SIEDMIOLATKI w pierwszej klasie

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #109658

    kasiek2482

    No właśnie, bo wszyscy teraz piszą o tych 6-latkach i zastanawiają się, jak one sobie poradzą, jak to przyjmą, itp. A ja mam syna 7-latka, a właściwie 7,5, bo jest z lutego, i od września wystartował do 1-wszej klasy…razem z dużą grupą młodszych o rok dzieci, które obecnie stanowią większość tej klasy. Mój syn jest bystry, grzeczny, zdolny – nie chcę go przechwalać, ale ogólnie dobre dziecko – i pewnie mógłby być już w 2-giej klasie, ale nie chciałam mu zabierać beztroski zbyt szybko. Teraz zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, bo w szkole Pani nie ma pomysłu na tę całą reformę i będzie poziom, że tak powiem, uśredniać. Czyli dostosowywać do młodszej większości. Na zebraniu wciąż była mowa o 6-latkach, o rysowaniu kredkami, zabawach – no bo dzieci muszą się przyzwyczaić, poznać, nie mogą się zrazić. A nauka? Pewnie jestem jakaś dziwna, może zbyt ambitna, może zbyt wymagająca, ale jednak pamiętam siebie w 1-wszej klasie, a ja jestem ta listopadowa, i wcale nie była dla mnie udręką ani nauka, ani siedzenie w ławce, ani pisanie, ani zwykłe oceny. Czy to nie idzie w jakimś złym kierunku? Czy to nie przesada z tym luzem i zabawą, szczególnie dla tych 7-latków??? Co sądzicie? Czy powinno się jakoś inaczej traktować dzieci 6-cio i 7-letnie w klasie?

    #4817838

    monikachorzow

    mogłabym to samo napisać o swoim synku.7,5 roku i zaczął 1 kl.(jest ze stycznia 2004).tylko tak szczerze to ja nawet nie wiem ile u niego w klasie 6 a ile 7 latków-dowiem sie w poniedziałek na zebraniu rodziców.
    uważam że dobrze zrobiłam dając mu dodatkowy rok w przedszkolu.dosyć sie jeszcze nasiedzi w szkolnych ławkach.
    po zadaniach z tych kilku dni widzę że szybko lecą z materiałem,codziennie kilka ćwiczeń do domu,dokańczanie czegoś z lekcji….trudno mi porównywać poziom bo nie znam nikogo z innej szkoły z 1szych klas.
    cała ta reforma taka pokręcona…..



    #4817839

    doki

    Ja cieszę się, że u nas zrobili dwie pierwsze klasy. I a – tylko 6-latki, I b – tylko 7- latki. Szesciolatki ida innym programem, maja inne podreczniki. Pomieszanie 6 i 7 latkow to wedlug mnie nieporozumienie. Przeciez miedzy tymi dziecmi moze byc nawet prawie 2 lata roznicy (dzieci ze stycznia 2004 i dzieci z grudnia 2005) a to przeciez jest przepasc.

    #4817840

    smoki

    Eh … ja na to patrzę z tej drugiej strony. W klasie 24 osobowej mojego sześciolatka, jest 7 siedmiolatków. Już od ogłoszenia listy jest wielki raban, że ich „mądre, bystre dzieci będą równać do tych głupszych” (niestety takie u nas słowa padły i to przy dzieciach:Strach:). Pani co prawda obiecała dodatkowe książki dla dzieci wybijających się na tle klasy, ale wśród rodziców nadal jest jeden wielki foch.

    Najlepszy numer był jak po tym stwierdzeniu mama siedmiolatka dała mu książeczkę, żeby pokazał jak czyta i usłyszeliśmy „MyA-MyA LyuBei KaOTeA”, na co mój syn siedzący obok w ławce pomógł koledze „Mama lubi kota”
    Poziom umiejętności jak widać nie zależy od wieku.

    Natomiast klasy mieszane pół na pół to wg mnie porażka systemu edukacyjnego.
    Zarówno sześcio jak i siedmiolatki spokojnie opanują podstawę programową, ale poziom rozwoju społecznego i emocjonalnego tych dzieci jest inny. Po prostu nie da się ich uczyć tak samo i tu trzeba równać do tych młodszych, ograniczając swobodę i samodzielność starszych. Porażka….

    #4817841

    wihado

    Zamieszczone przez smoki

    Natomiast klasy mieszane pół na pół to wg mnie porażka systemu edukacyjnego.
    Zarówno sześcio jak i siedmiolatki spokojnie opanują podstawę programową, ale poziom rozwoju społecznego i emocjonalnego tych dzieci jest inny. Po prostu nie da się ich uczyć tak samo i tu trzeba równać do tych młodszych, ograniczając swobodę i samodzielność starszych. Porażka….

    pozwoliłam sobie wytłuścić

    dokładnie to zaobserwowałam jak mój obecnie 6-latek chodził do zerówki jako 5 latek z dziećmi w swoim wieku i starszymi o rok
    problemów z wykonywaniem zadań , poleceń, nauką nie było żadnych
    ale inne owszem

    #4817842

    qr-chuck

    Z tego co widzę, to nauka na serio wystartowała w drugiej klasie.
    W pierwszej było pieszczenie się z dziećmi na maksa, zabawki w klasie, kolorowanki…
    Zadania do domu typu: kupa kolorowanek + „przeczytaj 2 linijki” (moja umiała dukać, więc ani razu w pierwszej klasie nie miała nic zadane do czytania :Szok:)
    A teraz z grubej rury: „Kubusia Puchatka” na poczatek czytają :).

    Potem będzie „doktor Doolitle”, „Karolcia”… – więc konkrety.

    Nie wiem jakby było w klasie mieszanej, bo u mojej same 6 latki… Ale 7-mio latki w zeszłym roku miały te same podręczniki, więc jedynie inwencja nauczycielki zostaje…



    #4817843

    bociek

    Zamieszczone przez smoki
    Eh … ja na to patrzę z tej drugiej strony. W klasie 24 osobowej mojego sześciolatka, jest 7 siedmiolatków. Już od ogłoszenia listy jest wielki raban, że ich „mądre, bystre dzieci będą równać do tych głupszych” (niestety takie u nas słowa padły i to przy dzieciach:Strach:). Pani co prawda obiecała dodatkowe książki dla dzieci wybijających się na tle klasy, ale wśród rodziców nadal jest jeden wielki foch.

    Najlepszy numer był jak po tym stwierdzeniu mama siedmiolatka dała mu książeczkę, żeby pokazał jak czyta i usłyszeliśmy „MyA-MyA LyuBei KaOTeA”, na co mój syn siedzący obok w ławce pomógł koledze „Mama lubi kota”
    Poziom umiejętności jak widać nie zależy od wieku.

    Natomiast klasy mieszane pół na pół to wg mnie porażka systemu edukacyjnego.
    Zarówno sześcio jak i siedmiolatki spokojnie opanują podstawę programową, ale poziom rozwoju społecznego i emocjonalnego tych dzieci jest inny. Po prostu nie da się ich uczyć tak samo i tu trzeba równać do tych młodszych, ograniczając swobodę i samodzielność starszych. Porażka….

    Nic dodać nić ująć. Nawet powiem, że jeśli rodzice wysłali 6-latka do szkołły to musieli mieć pewność, że dziecko poradzi sobie, że nauka nie będzie dla niego ponad siły. A więc niejednokrotnie 6-latek umie więcej niż 7-latek. Gorzej ze sferą emocjonalną… Zgadzam się, że mieszane klasy to porażka ale też nie można generalizować. Przecież są dzieci z 2004 urodzone pod koniec roku (piszę tu m.in o swoim) którym pewnie bliżej emocjonalnie do dziecka ze stycznia 2005 niż ze stycznia 2004. Jakby na to nie patrzeć, w jednej klasie zawsze będą dzieci (nawet jesli to będą dzieci z jednego rocznika), które będą na innym etapie rozwoju. Mnie zastanawia inna kwestia – skoro teraz są takie luzy i większość dzieci nudzi się to kiedy „nadgonią” z materiałem? Bo przecież wymagania w stosunku do wiedzy ucznia kończącego dany poziom nauki (podstawówka, gimnazjum itd.) nie zmienily się.

    #4817844

    devilry

    Moja nie ma jeszcze 7 (grudniowa jest) a w klasie duzo takich co kilka dni po niej koncza juz 8 lat. Nie maja 6latkow, bo roznica bylaby 2 lata.

    #4817845

    beamama

    Zamieszczone przez Dowiha
    pozwoliłam sobie wytłuścić

    dokładnie to zaobserwowałam jak mój obecnie 6-latek chodził do zerówki jako 5 latek z dziećmi w swoim wieku i starszymi o rok
    problemów z wykonywaniem zadań , poleceń, nauką nie było żadnych
    ale inne owszem

    No.
    U mojej 5 latki w zerówce między najstarszym 6 latkiem, a najmłodszym 5 latkiem jest prawie dwa lata różnicy :Hmmm…:
    W rozwoju emocjonalnym, społecznym, u takich maluchów to jest przepaść!

    #4817846

    beamama

    Zamieszczone przez DOKI
    Ja cieszę się, że u nas zrobili dwie pierwsze klasy. I a – tylko 6-latki, I b – tylko 7- latki. Szesciolatki ida innym programem, maja inne podreczniki. Pomieszanie 6 i 7 latkow to wedlug mnie nieporozumienie. Przeciez miedzy tymi dziecmi moze byc nawet prawie 2 lata roznicy (dzieci ze stycznia 2004 i dzieci z grudnia 2005) a to przeciez jest przepasc.

    Jak to możliwe, że innym programem? :Niepewny::Hmmm…:
    I co, będą tak rozdzielane aż do liceum?



    #4817847

    qr-chuck

    Zamieszczone przez Bociek
    Mnie zastanawia inna kwestia – skoro teraz są takie luzy i większość dzieci nudzi się to kiedy „nadgonią” z materiałem? Bo przecież wymagania w stosunku do wiedzy ucznia kończącego dany poziom nauki (podstawówka, gimnazjum itd.) nie zmienily się.

    Wg znajomej nauczycielki z gimnazjum bardzo się wymagania zmieniły – tzn. obniżyły.
    Ponoć na uczelniach wyższych załamują się, bo niedouków dostają, a studia to już poziom powinny trzymać…

    Ale to z opinii zasłyszanych – ja w szkolnictwie nie pracuję.

    #4817848

    kasiulkawpk

    Zamieszczone przez beamama
    Jak to możliwe, że innym programem? :Niepewny::Hmmm…:
    I co, będą tak rozdzielane aż do liceum?

    u nas na zebraniu pani dyrektor powiedziała że 6 i 7-latki mają taki sam program i takie same książki:)



    #4817849

    rybcia

    Moja 7-latka jest w 1 klasie. 6-latków jest w klasie 4 i idą wszyscy razem tym samym programem. Program jest taki uśredniony, bo obniżony generalnie, ale podwyższony troche przez nauczyciela, aby 7-latek sie nie nudził.
    Mamy zestaw podręczników który zawiera wersje A i B, B to są dodatkowe materiały ponad program i na nich nauczyciel ma pracować. 6-latek też robi te trudniejsze ćwiczenia. W zerówce wszyscy razem uczyli sie czytać i wyszli z ta umiejętnością. Dodam, że Tosia chodziła do szkolnej zerówki do tej samej szkoły i teraz idą dalej w tym samym składzie z tą samą Panią. U nas Pani wychodzi z założenia, że reforma określa minimum, a więcej to zawsze można robić.
    Aktualnie piszemy o i O w zeszycie do kaligrafii. Widzę, że w klasie robili jakieś ćwiczenia typu połącz obrazki, które zaczynają sie lub kończą na tą samą głoskę, rysowanie po śladzie, rysunek z wakacji i opowiadanie o wakacjach (ustnie rzecz jasna), przypomnienie prawo, lewo, pod, nad i obok. Córka załapała juz jedno A.

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close