bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)
  • Autor
    Wpisy
  • #85751

    silvius

    miesiec temu syn mojej kolezanki mial przeszczep szpiku kostnego. od samego poczatku byly komplikacje. chemia i naswietlanie totalnie go oslabily, przez 2 tygodnie nic nie pil, a przez 3 nie jadl. na nasze prosby, grozby i blagania lekarze i pielegniarki pozostawali glusi. w zeszla sobote Marcinowi stanelo serce. nie wiemy jak to sie stalo, co bylo tego przyczyna i pewnie sie juz nie dowiemy. faktem jest, ze chlopak od tamtego czasu jest w spiaczce na oddziale intensywnej terapii. wynikiem niedotlenienia (ok.20 minutowego!) sa rozlegle uszkodzenia mozgu. i nawet jezeli Marcin kiedykolwiek sie obudzi, bedzie roslinka.dodatkowo jego pluca sa w okropnym stanie, infekcja za infekcja, oddycha za niego respirator.lekarze powiedzieli nam, ze nie przezyje weekendu, bo po prostu nie przetrzymaja tego jego pluca. jestem zalamana, wsciekla, zrozpaczona. wiem, ze gdzies tam po drodze zawinil personel i za wszelka cene bedziemy dociekac prawdy. Jemu to juz zycia i zdrowia nie wroci, ale moze ustrzezemy innych. razem z Marcinem przeszczep mialo 2 innych chlopcow. jeden juz praktycznie doszedl do siebie, drugi jest w tej samej sytuacji co Marcin. to co podejrzewamy i to co wszyscy specjalisci potwierdzaja: chlopak sie odwodnil, dlatego serce odmowilo posluszenstwa. a przeciez mozna bylo tego uniknac. Basienka (jego mama) na razie trzyma sie dzielnie, mysle, ze jeszcze nie do konca dotarlo do jej swiadomosci, ze jej jedyny syn umiera. jak do nas wszystkich zreszta. wspieramy ja jak mozemy. ja biegam po lekarzach (praca w szpitalu ma swoje plusy), zbieram informacje. zastanawiamy sie nad zaskarzaniem szpitala, rodzice tego drugiego chlopca zaoferowali pomoc, tez uwazaja, ze szpital zawalil sprawe na calej lini. organizuje kremacje, formalnosci zwiazane z przewozem prochow do Polski. jeszcze sie trzymam, bo musze. bo nie moge Basienki dobijac swoim placzem. jeszcze nie czas na lzy. jeszcze nie…

    sylwia i juleczka(5.09.)

    #1305121

    porky

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    o matko..współczuję 🙁
    życzę duuuuzo siły Wam wszystkim


    = Julitka 12.12.04 =



    #1305122

    jane

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    strasznie mi przykro 🙁
    jestes bardzo dzielna…

    Martinka 1,5 & Malgosia 3,5

    #1305123

    cait

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    🙁 Bardzo Wam współczuję 🙁

    Cait + Alka (15 I 2003) + Olaf (06 XII 2006)

    #1305124

    julcia2

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    :((((((

    —————–
    „Człowiek jest jak licha gałązka… nie wiadomo kiedy się złamie”

    #1305125

    helenb

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    Straszna wiadomość.
    Bardzo mi przykro.

    Brakuje mi słów, żeby cos konkretnego napisać



    #1305126

    beamama

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    NIe wiem, jak można coś takiego znieść :((((( czekanie na śmierć swojego dziecka :((((((
    I jak to dziecko się odwodniło? Przecież żeby organizm nawodnić to wystarczy kroplówka… Nie był nawadniany???
    Nie chce tu nic porównywać, ale mój synek przez 7 dni NIC nie jadł i nie pił z powodu bardzo gwałtownej biegunki, kroplówki dostawał non stop, bez przerwy….
    Trzymaj się, kochana, dla Twojej koleżanki……

    #1305127

    klucha

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    :(((

    Izka i 4 latka

    #1305128

    viking

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    Brak mi słów po prostu
    Trzymajcie się dzielnie

    Kinia26.11

    #1305129

    kasiex

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    cholerka, współczuję :(((

    Kasia, Kuba 01.03 i Borys 06.06



    #1305130

    silvius

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    no wlasnie nie byl. po chemii i naswietlaniu, po konskich dawkach lekow okazalo sie, ze M. ma tak slabe zyly, ze praktycznie brak juz miejsc na wenflony. normalnie w takich przypadkach zaklada sie linie centralna i problem z glowy. nie rozumiem lekarzy dlaczego tak dlugo czekali z decyzja. to jest ryzykowne, moze wywiazac sie powazna infekcja, co mialo znaczenie w przypadku Marcina, ale chyba lepiej leczyc infekcje niz dac sie komus odwodnic i umrzec…

    sylwia i juleczka(5.09.)

    #1305131

    Anonim

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    przykro mi :(…. mam nadzieję, że chłopczyk nie cierpi…. straszne to wszystko….

    W.



    #1305132

    adonay

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    TO BARDZO SMUTNE CO NAPISALAS,ALE W DZISIEJSZYCH CZASACH SLYSZY SIE I DZIEJE CORAZ TO WIECEJ TAKICH SYTUACJI.BARDZO WSPOLCZUJEMY TWOJEJ KOLEZANCE I TO BARDZO DOBRZE I PIEKNE,ZE JA WSPIERASZ,BO CZLOWIEK,KTORY PODCZAS TRAGEDII,STRESOW…MA BRATNIA DUSZE,POMOC,ZROZUMIENIE INACZEJ ZNOSI TRAGEDIE,KTORA GO DOTKNELA.BADZ NADAL TYM WSPARCIEM.POZDRAWIAMY


    paulina szymon lidia

    #1305133

    bastet

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    :'(((((

    Aga, Jula Szymek

    #1305134

    viccy

    Re: bezsilnosc…musze to z siebie wywalic.

    szok!

    11.07.05

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 17)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close