Przemyślenia matki wracającej do pracy

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #42577

    nena75

    Ten temat powraca co jakiś czas jak bumerang (chyba zawsze, gdy jedna z nas wraca do pracy), więc teraz kolej na mnie…Jak już kiedyś pisałam wracam do pracy od 1 kwietnia…Mój syneczek skończy wtedy 4 miesiące…Teraz kiedy siedzę z nim domu mam możliwość poznawania z nim świata, pokazywania nowych dla niego rzeczy: np. dzisiaj odkryliśmy, że bardzo nas śmieszy podskakiwanie. Trzymałam Tomaszka na rękach a on wręcz rechotał i zaśmiewał się czego nigdy jeszcze nie robił. Nie mówiąc już o tym, że cała bluzeczka była mokra od śliny (z radości . Wczoraj np. kiedy cmokałam mu koło uszka zaczął się śmiać i tak śmiesznie „gulgać”. I tak sobie dzisiaj pomyślałam ile takich sytuacji mnie omienie kiedy wrócę do pracy…i tak mi się zrobiło strasznie smutno. Skoro cieszą mnie takie drobiazgi, po powrocie do pracy nie będę przy nim kiedy będzie robił jeszcze ciekawsze rzeczy. Siadał, raczkował, wstawał, chodził…
    Drogie Mamy, czy są wśród Was takie które pracują po 9-10 godzin dziennie? jeśli tak to jak sobie radzicie z rozstaniami???
    W dodatku załamało mnie dzisiaj to co powiedział mi mój mąż, bo mały będzie przynajmniej na razie u dziadków (moich teściów), ale oni raczej z nim nigdzie nie będą wychodzić (mieszkają na II piętrze-bez windy-i nie będą dźwigać wózka). Zamiast na spacery to wietrzenie na balkonie…A ja chce żeby moje dziecko zobaczyło jak wygląda las, jak pachnie, co widać na ulicy…Nie chcę nadrabiac zaległości w weekendy.
    Mój mąż tego tak nie odczuwa, bo teraz i tak go nie ma całymi dniami a czasami i wieczorami. Dla niego nie będzie żadnej różnicy a w dodatku mówi, że skoro jego wychowali to i zaopiekują się dobrze Tomaszkiem. Tylko, że to było 30 lat temu, byli też młodsi o te 30 lat.
    W chwilach zwątpienia jak ta myślę, że ledwo zdążę wrócić do pracy a od razu pójdę na wychowawczy. Ja chyba nie dam rady zostać się na tak długo z dzieckiem. Co innego gdybym pracowała do 15 czy 16. A ja pracuję od 9:00 do 17:30, w domu będę ok. 18:30, a mąż przywiezie małego ok. 19:30-20:00 i będę miała dla niego tylko godzinę, max. dwie. Dlatego chcę przeforsować kwestię opiekunki, żeby mały był w domu jak wrócę…A rany jakie to wszystko trudne .

    Wioletta i Tomaszek (ur. 24.11.2003)

    #557287

    annak26

    Re: Przemys´lenia matki wracaja˛cej do pracy

    Ja musialam wrocic do pracy po 2 tygodniach od mojej cesarki. Na poczatku rozstania nie byly takie trudne, bo mala spalka calymi dniami. Teraz kiedy ma 3 miesiace rozstania sa batdzo trudne. Pracyje 10 godzin razem z dojazdem to 11. I wlasnie tydzien temy wzielam sobie urlop aby troche z Nia posiedzec i zwyczajnie odpoczac. W poniedzialek wracam do pracy i juz chce mi sie wyc. Dzisiaj zrozumialam jal ninawidze swojej pracy i chcialabym byc z mala w domu. Ale musze pracowac. Mam dobra prace i musze o nia dbac. Jakos to bedzie, ale jak to nie wiem??



    #557288

    nena75

    Re: Przemys´lenia matki wracaja˛cej do pracy

    No właśnie ja też mam dobrą pracę i dlatego zależało mi żeby jej nie stracić…jednak kiedy zatelefonowano do mnie z pytaniem czy wracam czy idę na wychowawczy wiedziałam, że nie będą czekać…
    A ja chyba wybrałam najgorszy moment kiedy Tommy zaczyna robić tyle fajnych rzeczy. Kiedy patrzę na niego tak jak teraz, gdy śpi mam łzy w oczach…nie wiem coś mi się porobiło…

    Wioletta i Tomaszek (ur. 24.11.2003)

    #557289

    agmag

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Wiem, to strasznie trudne. Ja też wróciłam do pracy po urodzeniu Huberta. Tylko, że on urodził się w tym szczęśliwym okresie, kiedy macierzyński trwał 6 m-cy +1 m-c urlopu.
    Teraz chyba zostanę na wychowawczym – mam już dwójkę, której jestem potrzebna. Ale strasznie żal mi pracy, bo jest OK. Pracuję od 7 do 15, bez nadgodzin. W sumie nie ma mnie w domu 10 godz. W pracy jest spokojnie. Gdzie ja taką znajdę za czas jakiś??????? Stąd to moje „chyba”.
    Ale mam pomysł dla ciebie. Czy twój mąż nie mógłby przywozić babci lub oboje dziadków do was? Wtedy byłabyś z dzieckiem już od 18:30, a przy okazji miałabyś gotowy obiad. Może dziadkowie się zgodzą? Może od ciebie łatwiej wyjść na spacer? Może moglibyście zostawiać wózek rano na parterze w klatce?
    Nie stresuj się. Będzie dobrze. Dzidzia będzie rozwijać się wspaniale, a ty i tak zapamiętasz pierwsze kroczki postawione przy tobie.
    Pozdrawiamy

    Agnieszka, Hubi (28.02.01), Ania (26.11.03)

    #557290

    nena75

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Dziękuję za słowa otuchy…
    A z teściami jest taki problem, że oni nie za bardzo chcą do nas przyjeżdżać, bo się tłumaczą tym, że będą wracać późno do domu (nawet jeśli będzie ich odwoził mój mąż) a poza tym muszą dopilnować działki – szczególnie teraz wiosną i latem (2 krzaki na krzyż, ale dla nich to święty obowiązek). Może zrobimy mix-3 dni u nich, 2 dni oni przyjeżdżają do nas…nie mam pojęcia. A u nas warunki będą super: winda w bloku, niedaleko duży park, mnóstwo atrakcji dla maluchów (nawet pod domem plac zabaw).
    Muszę tylko jakoś poradzić sobie ze swoją psychiką: kiedyś byłam zagorzałą zwolenniczką szybkiego powrotu do pracy, teraz jest to dla mnie już ostateczność. Nie wiedziałam, że dziecko tak mnie zmieni….

    Wioletta i Tomaszek (ur. 24.11.2003)

    #557291

    nautica

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Czasem lepiej mieć opiekunkę, albo jakoś pół na pół… Ja jeszcze mam urlop, ale niedługo będę miec ten sam poblem co ty, tyle ze już raz to przerabiałam 4 lata temu. CZęsto robiłam tak, że opiekunka przychodziła o 17 pod pracę, a ja w skowronkach szłam jeszcze z córcią do parku. Nie gotowałam w domu i nie sprzątałam jakoś nadmiernie, bo opiekunka zawsze sobie radziła i pomagała mi, a ja mogłam wymagać. Z dziadkami wiadomo, trzeba delikatniej… Nie martw się, miłośc nie zniknie, nawet jak nie będzie Cię 10 godzin w domu, a niestety taka jest nasza trudna rzeczywistość. Trzymam kciuki!


    Nautica (Ala 5l. i Grześ 3m-ce)



    #557292

    leszczynka

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Dlatego ja zdecydowałam że zostaje na wychowawczym.
    Poznajemy sie z Emi kazdego dnia ,kazdej godziny ucze ją czegos nowego.Tata jak wraca dziwi sie jak wiele mu umyka .A teraz codziennie wspaniałe spacery po 3 godziny.
    Super.

    LESZCZYNKA I EMILKA (23.09.03)

    #557293

    magonil

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    A ja właśnie skończyłam pierwszy tydzień w pracy. Pech chciał, że mój mąż stracił pracę 10 dni temu i to ja jestem jedynym „żywicielem ” rodziny. Tata jest teraz z małą, a miała być teściowa. Obawiałam się tego powrotu do pracy, przerwa wynosiła prawie 8 miesięcy, ale nie jest źle. Widzę, że już nie mogę poświęcic Weronice tyle czasu, ile na macierzyńskim, ale jak tylko przychodzę do domu, to staram się być z nią jak najwięcej czasu. Moja praca wymaga ode mnie 100% wydajności, zdarzać się będą też wyjazdy 2-3 dniowe. Ale lubię to, co robię, realizuję się, kocham kontakty z ludźmi i tego mi bardzo brakowało. A jak wracam po pracy, mam dwa razy więcej energii dla mojej córci. Z jednej strony muszę pracować, z drugiej – lubię ją. A niestety , aby być szczęśliwym, trzeba polubić to, co się robi.

    pozdrawiamy

    Małgosia z Weroniką (29.10.2003)

    #557294

    nena75

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Przykro mi, że Twój mąż stracił pracę, ale niestety w takim kraju i w takich czasach żyjemy, że niczego nie możemy być pewni. I właśnie to też jest jeden z powodów dla których wracam…
    Ja wiem, że moja miłość do dziecka nie minie, ale jest to moje pierwsze dziecko i jako niedoświadczona pod tym względem mama czuję, że wyrządzam dziecku krzywdę, że będzie czuło, że mnie nie ma, że nikt nie będzie się z nim tak bawił tak jak ja, że nikt do niego nie będzie mówił tak jak ja, że będzie mu tego brakować.
    Ech, chyba dzisiaj mam zbyt refleksyjny dzień.

    Wioletta i Tomaszek (ur. 24.11.2003)

    #557295

    bercia30

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Oj mamuśki, jak tak was sobie poczytałam to ryczeć mi się zachciało. Mnie kończy się macierzyński za tydzień i biorę jeszcze urlop i muszę wrócić do pracy 27 kwietnia. Szlag by trafiłe tego jełopa co wymyślił te 16 tygodni! Wykastrować trzeba tych facetów co to wymyślili, aż mi się drobne nie zgadzają jak o tym myślę. Też jestem przerażona powrotem do pracy ale podobnie jak Wy muszę dbać o dobrą pracę. Takie mamy ochydne czasy. Nawet nie wiem jak tu się przygotować do tego powrotu, czy już zacząć ściągać mleko? czy może za 2 tygodnie? a może kupić sztuczne na wszelki wypadek? Mam w głowie tyle pytań do samej siebie że nie wiem od czego zacząć. Może któraś z Was mi podpowie???? Buziaki i pozdrawiam

    Bercia i Ola 05.12.2003



    #557296

    sine-militis

    Re: Przemyślenia matki wracającej do pracy

    Witam wszystkie mamy,
    Ja wrocilam do pracy dwa tygodnie temu, jak maly mial dokladnie 4 mce i 4 dni. Bardzo sie obawialam tego powrotu, ale wiedzialam, ze to jedyne rozwiazanie (wzgledy ekonomiczne – zarabiam o wiele wiecej niz moj niemaz i z jego pensji nie daloby sie wyzyc). I teraz, po przepracowanych dwoch tygodniach, moge pocieszyc wszystkie te, ktore obawiaja sie powrotu: NIE JEST TAK ZLE! DAJE SOBIE RADE! Maly zostaje z dziadkami i jak na razie nie bylo zadnych zgrzytow, jest pogodny, usmiechniety i jak wracam to uwierzcie mi, z radoscia spedzam z nim reszte dnia, steskniona przez caly dzien w pracy. W pracy atmosfera jest w porzadku, co rowniez jest bardzo wazne, bo nie chodze tam jak na sciecie. Z jedzeniem poradzilam sobie tak, ze wprowadzilam nowe pokarmy (soczki, deserki i hit sezonu dla Aleksa – kaszke Sinlac). W pracy sciagam pokarm i mroze po powrocie do domu, a mama potem rozmraza i daje malemu. Cyc obowiazkowo rano przed wyjsciem i po powrocie, w nocy oczywiscie tez. Nie ma tez wiekszych problemow z zasypianiem, chociaz tego sie bardzo obawialam, bo maly preferuje zasypianie przy cycu. Tak wiec, kurcze, da sie! A tak sie obawialam, ze nie dam rady, ze maly nie nauczy sie pic z butelki, ze jak ja zniose 8-godzinne rozstanie (na szczescie wychodze godzine wczesniej), ze mama sobie nie poradzi. Na spacery wychodza dziadkowie, a mama ma wtedy chwile oddechu. I jakos sie kreci. Z wysypianiem tez nie ma problemu, bo spimy wszyscy razem w jednym lozku (tego by jeszcze brakowalo, zebym zrywala sie pare razy w nocy, a tu budzik na 6.00 nastawiony – nie ma zmiluj).
    Tak wiec ku pokrzepieniu serc wszystkich mam zamierzajacych wrocic do pracy – grunt to dobra organizacja, a naprawde wszystko sie ulozy.

    Pozdrawiam

    sine_militis

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close