Czy jestem złą matką?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 49)
  • Autor
    Wpisy
  • #113918

    mamakrowa

    Mam córeczkę 2 latka 3 miesiące, która przechodzi swój bunt. Nie martwię się tym, rozumiem, że to naturalne. Martwię się jednak swoim zachowaniem, ponieważ od pewnego czasu nie potrafię opanować emocji w stosunku do swojego dziecka… Kiedy jest niegrzeczna i nie słucha moich poleceń, próśb zaczynam krzyczeć na nią i nawet daje jej klapsa. Ale najgorzej jest przy zasypianiu, kiedy nie chce zasnąć, skacze po całym łóżku, chce po kolei wszystkie zabawki… ja najpierw próbuje być opanowana i ją uspokajać ale po chwili nie wytrzymuje i wpadam w szał – krzyczę na nią, próbuję kłaść na siłę i wiadomo, efekt jest odwrotny…
    Zauważyłam, że ona przez moje zachowanie również stała się bardziej nerwowa i pobudzona. A najbardziej bezradna jestem kiedy coś błahego sobie ubzdura (np że ma być ‚tak’ przykryta kołderką, a nie ‚tak’, że nocnik ma stać ‚tu’ a nie ‚tam’, że mama ma usiąść na krześle a nie na kanapie itp) i kiedy natychmiast to nie zostanie spełnione wpada w maksymalną furię. Czy Wasze dzieci też tak się zachowują? Czy to jest wynik mojego ‚darcia się’? Bardzo kocham moje dziecko i chciałabym być ‚mamą idealną’. Mam wyrzuty sumienia i myślę, że np przez to, że dziś na nią nawrzeszczałam będzie miała jakieś problemy emocjonalne za kilka lat, albo będzie zamknięta w sobie, albo zacznie się jąkać…
    Dodatkową kwestią, która mnie frustruje jest to, że nie mam z kim o tym porozmawiać, ponieważ wśród moich najbliższych znajomych nikt nie ma jeszcze dziecka. Jedna dobra znajoma jest w ciąży ale przecież w takim momencie nie powiem jej, że nie radzę sobie z wychowaniem dziecka i z tej bezradności na nie krzyczę i je biję…

    #5186892

    salsa-salsa

    Zamieszczone przez MamaKrowa
    Mam córeczkę 2 latka 3 miesiące, która przechodzi swój bunt. Nie martwię się tym, rozumiem, że to naturalne. Martwię się jednak swoim zachowaniem, ponieważ od pewnego czasu nie potrafię opanować emocji w stosunku do swojego dziecka… Kiedy jest niegrzeczna i nie słucha moich poleceń, próśb zaczynam krzyczeć na nią i nawet daje jej klapsa. Ale najgorzej jest przy zasypianiu, kiedy nie chce zasnąć, skacze po całym łóżku, chce po kolei wszystkie zabawki… ja najpierw próbuje być opanowana i ją uspokajać ale po chwili nie wytrzymuje i wpadam w szał – krzyczę na nią, próbuję kłaść na siłę i wiadomo, efekt jest odwrotny…
    Zauważyłam, że ona przez moje zachowanie również stała się bardziej nerwowa i pobudzona. A najbardziej bezradna jestem kiedy coś błahego sobie ubzdura (np że ma być ‚tak’ przykryta kołderką, a nie ‚tak’, że nocnik ma stać ‚tu’ a nie ‚tam’, że mama ma usiąść na krześle a nie na kanapie itp) i kiedy natychmiast to nie zostanie spełnione wpada w maksymalną furię. Czy Wasze dzieci też tak się zachowują? Czy to jest wynik mojego ‚darcia się’? Bardzo kocham moje dziecko i chciałabym być ‚mamą idealną’. Mam wyrzuty sumienia i myślę, że np przez to, że dziś na nią nawrzeszczałam będzie miała jakieś problemy emocjonalne za kilka lat, albo będzie zamknięta w sobie, albo zacznie się jąkać…
    Dodatkową kwestią, która mnie frustruje jest to, że nie mam z kim o tym porozmawiać, ponieważ wśród moich najbliższych znajomych nikt nie ma jeszcze dziecka. Jedna dobra znajoma jest w ciąży ale przecież w takim momencie nie powiem jej, że nie radzę sobie z wychowaniem dziecka i z tej bezradności na nie krzyczę i je biję…

    mój jest gorszy 😉 ale nigdy dziecka nie uderzyłam i nie krzyczałam bo wiadomo jakie mogą być tego rezultaty.To Ty jako najbliższa jej osoba powinnaś dać przykład,ten dobry przykład.
    Jeśli pojawią się złości to Ty powinnaś być opanowana a nie ona,bo to Ty dajesz jej przykład i od Ciebie uczy się reagować w odpowiedni sposób w danych sytuacjach,sama widzisz że jest nerwowa i pobudzona-efekty Twoich złości.Co byś zrobiła gdyby pewnego dnia ten aniołek Cię uderzył ? Nie byłoby Ci przyjemnie prawda ? ale to ona od Ciebie ten przykład weźmie…
    Stań sie na chwilę dzieckiem pomyśl dlaczego skacze po łóżku gdy powinna iść spać ?
    -może nie jest wystarczająco zmęczona…weźcie kilka zabawek do łóżka przed snem,może książeczki ? zawsze możesz coś opowiedzieć.Nic dobrego nie wyniknie z kładzenia na siłę,bicia czy krzyków…
    Skoro już wiesz że ten okres minie to spróbuj znaleźć rozwiązanie np.kładź ją później,wprowadź wieczorem rutynę by wiedziała że np.po kąpieli i kolacji jest pora na bajki a po niej idzie się spać,po jakimś czasie będzie wiedziała że coś po czymś następuje,ogranicz cukier wieczorem bo on pobudza,kolacja ma być lekka 🙂

    Jak położy się grzecznie spać pochwal ją że była grzeczna,my też przecież codziennie nie mamy dobrego humoru 😀
    no i powodzenia z buntowniczka



    #5186893

    angelina-6

    Wysłałam Ci pw 😉

    A mamom, które tu zaglądną, bo mają podobny problem polecam książkę, która mi pomogła: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły – Faber Adele, Mazlish Elaine

    #5186894

    jane

    Doskonale Cie rozumiem, bo i u nas nie jest lekko. Jestem o tyle w lepszej sytuacji, ze najmlodsza chodzi juz do przedszkola, ale jak siedziala w domu, to bywalo roznie. Tez jest z tych mocno buntujacych sie.
    Ale wiesz, zauwazylam, ze pomaga rozladowanie sytuacji humorem, lub odwrocenie uwagi. Np jak mloda sie rozbryka i nie chce polozyc, biore do reki jakas zabawke i rozmawiam w jej imieniu. Wtedy jest dialog np misiu- Amaia, a nie mama-Amaia i rezultaty sa duzo lepsze, bo jest zabawniej. Jak np nie chce isc do gory myc sie i spac, to udaje ze jestem pociagiem – wystarczy, ze zafucze jak lokomotywa, powiem „ciuf-ciuf”, a wagonik juz sie doczepia i jedziemy na gore pod prysznic. Wiele mamy takich sytuacji, ja nie zawsze jestem taka idealna. Duzo zalezy od mojego zmeczenia – generalnie jest tak: czlowiek zmeczony = czlowiek nerwowy, wiec nalezy tez zadbac o wlasne samopoczucie. Moze ktos pare razy w tygodniu moglby Cie odciazyc w opiece nad coreczka? Wazne jest, bys byla zrelaksowana, bo wtedy lepiej sobie poradzisz z malym buntownikiem.

    #5186895

    salsa-salsa

    Zamieszczone przez angelina.6
    Wysłałam Ci pw 😉

    A mamom, które tu zaglądną, bo mają podobny problem polecam książkę, która mi pomogła: Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły – Faber Adele, Mazlish Elaine

    miałam wersję elektroniczną,przeczytałam całą i nic nie pomogła,a tak szczerze to chyba każda mama wie że lepszy da efekt zapytanie np.”czy dasz radę sama się ubrać” niż „ubieraj się”
    Czym mniej rozkazów tym powinno być lepiej,u nas po prostu mało co się sprawdza,za dużo emocji w sobie ma mój szkrab :Śmiech:

    #5186896

    angelina-6

    Salsa zgodzę się, ale jednak nie byłaś doprowadzona do takich emocji jak autorka (ja byłam…) i tez targały mna uczucia takie, że jestem złą matką, bo tracę nerwy i krzyknę, a mimo wszystko człowiek i tak nie wytrzymywał i krzyczał. Wiele oczywistych rzeczy jest w tej książce, ale własnie o nich sie często zapomina gdy człowiek ma po prostu dość. A dobrze otwiera oczy na to jak sie dziecko czuje wtedy gdy na nie krzyczymy. Mnie pomogła – nie dokonała rewolucji, bo inne metody tez wprowadziłam i miały wpływ na zmiany w domu, ale nie powiem żeby mi nie otwarła trochę oczu jak to wygląda od strony dziecka.

    Każda mama też wie że krzyczec nie powinna, a jednak wiele z nas krzyczy…wiec nie zawsze wszystko jest takie oczywiste.



    #5186897

    mam

    Znam to uczucie, chociaż jak czułam, że złość mnie całkiem zdominowała normalnie daje noge z pokoju, wychodzę i licze do 10-20.. Kiedyś jak M był w domu, wyszłam na spacer bo już za dużo tego było..

    Moje też chodza do p-la , tam są grzeczni a w domu nieraz próbują swoje porządki wprowadzać:Hyhy: Nie oceniam Cię bo doskonale rozumiem uczucie bezsilności i wyrzutów sumienia.. A wszyscy potrafią radzić, i mowiac nieraz o rzeczach o ktorych nie maja pojęcia.. Łatwo sie mowi a trudniej to wszystko zastosowac..

    Pomogła nam ksiażka: , pierwszy raz czytając, czułam, że ktos mnie rozumie a nie tylko usprawiedliwia dziecko bo ono ma prawo sie tak zachowac.. Owszem na pewnym etapie tak, tylko trzeba tez wziac pod uwage rodzica ktory zanim dotrze do dobrej porady bywa już u skraju wyczerpania..

    Twoja córka jest w takim wieku, że próbuje Cię na ile sobie jeszcze może pozwolić a Ty będąc mądrzejsza nie daj sie sprowokowac.. Ja nie zmuszam do spania, jedzenia.. Zawsze wiedza kiedy maja isc spac, jak np nie sa wystarczajaco zmeczeni, ok niech sie jeszcze pobawia.. Krzyk, złość siła nigdy nie pomaga.. A zauwazylam u nas im bardziej na czyms mi zalezalo to oni bardziej byli przekorni.. Ale odpuscilam i sa efekty:).

    #5186898

    kasia-mamax2

    Wiadomo każdemu nerwy czasem puszczają. Tez nie jestem wyjątkiem, ale po krzyku mam potem takie wyrzuty sumienia, że sama sobie tym szkodzę najbardziej. A już jak mi Córcia 3 dni potem powie „a nie będziesz krzyczała?”, albo że chce myć zęby w drugiej łazience, bo w tamtej krzyczę to rozwala mnie zupełnie:Boje się:
    Dlatego staram się nad sobą pracować i w nerwowych chwilach przypominać sobie poprzednie sytuacje.
    No i najważniejsze to zawsze przyznać się dziecku do błędu i szczerze przeprosić, że się krzyczało za jakąś głupotę.

    #5186899

    julianne

    Ja zauważyłam jedno, że im bardziej ja jestem zdenerwowana i nakręcona, tym bardziej nerwowo reaguje mój synek; jak obracam to w żart lub ignoruję, wtedy łatwiej syn się uspokaja i wycisza.
    A bunt 2-latka to mamy do tej pory (Dawid ma prawie 7 lat), taki temperamentny jest:Boje się:

    #5186900

    jorggus

    Nawet nie wiesz jak ja cię rozumiem…
    Też mam czorta 2lata i 3 miesiące-czasami jakby złe w niego wstąpiło… Wszystko na „nie”, histeria o to, że np. ja otworzę drzwi do łazienki, a nie on, o to że nie podniosłam go, żeby włączył gdzieś światło i tysiąc innych drobiazgów. Najgorsze są wyjścia z domu i związane z tym ubieranie i zakładanie butów… no koszmar… Ostatnio zdarzyło mi się dać mu klapsa w tyłek i sekundę po tym już tego żałowałam… To jest po prostu taka chwila niepoczytalności, gdzie rozładowują się wszystkie emocje i nic na to nie można poradzić (a przynajmniej ja nie potrafię…::(((. Chyba tylko leki uspakajające zostają….



    #5186901

    salsa-salsa

    Zamieszczone przez angelina.6
    Salsa zgodzę się, ale jednak nie byłaś doprowadzona do takich emocji jak autorka (ja byłam…) i tez targały mna uczucia takie, że jestem złą matką, bo tracę nerwy i krzyknę, a mimo wszystko człowiek i tak nie wytrzymywał i krzyczał. Wiele oczywistych rzeczy jest w tej książce, ale własnie o nich sie często zapomina gdy człowiek ma po prostu dość. A dobrze otwiera oczy na to jak sie dziecko czuje wtedy gdy na nie krzyczymy. Mnie pomogła – nie dokonała rewolucji, bo inne metody tez wprowadziłam i miały wpływ na zmiany w domu, ale nie powiem żeby mi nie otwarła trochę oczu jak to wygląda od strony dziecka.

    Każda mama też wie że krzyczec nie powinna, a jednak wiele z nas krzyczy…wiec nie zawsze wszystko jest takie oczywiste.

    skąd wiesz ? 😀 wiele mam krzyczy bo po prostu nie wie co to bunt,ja się uodporniłam bo wiem że to jego próba na wymuszenie lub coś innego…ja to wiem i nie reaguje,podchodzę do tego spokojnie
    To co ma autorka w domu ja to mam od 1,5 roku codziennie po kilka a nawet kilkanaście razy na dobę :Hyhy: ostatnio się trochę wyciszył bo posłałam go na terapię SI,wprowadziłam dietę bezcukrową i jest spokojniej,na bunt nadal nie reaguje,bywało że się zdenerwowałam bo np nie miałam najlepszego dnia ale nie keirowałam tego w stronę dziecka 😉 tego też trzeba się nauczyć 😉
    A uwierz że można bo ja odkąd pamiętam jestem „wredziolem” i szybko można mnie wyprowadzić z równowagi.

    jorggus to wyciągaj wnioski 😀 jeśli się denerwuje o to że to nie on otworzył drzwi to zanim wpadnie w histerie to powiedz by to zrobił unikniesz sytuacji stresowej dla was obojga 🙂
    a z ubieraniem bym załatwiła w normalny sposób-niech się sam ubiera 😀 mój to robi-oprócz skarpetek bo nie potrafi

    #5186902

    angelina-6

    Salsa bo sama napisałaś, ze nigdy dziecka nie uderzyłaś i nie krzyczałaś, a autorka watku ma ten problem, że to robi i napędza sytuację. Wie, że źle robi, ale robi i potem tego żałuje.
    Każde dziecko też jest inne i każda matka inna więc nie zawsze ignorowanie wystarczy czy odwrócenie uwagi. Niektórzy nie mają niczyjej pomocy w domu czy przy dzieciach, są sami 24h na dobe 7 dni w tyg, nie mają możliwości spotykac sie ze znajomymi czy komuś wyżalić i już inaczej będzie taka matka na bunt reagować niz ta, która ma w kimś oparcie czy czas na odpoczynek. Różne ludzie tez mają problemy. Myślę więc, że z każdej rady należy samemu wyciągnąć coś dla siebie, a nie zniechęcać się, bo komuś innemu coś nie pomogło.

    Ja sposób na swojego znalazłam, a i pewnie jemu trochę przeszło, bo zauważyłam, ze zachowanie ma falowe (gorszy jest w domu gdy chodzi do przedszkola – bo tam robi to co inni chcą i w domu już nie chce się podporządkować pod żadne prośby).



    #5186903

    mamakrowa

    Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
    Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
    Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
    Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

    #5186904

    mam

    Zamieszczone przez MamaKrowa
    Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
    Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
    Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
    Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

    A dlaczego nie?:Hyhy: tak samo jak slysze ze nie mozna pozwolic zeby dziecko nie jadło.. A ja uwazam co zreszta sie u nas sprawdza, że jak naprawdę zgłodnieją to zjedzą wszystko.. Moi nieraz boso na taras wbiegali, nic im sie nie stało.. Nie bój sie tak bo maluch to wyczuwa i napewno ma niezły ubaw, kiedy mama za nim biega i na siłe chce ubrac:D..

    #5186905

    tosia

    Zamieszczone przez MamaKrowa
    Dziękuję Wam za odpowiedzi! Musze powiedzieć, że poczułam ulgę czytając Wasze wypowiedzi, zarówno te pocieszające, jak i te krytykujące, bo w końcu widzę, że nie ja jedna mam takie problemy. I że nie ja jedna, nie jestem ‚Matką Polką’ 😉
    Skorzystam z Waszych rad i zaopatrzę się w fachową lekturę i oczywiście będę próbować wcielić w życie Wasze ‚triki’.
    Chciałam jeszcze dodać, że chyba niekoniecznie trzeba być samotnie wychowującą dziecko matką (tzn. mąż w pracy i bez pomocy babć), żeby czuć się sfrustrowaną. W moim przypadku są to zupełnie inne przyczyny, i jedną z nich jest właśnie obecność babci przy wychowaniu dziecka, która zawsze wie lepiej i zrobi lepiej….
    Nie chcę kończyć tematu tą wypowiedzią – piszcie proszę jak radzicie sobie z niesfornymi dzieciaczkami w kryzysowych sytuacjach, np kiedy Wasze dziecko rozbiera się (w domu, w trakcie np zabawy) i za nic nie chce się ubrać a jest przeziębione i nie można pozwolić, aby biegało sobie topless.

    Jeśli już z rana budzi mnie awantura i bójka moich dzieci, to na śniadanie zjadam neopersen forte lub inny nervomix i czekam aż zacznie działać 😉
    I nie jest to niestety żart.. Moje dzieci 3 lata 2 miesiące i 1 rok i 5 miesięcy- oba mają bunt dwulatka (jeszcze i już..) i uwierz mi, potrafią tak mnie wyprowadzić z równowagi swoimi ciągłymi awanturami o wszystko, że gdyby nie te leki to już dawno bym z domu uciekła… :Fiu fiu:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 49)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close