Moj synek nie umie ssac piersi-pomozcie

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #119029

    magis

    Moj synek ma 10 dni i ani razu jeszcze nie zassal piersi.Mialam cesarskie ciecie i maly zostal dostawiony do piersi w 2 dobie. Polozne probowaly go przystawiac do moich piersi i nic-tylko placz. W koncu daly mu mleko modyfikowane i kazaluy często dostawiac w domu. Już mija tydzien a on nic. Zastanawiam się czy nie przejsc calkowicie na butelke i mleko modyfikowane. Teraz pije to co odciagne czyli ok. 20-30ml przy pokarmie sciaganym co 3-4 godz.i podaje mu mieszanke z butelki. Zamowilam wizyte pani od laktacji i powiedziala,ze on jezyczek zle ukladal i kazala karmic z palca i przez rurke ze strzykawka. Zaczal palca ssac ale jak go przyloze do piersi to jedynie przez kapturek udaje,ze ssie a tak naprawdę gryzie brodawkem. Nie umie w ogole zassac. Więc teraz karmie z palca i odciagam pokarm laktatorem i przykladam do piersi i nic. Ostatnio pani od laktacji godzine meczyla go przy piersi i nie potrafil zassac. Nie wiem ile jeszcze probowac,bo i ja i on jestesmy już zmeczeni. Moze jeszcze 2 tyg.sprobuje i wtedy zdecyduje się karmic go tylko mlekiem modyfikowanym z butelki. Moze macie jakis pomysl jak go nauczyc ssac piers?

    #5634200

    k-j

    nie pociesze Cie,ale czytając Twój opis , to jakbym czytała dokładnie to co ja przechodziłam ze starszym synkiem 3lata temu.
    mój K nie nauczył sie ssać piersi.zaczął mi mocno spadać z wagi.co u tak małego dziecka jest niebezpieczne.
    i zostaliśmy juz tylko na butelce.
    ale przechodzilismy dokładnie to samo,i rurki,i cwiczenie jezyczka palcem (mój mial ponoć krótkie wędzidełko-przez to jezyczkiem trudniej było mu operować).
    ściąganie laktatorem zdało egzamin nie dłużej jak na kilka dni.mleczka zabraklo.
    ale to nie koniec świata.dzieci „wychowane” na butelce tez są super:)

    a drugie dziecko karmiłam 3 m-ce,tylko z piersi.najadał sie w 5min.rósł wzorowo.
    nie denerwuj sie tylko , bo to jeszcze potęguje stres m/y wami.

    choc ja bym sie juz nie meczyła,ale to moja osobista opinia.
    ciesz sie macierzyństwem.



    #5634201

    klucha

    na pewno musisz kontrolować wagę dziecka

    miałam podobny problem i ze względu na spadek wagi przestałam walczyć o naturalne karmienie i przeszliśmy na butelkę.

    mój stan psychiczny i fizyczny z tamtego okresu (w walce o pierś) to już inna bajka…
    okazało się że butelka była dla nas wybawieniem.

    #5634202

    velveta

    czasem butelka potrafi byc wybawieniem. nie mozesz na nią patrzec jak na zło konieczne… to jest naprawdę wybawienie. powodzenia zyczę!

    #5634203

    magis

    Dziękuję za odpowiedzi. Czytałam o butelkowych dzieciach i nie uważam, żeby to było coś złego albo że takie dzieci częściej chorują. Pani od laktacji też powiedziała, że popróbowałaby jeszcze z 2 dni i jak to nic nie da, to jednak zastanowiła się nad modyfikowanym. Jednak trafiłam na panią pediatrę neonatologa, która stwierdziła, że dziecko ma w skali Apgar po 10 punktów i jest zdrowe oraz przybiera na wadze (a to dlatego, że dokarmiam modyfikowanym mlekiem) i że trzeba przystawiać dziecko do piersi i na pewno złapie. Inna natomiast pani doktor powiedziała, żeby się nie obwiniać, bo nie wszystkie dzieci są karmione piersią i to nic złego. Szczerze mówiąc już nie mam na to siły – tylko wywołuje to u mnie stres i poczucie winy. W dzień jeszcze jestem w stanie karmić małego ze strzykawki ale w nocy już nie. Także to ściąganie pokarmu co 3 godz. mnie dobija.
    Jednak jest presja otoczenia na karmienie piersią. Nie wiem jak długo jeszcze powinnam próbować – niektórzy mówią, że 2 tyg. ale chyba nie dam rady tyle. Mąż też mówi, żeby przejść na modyfikowane – on też tak był karmiony i jest zdrowy.

    #5634204

    magis

    A jeśli zdecyduję się przejść na karmienie mlekiem modyfikowanym, to powinnam to ustalić z lekarzem rodzinnym bądź pediatrą? Na takiej rozpisce, którą dostałam od położnej o rozszerzaniu diety jest napisane, że przy karmieniu mlekiem modyfikowanym należy podawać po 100ml 7 razy na dobę.



    #5634205

    klucha

    Twoja pani neonatolog to taka moja pani położna, która do mnie przychodziła 🙂
    Też słyszałam że dziecko zdrowe, że w końcu załapie, że i że…
    i przez nią i przez presję otoczenia miałam wielkie wyrzuty sumienia z przejściem na butelkę.

    Na całe szczęście miałam twardo stojąca pediatrę, która widząc stan dziecka i mój stan zdecydowała za mnie o butelce. A że córa z obciązeniem alergicznym dlatego mleko i dawkowanie było dobierane przez lekarza.

    U mnie piersi były pełne mleka, młoda nie ssała. Gdy córa zasypiała ja z mężem zamiast iść spać – odciągaliśmy pokarm, ledwo co kończyliśmy młoda budziła się na karmienie. Padaliśmy na pyski. Nie wspomnę o zapaleniach, zastojach.

    Moje dziecko butelkowe dziś ma 11 lat.
    i powiem Ci na ucho że jeżeli miałabym drugi raz taką sytuację nie zastanawiałabym się długo 🙂
    bo nie pierś najważniejsza dla dziecka.

    #5634206

    magis

    Pani neonatolog powiedziała, żeby przegłodzić dziecko i poić samą wodą, to wtedy na pewno zacznie ssać. Ale jak on jest głodny to krzyczy w niebogłosy i wtedy w ogóle nie można mu piersi włożyć do ust.

    #5634207

    k-j

    szczerze …. to niech takie „złote”rady ta pani doktor sobie wsadzi
    tez to testowałam,i tak jak piszesz , jest jeszcze gorzej,bo dziecko jest tak głodne,i zestresowane….ze po podaniu nawet butelki sie krztusi bo tak lapczywie pochłania to mleko.

    co do ilosci mleka.to na kazdym kartonie/puszce masz orientacyjnie ile takie dziecko je.
    takie niespełna 2tyg z tego co pamietam oczywiscie je ok tych 7-8 razy po 90-120 ml,tu zalezy od apetytu.
    ale średnio wypada co 3godz.

    #5634208

    fasolada

    Presja na karmienie piersią jest okropna! Brrr!!!
    Mogę Ci tylko powiedzieć, że starszy na początku miał problemy i podziałała porada, aby karmić na siedząco (taki mam podobno układ sutków).
    Sama karmiłam piersią, ale młodszego odstawiłam jak miał 5miesięcy. Powód zasługuje na lincz- sezon grillowy i chciałam się napić piwa! 😛 Więc Ty przy wszystkich próbach i staraniach jesteś wielka 🙂



    #5634209

    mariflorka

    Nie możesz się tak zadręczać, poza tym jak maluszek będzie czuł, że mama zestresowana, to i sam będzie niespokojny. Wrzuć na luz i przystawiaj go, jak często się da i po prostu dokarmiaj mlekiem modyfikowanym, żeby nie leciał z wagi. Wiele znam przypadków, że dzieci były cały czas na butelce, bo nie chciały ssać, a np. moja koleżanka dawała butelkę z aventu tą ze smoczkiem imitującym pierś mamy (na pewno są też tego typu z medeli, tt, czy innych firm) i wiesz co mały się przyzwyczaił, a potem za którymś razem przyssał do piersi mamy i już było z górki. Głowa do góry, trzeba próbować, nawet dla samego treningu, a nawet jak nie załapie, to nie znaczy, że będzie się gorzej rozwijał.

    #5634210

    kotkad

    Nie daj sobie wcisnąć że musisz karmić piersią, nic nie musisz to Twoje dziecko i Ty decydujesz a nie jakaś lekarka która Twoje dziecko widzi raz od święta.
    Ja nie wiem co było z moim dwulatkiem ale gehenny przeżywałam podczas karmienia i poddałam się naciskom otoczenia. Karmiłam, przepraszam przystawiałam mimo wrzasków płaczu. Moja psychika siadła na długo, kłótnie z każdym, wybuchałam non stop bo non stop miałam na cycu dziecko, głodne, plączące dziecko. Zastoje, zapalenia, guzy, włókniaki, usg, opcja biopsji i inne. Wytrzymałam pól roku i powrót do pracy wykorzystałam jako pretekst w odstawieniu, niby ulżyło ale jednak pół roku robi w psychice czystkę.
    Zachodząc w ciążę z drugim synem nie bałam się porodu, nie bałam się czy będzie zdrowy, bałam się karmienia piersią. Urodził się trzy tygodnie temu, ładnie się przystawił, ładnie poszła laktacja i okazało się że ma infekcję, mnie wypisali ze szpitala jego zostawili. Wróciłam do domu, wyjęłam laktator żeby odciągnąć z piersi i przekazać do szpitala na nocne karmienia bo karmić mogłam tylko między 10-18 (takie godziny odwiedzin własnego dziecka) i się rozpłakałam. Stwierdziłam do męża że nienawidzę tego laktatora, tyle nim walczyłam dwa lata temu że nie mogę na niego patrzeć. Już widziałam scenariusze tej samej gehenny co wtedy. Tymek w szpitalu był 9 dni. Teraz nadal je z cyca, często się budzi bo remont w bloku, bo starszy brat dokazuje a moja psychika co „nie najadł się na pewno nie mam mleka”. Wiem że mam, wiem że jest najedzony ale tamte przeżycia zawsze już podczas karmienia będą mi podpowiadać że płacz to moja wina, że na pewno ze mną jest coś nie tak.
    Nie daj się wpędzić w to samo bagno co ja bo teraz Twój maluch będzie cierpieć, bo każde kolejne dziecko będzie na tym cierpieć, bo Ty nie wyrobisz psychicznie, bo Twoi najbliżsi będą obrywali za to że Tobie ktoś coś każe co jest niewykonalne. To Ty jesteś matką i to Ty decydujesz a nie obcy ludzie którzy sytuacji nie potrafią nawet objąć swoją wyobraźnią



    #5634211

    magis

    Dziękuję wam za odpowiedzi i słowa wsparcia. Przez to męczenie Maluszka okazało się, że przez ostatnie 5 dni nic nie przybrał i jego waga stoi w miejscu. Postanowiłam, że będę go karmiła butelką i jeszcze od czasu do czasu ściągała pokarm dopóki miesiąca nie skończy. Nie chcę męczyć, ani jego, ani siebie. Najgorsza jest tylko ta presja społeczeństwa, które uważa, że karmienie piersią jest najważniejsze i że trzeba przykładać dziecko i zacznie samo pić mleko z piersi, a on nie chce. Rozmawiałam z położną, która miała taki problem ze swoim dzieckiem i najróżniejsze metody stosowała i walczyła o karmienie piersią, a i tak niestety się nie udało i musiała karmić butelka. Możliwe, że mój Mały też taki uparciuch jest.
    Ja chcę być szczęśliwa i cieszyć się macierzyństwem, a nie męczyć Małego i siebie. Potem będę miała zestresowane dziecko. W trakcie ciąży już myślałam o kolejnym dziecku, a teraz przez te przeżycia myślę, że pozostanę tylko przy jednym. Mam nadzieję, że za rok albo dwa zmienię zdanie.
    Jeszcze raz dzięki za słowa otuchy. 🙂

    #5634212

    beamama

    Zamieszczone przez Magis
    Dziękuję wam za odpowiedzi i słowa wsparcia. Przez to męczenie Maluszka okazało się, że przez ostatnie 5 dni nic nie przybrał i jego waga stoi w miejscu. Postanowiłam, że będę go karmiła butelką i jeszcze od czasu do czasu ściągała pokarm dopóki miesiąca nie skończy. Nie chcę męczyć, ani jego, ani siebie. Najgorsza jest tylko ta presja społeczeństwa, które uważa, że karmienie piersią jest najważniejsze i że trzeba przykładać dziecko i zacznie samo pić mleko z piersi, a on nie chce. Rozmawiałam z położną, która miała taki problem ze swoim dzieckiem i najróżniejsze metody stosowała i walczyła o karmienie piersią, a i tak niestety się nie udało i musiała karmić butelka. Możliwe, że mój Mały też taki uparciuch jest.
    Ja chcę być szczęśliwa i cieszyć się macierzyństwem, a nie męczyć Małego i siebie. Potem będę miała zestresowane dziecko. W trakcie ciąży już myślałam o kolejnym dziecku, a teraz przez te przeżycia myślę, że pozostanę tylko przy jednym. Mam nadzieję, że za rok albo dwa zmienię zdanie.
    Jeszcze raz dzięki za słowa otuchy. 🙂

    Uważam, że same też się nakręcamy, nie zwalajmy wszystkiego na presję społeczeństwa 😉
    Wprawdzie mam już dzieciaki odrośnięte, ale doskonale pamiętam swoje problemy z laktacją i tłumaczenia doświadczonych mam – przestań, butelka to nie koniec świata – ale ja nie, bo jak dam butlę, to to będę wyrodną matką, głupota totalna, ale „świeżym” matkom to hormony padają na mózg, też jestem tego przykładem :Hyhy:

    #5634213

    Anonim

    Zamieszczone przez Magis
    Moj synek ma 10 dni i ani razu jeszcze nie zassal piersi.Mialam cesarskie ciecie i maly zostal dostawiony do piersi w 2 dobie. Polozne probowaly go przystawiac do moich piersi i nic-tylko placz. W koncu daly mu mleko modyfikowane i kazaluy często dostawiac w domu. Już mija tydzien a on nic. Zastanawiam się czy nie przejsc calkowicie na butelke i mleko modyfikowane. Teraz pije to co odciagne czyli ok. 20-30ml przy pokarmie sciaganym co 3-4 godz.i podaje mu mieszanke z butelki. Zamowilam wizyte pani od laktacji i powiedziala,ze on jezyczek zle ukladal i kazala karmic z palca i przez rurke ze strzykawka. Zaczal palca ssac ale jak go przyloze do piersi to jedynie przez kapturek udaje,ze ssie a tak naprawdę gryzie brodawkem. Nie umie w ogole zassac. Więc teraz karmie z palca i odciagam pokarm laktatorem i przykladam do piersi i nic. Ostatnio pani od laktacji godzine meczyla go przy piersi i nie potrafil zassac. Nie wiem ile jeszcze probowac,bo i ja i on jestesmy już zmeczeni. Moze jeszcze 2 tyg.sprobuje i wtedy zdecyduje się karmic go tylko mlekiem modyfikowanym z butelki. Moze macie jakis pomysl jak go nauczyc ssac piers?

    Miałam na poczatku ten sam problem po cc tez dopiero na 2 dobe mi Go przylozyli ale nie ssała w ogóle, dopiero gdy wróciłam do domu postanowiłam ja przystawiac jak najczesciej ale rowniez nie ssała dopiero gdy dostała niestety biegunki i byłyśmy u lekarza tak strasznie płakała jak ja doktorka badała ze przystawiłam ja i moment sie uspokoila i odziwo zaczeła ssać ( pierś ja uspokaja tk samo po szczepieniu), mi sie udało. Musisz być cierpliwa i próbować jak najczesciej ale jak nie poskutkuje to sie nie meczcie tylko mleczko polecam ( bebilon) 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close