impreza sentymentalna…

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #92487

    Anonim

    Wpadłam na pomysł, żeby zebrać się z koleżankami z akademika i pójść na studencką dyskotekę, jak za starych, dobrych czasów 🙂 (Od zakończenia studiów minęło jakieś…. 8 lat.) Myślałam o tym, żeby wypić piwko, zapalić fajeczkę, poszaleć na parkiecie 😉

    Potem jednak zaczęły pojawiać się myśli, że taki „wypad” niekoniecznie musi być miły, bo:
    tak wiele się zmieniło…

    Pytanie 1. Czy to dobry pomysł?
    Pytanie 2. Czy wg Was aktualne studiowanie (mieszkanie studentów w akademiku) uległo zmianie…?
    Wg mnie zmieniło się bardzo, choćby to, że ja jeździłam (dom-akademik) z ogromnym plecakiem, przywoziłam słoiki z jedzeniem, na imprezy studenckie chodziłam po to, żeby się pośmiać i wybawić z koleżankami, uciekałam przed karaluchami w pokoju, łazienka (5 natrysków) była dla całego piętra, itp 🙂

    A co będzie za ok. 15 lat, kiedy nasze dzieci pójda na studia…?
    Myślicie o tym…? 🙂

    Pozdrawiam

    #1760106

    Anonim

    hmm
    jestem elementem napływowym w Krakowie i mam nadzieję, ze moje dzieci, nie wyjadą do innego miasta na studia 🙂
    Mieszkałam w akademiku 1,5 roku i wspomnienia mam okropne a sentymentu zero. Byłam typową wychuchaną dziewczynką z małego miasta i atmosfera akademika mnie przytłoczyła. Trafiłam na nieciekawe współtowarzyszki w pokoju , na nieciekawych sąsiadów w składzie i pamiętam tylko moje codzienne telefony z płaczem do domu 😀
    Też woziłam plecak na stelażu z żarciem, nieraz aż kolana mi się uginały pod jego ciężarem, pamiętam jak sama po nocy dyrałam do akademika i pamiętam straszną samotność, obce miasto itd. Po 1,5 roku wynajęłyśmy z siostrą mieszkanie i tu zaczął się mój najpiękniejszy okres w życiu, ale to zupełnie inna historia 🙂
    Do teraz jak przejeżdżam koło akademików i patrzę w te oświetlone okna to sobie myślę: ludzie, jak ja wam współczuję…



    #1760107

    Anonim

    Oj, tak… uginały się nogi pod ciężarem plecaka!
    Ja ważyłam 53 kg, a plecak miałam 100 litrowy!
    Do domu miałam ponad 400km. (oczywiście w pociągu… nie na piechotę :D)

    A mieszkanie w akademiku wspominam jako dorosłość, stanowienie o sobie, organizowanie się, uczenie się siebie 😉

    PS. I zupki vifona! Ale odlot! Dzisiaj sobie taką zrobiłam 😀 Rewelacja 😉

    #1760108

    morena

    Zamieszczone przez duszencja
    Wpadłam na pomysł, żeby zebrać się z koleżankami z akademika i pójść na studencką dyskotekę, jak za starych, dobrych czasów 🙂 (Od zakończenia studiów minęło jakieś…. 8 lat.) Myślałam o tym, żeby wypić piwko, zapalić fajeczkę, poszaleć na parkiecie 😉

    mam ten sam pomysł i coraz większa na niego ochotę 🙂
    chyba niedługo się uda, mam wielką nadzieję 🙂

    #1760109

    nusiak

    Zamieszczone przez duszencja
    Wpadłam na pomysł, żeby zebrać się z koleżankami z akademika i pójść na studencką dyskotekę, jak za starych, dobrych czasów 🙂 (Od zakończenia studiów minęło jakieś…. 8 lat.) Myślałam o tym, żeby wypić piwko, zapalić fajeczkę, poszaleć na parkiecie 😉

    Potem jednak zaczęły pojawiać się myśli, że taki „wypad” niekoniecznie musi być miły, bo:
    tak wiele się zmieniło…

    Pytanie 1. Czy to dobry pomysł?
    Pytanie 2. Czy wg Was aktualne studiowanie (mieszkanie studentów w akademiku) uległo zmianie…?
    Wg mnie zmieniło się bardzo, choćby to, że ja jeździłam (dom-akademik) z ogromnym plecakiem, przywoziłam słoiki z jedzeniem, na imprezy studenckie chodziłam po to, żeby się pośmiać i wybawić z koleżankami, uciekałam przed karaluchami w pokoju, łazienka (5 natrysków) była dla całego piętra, itp 🙂

    A co będzie za ok. 15 lat, kiedy nasze dzieci pójda na studia…?
    Myślicie o tym…? 🙂

    Pozdrawiam

    mysle ze impreze to super pomysl ale czasy juz nie te 🙂 ja sama mieszkalam w akademiku ( i w mieszkaniu studenckim tez ), dojezdzalam ok 400 km pociagiem ( nocnym co dwa tyg bo chcielismy sie jak najczesciej widziec z moim mezem 🙂 – albo on do mnie przyjezdzal )sloiki, ciasta, pasztety – wszystko bylo 🙂 akademik, w ktorym wialo przez zamkniete okna, wpspolne kuchnie i lazienki…. ach ach.
    mysle ze dzis jest bardziej nowoczesnie, np to ze mamy komorki – ja jak czekalam na telefon musialam sie zabunkrowac kolo budki i czekac w kolejce 🙂 albo wolali ze do tego i tego pokoju dzwoni tel. 🙂
    teraz sama mam zajecia ze studentami ( dzis wieczorem zdaja u mnie egzamin 🙂 – jedyne co moge powiedziec ze to zupelnie inna historia …..

    #1760110

    tora

    a dla mnie zycie akademikowe, to jeden z najfajniejszych okresow w zyciu 🙂
    do dzisiaj mam fajny konatakt z ludzmi, tylko ze coraz rzadziej sie spotykamy, no i juz nie w komplecie 🙁
    (ale to nie latwa sprawa, ja w kanadzie, przyjaciolka w australii, inna w stanach, anglii…)



    #1760111

    dorota27

    u mnie to samo, studia i mieszkanie w akademiku to jeden z lepszych okresow w moim zyciu:)
    jak tylko bede miala okazje i mozliwosci to zorganizuje takie spotkanko..nawet za 20scia lat!!!
    🙂

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close