..a mnie i tak jest zle….

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #39631

    niki23

    ..Drogie forumowiczki, po przeczytaniu mojego opisu porodu ,odpisałyście mi,żeby najlepiej zapomnieć o tym wszystkim i ,że najważniejsze jest teraz dziecko. Owszem zgadzam się z wami w 100 %, ale niestety nie potrafię się z tym wszystkim pogodzić. po pierwsze mam ogromniaste wyrzuty sumienia,ze nie udało mi się donosić ciąży, czuję się winna, i cały czas myślę co zaniedbałam. Chociaż naprawdę starałam się oszczędzać i wogóle…A po za tym , ( pewnie uznacie mnie za głupią), ale czuję sie rozżalona,że to wszystko sie tak skończyło. Załuję strasznie,ze nie urodziłam naturalnie( choć bałam się porodu) ,że nie z mężem itd. Czuję się naprawdę z tym wszystkim beznadziejnie. No i chyba nie muszę Wam mówić jak było mi przykro, gdy inne mamy miały swoje dzieci ze sobą na sali, a ja leżałam sama, bo dzidziuś był w inkubatorze. To wszystko wywarło na mnie ogromny wpływ, a najgorsze jest to,ze cały czas się w tym pogrążam coraz głębiej, a nie potrafię jeszcze z nikim o tym porozmawiać, tak w cztery oczy…czy sądzicie,ze mam jeszcze w życiu szanse przeżyć normalny poród po 9 miesiącach ciąży. Czy myslicie,ze moja córeczka mimo niedotlenienia przy porodzie będzie rosła i rozwijała się zdrowo…?? tak strasznie się o nią boję. A w dodatku stwierdzam,że jestem beznadziejna. Boże, nawet nikt nie wie jak mi zle…………..

    #518848

    agnieszka24

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Doskonale Cię rozumiem i jak tylko chcesz to pogadam z Tobą bo też chciałam żeby wszystko było jak najlepiej a niestety porodu swojego nawet tu na forum nie opisałam!!! Posłuchaj: czas leczy rany naprawdę uwierz mi a Twoja córcia będzie rosła zdrowo i zaniedługo tak Cię pochłonie że owszystkim zapomnisz
    Ja też się obwiniałam że to moja wina że nie umiałam urodzić naturalnie ale widocznie miało być cc (MIchał miał 4 kg i 61 cm) i cieszę się że tak się stało bo dzięki temu żyje a ja mogę się nim cieszyć każdego dnia!
    Pisz kochana jak chcesz się wyżalić a ja już postaram się wesprzeć Cię i odwrócić Twoją uwagę od czarnych myśli

    POZDRAWIAM

    Agnieszka i Michałek



    #518849

    gosiag

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Przykro mi bo nawet nie mogę w doslownym tego słowa znaczeniu powiedzieć, że współ – czuję… urodziłam normalnie, z mężem, bolało jak cholera ale jak dali Małą na brzuch to ryczałam ze szczęścia!!!!!!
    W jednym jednak Cię rozumiem: Moja Jula jak przyszła na świat była wielka (4 520g i 63 cm) ale mimo to urodziła się normalnie… No i od początku była najbardziej rozpłakanym dzieckiem na oddziale… nie wiedziałam dlaczego – było mi przykro, czułam że coś zawalam jako mama… po dwóch dniach zamiast do domu… zabrano mi dziecko na oddział noworodkowy bo z tego płaczu dostała goraczki… i znowu te straszne wyrzuty sumienia, że to moja wina, że robię coś nie tak. Jeśli jesteś w stanie wyobrazić to sobie – płakałam non stop przez cały dzień! Dokarmili mi Julę butelką i gorączka ustała … czyli: głodziłam dziecko przez te dwa dni! Też czułam się podle… potem jeszcze po powrocie do domu karmiłam z ponadrywanymi brodawkami (ból, ropa, blizny do dziś) bo chciałam za wszelką cenę być tą super mamą karmiącą swoje dziecko piersia… skończyło się na tym że moja Corka przez pierwszy miesiąc nie przybrała nic na wadze a jeszcze nawet nie nadrobiła spadku wagi ze szpitala!!!!
    depresja poporodowa dopadła mnie w swoje szpony… 🙁
    Ale dzięki mężowi i bliskim nie trwało to długo. jakoś się wylizałam i cieszyłam swoim szczęściem…. I wierzę, że i Ty się “wyliżesz”!
    Nie możesz się obarczać tym, że za szybko urodziłaś… popatrz na to pozytywnie – dzieciaczek i Ty jesteście cali i zdrowi!!!!! to ważne… jak masz wątpliwości to poczytaj o poronieniach… jakie zaawansowane ciąże dziewczyny tracą… albo decydują się na szybszy poród (ze skutkiem śmiertelnym dla dziecka) bo okazuje się po 20 kilku tyg. c., że dziecko nie ma mózgu, rozszczep kręgosłupa i takie tam! Weź swoją dzidzię na ręce i Bogu dziękuj (albo Komu chcesz) że tulisz do siebie to maleństwo, że znasz smak macierzyństwa, że sama to byłaś tylko na porodówce, a teraz na pewno są bliscy z Tobą! BĘDZIE DOBRZE!!! Jestem tego pewna tylko przestań się obwiniać i nareszcie z kimś o tym pogadaj… wirtualnie… nie zawsze pomaga!!!!!
    Trzymam kciuki!
    Gosia

    Edited by GosiaG on 2004/02/12 20:53.

    #518850

    lea

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Ojej… wierz mi, część z tych mysli minie i jest wynikiem walki hormonalnej w Tobie, szoku, wyobrażania sobie, co by było gdyby… wszystkiego.. nie są obiektywne. Bo na pewno nie zawinilas i z czasem zrozumiesz to – mam nadzieje. Mam nadzieje, ze znajdziesz kogos, z kim bedziesz mogla sobie do woli pogadac o tym w kazdej chwili, gdy ogarnie Cie zwątpienie. Żebys w sobie tego nie tłumila i nie powiekszala negatywnych odczuc. To wszystkonie jest Twoja winą, odklejające się łozysko moze nastąpic np. przy krótkiej pępowinie, zupełnie za to nie odpowiadasz. Wykazalas sie przytomnoscią umysłu i wielką odwagą, ja bym nie wypuscila meza i pewnie bym zemdlała… Nie dałabym mu odejsc, choc wiem, ze to by bylo bez sensu, bo przy operacji by i tak nie mógł być (ja mojego 3 dni trzymałam w szpitalu, zapłaciłam za porod rodzinny a i tak nie mogl byc przy narodzinach dziecka 🙁
    Nie dziwie sie, ze czuals sie strasznie, nie dojrzalas do mysli o porodzie, co dopiero o cc (ja przy naglym cc tez pewnie bym sie tak czula.. ale dojrzalam do niego przez 36 godzin porodu.. i mysl, ze operacja uratowala dziecko nie daje mi pretekstu, by sie obwiniac, ze tak a nie inaczej urodzilam… ratowalas dziecko!). Czulas sie samotnie – chyba bym zwariowala… w dodatku slyszals romowy lekarzy przy operacji – ja celowo nie sluchalam, choc mi bylo latwiej, bo bylam na prochach…
    Z czasem tę drobinke w inkubatorze będziesz wspominac ze wzruszeniem… mnie zdjecia wczesniaków rozbrajają bez granic… narodziny tych dzieci to cud.. choc ich mamy przeszly wiele. Ja w porownaniu do nich przeszlam malo, a przeciez i tak mialam przedsmak – rozdzielenia z dzieckiem po porodzie, niepodawania mi dziecka do karmienia, przez dwa dni myslalam, ze nie bede mojemu dziecku poterzebna… wyolbrzymiałam wszystko strasznie, a welflon w jego głowie był dla mnie powodem do strasznego ryku. Staralam sie wtedy myslec tylko o tym, czego ono chce i czego bedzie potrzebowac… dobro dziecka jest przeciez najwazniejsze i nasze wyobrazenia o macierzynstwie, porodzie – musza odejsc w cien. Kto wie, co bys myslala o porodzie naturalnym, gdybys taki miala. moze tez wiele rzeczy byłabo inaczej, niz wymarzylas sobie.. najbradziej mi przykro, ze lekarze kazali Ci odeslac męza i ze bylas zdana na ich chwiejne decyzje, ale to juz niech oni sami sie wstydzą! Nie mysl ani chwili wiecej, ze jest w Tobie cos beznadziejnego!

    Co do niedotlenienia – mysle ze punkty, jakie córeczka uzyskała rokują bardzo dobre nadzieje, tak jak pisaly dziewczyny – na forum jest wiele dzieci, ktore sa zdrowiutkie, a punktów dostaly mniej. Pomysl o swoim dziecku jak o cudzie.. gdybys rodzila w innej epoce, wcale nie tak dawno temu, wyglądałoby to wszystko znacznie tragiczniej… mysle, ze to zrozumiesz i ze teraz calokształt tych przejsc tak mocno na ciebie wpłynął, ze nie oceniasz tego obiektywnie.. dochodzi tyle uczuc i tyle sie przypomina. ja taki etap mialam ok. 3 miesiecy po porodzie, wtedy zaczał snic mi sie szpital i różne rozwiązania mojej ciązy. Nie trwalo to długo, ale wiem, ze takie mysli, wspomnienia, są czesto tak przesycone naszymi uczuciami, przezywaniem wszystkiego od nowa – ze nie ma w nich rozsądku i rzeczowej oceny sytuacji. Wiec na pewno beznadziejna nie jestes.
    Życze wspanialego i coraz weselszego macierzynstwa. I moze ciepłych rozmów z osobami, ktore mialy podobne przejscia, bo one zrozumieją Cie najlepiej, a i Ty poczujesz, ze mozesz z nimi bez obaw rozmawiac. Pozdrawiam.

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #518851

    niki23

    Lea, Gosia, Agnieszka – DZIĘKUJĘ WAM!!!

    Jestescie naprawdę kochane!! tak miło jest usłyszeć (tzn.przeczytać), ze jest ktoś kto rozumie co sie przeżywa. Ja też mam nadzieję,że na razie hormony trzymają górę,ale że niedługo to wszystko minie. A i tak wierzę mocno,że kiedyś przyjdzie taki dzień , w którym będę też płakać ze szczęścia i wzruszenia jak usłyszę pierwszy krzyk dziecka, bo tym razem też płakałam , ale ze strachu, niepewności i bezsilności. ale macie rację ,że coreczka wynagradza wszystko. Jest naprawdę kochaniutka i cudowna i postaram się jej dać wszystko to co mgę najlepszego.Buziaki!!!!

    #518852

    aga30

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Niki
    Bardzo mi przykro, że Twój poród tak wyglądał, ale nie jest ważne w jaki sposób urodzimy nasze dzieciątko, najwazniejsze żeby było zdrowe, lekarze przecież ratowali życie twojej małej, nie miej z tego powodu wyrzutów sumienia przecież to było od ciebie niezależne ja też miałam cc w 8 m-cu, syn leżał w inkubatorku, ale ja wolałam żeby został tam jak najdłużej jeżeli miałoby to uratować jego życie. Zyczę ci abyś jaknajszybciej doszła do siebie, wiem,że z bólem psychicznym trudniej sobie poradzić, A Twoja córeczka napewno będzie chowała się zdrowo

    Aga i Dawidek aniołek (10.12.2003)



    #518853

    ellenka25

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    nic tu nie jest Twoja winą! na pewno niczego nie zaniedbałaś, i nie doszukuj się teraz przyczyn, to nie ma sensu, im bardziej będziesz rozmyślac tym bardziej będzie bolało, spójrz na swoją córeczkę- nosiłaś ją pod sercem, dzięki Tobie oddychała i odżywiała się, jest zdrowa a teraz dajesz jej to co najlepsze, i to jest najważniejsze.
    moja córka urodziła się z niedotlenieniem, kiedy się o tym dowiedziałam załowałam ze nie zrobiono mi cc, przyszła by na świat wcześniej i pewnie byłoby ok a tak, leżałam w sali gdzie mamy tuliły swoje dzieci podczas gdy ja swoje widziałam tylko chwilkę,
    dziś uważam ze nie jest wazne w jaki sposób dziecko przychodzi na świat – ważniejsze jest to by ten sposób okazał się dla niego najlepszy, dla Twojej córeczki to było cc.
    Będzie dobrze! zobaczysz, córeczka na pewno będzie rosła zdrowo a kiedy hormony przestaną szaleć i Ty poczujesz sie lepiej
    pozdrawiam i trzymaj się ciepło

    Ola z Natalią- 2czerwca2003

    #518854

    nikita33

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Myślę, że jesteś bardzo dzielna, bo przeszłaś wiele, więc nie obwiniaj się o coś, na co nie masz wpływu. Czasem coś idzie nie po naszej myśli mimo, że się staramy. Nie wmawiaj sobie, że coś zrobiłaś nie tak, niektóre rzeczy nie zależą od nas. A przez to, że nie rodziłaś naturalnie, wcale nie czuj się gorsza. Poród to poród i już – wydałaś na świat dziecko, to najważniejsze. Wiem, że wiele kobiet cierpi z powodu cesarki. Mnie to też grozi, ale mówię sobie – jeśli tak jest lepiej dla dzidzi, to musi tak być. U Ciebie też tak było – jeśli to było lepsze dla dziecka, to zrobiłaś to, co było trzeba. I nie myśl, że jesteś beznadziejna. Wiele przeszłaś, więc masz prawo być rozżalona, ale głowa do góry. Ja wiem, że to łatwo tak mówić, jak się stoi z boku, ale uwierz mi, zły nastrój minie. Nie rozpamiętuj tego, co było, ciesz się swoją dzidzią. Znam wiele dzieci moich koleżanek, które mimo niedotlenienia przy porodzie rozwijają się całkiem prawidłowo.A szanse na następny normalny poród masz jak najbardziej.
    Nie daj się handrze i złym myślom i trzymaj się mocno –
    Gośka

    #518855

    magdzik

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Wiem co przeżywasz, choć ja miałam poród w terminie i naturalnie… Ja przez kilka pierwszych dni nie mogłam sie pogodzic ze stratą brzucha… przed rozwiązaniem marudziłam, że chciałabym mieć wszystko za sobią, miałam czarne wizje, że ta ogromność mnie pozostanie….Do tej pory odczuwam brak brzuszka i tak bardzo za nim tęsknie. Kocham swojego synka, uwielbiam patrzeć na niego, ale strasznie brakuje mi takiej symbiozy sprzed porodu.
    Pewnie Ty także mocno przeżyłaś rozłąkę z dzieckiem. Wcale nie jestes beznajdziejna. Jesteś wspaniała, bo dałaś życie cudownej istocce. Córeczka napewno dojdzie do siebie i już niebawem będzie Ciebie obdarzać uśmiechami miłości i radości.
    Trzymaj się, głowa do góry!!!

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03

    #518856

    paula26

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    napewno nic będzie Twojej córeczce i szybko nadrobi zaległości w stosunku do rówieśników. co do cc, to naprawdę nie uważam, żeby był to gorszy poród. ja też miałąm cesarkę i nnie uważam się za gorszą od tych dziewczyn, które rodziły naturalnie. za kilka miesięcy napewn spojrzysz na to wszystko z innej strony. głowa do góry

    Paula i Borysek (7 miesięcy)



    #518857

    mamma

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    Kochana Nikusiu,chyba jestem w stanie choć trochę Cię zrozumieć,bo mimo,że moja Domi nie leżała w inkubatorze i urodziła się tylko 11 dni przed terminem (wtedy to było dla mnie “aż” 11 dni i też się obwiniałam,że to na pewno coś ja zrobiłam nie tak,że urodziłam wcześniej…),to urodziła się malutka (2770 g),również przez cc (bo była nieprawidłowo ustawiona do porodu)-po prawie trzech godzinach ostrego bezskutecznego parcia (!!!) i ja cc przyjęłam jak zbawienie…
    Spędziłyśmy z Domi w szpitalu prawie dwa tygodnie,bo miała infekcję dróg moczowych i dostawała antybiotyk dożylnie…jak ja wtedy przeżywałam ten wenflon,który jej założyli…na główce !…i w ogóle-przeżywałam maksymalnie nie tylko los mojego dziecka,ale i los wszystkich maluszków na oddziale…a już widok dzieci w inkubatorach zupełnie wytrącał mnie z równowagi 🙁 …
    Poza wszystkim – masz prawo być w takim nastroju,bo jesteś w końcu jeszcze bardzo krótko po porodzie…ale nie obwiniaj się już,broń Boże i nie bądź rozżalona,bo tak widocznie miało być i było najlepsze dla Twojego Dzieciątka…wiem,że trudno tak o wszystkim zapomnieć,bo ja do dziś pamiętam i czasem jeszcze przeżywam-chociaż to już ponad dwa lata minęły…ale spróbuj pamiętać o tym wszystkim bez żalu i poczucia winy…spróbuj-warto.

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i gratuluję Maleństwa oczywiście

    Aga i Dominika 5.12.2001

    #518858

    samiutka

    Re: ..a mnie i tak jest zle….

    A ja mam wrazenie ze ciagle sie tylko uzalasz nad soba.Jezeli twoj dzidzius jest zdrowy to czego wiecej chciec?Ja tez jestem mama.Pierwszy raz urodzilam dziewiec lat temu a teraz spodziewam sie drugiego dziecka,w miedzyczasie mialam jedna ciaze pozamaciczna.Moj pierwszy porod trwal 14godz. Ale nie narzekalam bo nikt mi przeciez nie obiecywal ze to wszystko bedzie bezbolesne i cudowne.Owszem,tez plakalm ze szczescia jak uslyszalam placz mojego synka i wlasnie w tym momencie zapomnialam caly bol.Nie wiem skad wzielyscie teze ze to wszystko jest takie cudowne.Wiem,ze medycyna poszla od tego czasu do przodu i sa znieczulenia itd.Ale zawsze porod to porod.Tak ze przestancie sie kobiety uzalac nad soba i wezmiecie sie w koncu za siebie!!!Macie dzieci,wspanialych mezow i czego wam jeszcze potrzeba?!!!

    Ludka i baby (28.08.04)

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close