ja juz nie moge…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 81)
  • Autor
    Wpisy
  • #77785

    gucia82

    sluchajcie, juz nerwowo wysiadam. mam poczucie winy piszac tego posta ale naprawde juz nie wytrzymuje. moje dziecko jest fajne, kochane ale spedzam z nim 24 godziny na dobe, maz mi nie pomaga a poza nim nie mam wokol siebie zadnej rodziny. synek nie pobawi sie sam, ciagle musze sie nim zajmowac, nawet tego posta pisze z przerwami i z nim na kolanach. jestem juz tak potwornie zmeczona psychicznie ze czuje ze za chwile wybuchne i zaczne krzyczec do scian. NIE MOGE< PO PROSTU MACIERZYNSTWO MNIE PRZERASTA. nie moge oddac go do zlobka bo tu zlobek kosztuje tyle ze po prostu mnie nie stac nawet jak prace znajde (to cala pensja by na to poszla). maz wieczorami albo wychodzi albo oglada tv a ja musze wszystko zrobic w domu+zajmowac sie NIEUSTANNIE dzieckiem. czy jestem wyrodna matka? bo mam wrazenie ze wszystkie inne matki w skowrronkach chodza i tak sie ciesza kazda chwila z dzieckiem. a ja bym najchetniej uciekla gdzies chocby na pare godzin odsapnac. a tu nie da rady:(
    cuje ze niedlugo zwariuje.
    uff, no dobra, troche mi ulzylo ale i tak juz nie wytrzymuje…

    #1042211

    niki23

    Re: ja juz nie moge…

    W odpowiedzi na:


    maz wieczorami albo wychodzi albo oglada tv


    Nie bardzo rozumiem taki „podział” obowiązków.
    Każda z nas czasem wysiada, ja się kiedyś poplakałam.
    Niestety to zdanie, które przytoczyłam, mnie zabiło i nie bardzo wiem co mam Ci powiedzieć, oprócz tego,ze NAPEWNO NIE JESTES ZŁĄ MATKĄ!!!!!

    Niki & córeńka 2 LATKA :))



    #1042212

    gutek

    Re: ja juz nie moge…

    W odpowiedzi na:


    NAPEWNO NIE JESTES ZŁĄ MATKĄ!!!!!


    DOKŁADNIE!
    Ja już nie raz ryczałam chociaż mieszkam z mężem i mamą . Zwłaxszcza jak mały budzi sie w nocy i wyje (ząbki)
    A mężą to za przeproszeniem opier… i do pionu postawić !!!
    Zyczę ci żeby się udało!!!

    TUTAJ możwcie znaleść całkiem fajną gierkę!

    #1042213

    eunike

    Re: ja juz nie moge…

    Nie jesteś wyrodną matką, tylko zmęczoną matką. Ja Cię w pełni rozumiem, bo mam to samo! Moje maleństwo jest strasznie absorbujące, nie chce się sam bawić, mimo że potrafi, bo ma już 5 miesięcy. Tylko dziś, zupełnie wyjątkowo, dał mi trochę odetchnąć, to był chyba jakiś dzień dobroci dla mamy 😉
    Też nikogo tu nie mam, całe dnie siedzę sama z małym, a jego tatuś jest ciągle w pracy. Czekam z niecierpliwością aż nauczy się dobrze siedzieć i raczkować, może wtedy się czasem sam sobą zajmie? Chociaż dziewczyny tu na forum piszą, że niektóre dzieci wclae z tego nie wyrastają :/ Ale póki co jest jakaś szansa 😉
    Może pogadaj z mężem, powiedz jak się czujesz, że już nie wyrabiasz itd., poproś go o pomoc. Ja tak zrobiłam w chwili największej załamki, i od tamtej pory zaczął się bardziej starać, zresztą wtedy wyjechaliśmy na kilka dni do moich rodziców, dziadkowie zachwyceni że mogą wnuka poniańczyć a ja super wypoczęłam. Masz możliwość gdzieś wyjechać?


    Cyprianek (listopad 2005)

    #1042214

    morena

    Re: ja juz nie moge…

    W odpowiedzi na:


    spedzam z nim 24 godziny na dobe, maz mi nie pomaga a poza nim nie mam wokol siebie zadnej rodziny.


    wcale się nie dziwię, że psychicznie wysiadasz…
    Też przeprowadziliśmy się parę miesięcy temu do obcego miasta, 250 km od rodziny.Mój mąż pracował, a ja siedziałam czasem i całymi dniami z dzieckiem. Póki była mała i większość dnia spała – nie było tak źle. Ale im więcej wymagała uwagi, tym mnie było trudniej. Ale wiedziałam, że długo tak nie da rady, że TRZEBA ZROBIĆ COŚ DLA SIEBIE – ja zaczęłam od wypadów do galerii handlowych co 2-3 dni na 2 godzinki – męża oczywiście zostawiając z dzieckiem. Bywało, że wracałam pędem do domu, bo mała płakała (wyła!!!) od godziny, a on nie umiał jej uspokoić… Ale nie zniechęcało mnie to, wiedziałam, że MUSZĘ sobie znaleźć jakąś odskocznię.
    Po jakimś czasie już męża do tego przyzwyczaiłam. Raz na jakiś czas jeżdżę sobie sama do miasta, połażę po sklepach. To ogromnie dużo daje i myślę, że jest potrzebne wszystkim – Tobie dla odpoczynku, mężowi i dziecku dla pogłębiania ich wzajemnych relacji.

    W odpowiedzi na:


    nie moge oddac go do zlobka bo tu zlobek kosztuje tyle ze po prostu mnie nie stac nawet jak prace znajde (to cala pensja by na to poszla).


    wiesz co, ja po 6 miesiącach siedzenia w domu zaczęłam szukać pracy – początkowo chciałam znależć taką dobrze płatną, rozwijającą etc…, ale zorientowałam się, że z małym dzieckiem nie jestem mile widziana na rynku pracy. Ale tak mi zależało, żeby coś robić, zająć się sobą, że nawet jakbym miała całą pensję oddać opiekunce lub wydać na żłobek, to i tak bym podjęła się takiej pracy. Dla własnego zdrowia psychicznego i dla dobra dziecka.
    Piszę oczywiście ze swojej perspektywy, bo wiem, że wiele matek w takiej sytuacji zostałoby w domu – ale w moim przypadku każdy miesiąc dłużej tylko potęgowałby frustrację… (na szczęście od maja zaczynam pracować)

    Nie jesteś złą matką.
    Jesteś normalną kobietą, dla której macierzyństwo jest bardzo ważną, ale nie jedyną potrzebą życiową. Ja myślę, że czas najwyższy zaangażować męża i zrobić coś dla siebie. I rozejrzyj się za pracą.

    Asia z Hanią

    #1042215

    morena

    Re: ja juz nie moge…

    W odpowiedzi na:


    Czekam z niecierpliwością aż nauczy się dobrze siedzieć i raczkować, może wtedy się czasem sam sobą zajmie?


    uśmiechnęłam się do siebie, jak przeczytałam te słowa 🙂
    moja jest na etapie bardzo intensywnego raczkowania i na moment z oczu nie można spuścić , bo zaraz:
    – zje kawałek gazety;
    – pójdzie do przedpokoju i włoży do buzi buta;
    – poliże kabel od lampy stojącej na podłodze;
    – wyłączy mi komputer (już kilka razy się zdarzyło…);
    – wsadzi do buzi pilota albo komórkę…. etc…

    Tęsknię do czasów, kiedy kładłam ją na macie, a ona sobie leżała
    Aaaa, zapomniałam jeszcze o jednym – jak ona ładnie się sama bawi, to chcę wykorzystać „okazję” i zaraz siadam na forum – a ona wtedy podchodzi do mnie na kolanach, łapie mnie za nogawkę, wstaje na nóżki i krzyczy „me me me me” Jak siadam z powrotem na podłodze, to dalej bawi się sama… Próbowałam czytać na tej podłodze gazetę, ale momentalnie moja gazeta staje się 100 razy ciekawsza niż jakaś tam żyrafa z fisher price

    Asia z Hanią



    #1042216

    eunike

    Re: ja juz nie moge…


    No ale widzisz, piszesz „sobie leżała”, a Cyprianek sobie sam nie leży, tylko trzeba go zabawiać, a najlepiej obnosić na rękach po mieszkaniu . Więc, mimo że z wypowiedzi na forum wiem, że raczkujące czy chodzące już dzieci też wymagają ciągłej uwagi, to wydaje mi się, że będzie to mniej męczące niż to co mam teraz… Tak mi się narazie wydaje! Ale bardzo możliwe że jeszcze zmienię zdanie, jak brutalna rzeczywistość sprowadzi mnie na ziemię


    Cyprianek (listopad 2005)

    #1042217

    aga30

    Re: ja juz nie moge…

    To nie macierzyństwo Cię przerasta, ale okoliczności w jakich się znalazłaś więc nie miej poczucia winy, każdy czasem „wysiada” tym bardziej jeżeli nie ma pomocy do tego jest z dala od rodziny, a Ty masz jeszcze swoje problemy o których niedawno pisałaś
    Trzymaj się

    Aga + aniołek(2003) i Natalka 30.01.2006

    #1042218

    pluto

    Re: ja juz nie moge…

    A gdzie Mąż wychodzi wieczorami ? Pytam, jak rozwódka – jestem na tym punkcie przeczulona.

    Julka i mój trzylatek

    #1042219

    abcdefg

    Re: ja juz nie moge…

    Gucia, wytrzymaj, przeciez niedlugo bedziesz w Polsce, prawda? A co do tego, ze wszystko musisz zrobic w domu… hmm… zastanow sie czy musisz.
    Na pewno nie jestes wyrodna matka, wyobrazam sobie jak bym sie meczyla w Twojej sytuacji. I tak to swietnie znosisz.

    Pozdrawiam ja i moj Mateusz ’05



    #1042220

    moni2003

    Re: ja juz nie moge…

    nie jestes złą matką, tylko jak to już dziewczyny pisały – zmęczoną matką
    ja tez mam takie chwile, że nie daje rady i mam wrażenie że jak coś się zaraz nie zmieni to zwariuję…
    niby mieszkamy z rodzicami i maż pracuję w przyzwoitych godzinach, ale i tak prawie wszystko na mojej głowie… rodzice całymi prawie dniami w pracy, a jak już sa w domu to maja masę roboty i nici z pomocy…
    cały czas myśle nad jakąś odkocznią, ale nic sensownego nie przychodzi mi do głowy… po sklepach sama latać nie lubię a znajomi ostatnio dziwnie przepracowani i nie mają czasu…
    mało tego siedząc w domu z dzieckiem mam wrażenie, ze jestem uważana za totalnego nieroba 🙁 (np przez mamę, ogólnie przez rodzinę…) cieszę się że jestem z synkiem bo tak wewnątrz czuję że realizuję się w ten sposób… mało tego 2 dzidzia w drodze ;P taka moja natura, że nie mogę za dużo rzeczy na raz robić, bo odpłacam potem za to kolejne 2 dni i przez to pogłębia się moje poczucie „nierobstwa”… choć z wszystkim się jako tako „wyrabiam”, chciałabym robić więcej….

    dlatego nie myśl o sobie jak o złej matce tylko porozmawiaj z mężem… domyslam się że nie będzie to proste, bo jednym z argumentów może być „przecież ja pracuję!! i musze odpocząć i odreagować sobie”

    trzymam kciuki i uszki do góry… podobno nie dostajemy na barki więcej niż jesteśmy w stanie udźwignąć…

    moni i Piotruś – 01.05.05, Wrześniątko – 29.09.2006 i Aniołek – 02.12.03

    #1042221

    Anonim

    Re: ja juz nie moge…

    Guciu!
    Absolutnie nie jesteś złą matką. Nawet tak nie myśl. Przede wszystkim (tak mi się wydaję)samotną osobą. Czytałam wcześniejszeTwoje posty na temat męża, przede wszystkim brak Ci oparcia w nim. Myślę, że każda z nas mam miała chwilę kryzysu. A Ty tym bardziej sama, a granicą, bez rodziny, masz PRAWO być zmęczona.
    O ile pamiętam, masz zamiar przyjechać do Polski. Nie wiem jak Ci się dalej układa z mężem, a przypuszczam, że źle. Tu chyba leży też problem. Dziewczyny napisały Ci mnóstwo postów, wspierających, słusznych, nie wiem jaką podjęłaś decyzję odnośnie swojego małżeństwa. Jesteś ładną (oglądałam zdjęcia wasze), miłą dziewczyną, naprawdę szkoda żebyś się marnowała przy takim człowieku. Trudno przewrócić świat do góry nogami, ale życie jest za krótkie, aby żyć niezadowoloną, przemęczoną., no i smutną. Musisz wziąć sprawy w swoje ręcę. Uwierz, że każda z nas dawno by wysiadła , będąc w Twojej sytuacji. Myślę, że dziecko czuje Twoje przemęczenie, przez to ziirytowanie, tym bardziej się do Ciebie garnie. No a swoją drogą dzieci wymagają od nas mnóstwo zainteresowania. Ja nie wiem jakbym sobie poradziła bez pomocy mężą, babć. Teraz czasem jestem przemęczona, a nie jestem sama.
    Mam nadzieję gorącą , że odpoczniesz jak przyjedziesz do Polski ,do rodziny. W Polsce żłobki nie są takie drogie, na pewno z pensji by Ci zostało nieco grosza.

    Konradek 01.05.2005



    #1042222

    kika210

    Re: ja juz nie moge…

    Dziewczyno! Ty się bierz za tego Twojego mężusia, bo długo tak nie pociągniesz. Ja siedziałam 3 lata w domu z Adą i wysiadałam psychicznie mimo że raz w tygodniu miałam wychodne z przyjaciółkami a mąż mi dużo pomagał jak wracał z pracy.
    Zostaw męża z synkiem wieczorem, niech go nakarmi , wykąpie (no chyba że tego nie potrafi, to się będzie musiał nauczyć) i idź chociaż sama połaź po ulicach…

    A i Ada. ps.friko.pl

    #1042223

    Anonim

    Re: ja juz nie moge…

    Zważywszy na to co ostatnio przechodzisz naprawdę ci współczuję…trzymaj się dzielnie, może jak przyjedziesz do Polski to Twoja rodzina Ci tu pomoże…odpoczniesz wtedy…


    Asieńka 11.02.2006

    #1042224

    nala

    Re: ja juz nie moge…

    Co to za zdjęcie?
    jeżeli moge spytać

    Milena i Oliwka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 81)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close