Forum: Adopcja

Kiedy powiedziec dzieciom o adopcji?

Tak jak w temacie. Uważacie, że dzieci powinny od początku być oswajane z myślą, że są adoptowane? Czy może lepiej poczekać z tym aż trochę podrosną?
Myślicie, że ta świadomość bardzo wpływa na stosunek dziecka do rodziców?

88 odpowiedzi na pytanie: Kiedy powiedziec dzieciom o adopcji?

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

Znam przykład z bardzo mi bliskiego otoczenia, że bardzo dużym błędem jest ukrywanie takiego faktu. Dziewczyna dowiedziała się od osób trzecich, że nie jest biologicznym dzieckiem. Przeżyła bardzo duży szok, miała żal i ogromne pretensje, że nie powiedzieli jej

Uważam, że powinno się mówić jak najwcześniej, oswajać dziecko z tą myślą, aby nie było za dużego wstrząsu w przyszłości

anka332 Dodane ponad rok temu,

wlasnie dzisiaj w osrodku adopcyjnym powiedziano nam ze bezwzglednie trzeba od poczatku mowic dzieciom ze sa adoptowane

zlotowlosa Dodane ponad rok temu,

Już od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl o adopcji. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga zanim podejmę ostateczna decyzję. Ale właśnie boje się jak dziecko może to odebrać i jak ja poradzę sobie z tym by to wszystko wytłumaczyc

olesia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Yoko:z pewnością korepetycji można rodzicom udzielić w tym zakresie
:Kciuki:

sorry ale raportowałam

mrw111 Dodane ponad rok temu,

Ale wciąż autor nie otrzymał konkretnej propozycji. Trudno powiedzieć jaki okres może być najlepszy. Czy koło16 lat czy może wcześniej – 10 lat ?

emilia88 Dodane ponad rok temu,

Nasza mała od początku wiedziała, że jest adoptowana. Bardzo piękna książka Katarzyny Kotowskiej pt. Jeż wspaniale dziecku tę sytuacje tłumaczy, więc my wielokrotnie tę opowieść małej czytaliśmy, potem już sama ją czytała. Więc mówiąc dziecku o adopcji, można przy okazji te książeczkę czytać. I nic nie ukrywac, nie potępiać mamy, która je zostawiła, tylko powiedzieć, że czasem dziecko ma dwie mamy i dwóch tatusiów:Śmiech:

neo Dodane ponad rok temu,

Znajoma ma adoptowanego synka. Oczywiście od małego chłopczyk wie, że jest adoptowany. Któregoś razu w szkole dzieci przechwalały się swoimi rodzicami i opowiadały jak bardzo są kochane przez rodziców. Jeden z chłopców powiedział do synka znajomej : “a moja mama mnie urodziła!!!”. A wówczas synek znajomej mu zrispostował: ” no tak, twoja mama cię urodziła, a moja mnie wybrała!!!

pieski3 Dodane ponad rok temu,

Neo piękne słowa.
Też uważam, że dziecko powinno od początku wiedzieć, że jest adoptowane. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której przykładowo teraz mama mówi mi, że jestem adoptowana. To jak policzek….
Poza tym zmniejszamy szansę plotek “życzliwych ludzi” :Hmmm…:

dimka123 Dodane ponad rok temu,

Moja siostra adoptowała córeczkę, jak Mała miała 6 tygodni. Od samego początku (oczywiście od czasu, kiedy Mała stała się dość rozumna) mówiono jej, że jest adoptowana. Wyrasta w tej świadomości i jakoś nie ma z tą świadomością większych kłopotów.
Obecnie córa siostry ma 9 lat i ostatnio zapytała “Mamusiu, a czy ja kiedyś będę mogła poznać tą mamę, która mnie urodziła?”… I tu się dopiero problemy zaczynają.

neo Dodane ponad rok temu,

A jakie problemy się zaczynają? Przecież córeczka nie jest oszukiwana, więc wszystko jest jasne.

dimka123 Dodane ponad rok temu,

W tym sensie tak – wie od samego początku i tutaj jest wszystko jasne, ale chodzi o to, że będzie problem jak faktycznie będzie chciała się dowiedzieć czegoś więcej o swoich korzeniach, poznać biologiczną matkę i dowie się, że ma rodzeństwo… A tutaj jest jedynaczką.

neo Dodane ponad rok temu,

No ale jaki to problem? Każdy przecież chciałby wiedzieć jak to się stało że biologiczni rodzice zdecydowali się go oddać i każdy chciałby poznać swoje korzenie. Ja oglądałam niedawno program, w którym adoptowany jako dziecko mężczyzna wciąż męczył się myślą, że biologiczna matka go nie chciała. Kiedy zdecydował się odszukać swoich rodziców i porozmawiał z nimi bardzo mu ulżyło, bo po prostu dowiedział się jak doszło do adopcji. Prawda go wyzwoliła.
No ale nawet jeśli to dziecko ma rodzeństwo to co to za problem?
Trochę szkoda, że to dziecko jest samo tylko adoptowane. Krewnej mojego męża udało się adoptować dwie dziewczynki – to akurat były rodzone siostry. No ale nie zawsze tak się uda…

pieski3 Dodane ponad rok temu,

Jak to niektórzy mówią: “nikt nie powiedział, że będzie łatwo”…
Jak dziecko wie, że jest adoptowane to się marwimy co będzie jak będzie chciało poznać mamę biologiczną, później może tatę i rodzeństwo….
Jak dziecko nie wie o adopcji to się martwimy co będzie jak się już dowie…..

neo Dodane ponad rok temu,

Wg mnie opcja z oszukiwaniem dziecka w sposób oczywisty powoduje problemy, bo okłamywane latami dziecko będzie miało potem słuszny żal do rodziców, którzy go oszukiwali. A nawet jeśli rodzicom uda się je skutecznie latami oszukiwać to życie w kłamstwie zawsze powoduje jakieś niezdrowe napięcie psychiczne, które powoduje stres, przewlekłe choroby, niezrozumiałe wybuchy gniewu, które nie wiadomo skąd pochodzą i pozornie nie mają nic wspólnego z oszukiwaniem dziecka. Dlatego też psychologowie doradzają, żeby mówić dziecku prawdę.
Druga opcja jest normalna, nie ma oszukiwania, nie ma napięć. Te dwie dziewczynki adoptowane przez krewnych mojego męża od razu wiedziały, że są adoptowane i nie było dzięki temu żadnych problemów. Wiedziały też skąd zostały adoptowane oraz że mają więcej rodzeństwa. I co? Ano nic. Bo niby co miałoby złego się zdarzyć, skoro nie były oszukiwane i wszystko było jasne i przejrzyste?

taurus Dodane ponad rok temu,

mnie się wydaje że trzeba mówić od razu.. Tak żeby dziecko było z tym od początku oswojone.

fiolekkk Dodane ponad rok temu,

Moim zdaniem powinno się mówić jak najwcześniej o fakcie adopcji. Można to zrobić za pomocą bajki, gdy dziecko jest jeszcze malutkie, a już zaczyna rozumieć. Uważam, że nie ma co odkładać tego na nieokreślone potem, bo prawda jest taka, że dziecko może się o tym fakcie dowiedzieć w każdej chwili od osób trzecich, a to dla niego byłby straszny ból. Po za tym uważam, ze jak kogoś kocham to go nie oszukuję, a przekazać to można w piękny sposób.
Myślę też, że jeśli moje adoptowane dziecko chciałoby poznać rodziców to nie miałabym nic przeciwko temu. Sama bym mu w tym pomogła, bo zdaję sobie sprawę, że człowiek ma potrzeba odnalezienia swojej tożsamości i korzeni.

paeja Dodane ponad rok temu,

myślę, że nie powinno się nigdy kłamać. Tak więc przy pierwszej lepszej sytuacji należy dziecko uświadomić i wytłumaczyć, że sami dokonaliśmy wyboru, że to właśnie ONO jest z nami itp. itd. to chyba najlepsze wyjście żeby uniknąć przykrych sytuacji.

mimi Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Neo:Znajoma ma adoptowanego synka. Oczywiście od małego chłopczyk wie, że jest adoptowany. Któregoś razu w szkole dzieci przechwalały się swoimi rodzicami i opowiadały jak bardzo są kochane przez rodziców. Jeden z chłopców powiedział do synka znajomej : “a moja mama mnie urodziła!!!”. A wówczas synek znajomej mu zrispostował: ” no tak, twoja mama cię urodziła, a moja mnie wybrała!!!

Pięknie 🙂

cute Dodane ponad rok temu,

Co prawda tylko mój kuzyn ma adoptowane dziecko, a nie ja, ale bawimy się razem często. Ja mu doradziłem, aby powiedział jak tylko dziecko będzie kumało słowa mama i tata. Wtedy się dowiedziało, kilka razy zostało to jeszcze przedyskutowane z dzieckiem (jak miało 3,4,5 i teraz 7 lat). Dyńka teraz wie, rozumie i traktuje ich jak własnych rodziców. Jest pogodna, wesoła, szczęśliwa. Na szczęście łatwo poszło.

equitibsed Dodane ponad rok temu,

A jak uważacie od jakiego wieku można próbować dziecku wytłumaczyć, że jest adoptowane?

madziula1 Dodane ponad rok temu,

Uważam, że w momencie, kiedy zaczyna rozumieć, ,,kto jest kto,,- czyli jak najszybciej. Tkwienie w kłamstwie, a potem odwlekanie tematu, bo każdy moment jest nieodpowiedni to droga do nieporozumień, pretensji w życiu późniejszym dziecka.
Mam koleżankę, która była oszukiwana do 18 r.ż. Przeżyła potworny szok, znienawidziła adopcyjnych rodziców i niewiele się zmieniło do dzisiaj. A ma lat 36. Odseparowała się od nich, kontakt ma sporadyczny, był okres, kiedy obśmiewała ich wady, a wcześniej tych wad nie widziała, a przecież były. Był okres poszukiwań rodziców biologicznych, którzy okazali się patologami. I następny cios.
Nigdy bym nie chciała być oszukiwana przez lat naście.
Miałam w planach zaadoptować dziecko, gdy moja Ada skończy 4-5 lat. I na wstępie by widziało, kim dla niego jestem, że nie ma koligacji rodzinnych, ale postaram się być najlepszym opiekunem, może uda mi się być przyjacielem i włożę całe serce i rozum, by ją/jego wychować na porządnego człowieka.

Zamieszczone przez złotowłosa:Tak jak w temacie. Uważacie, że dzieci powinny od początku być oswajane z myślą, że są adoptowane? Czy może lepiej poczekać z tym aż trochę podrosną?
Myślicie, że ta świadomość bardzo wpływa na stosunek dziecka do rodziców?

telimena Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Madziula1:Uważam, że na w momencie, kiedy zaczyna rozumieć, ,,kto jest kto,,- czyli jak najszybciej. Tkwienie w kłamstwie, a potem odwlekanie tematu, bo każdy moment jest nieodpowiedni do droga do nieporozumień, pretensji w życiu późniejszym dziecka.
Mam koleżankę, która była oszukiwana do 18 r.z. Przeżyła potworny szok, znienawidziła adopcyjnych rodziców i niewiele się zmieniło do dzisiaj. A ma lat 36. Odseparowała się od nich, kontakt ma sporadyczny, był okres, że obśmiewała ich wady, a wcześniej tych wad nie widziała,a przecież były. Był okres poszukiwań rodziców biologicznych, którzy okazali się patologami. I następny cios.
Nigdy bym nie chciała być oszukiwana przez lat naście.
Miałam w planach zaadoptować dziecko, gdy moja Ada skończy 4-5. I na wstępie by widziało, kim dla niego jestem, że nie ma koligacji rodzinnych, ale postaram się być najlepszym opiekunem, może uda mi się być przyjacielem i włożę całe serce i rozum, by ją/jego wychować na porządnego człowieka.

Czy gdyby nie byli patologami a np chirurgami cios byłby mniejszy???

madziula1 Dodane ponad rok temu,

To nie było meritum mojej wypowiedzi. A sądzę, że cios byłby jeszcze większy, bo patolog uzależniony od alkoholu, to jakieś ,,wytłumaczenie,, ale chirurg dobrze zarabiający, porzucający swoje dziecko, bo… nie wiem co, to już nie do przełknięcia.
A cios przeżyła na skutek tego, co zastała i nie wykazania przez tych ludzi żadnej chęci do utrzymywania z Nią kontaktu.

Zamieszczone przez telimena:Czy gdyby nie byli patologami a np chirurgami cios byłby mniejszy???

telimena Dodane ponad rok temu,

Patolog to lekarz zajmujący się wyjaśnianiem przyczyn zgonu… :Niepewny: a nie ktoś pijący alkohol…

madziula1 Dodane ponad rok temu,

O mój Boże, napisałam w przenośni, kolokwialnie ,,patolog,, i chyba każdy tą przenośnie rozumie.
Znam słownikowe znaczenie tego określenia:)

Zamieszczone przez telimena:Patolog to lekarz zajmujący się wyjaśnianiem przyczyn zgonu… :Niepewny: a nie ktoś pijący alkohol…

telimena Dodane ponad rok temu,

Ja czytając widzę patologa – lekarza – stąd moje zdziwienie.

Ludzie pijacy alkohol w Twoim rozumieniu to raczej patologia… rodzina patologiczna, margines itp…

madziula1 Dodane ponad rok temu,

Piszę – napisałam używając potocznego, kolokwialnego słownictwa. Ja między wierszami ,,wyłapałabym,, chociażby z kontekstu, że przecież nie chodzi o lekarza patologa:Hmmm…:
Chyba dyskusja zmierza w niewłaściwym kierunku, bo mocno odbiega od zasadniczego problemu, nie widzę sensu kontynuacji.

Zamieszczone przez telimena:Ja czytając widzę patologa – lekarza – stąd moje zdziwienie.

Ludzie pijacy alkohol w Twoim rozumieniu to raczej patologia… rodzina patologiczna, margines itp…

telimena Dodane ponad rok temu,

Dopytałam bo miałam wątpliwości co do sensu Twojej wypowiedzi.

Z podanym przez Ciebie potocznym znaczeniem słowa patolog nigdy wcześniej się nie spotkałam. Patologia a i owszem często ale patolog 1 widzę stąd moje wątpliwości.

madziula1 Dodane ponad rok temu,

A ja spotkałam się wielokrotnie 😉 , patologia tak na marginesie to już nie jest potoczny wyraz, ale ma wiele znaczeń.
Sens wypowiedzi mieścił się w zdaniu będącym odp. na pytanie czy mówić dziecku, że zostało zaadoptowane i kiedy.
Chyba autorka tego wątku oczekiwała na opinie innych na przewodni temat, a nie na rozpisywanie się nad tym jak często i gdzie potocznie używa się wyrazu ,,patolog,,:Hmmm…:
Zamieszczone przez telimena:Dopytałam bo miałam wątpliwości co do sensu Twojej wypowiedzi.

Z podanym przez Ciebie potocznym znaczeniem słowa patolog nigdy wcześniej się nie spotkałam. Patologia a i owszem często ale patolog 1 widzę stąd moje wątpliwości.

telimena Dodane ponad rok temu,

Zdziwiło mnie rozczarowanie dziewczyny dot. zawodu rodziców – dopytałam – Ty zrobiłaś z tego “aferę” miedzywątkową… mniej nerwów – to nie służy nikomu…

madziula1 Dodane ponad rok temu,

Ale nie znasz przecież zawodu Jej biologicznych rodziców. Alkoholik to chyba nie zawód. Czy napisałam, że była rozczarowana ich zawodem??. Raczej alkoholizmem i kompletną znieczulicą. Chciałam skończyć dyskusję, bo uznałam, że kręcenie się wokół jednego wyrazu (co uprawiałaś post po poście) jest kompletnie nie na temat i nic nie wnoszące do sprawy. Nie zrozumiałe to dla mnie. Czy wyłapujesz w postach innych użytkowników kardynalne błędy ortograficzne, stylistyczne, niezrozumiałe do końca wypowiedzi itd, a potem się z nimi rozprawiasz w taki sposób?? Nie zauważyłam…

Zamieszczone przez telimena:Zdziwiło mnie rozczarowanie dziewczyny dot. zawodu rodziców – dopytałam – Ty zrobiłaś z tego “aferę” miedzywątkową… mniej nerwów – to nie służy nikomu…

telimena Dodane ponad rok temu,

Przyznam szczerze że rozmowa z Tobą jest nader męcząca – czepiasz się i doszukujesz podtekstów ale jak sobie życzysz przeróbmy to jeszcze raz zmieniając ten temat w przepychanke słowną…

Napisałaś:
Zamieszczone przez Madziula1: Był okres poszukiwań rodziców biologicznych, którzy okazali się patologami. I następny cios.

Dopytałam (bo zdziwiło mnie to) jaki związek ma zawód rodziców do rozczarowania dziecka… Przypominam dla mnie patolog to lekarz zajmujący się ustalaniem przyczyn śmierci (jak już ustaliłyśmy Ty miałaś na myśli coś innego…)

Zamieszczone przez Madziula1:Ale nie znasz przecież zawodu Jej biologicznych rodziców. Alkoholik to chyba nie zawód. Czy napisałam, że była rozczarowana ich zawodem??. Raczej alkoholizmem i kompletną znieczulicą.

Idąc dalej… Nie mogłam wiedzieć że związku między rozczarowaniem a zawodem rodziców nie ma bo z tego co napisałaś wynikało ze zawód rodziców jest ZNANY (są patologami)… zapytałam o prostą rzecz jaki związek ma zawód rodziców a rozczarowanie córki i wystarczyło napisać: “u nas “patolog” to ktoś kto pije” i tyle bez doszukiwania się w moich słowach 2 i 3 dna…

Zamieszczone przez Madziula1: Czy wyłapujesz w postach innych użytkowników kardynalne błędy ortograficzne, stylistyczne, niezrozumiałe do końca wypowiedzi itd, a potem się z nimi rozprawiasz w taki sposób?? Nie zauważyłam

Nie zauważyłaś bo nie robię tego – i w tym przypadku też nie miało to miejsca – dopisałaś sobie swój scenariusz i uparcie się go trzymasz – biedna Madzia i wredna, czepiająca się Telimena…

Dziękuję za rozmowę – ja mam dość tłumaczenia się z 1 pytania – przypomina mi to udowadnianie że nie jestem wielbłądem…

madziula1 Dodane ponad rok temu,

Nie życzę sobie określeń: biedna Madzia itd, bo mnie obrażasz. Przykro mi, ale żaden z Twoich argumentów do mnie nie przemówił, choć jestem bardzo tolerancyjną osobą, dużo rozumiem i znam ludzi o różnych usposobieniach. Ty trzymaj zaparcie się swojej wersji, ja wiem swoje.
I to rozmowa z Tobą była dla mnie niezwykle eksploatująca ( mam trochę problemów, które mnie wyczerpuję, więc było mi to niepotrzebne ), a nie z Tobą chciałam w rozmowę wchodzić. Napisałam swoją opinię na temat adopcji w dobrej intencji, bo może by dla kogoś coś wniosła. Zrobiłaś ,,sieczkę słowną,, a ja niepotrzebnie w ogóle podjęłam temat.

Zamieszczone przez telimena:Przyznam szczerze że rozmowa z Tobą jest nader męcząca – czepiasz się i doszukujesz podtekstów ale jak sobie życzysz przeróbmy to jeszcze raz zmieniając ten temat w przepychanke słowną…

Napisałaś:

Dopytałam (bo zdziwiło mnie to) jaki związek ma zawód rodziców do rozczarowania dziecka… Przypominam dla mnie patolog to lekarz zajmujący się ustalaniem przyczyn śmierci (jak już ustaliłyśmy Ty miałaś na myśli coś innego…)

Idąc dalej… Nie mogłam wiedzieć że związku między rozczarowaniem a zawodem rodziców nie ma bo z tego co napisałaś wynikało ze zawód rodziców jest ZNANY (są patologami)… zapytałam o prostą rzecz jaki związek ma zawód rodziców a rozczarowanie córki i wystarczyło napisać: “u nas “patolog” to ktoś kto pije” i tyle bez doszukiwania się w moich słowach 2 i 3 dna…

Nie zauważyłaś bo nie robię tego – i w tym przypadku też nie miało to miejsca – dopisałaś sobie swój scenariusz i uparcie się go trzymasz – biedna Madzia i wredna, czepiająca się Telimena…

Dziękuję za rozmowę – ja mam dość tłumaczenia się z 1 pytania – przypomina mi to udowadnianie że nie jestem wielbłądem…

telimena Dodane ponad rok temu,

Tiaaa… Ty wiesz swoje… i właśnie tu jest kłopot… Ty wiesz co ja miałam na myśli… i co ciekawsze wiesz lepiej niż ja…

madziula1 Dodane ponad rok temu,

Ty uprawiasz zabawę słowną, a dla mnie słowo ma wartość i nie lubię takich podchodów, ale mam problemy takiej rangi i na co dzień muszę z ojca lekarzami takie rozmowy przeprowadzać, że wiesz mi, nie zdenerwujesz mnie – a propos nerwów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy, że ot tak przez przypadek atakujesz, najpierw pod pretekstem niezrozumianej przenośni, którą wytłumaczyłam itd.
Nie wiem, co Tobą kieruje, bo w Twojej głowie nie siedzę – w cudzysłowiu! Ale nie pozwolę sobie na nierówne traktowanie i koniec.

Zamieszczone przez telimena:Tiaaa… Ty wiesz swoje… i właśnie tu jest kłopot… Ty wiesz co ja miałam na myśli… i co ciekawsze wiesz lepiej niż ja…

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Madziula1:
Nie wiem, co Tobą kieruje, bo w Twojej głowie nie siedzę – w cudzysłowiu! Ale nie pozwolę sobie na nierówne traktowanie i koniec.

Widzisz, z boku patrząc zupełnie nie widać nierównego trakotowania, a dwa na forum to znacznie za duże słowa, zwłaszcza jak sama piszesz, masz w życiu znacznie trudniejsze problemy.

madziula1 Dodane ponad rok temu,

To, że mam takie problemy, nie oznacza, że pozwolę sobie na nierówne traktowanie. Chyba bardzo nie spodobała moja prośba o pomoc w kupnie leku. A tyle ludzi prosi o pomoc nie na lek, a na inne potrzeby, nie walczą z chorobą ( nie mówię o ostatniej dziewczynie z ziarnicą ) i nie spotykają się z taką postawą. Idę nakarmić tatę.

Zamieszczone przez ulaluki:Widzisz, z boku patrząc zupełnie nie widać nierównego trakotowania, a dwa na forum to znacznie za duże słowa, zwłaszcza jak sama piszesz, masz w życiu znacznie trudniejsze problemy.

telimena Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Madziula1:To, że mam takie problemy, nie oznacza, że pozwolę sobie na nierówne traktowanie. Chyba bardzo nie spodobała moja prośba o pomoc w kupnie leku. A tyle ludzi prosi o pomoc nie na lek, a na inne potrzeby, nie walczą z chorobą ( nie mówię o ostatniej dziewczynie z ziarnicą ) i nie spotykają się z takąpostawą. Idę nakarmić tatę.

Z tego co czytam Ty masz jakieś ogólne “ale” do mnie…

Przyznam że nie bardzo widzę powód dla którego odbierasz mnie w ten sposób… W Twoim temacie z prośbą o pomoc ani się nie wypowiadałam ani nigdzie na innym wątku do niego nie nawiązywałam, nie prowadziłam z tobą też w tym temacie żadnej korespondencji na priv… skąd więc wniosek że mi się on podoba czy nie…

Przypisujesz mi rzeczy które nie miały miejsca… koniecznie chcesz żeby ktoś uznał że jesteś w jakiś sposób szykanowana przeze mnie… co nie jest prawdą!

madziula1 Dodane ponad rok temu,

Nigdzie nie napisałam, że udzielałaś się w temacie z moją prośbą o pomoc w kupnie leku.
Po prostu napisałam swoje odczucia, nie piszę prześmiewczo: biedna, czy wredna Telimena, na co Ty sobie pozwalasz w stosunku do mnie ,,lekkim klawiszem,,. I odpowiem Ci tym samym, ciągle dajesz mi do zrozumienia, że masz do mnie jakieś ,,ale,,. Tylko robisz to nie w dosłowny, jak ja sposób. Przeczytaj sobie jak odp. pod jednym i drugim postem. Nie wyczuwa się sympatii już na wstępie, o c.d. nie wspomnę. Czy tak dyskutujesz z innymi?
Przede wszystkim ta rozmowa nie powinna być tu, a na pv, jak napisałam, dobrze o tym wiesz jako moderator . Ale widocznie wolisz mieć publikę.

Zamieszczone przez telimena:Z tego co czytam Ty masz jakieś ogólne “ale” do mnie…

Przyznam że nie bardzo widzę powód dla którego odbierasz mnie w ten sposób… W Twoim temacie z prośbą o pomoc ani się nie wypowiadałam ani nigdzie na innym wątku do niego nie nawiązywałam, nie prowadziłam z tobą też w tym temacie żadnej korespondencji na priv… skąd więc wniosek że mi się on podoba czy nie…

Przypisujesz mi rzeczy które nie miały miejsca… koniecznie chcesz żeby ktoś uznał że jesteś w jakiś sposób szykanowana przeze mnie… co nie jest prawdą!

telimena Dodane ponad rok temu,

Miałam na priv zapytać o znaczenie słowa patolog bo przypominam że od tego zaczeła się nasza wymiana zdań…
Ty możesz mi publicznie zarzucać nierówne traktowanie a ja powinnam położyć po sobie uszy i wyjaśniać to na priv…

Starasz się udowodnić mi że kierowana brakiem sympatii do Ciebie znalazłam sens swojego życia w niesprawiedliwym traktowaniu Cię – może jakiś przykład w końcu dasz a nie tylko sugestie i niedomówienia…

Znasz odpowiedź na pytanie: Kiedy powiedziec dzieciom o adopcji??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasze zdjęcia
Jesienne morze i MMM'sy
[FONT=Comic Sans MS][SIZE=3][COLOR=purple]Postanowiliśmy spędzić ostatni weekend października nad morzem. Oto krótka relacja...zapraszamy![/COLOR][/SIZE][/FONT] [IMG]http://i189.photobucket.com/albums/z51/mamamaksia/T1301483.jpg[/IMG] [IMG]http://i189.photobucket.com/albums/z51/mamamaksia/T1311771-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i189.photobucket.com/albums/z51/mamamaksia/T1301535.jpg[/IMG] [IMG]http://i189.photobucket.com/albums/z51/mamamaksia/T1301517.jpg[/IMG] [IMG]http://i189.photobucket.com/albums/z51/mamamaksia/T1311837-1.jpg[/IMG]
Czytaj dalej
ORGANIZACYJNE
Edytowanie postów
Nie mogę edytować moich postów. Tzn. dzisiejsze mogę, ale wcześniejszych już nie. Jest to dość denerwujące zwłaszcza w działach sprzedam/kupię nie mogę dopisać, że jakaś rzecz jest zarezerwowana - da się coś z
Czytaj dalej