waszego zdania
        syn przystosował się w szkole znakomicie, wychowawczyni mówi, że nie ma problemów w kontaktach z rówieśnikami… ale
        no właśnie:
        ostatnio na basenie byłam świadkiem sceny jak kolega z drużyny syna krzyczał na niego, bo jakąś tam rywalizację przegrali, wina obu delikwentów. mój syn przyjął to bez słowa, kompletnie nic nie powiedział :(, na szczęscie zareagowała prowadząca i wydawało mi się że idealnie rozwiązała sytuacje.
        okazało się jednak, że mój syn bardzo się tym przejął, w szatni odpalił, że nie lubi basenu, bo wszyscy są nerwowi i nawet dziewczynka,którą ochlapał wodą na niego krzyczała:(

        pomocy! jak wzmocnić jego pewność siebie?chciałabym żeby potrafił się obronić w takich sytuacjach, żeby się przejmował, ale nie zamykał w sobie:( (oj jak bardzo chciałam wtedy żeby się z nim pokłócił) a on cisza…

        tak się zastanawiam czy nie powinien być już ten post w szkolniakach(??)

      • więcej odpowiedzi (3)
    • Mega nieśmiałość u dziecka

      Dziewczyny, pomóżcie, bo już nie wiem co robić.
      Już wiele razy radziłyście mi w różnych sprawach, nigdy się nie zawiodłam 🙂

      Moja starsza córka (prawie 5lat) jest OKROPNIE nieśmiała. Do tego potwornie uparta i nie chce choć trochę się zmienić.
      Dziś pani z przedszkola poprosiła mnie na rozmowę. Powiedziała, że się martwią o Martusię. Ona, chodząc 3 rok do przedszkola, dalej nie potrafi się otworzyć, uczestniczyć w zajęciach grupowych. jak pani zadaje pytania to schyla głowę i dzieciaki za nią odpowiadają. Do tej nieśmiałości dochodzą bardzo “wolne ruchy”. Cała grupa musi na nią czekać w różnych przypadkach- posiłki, ubieranie się, rozwiązywanie zadań itp. Mialam wrażenie, że Pani myśli o moim dziecku jak o jakimś półgłówku.
      Ja wiem, że taka nie jest. Ona w domu jest zupełnie inna, nie to dziecko.
      Dużo z nią rozmawiamy na ten temat. Ona się denerwuje i odpowiada, że ” ona chce robić wszystko wolno, a nie tak jak wszyscy”. Z kolei nie chcę ją zmuszać, aby była jak wszyscy.
      Jak pytam dlaczego nie uczestniczy w róznych zabawach to odpowiada, że boi się obcych. Ok, ale grupa przedszkolna, w której jest trzeci rok???????

      Zastanawiam się nad wizytą u psychologa.
      A może jest tu jakaś mama, psycholog i doradzi co robić?

      Pozdrawiam

      • Niestety psychologiem nie jestem ale gdybyś się z nim spotkała( ja chyba bym tak zrobiła) to podziel się z nami co ci doradził.

      • Podobny problem miałam z moją starszą córką, do p-kola chodzić lubiła i chodziła bez problemu, ale nie odzywała się do dzieci WCALE, do nikogo, dopiero jak była w ostatniej grupie (zrówka -po 4 latach) zaczęła mówić…do jednej z pań na ucho i zaczęła się trochę bawić z jedną dzieczynką, która była nowa i doszła do grupy. Nie było mowy, żeby poszła na plac zabaw, jeśli na nim ktokolwiek (choćby jedno dziecko) był. Nie było mowy, żeby wzięla udział w jakimś teatrzyku czy innych występach.
        W domu jak przychodziło jedno, dwoje dzieci bawiła się normalnie, jak było więcej wycofywała się. Uparta była i jest do dziś BARDZO!
        W związku z tym poszła do szkoły społecznej, gdzie było tylko 15 dzieci w klasie i wychowawczyni była poinformowana o problemie. Pracowała z nią indywidualnie, akceptowała nieśmiałość i takie właśnie wycofanie. Po 1,5 miesiąca, moje dziecko wystąpiło na scenie! w teatrzyku, który na dzień nauczyciela przygotowywała jej klasa i sama powiedziała całe jedno zdanie! Więc bardzo dużo zależy od podejścia wychowacy i właśnie od akceptacji otoczenia.
        Do dziś jest nieśmiała (2ga klasa gimnazjum), jeszcze dwa lata temu potrafiła zrobić numer taki, że jak sie trzeba bylo wiersza na pamiec nauczyc, to jak ją pani wywyoływała do odpowiedzi to mówiła, że nie umie i wolała dostać 1, niż odpowiadać przy całej klasie.
        Czasem jej się zdarza mieć ogromną tremę, przy ustnych odpowiedziach przy klasie, nauczyciele wiedzą i starają się jej nie odpytywać – przychodzi na tzw godzinach zerowych i odpowiada indywidualnie (nadal jest w szkole społecznej).
        Nie ma problemów z nauką żadnych, ale napewno ma z nawiązywaniem kontaktów i przyjaźni, ma taki swój świat, zamiast iśc z koleżankami woli siedzieć w domu i czytać ksiązki itd itd
        Jest indywidualistką. Bardzo upartą. Napewno jej będzie trudniej w życiu niż osobom śmiałym i otwartym. Ale dużp takich ludzi.
        Najważniejsza w tym jest akceptacja otoczenia, z tego co piszesz to w p-kolu tej akceptacji nie ma, dobrze, że jej nie zmuszasz, bo to wywoła przeciwną reakcję, musi czuć się akceptowana w domu taka jaka jest.

    • Nieśmiałość? Jak pomóc dziecku?

      Dzisiaj byłam na Akademii w przedszkolu. Synek poszedł na te występy po tygdoniowej nieobecności w przedszkolu i to dopiero razem z nami, po południu, bezpośrednio na Akademię. Zestresował się, rozpłakał i występy swojej grupy oglądał na moich kolanach. Było mi go bardzo szkoda, tym bardziej, że wszystkie pozostałe dzieci bardzo ładnie występowały.
      I zastanawiam się z czego ta jego nieśmiałość (?) wynika.
      To jego pierwszy rok w przedszkolu, poszedł z rocznym opóźnieniem z powodu braku miejsc, chodzi w kratkę, bo bardzo często choruje. Na początku miał kłopoty z zaklimatyzowaniem się, ale teraz sądziłam, że jest już OK. Przez te choroby omijały go różne wcześniejsze uroczystości, m.in Dzień Mamy, Bal przebierańców, jakieś teatrzyki itd.
      Co mogę zrobić ze swojej strony, żeby go ośmielić, pomóc mu w tej adaptacji przedszkolnej. Chciałabym, żeby w przyszłym roku było mu łatwiej.
      Dodam jeszcze, że zanim poszedł do przedszkola miał troszkę inny charakter – niczego się nie bał i nie wstydził, tak mały cyganiak.

      • Witam, polecam ksiażeczkę “O chłopcu, który był nieśmaiły”. Kupiłam ją przez internet z wydawnictwa . Czytaliśmy ją przed snem, syncio tak bardzo się “zidentyfikował” z bohaterem, że kazał ją sobie czytać co wieczór i nauczył się jej na pamięć. Nieśmiałość zniknęła-wierzcie lub nie ale zaczął ładnie sie witać, zegnać, odpowiadać obcym na pytania, rozmawiać itp. Książke POLECAM.
        Pozdrawiam

      • Czy synuś tez sie tak zachowuje poza przedszkolem w stosunku do innych dzieci?? czy tylko na terenie przedszkola?? bo jezeli na terenie przedszkola mozna powiedziec, ze przez to, ze chodzi w kratke, widzi ze dzieci sie zgrały, są w grupie, w grupie równiez występują..u dzieci z dużą wrazliwoscia i jak piszesz trudnosciami adaptacyjnymi moga wystepowac takie zachowania…jemu po prostu trudno sie wpasowac w grupe dzieci, ktore dużo czasu ze soba spedzaja…
        jezeli wystepuje to równiez poza przedszkolem, to mozna “lekko” zwalić na rozwój, ale bardziej w tym przypadku mowilabym o tym pierwszym…

        jak pomoc dziecku niesmialemu:
        – najwazniejsza sprawa to niepowtarzanie dziecku “nie wstydz sie”! to dla dziecka sygnał, ze ma sie w danym momencie wstydzić…unikajmy tego jak ognia! bo bedzie juz klapa na całej linii
        – najwazniejsza sprawa to zachęcanie dziecka do uczestniczenia w róznych zajeciach, na poczatku wchodzimy razem z dzieckiem, nic na siłę, nie wypychajmy dziecka na sile…dziecko o takiej wrazliwosci powinno sie na poczatku obyc z dana sytuacja, ktora jest dla niego trudna
        – trenuj poza przedszkolem z nim nawiazywanie kontakty z innymi dziecmi, mozna zawsze po cichutku podpowiedziec dziecku co ma powiedziec (ale tak, zeby to drugie nei słyszało) i niech sprobuje zrobic to samemu, nie wyręczaj go w tym, pochwal gdy sie udało
        – mozna równiez prowadzic wizualizacje danej sytacje, czyli ćwicz na misiach jak sie bawia w grupie co kto powinien powiedziec
        – chwal za kazda udana sytuacje, nie karaj za nieudana, ale powiedz, ze sprobuje nastepnym razem
        – aaa mozna równiez teraz przez wakacje nawiazac kontkat z jakims dzieckiem, ktore bedzie chodzilo od wrzesnia z synkiem do przedszkola a wtedy zawsze jest razniej takiemu dziecku

        życze powodzenia!

      • Wiesz, wcale mu się nie dziwię – dorosły by się zestresował, jakby z nienacka kazali mu wyjść na scenę i występować (tłumaczyłaś mu wcześniej, że wejdziecie od razu na akademię i będzie musiał się produkować? Ale tak, że dokładnie to zrozumiał – mówiąc szczerze ja bym nie umiała tak wytłumaczyć…)
        Możesz faktycznie rozmawiać z dzieckiem, podpowiadać co może zrobić, powiedzieć w danej sytuacji, odgrywać scenki… Ale nic na siłę – jak mu dobrze na Twoich kolanach, to niech tak będzie…
        Porozmawiaj może z paniami jak zachowuje się na codzień – bo może zestresował się tą konkretnie sytuacją, a w codziennych kontaktach jest ok…

      • mój syn w sierpniu skończy 6 lat i mam z nim ten sam problem.
        teraz chodzi pierwszy rok do przedszkola.
        początki były bardzo trudne… nie chciał zostawać w przedszkolu, krzyczał, reagował agresywnie… potem jakoś zrozumiał że jest fajnie w przedszkolu i chętnie chodził ale….
        na zajęcia rytmiczne nie chodzi bo NIE LUBI… na gimnastyke sie nie przebierze bo NIE LUBI…. na angielskim, na religii sie nie odezwie bo INNA PANI niz jego wychowawczyni…
        byłam na zajęciach pokazowych z angielskiego… dzieci w kółeczku, pięknie powtarzają z panią, wstają, tańczą i śpiewają… a mój siedzi z palcem w buzi…
        na pokazowych zajęciach ruchowych siedział mi na kolanach…

        poza przedszkolem jest normalnym dzieckiem, wesołym, mądrym o wielu zainteresowaniach a w przedszkolu ma jakąś blokadę której nie może przemóc…
        moja teściówka najchętniej do psychologa by zaprowadziła…

        jak mu pomóc?
        jest jakis sposób?

        bo boję sie co będzie jak pójdzie do szkoły. w przedszkolu jak nie chce to nie robi czegoś a szkoła to juz coś innego.
        on wie jak sie ma zachowywać ale widzę że nie może sie przemóc…

      • MOja córcia 5 lat tez jest nieśmiała ale w stosunku do dorosłych,do Pań w przedszkolu, wstydzi sie zapytac o coś, jak dzieci sie ucza i Pani zadaje pytanie to nawet jak wie nie zgłasza sie do odpowiedzi a jak ja Pani zapyta to odpowiada ze spuszczoną głową.
        Pani powiedziała, ze jest to problem, bo potem moze miec problemy w szkole
        związane np. z odpowiadaniem na lekcji, bo ona wie ale nie chce powiedziec publicznie.

        Pani zasygnalizowała mi problem na poczatku tego roku ( 2 rok w przedszkolu )
        ja nic z tym zrobic nie mogę, bo przy nas jest zupełnie inna – wręcz odwrotnie sie zachowuje.

        Więc Panie w przedszkolu wieły sprawę w swoje ręce.
        Dziecko jest juz o wiele śmielsze, Panie ją chwala jak sama przyjdzie, zgłosi sie do odpowiedzi
        itd… dopingują jej.
        ja w domu tłumaczyłam, ze nie ma sie co wstydzić.
        Jest zasadnicza poprawa… myslę, że niebawem problem zniknie.
        Przez kolejne 2 lata w przedszkolu “wyjdzie na prostą”

    .

    Sukienki na wesele dla gości

    Jakie dodatki do chabrowej sukienki?

    Chabrowa sukienka pasuje większości typów kolorystycznych. Jest elegancka i wyróżnia się w tłumie. Sprawdzamy, jakie dodatki do chabrowej sukienki sprawdzą się najlepiej. Chabrowa sukienka dodatki Do chabrowej sukienki pasuje naprawdę...

    Czytaj dalej →
    Zdrowie dziecka

    Domowe sposoby na ból gardła

    Co na ból gardła? Kiedy czujemy jak piecze, drapie i pojawiają się trudności z przełykaniem, chcemy działać szybko, nim nasze samopoczucie jeszcze się pogorszy. Dlatego też warto znać domowe sposoby...

    Czytaj dalej →
    Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
    Logo
    Enable registration in settings - general