Podmienili dzieci na porodówce. Przez 30 lat nikt nie miał pojęcia o pomyłce. “Nie da się tego nadrobić”

Pani Joanna po ponad 30 latach dowiedziała się, że na porodówce w szpitalu w Piotrkowie Trybunalskim doszło do tragicznej pomyłki i podmieniono noworodki. Prawda wyszła na jaw przez zupełny przypadek, ale mimo upływu lat udało się odnaleźć biologicznego syna. Kobieta postanowiła zażądać od szpitala zadośćuczynienia za błąd.

Wstrząsająca historia podmiany dzieci. Pomyłka wyszła na jaw po 30 latach

O tym, że doszło do pomyłki rodziny dowiedziały się w 2012 roku. Prawda wyszła na jaw po ponad 30 latach przez przypadek i na zawsze zmieniła życie wszystkich. Mężczyźni, którzy wychowywali się w nie swoich rodzinach, oddalili się od bliskich, ich relacje uległy pogorszeniu.

Pani Joanna jest biologiczną matką Mateusza, ale przez 30 lat myślała, że jej synem jest Łukasz. Tragiczna pomyłka wyszła na jaw, gdy w 2012 kobieta została babcią. Wówczas cała rodzina zaczęła porównywać swoje grupy krwi. Okazało się, że grupa Łukasza w ogóle nie pasuje do reszty rodziny. Początkowo córki podejrzewały, że ich mama dopuściła się zdrady i stąd inna grupa krwi. Prawda okazała się jednak dużo bardziej szokująca i dramatyczna.

Rodzina zdecydowała się na przeprowadzenie testów DNA, a te nie pozostawiały wątpliwości. Łukasz nie był spokrewniony z panią Joanną.

Kobieta zaczęła szukać biologicznego dziecka i dzięki dokumentom z piotrkowskiego szpitala dotarła do mam, które również rodziły w tej placówce 9 września 1981 roku.

Poznanie prawdy na zawsze zmieniło życie dwóch rodzin. Jak podkreślał Łukasz w rozmowie z TVN24, z siostrami i ojcem nigdy nie miał najlepszych relacji, ale po odkryciu pomyłki oddalił się również od matki. Wpadł w depresję i długo nie mógł poradzić sobie z nową rzeczywistością.

Zobacz: Mają 22 dzieci i są najliczniejszą rodziną w Wielkiej Brytanii. Poznajcie historię Sue i Noela

“Nie da się tego nadrobić”

Pani Joanna w rozmowie z dziennikarzami podkreślała, że od zawsze czuła, że coś jest “nie tak”.

Pierwsze dziwne uczucie miałam, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Nikogo mi nie przypominał. Potem wątpliwości pojawiły się, kiedy wróciliśmy do domu. Nie chciał mojego mleka. Ciągle płakał. Jakby był czymś przerażony.wypowiedź pani Joanny dla TVN24

Kobieta twierdzi, że syn Łukasz często był przyczyną jej konfliktów z mężem. Z czasem napięta sytuacja w domu doprowadziła do rozwodu.

Biologiczny syn pani Joanny, Mateusz, lepiej poradził sobie z wstrząsającą prawdą, ale odkrycie również przypłacił pogorszeniem kontaktów z rodziną, w której się wychowywał. Mateusz bardzo chciał poznać swoich bliskich i zbliżyć się do nich. Szybko nawiązał dobre relacje z siostrami i biologiczną matką, ale to zbliżenie nie spodobało się “dotychczasowej” rodzinie.

Źle na to reagowali. W końcu doszło do tego, że się nie odzywamy. Oczywiście na zawsze będą moją rodziną. Ale muszą zrozumieć to, że na ten dramat patrzę inaczej niż oniwypowiedz Mateusza dla TVN24

Chociaż sprawę udało się rozwiązać, to na zawsze odbiła się ona na wszystkich. Pani Joanna z bólem serca przyznała, że “nie da się tego nadrobić”.

W 2018 roku sprawa trafiła do sądu, a pani Joanna domagała się od skarbu państwa zadośćuczynienia w wysokości pół miliona złotych. Sąd w Łodzi oddalił jednak ich powództwo.

Sprawdź też:

Źródła:
Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
Logo