ASIENKA

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #7571

    Anonim

    Czesc dziewczyny mam 32 lata i te same problemy ,dzielnie znoszę wszystkie proby i mam tez spore doswiadczenie. Chetnie sie przylacze od forum . Moje G-G 2126774 . Mom problem z zalogowaniem sie na liscie uzytkownika nie moge wpisac swoich danych osobowych i adresu e/mail . Prosze o pomoc ASIENKA jeszcze jako anonim.

    #134904

    asienka

    Re: ASIENKA WITAM WAS

    Witam wszystkich serdecznie już mogę pisać i nie jestem już ANONIMEM, piszcie dziewczyny do mnie bo aż mi się palce wyginają taka jestem zadowolona. Postawiłam sobie cel i dotarłam na listę i choć nie mam czasu na zrobienie mężowi obiadu ,to mogę mu się tym pochwalić,bo oboje wczoraj główkowaliśmy.To fortu jest moim nowym odkryciem i jeśli mogę się do Was przyłączyć KOCHANI to przesyłam pozdrowionka i do usłyszenia ASIEŃKA.

    ASIEŃKA



    #134905

    kinga

    Re: ASIENKA WITAM WAS

    Czesc Asienka!!!!
    Ciesze sie, ze ci sie udalo i tylko szkoda, ze znalazlas nas po tak bardzo przykrych przezyciach:(((.
    No coz takie niestety jest zycie. U mnie wlasnie minely 4 miesiace jak stracilam moja Wisienke i nadal jest mi bardzo zle… ale wierze, ze doczekam sie zdrowego dzidziusia. Naprawde goraco w to wierze, ze przyjdzie czas i wszystkim nam sie to uda. Ja odnalazlam to forum tuz przed tym gdy dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy. To wlasnie tutaj podzielilam sie moim szczesciem, tutaj przezywalam kazda moja mdlosc i tutaj plakalam gdy dowiedzialam sie, ze wszystko sie skonczylo. Sa jeszcze inne fora o takiej tematyce, niektore bardziej aktywne ale wlasnie tutaj jestem „u siebie”. Dzieki dziewczynom, ktore tutaj poznalam udalo mi sie niezwariowac. Zycze Ci kochana abys czula sie tutaj jak ja i wszyskim chcialam bardzo podziekowac za to, ze jestescie. Dziekuje!
    Buziaczki
    Kinguska

    #134906

    Anonim

    Re: ASIENKA do Kingi

    Czećś Kinguś ! dziękuję za miłe przyjęcie i cieplutkie słowa.ASIENKA1 to też ja, były problemy a polską czcionką i musiałam wylogować się .Będę miała nowe konto i mam nadzieję że tym razem będzie wszystko KO.Nie mogłam nic napisać ,ani nikomu nie mogłam odpowiedzieć .Wychodziły ślaczki, bzdudy i niewiadomo dleczego. Jak widzę dużo tu anonimów. Kinguś szkoda że nie mogłam Was wcześniej odnaleść, było mi bardzo ciężko.Ryczałam codziennie i nie miałam ochoty na wizyty koleżanek.Wiesz jakoś tylko ja jestem trędowata , wszystkie moje koleżanki i znajome mają smyki i łobuziaki .I ciężko mi to zrozumieć kiedy rozpaczają bo miesiączka im się opóżnia a ja patrzę na te maluchy jak głodny na kawałek chleba i jakoś zawsze próbuję sobie wyobrazić żę moje pierwsze serduszko miałoby już 3 lata i 6msc.A moje drugie serduszko miało by 4 msc. Ta ostatnia ciąża była od początku zagrożona ale udało się dzięki Duphastonowi i zastrzykom Caprogest chwała medycynie!!! .Leżałam jak kura na jajkach w szpitalu do 4msc. i jak na skrzydłach szczęśliwa wróciłam do domu i do dziś nie wiem dlaczego ? i co? tak naprawdę się stało . Prosiłam mojego lekarza aby zbadał dzieciątko i powiedział DLACZEGO!!!!!!!!. Zbył mnie jak uczniaka, że szpital nie ma na takie badania pieniędzy .Chciałabm wiedzieć dokładnie co było przyczyną tego ,że w 5msc.ciąży dzieciątko mnie opuściło . A tak pozostały mi tylko głupie myśli ,że może to, albo to ……i tak bez końca. A gdybym wiedziała co konkretnie się stało, może można by było temu zardzić na przyszłość. A tak to każdy miesiąc będzie pełen obaw czy serduszko JESZCZE bije czy nie. Mój lekarz prowadzący jest ordynatorem szpitala ,ale chyba jeszcze zbyt mało mu zapłaciłam żebym mogła być PACJĘTKĄ . To prawda dziewczyny, że dla znajomych to są i leki i pieniądze na badania. A ja przecież nawet bym pożyczyła aby tylko zbadał moje dzieciątko.Mam bardzo niemiłe wspomnienia ze szpitali. Piguły podbierają duphaston ,który może im zastąpić drogie leki hormonalne .A tu jak za dawnych czasów … ZADARMOCHĘ ,naszych mężwó wysyłają z receptami do apteki mówiąc że właśnie się skończył lek .A przecież każdy szpital ma magazyn leków . Lekarze przymykają oko na te sprawy , prosty wniosek, taki pacjęt mniej kosztuje prawda?.Z ciężarówkami leżą pacjętki po różnych operacjach i tak jest wszędzie.Aż szkoda mowić . Nienawidzę szpitali ,wiem że wszystko można znieść aby tylko doczekać się maleństwa.Dużo więcej możemy znieść i nic NAS nie odwróci od tego celu.Ale to co widziałam w szpitalach i co słyszałam to koszmar !$!$!$$$ niewielu jest prawdziwych LEKARZY,resztę interesuje tylko SZMALEC!!!!!!!!!!!!. Ale się rozgadałam trzymajcie się dziewczyny PA i do usłyszenia ASIEŃKA1

    #134907

    mala

    do asienki

    asiu kochana tak mi przykro ze tyle wycierpialas ja poronilam rok temu i tez wiele przeszlam bardzo sie ciesze ze istnieja takie miejsca ze mozemy sie wyplakac i wygadac to bardzo pomaga ja tez tego wszystkiego nierozumiem dlaczego tak jest moja kolezanka dzis powiedziala mi ze wlasnie zrobila test i jest zalamana bo jest w ciazy i to do tego z 6 dzieckiem chyba nigdy nie uslyszymy odpowiedzi dlaczego ale ja jestem ciagle dobrej mysli choc to juz tyle czasu trwa ze i nam w koncu sie uda caluje cie mocno i trzymaj sie cieplutko

    serdeczne pozdrowienia
    mala

    #134908

    asienka

    Re: do mala

    Witaj Mala Kchnie ,dzięki za ciplutkie powitanie , jestem tu nowa i z uwagą śledzę postępy WASZE .Przyznam , że to FORUM spodobało mi się i chociaż ból po stracie mojego serduszka jest już nieco mniejszy, to wciąż powracają te głupie wspomnienia. Wczoraj wypiłam szklankę soku jabłkowego i ……. dopadło mnie przygnębienie, wspomnienie ,że piłam ten sok litrami , bo tylko ten smak odpowiadał maleństwu. Dziś zdałam sobie sprawę że nie jest tak łatwo zapomnieć ,mimo że czyję się już bardzo silna i nie myślę tak często o tym….Nigdy nie wiadomo gdzie cię dopadną myśli…. Trzeb czasem walczyć na pięści z własnymi myślami ……… Do dziś utrzymuję kontakt z dziewczynami ze szpitala z którymi dzieliłam swój los, każda z nas miała inny przypadek, miałyśmy swoje psełdonimy , które nadały nam pielęgniarki .Wieczorami dopadał nas stres tak w środku (jak to będzie jutro) Umiałyśmy znaleść dobry sposób aby go zagłuszyć dowcipami i był to najweselszy pokój na naszym piętrze.Śmiałyśmy się z siebie, że po inseminacji leżymy z nogami do góry , tak na wszelki wypadek bo napewno to nie zaszkodzi.I kiedy nasi panowie biegiem gnali z pracy do szpitala bo dostali naszą wiadomość że ” pękło nam właśnie jajko” i z tego stresu trzeba było im troszeczkę pomóc. Wieczorami recholiłyśmy ze śmiechu .Tam pierwszy raz dowiedziałam się ,że można mieć 5 zbiegów invitro i nic, trzy inseminacje i póżniej w cudowny sposób zajść „normalnie ” . Wspólnie płakałyśmy jeśli którejś z nas nie udało się wychodować więcej niż jedno jajo.Nadal odwiedzamy się i choć nie wszystkim nam się udało to trzymamy za siebie kciuki.Myślę że i tu jest taka miła atmosfera, szkoda że nie możemy zobaczyć swoich fotografii.Dobrze by było abyśmy mogły dołączyć do informacji „spinscz” , mam piękne fotki od poczęcia i przez wszystkie etapy rozwoju płodu ””UNIKATY””” zrobione przy pomocy specjalistycznych aparatów( mikroskopów elektronowych) super jakość!!!. Gdybymy mogła dołączyła bym je do wiadomości . Przesyłam całuski Pa

    ASIEŃKA

    Edited by ASIENKA on 2002/01/24 12:23.



    #134909

    kinga

    Re: do mala

    Ja niestety nie mam fotek mojej Wisienki choc wiem, ze moj lekarz je ma. Nigdy mi ich nie dali bo juz od poczatku wiedzieli, ze z tego nic nie bedzie… Z jednej strony zaluje ale z drugiej hmm moze to i lepiej.
    Caluski
    Kinda

    #134910

    Anonim

    Re: do mala

    Kingus, ja mam zachowane, ale gleboko, gleboko…. Zdjecia testu ciazowego z dwoma kreskami wyrzucilam…
    Joas

    #134911

    kinga

    Joas!

    I dobrze zrobilas. Inaczej naprawde powariujemy. Jest czas na zalobe (dla jednych krotszy dla drugich niestety dluzszy) ale potem trzeba sie podniesc. Trzeba choc chciec to zrobic. A ja mam dzis taki dzien, ze bardzo chce znow stanac z wysoka uniesiona glowa i cieszyc sie, ze choc przez chwile poznalam ten cud, ze przyszlo mi doswiadczyc czegos przepieknego. Jestem mama Aniolka i chce byc z tego dumna, chce przestac juz cierpiec. Zycze nam tego z calego serca!
    Kinguska

    #134912

    asienka

    Re: do Kingus

    Kinguś słonko ja swoje fotki musiałam zniszczyć bo zabardzo bolało …..w tajemnicy przed mężem spoglądałam na nie i beczałam całymi dniami. Filmy wideo też skasowałam bo zaczynałam wariować, tak było mi lżej , myślę że szybciej można dojść do siebie. Fotki choć głęboko schowane zawsze wiesz gdzie są , to jest silniejsze od Ciebie , nie możan się tak zadręczać . A tak mam tylko wspomnienia , które tylko czasem mnie nachodzą jak wczoraj. A fotki to mam z Gazety FOCUS i są naprawdę rewelacyjne, wczoraj uczyłam się skanowania i mam je w swoim folderze , jeśli chcesz mogę ci wysłać pocztą emailową ? Będziesz zachwycona. pa

    ASIEŃKA

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close