Pytanie natury moralnej

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #57195

    orange

    Mam pytanie…

    Co myślicie o wieloletnich rodzinach, w których nikt nie pracuje, gdzie ciężko jest wyżywić i ubrać gromadkę dzieci z niewystarczającego zasiłku.
    Jakie jest wasze zdanie, gdy w takiej rodzinie pojawia się chore dziecko a rodzice nie mają na jego rehabilitację? Bierzecie udział w organizowanych akcjach charytatywnych? Wpłacacie pieniądze na fundacje?

    Ja mam spore wyrzuty sumienia, gdy przeglądając gazetę natrafiam często na zdjęcia małych dzieci i krzyczące podpisy, że „mogą żyć dzięki mojej pomocy”…

    Pozdrawiam ciepło w pierwszy śnieżny dzień tego roku

    #731990

    Anonim

    Re: Pytanie natury moralnej

    Mi jest bardzo zal dzieci z takich rodzin,niestety nie zawsze moge pomoc.
    Kiedys myslalam inaczej,ale teraz wychodze z zalozenia ze dla biednych rodizn antykoncepcja powinna byc bezplatna.Wiem,ze Ci ludzie pewnie chca miec duzo dzieci,ale skoro kogos nie stac na byt dziecka w godnych warunkach powinno sie temu w pewien sposob zapobiegac.Wiem,ze brzmi to brutalnie,ale wiele tych dzieci laduje na ulicy,w domach dziecka itp.Czesto Ci rodzice nawet nie wiedza o metodach antykoncepcji i potem rzadaja od panstwa pieniedzy.
    Jak lezalam na patologi to jeden z lekarzy z wlasnych pieniedzy zalozyl kobiecie spirale,bo jej na to nei bylo stac a mialo juz 6 dzieci,nie chciala wiecej,ale nie miala pieniedzy na jakiekolwiek zabezpieczenie przed neipozadana ciaza co wiecej dwojka z tych dzieci byla rehabilitowana ze wzgledu na porazenie mozgowe na ktore tez nie maja pieniedzy.

    Wiem,ze moge tym co napisalam wywolac burze i ataki na mnei,ale takie jest moje zdanie.

    Nelly i Hubert 23.02.03



    #731991

    orange

    Re: Pytanie natury moralnej

    Eee tam od razu burzę.

    Ja się z Tobą zgadzam, tylko zastanawiam się po jakich bojach w naszym kraju przeszedłby pomysł z refundowaniem środków antykoncepcyjnych…

    Obawiam się, ze zaraz podniosłyby się głosy od Obrońców życia poprzez emerytów i innych, że to niemoralne, a poza tym państwo nie ma pieniędzy na dotowanie czyichś przyjemności….

    Może wobec tego więcej akcji uświadamiających?
    Ja słyszałam ostatnio tekst pewnej pani (pięcioro dzieci na koncie), że „jej stary tylko gaciami w nią rzuci, a ona jest w ciąży”

    Można by się tu pokusić o stwierdzenie żesmy ciemnogród, ale jak na razie UK wyprzedza nas w liczbie niechcianych ciąż u nastolatek (jeszcze)… Choć może u nas nie ma dostępnych statystyk na ten temat?

    #731992

    kantalupa

    Re: Pytanie natury moralnej

    Dla mnie to zawsze byl trudny temat, bo jestem raczej ostrozna w udzielaniu pomocy, szczegolnie finansowej. Serduszko mnie boli, kiedy patrze na schorowane dzieci, ale chyba jeszcze bardziej cierpie, kiedy widze dzieciaczki zaniedbane przez bezradnych albo po prostu zlych rodzicow. Nigdy nie ma pewnosci, ze to, czym chcemy sie podzielic, trafi do dziecka i jemu bedzie sluzyc. Dlatego staram sie raczej wspierac fundacje albo organizacje pomocowe. Pewnie wiele osob zarzuci mi znieczulice i wypaczone poglady, ale kiedy widze wielodzietne rodziny, gdzie brakuje podstawowych srodkow do zycia, czuje zlosc na rodzicow. Bo przeciez kazdy dorosly czlowiek, ktory decyduje sie na sprowadzenie dziecka na swiat, musi liczyc sie z odpowiedzialnoscia za to dziecko. Sa sytuacje, nie przecze, w ktorych „tak sie po prostu stalo…”, ale nie wierze, ze przy szostym dziecku mozna wszystko zrzucac na wpadke… No i czemu panstwo, czyli podatnik, czyli my, musimy lozyc na wychowanie cudzych dzieci, czesto z wyboru nie majac dzieci wcale lub jedno, bo nas zwyczajnie, fizycznie nie stac.
    Szum natury moralno-religijnej dookola antykoncepcji doprowadza mnie do niemocy. Skoro mamy tylu obroncow praw dziecka (potencjalnie nawet jeszcze nie)poczetego, dlaczego domy dziecka pelne sa nieszczesliwych istot, dlaczego wciaz jeszcze mamy drastyczne przypadki dzieci maltretowanych, ponizanych i zaniedbanych? Gdyby kazdy z obroncow zaadoptowal jedno dziecko-zgodnie ze swoim sumieniem, bo to przeciez sumienie jest tutaj argumentem przetargowym-chyba mielibysmy rozwiazany problem.
    Alez sie wypisalam…
    Mam nadzieje, ze nie macie mi za zle…

    #731993

    Anonim

    Re: Pytanie natury moralnej

    dobrze napisane. tak samo mam jesli chodzi o pomoc.
    tak jak nelly uwazam ze antykoncepcja powinna byc refundowana. to taniej niz pozniej utrzymywac i leczyc samotne i niechciane dzieci. ale wiadomo ze zaraz kosciol podnioslby krzyk ze to nie po bozemu….
    ciesze sie bardzo ze stac mnie na antykoncepcje i sama moge decydowac czy bede miec wiecej dzieci czy nie.

    Ania i Oliwka (9-mcy)

    #731994

    fr-ania

    Re: Pytanie natury moralnej

    Znam jedną taką rodzinę… Tragiczne jest to, że powołują do życia kolejne dziecko, żeby mieć większy zasiłek rodzinny i większą szansę na pomoc społeczną. Kobietka nie dba o siebie w ciązy. Każde jej dziecko ma jakąś wadę, zwykle coś się dzieje ze wzrokiem. Te dzieciaczki są takie biedne, żadnych perspektyw, żadnych pozytywnych wzorów. Tatuś nie pracuje, bo po co? Państwo da, albo ktoś dobroduszny. Ostatnio sie wydaało, że mój dziadek daje im jakieś pienądze, bo zna ich długo i nie potrafi odmówić „pożyczenia”. Najgorsze jest to, że te pieniądze idą na flaszkę a nie na buty dla któregoś dziecka, a mój dziadek potrafi oddać ostatnie pieniądze…
    Jeżeli pomagam finansowo, to dotyczy to fundacji. Właśnie ze względu na tego typu patologie. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale inaczej nie mam pewności, że pieniądze idą faktycznie na konkretny cel.

    Ania i Szymek 21.07.04



    #731995

    gosia

    Re: Pytanie natury moralnej

    Dla mnie rodzenie się dzieci w rodzinach patologicznych to po prostu zwykła ciemnota ludzka. Nie rozumiem jak można decydować się na kolejne dzieci nie myśląc – co dam mu jeść, w co ubiorę, co dam jako rodzic, z czego wykształcę itd.
    A pomoc- od jakiegoś czasu nie pomagam finansowo. Dlaczego? W dzisiejszych czasach trudno się zorientować kto tak naprawdę tej pomocy potrzebuje. Natomiast zawsze, gdy ktoś potrzebujący puka do drzwi daję jedzenia i coś do ubrania.

    Gosia i Artek

    #731996

    maduxia

    Re: Pytanie natury moralnej

    No jasne, że nie:-)))
    Wiesz, dlaczego tak jest? Bo w naszym cudownym kraju obrońcy życia troszczą się najbardziej o płód, matka jest daleko w tyle. I taka troska o dziecko bylaby w porządku, gdyby nie fakt, że zaraz po narodzinach o dzieciątku szanowni obrońcy zapominają. Dopóki jest w macicy, jest najwyższym dobrem narodu, a potem…
    Poza tym w naszym zaścianku wciąż pokutuje przekonanie ” Dał Bóg dzieci to da i na dzieci” Tylko że tak często nie daje…

    Antoś (24.11.2003) i mama

    #731997

    kamelia

    Re: Pytanie natury moralnej

    Niestety, ale zgadzam się z Tobą… Niestety[b/] tak właśnie jest w naszym kochanym kraju…

    Kamelia i Michałek 14.08.2003

    #731998

    izabelan

    Re: Pytanie natury moralnej

    kilka razy zdarzyło mi się wpłacić pieniądze na konto dla chorego dziecka. Nie mam pojęcia czy pieniądze te rzeczywiście znalazły odpowiednie przeznaczaenie…
    A co do rodzin wielodzietnych, gdzie nikt nie pracuje mam wyrobione zdanie: sami proszą się o taki los i jestem wściekła na bezmyślnych rodziców tych dzieci! Bo jaką one mają przyszłość?



    #731999

    Anonim

    Re: Pytanie natury moralnej

    patologia rodzi patologię, bo niestety rzadko się zdarza, aby dzieci z takich rodzin miały szansę coś osiągnąć w życiu…nie skończą studiów, nie będą miały pracy…moim zdaniem państwo powinno jakoś uświadamiać te rodziny, a kobietom refundować lub całkowicie pokrywać koszty założenia spirali…tak to jest niesprawiedliwe na tym świecie, że niektórzy nie mogą mieć a mają idealne warunki, a tutaj dzieci się rodzą co chwila…

    Kasia+KTOŚ

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close