źle się u mnie dzieje…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)
  • Autor
    Wpisy
  • #40285

    iwonatrinity

    Cześc dziewczyny!

    Najpierw dziekuję Wam za listy wsparcia, i za gratulacje.
    Moje drugie maleństwo ma sie całkiem dobrze. Tą ciąże znoszę jeszcze lepiej niż tę pierwszą. Juz nie mam wątpliwości że chcę tego dzieciaczka, chociaż pojawi się tak szybko po pierwszym. (będzie między nimi tylko rok i 1 miesiąc różnicy)
    Jest coś jednak co zaćmiewa tę moją radość i optymizm. A mianowicie mó mąż. Pisałam juz kiedyś o kryzysie między nami, chwilowo trochesię polepszyło ale teraz znowu jest tragicznie. I znowu myslę o rozwodzie. Mąż cały czas robi mi świństwa. Ostatnio odkryłam, że namiętnie romansuje na potralu randkowym w interii. Kogoś szuka tylko ja nie wiem kogo? Na pewno nie mnie. Ciągle wychodzą jakieś jego oszustwa- drobne i te poważne. Moje zaufanie do niego…. juz chyba go nie ma. Zupełnie, wyczerpał limit wybaczania i odbudowaywania utraconego zaufania. A ja chyba nie potrafię żyć z kimś komu nie ufam. Chyba ma kogoś albo kogoś szuka. Ostatnio sam w czasie kłótni stwierdził, że chyba trzeba się rozwieść bo się ciągle kłócimy. Nie wiem co mam robić, jestem pewna prawie na 100% że to nie ten facet. Nie wart moich łez i mojej lojalności. Tylko jak ja sobie poradzę sama z dwójką dzieci? Czy można sobie jakoś potem ułożyć życie? Czy któreś z Was sie to udało? Czy są samotne matki ktore są szczęsliwe? Matki dwójki dzieci?
    Moje wypowiedzi sią troche chaotyczne, ale właśnie siedzę w kafejce internetowej i zalewam się łzami, a obok siedzą dzieciaki grające w gry sieciwe i przyglądające mi się z prawdziwym zainteresowaniem. Proszę podnieście mnie jakoś na duchu!!!

    Iwona i Wiktoria (11.08.03)

    #527513

    ewi

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Wiesz Ivo tak na prawdę to bardzo trudno jest radzić komuś w tak poważnych i osobistych sprawach. Napiszę Ci jak ja bym postąpiła. Po pierwsze zastanowiłabym się głęboko nad tym, czy jeszcze KOCHAM mojego męża. Jeżeli nie, to w ogóle nie ma się co zastanawiać. Odchodzę. Człowiek ma tylko jedno życie i nie należy go marnować. Męczenie się ze sobą doprowadzi Was do zdrad, nerwicy, nienawiści itd. Dzieci będą widzieć jak „kochają” się rodzice. Na starość obejrzysz się za siebie i stwierdzisz, że nie byłaś szczęśliwa.
    Jeżeli jednak coś jeszcze czujesz do swojego chłopa, to bądź rozważna. Rozwieść zawsze się można! Mój mąż też czasami „nabzdyczy się” i powie, że chyba się musimy rozwieść!!! Ja wtedy robię herbatę i mówię, że „Wielki brat zaprasza na sofy”. Przybieram kamienną minę i pytam czy rzeczywiście chce odejść, czy przestał mnie kochać. Zazwyczaj chłop zbaranieje i okazuje się, że „on tylko tak w gniewie”!!! Ty możesz zapytać się co z dziećmi, jak on to sobie wyobraża. Powiedz mu, że wiesz o jego wszystkich oszukaństwach. Poszukajcie współnie konsensusu.
    U mnie taka rozmowa „na poważnie” przynosi zadziwiające skutki.
    Gdyby jednak, to nie martw się, że sobie nie poradzisz. Masz chyba rodzinę? A jeżeli chodzi o kwestie finansowe, to tatuś musi łożyć na dzieci!
    Życzę Ci owocnych rozważań, poważnych rozmów i trafionej decyzji.
    Pozdrawiam
    Ewa



    #527514

    aborka

    Re: źle się u mnie dzieje…

    ja nie miałam dzieci ale tez byłam z facetem który okazał sie strasznym dupkiem. Mieszkalismy razem 4 lata .bedąc z nim wiedziłąm ze kiedys sie pewnie rozwiedziemy jak juz sie w koncu pobierzemy), nawet powody znałam. ale nie potrafiłam nic z tym zrobic. czekałam ze sie zmieni. no i zaszłam w ciąze. to była kropla wody która przelała puchar. zachowywał sie jak dziecko. w dniu kiedy mielismy zaklepac date slubu w US to ja zaczełam krwawic i pojechalismy do szpitala.potem okazało sie ze to puste jajo.
    on sie zmienił. temat slubu odszedł w dal. a po 2 miesiącach w jakiejs rozmowie doszlismy do wniosku ze właściwie to sie nie kochamy. po tygodniu rozmów stwierdziłam ze to koniec i wracam do rodziców (po Warszawe). To był koszmar. Bałam sie ze juz nikogo nie poznam, ze moze ja go jednak kocham, ze wali mi sie świat. W koncu wylądowałam z nerwów w szpitalu bo miałam taką telepke. przez 2 mies dochodziłam do siebie (po tej ciązy, rozstaniu, egzaminie i jeszcze wtedy prace mgr, robiłam) i wtedy spotkałam mojego obecnego męża. chodzący ideał. nawet nie sądziłam ze tacy faceci istnieją. odrazu wiedziłam ze z nim bede całe zycie. po roku byliśmy małżenstwem a teraz mamy naszego maluszka. jestem cudownie szczesliwa. teraz sie wszystko układa. I mysle sobie ze byłam o włos od życia z totalnym nieudacznikiem i palantem. gdyby tamta ciąza była prawdziwa to juz bylibysmy po ślubie.
    teraz jestem z facetem któremu ufam w 100%. zawsze moge na niego liczyc.
    wiem ze to zupełnie co innego jak sie ma dzieci. ja w chwili rozstania przezyłam okropnie. teraz wiem ze wyszło to na lepsze bo poznałam mojego męża. ale wtedy bardzo sie bałam. Pomyśl co jest gorsze. byc z kimś kto cie oszukuje czy radzic sobie samotnie…..

    AniaB i Bartus 13-12-2003

    #527515

    ala25

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Bardzo mi przykro, ze nie mozesz w pełni cieszyc się swoimi skarbami
    W takich kwestiach nie ma dobrych rad……
    Musisz sama zadecydować..
    A jak on sie odnosi do ciazy?
    Przeciez to jego dziecko. A Wiktoria?
    No nie wiem………………….
    Ile mozna czekac az wydorosleje bo z tego, co mi sie wydaje to kompletny szczeniak!
    Trzymaj sie!

    Ala i Filipek
    ur 29.07.2003

    #527516

    marzena29

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Iwonko jestes sliczną dziewczyną i masz wspaniałą córeczke i fasolke w brzuszku.Nie wiem co ma ci poradzic,napewno jest ci bardzo zle,ale zyczę ci abys znalazła godnego siebie męzczyznę ,który pokocha ciebie i twoje dzieci.
    Twój mąz jest strasznym egoistą i nie dorósl do roli ojca i męża i nie jest wart twoich nerwów i łez.
    Trzymam kciuki aby ci sie poszczęścilo,masz chyba kogoś na kogo mozesz liczyc,rodziców przyjaciół ,może oni pomoga ci wyjśc z tej trudnej sytuacji.
    Naprawdę zyczę ci z całego serducha szczęścia.

    Marzena z Julią 28.07.03

    #527517

    Anonim

    Re: źle się u mnie dzieje…

    strasznie mi przykro… zawsze bylam zdania że trzeba wybrać mniejsze zło… wychowanie samotnie dwojki dzieci nie jest latwe i napewno w jakis sposob odbije sie na Tobie i dzieciach, ale jesli to zapewni Tobie i dzieciom spokojne zycie to trzeba brac taką mozliwosc pod uwagę… mowisz ze w kłótni sam coś wspomniał o rozwodzie… może spróbuj przeprowadzic taką rozmowe na spokojnie.. wtedy okaze sie co o tym myśli naprawdę i czy faktycznie zaryzykuje utratę Ciebie i dzieci… w gniewie rozne rzeczy sie mowi potem zalujac wypowiedzianych slow… bardzo chciałabym zeby sie Wam jednak ułozylo… zeby Twój mąż przestał ganiać za wirtualnym swiatem i zaczął zyc realiami jakie niesie ze soba codziennosc… sek w tym ze z codziennoscia trudniej się zmierzyć…komputer sie poprostu wyłacza a życie trwa nadal…

    Weronka z Krzysiaczkiem 9.6.03



    #527518

    monis28

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Iwonko,
    Wydaje mi się, że przede wszystkim musisz tak jak pisała Ewa odpowiedzieć sobie na pytanie czy jeszcze kochasz swojego męża i czy mimo wszystko jesteś jeszcze wstanie wybaczyć mu wszystko co zrobił. Jeśli tak to radzę Ci szczerze z nim porozmawiać. Powiedz mu o wszystkim co Cię boli i jak bardzo Cię rani. Zapytaj czy jeszcze jesteś dla niego ważna i czy Cię kocha. Jeżeli odpowiedź będzie twierdząca to musicie ustalić jak można naprawić jeszcze ten związek, bo to że warto próbować moim zdaniem nie ulega wątpliwości. A jeśli powie, że już Cię nie kocha, no cóż wtedy nie ma sensu ciągnąć tego dalej. Rodzina, gdzie nie ma szacunku, miłości i zaufania nie jest już rodziną, nawet wtedy gdy są dzieci. Proszę Cię jednak nie poddawaj się i pogadaj z nim. Może jednak da się to wszystko naprawić. Czego Ci z całego serca życzą
    Monika, Tysia i fasolka
    P.S. Między moimi dziećmi będzie 1 rok i 2 m-ce różnicy;)

    #527519

    milutka

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Oboje jestescie młodzi. Nikt nie powiedzial ze zycie bedzie proste. Ktos napisał kiedys „ze nie wystarczy pokochać trzeba jeszcze wziąć tę milosc w ręce i unieść ją przez życie”. Uwazam ze nie nalezy tak szybko sie poddawać, przeciez jest o co walczyc. Piszesz ze to nie jest ten człowiek; to jest ten człowiek ale w nowych warunkach. Zarówno dla ciebie jak i dla niego wszystko co sie dzieje to nowosc. My kobitki inaczej troche podchodzimy do życia, bardziej odpowiedzialnie, a dla facetów jak cos jest czarne to czarne jak białe to białe. Moja rada jest taka, że w kłótni nie mozna osiągnąć porozumienia i kompromisów. LICZY SIE TYLKO SZCZERA ROZMOWA. Musicie usiąść i bez emocji ustalic o co chodzi w tym wszystkim. Powiedz jak bardzo go kochasz, ale tez jak bardzo potrzebujesz jego pomocy. Przypomnij ze przeciez nadal jest tym facetem ktorego pokochałas i zaufałas. Jestes bardzo atrakcyjną dziewczyną, spróbuj to wykorzystać, faceci są wzrokowcami. Do rozmowy nastrój sie pokojowo i romantycznie i pomysl ze ma wszystko wyjsc na plus, nie nastawiaj sie wrogo, nie zasyp go wyrzutami, a raczej pytaniami, co zrobic zeby było lepiej, przeciez on jest TAKI ZARADNY. Nie ma małzenstw ktore sie nie kłócą i nie przechodzą kryzysów tylko wszystko tkwi w tym zeby potrafic ze sobą ROZMAWIAC.
    Życze ci powodzenia i trzymam kciuki, wszystko musi byc dobrze!!!

    Ewa, Sandra , Sebastian

    #527520

    ewaak

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Iwonko…cóż ja Ci mogę doradzić…co do męża to chyba niewiele mogę mieć do powiedzenia, ponieważ ja na szczęście mam męża najukochańszego pod słońcem. Wierzę w to, że jesteś teraz załamana psychicznie…Musisz to jednak wszystko sama przemyśleć i powaznie porozmawiać z mężem.
    Co do dzieci natomiast to ja mam 2 synków z różnicą wieku rok i 3 miesiące. Początki były troszkę ciężkie, zwłaszcza że mój Filipek miał kolki. Mój mąż pracuje na zmiany i często sama musiałam radzić sobie z dwójką maluchów. Muszę Ci powiedzieć, że nie jest tak źle jakby mogło się wydawać. Teraz chłopaki zaczynają się ze sobą dogadywać… Mam nadzieję, że Tobie również ułoży się wszystko i niedługo napiszesz na forum jaka jesteś szczęśliwa
    Trzymam kciuki baaardzo mocno! Życzę duuuużo szczęścia i głowa do góry Iwonko!!! Pamiętaj – nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło!
    POZDRAWIAM SERDECZNIE!

    Ewa/Dominiś(05.03.02) i Filipek(11.06.03)

    #527521

    kasiaiola

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Trudno doradzać jeśli nie miało sie podobnych doświadczeń. My wprawdzie małżeństwem oficjalnie nie jesteśmy ale tak do tego podchodzimy i dla nas decyzja o rostaniu to nie tylko kwestia spakowania walizek.
    Jest ci teraz bardzo trudno a przecież potrzebujesz wspacia i miłości.
    To co teraz napiszę to tylko propozycje a nie wskazanie jak postępować – bo decyzje musisz podjąć sama. Jeśli nie ufasz temu człowiekowi, wiesz że on nie jest wobec ciebie lojalny mimo twojego zaangażowania, jeśli on sam nie widzi sensu w tym aby angażować się w wasz związek to cóż… chyba faktycznie rozstanie jest najrozsądniejszym wyjściem. Nie pisze najlepszym bo tak nie jest. Stracicie na rozstaniu i wy i wasze dzieci.
    Co do tego czy dasz sobieradę – znasz forum i forumowe mamy. Każda z nas pomoze ci na tyle na ile bedzie mogła ale jest nas tu troche więc napewno z naszą pomoca dasz sobie radę.
    Nie pisze abyś próbowala skleić wasze rozpadające się małżeństwo bo sądząc po tym co pisałaś raczej nie ma to już sensu.
    Przede wszystkim bądź silna i walcz o siebie i zieci, a facetem się przejmuj jak najmniej. Bo to w tym związku zawinił a nie ty.
    Wiedz że możesz liczyc na wsparcie moje. A myślę że inne mamy powiedzą to samo.
    Pozdrawiam cię serdecznie.

    A to żeby zrobiło ci sie choć troszke weselej i przyjemniej.

    Kasia mama Oli (17.09.2002) i Tomka (21.12.2003)



    #527522

    lalka

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Kryzys w malzenstwie to nie jest przyjemne. Trudno jest cos madrego poradzic. Ale trzymaj sie. Moze to chwilowo, moze to minie.
    Zajmij sie njepiej soba. Pojdz do fryzjera, do kosmetyczki, umow sie z kolezanka do kawiarni, albo po prostu nas spacer, albo w ogole wyjdz z domu na dluzej. Zobaczysz jak sie rozluznisz, spojrzysz moze inaczej na Wasza sprawe.

    A co do mysli jak sobie poradzisz z 2 dzieci, jestem pewna, ze poradzisz, kobiety w trudniejszych czasach dawaly sobie rade.

    Lalka, coreczka Victoria(29.03.03) i termin 28.05.04

    #527523

    lwica

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Walcz, walcz, walcz – bynajmniej teraz. Jest Wiktoria, jest Fasolka, a to może chwilowy kryzys, bo jemu jest trudno z ojcostwem. To jego błąd, wada, nie wiem..
    Odejść zawsze zdążysz ……………..
    A może warto spróbować, i łatwiej Ci będzie na początku – o ile Tobie pomaga przy dziecku i w domku.
    A samotnej matce jest ok, o ile ma dobrą sytuację finansową i wsparcie bliskich osób.
    Powodzenia, trzymam kciuki

    lwica z Natalką 05.11.2003



    #527524

    gosik

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Chciałabym móc cię pocieszyć i znać ,,złoty środek” na tego typu problemy……nie znam go jednak.
    Pochodzę z rozbitej rodziny – tatuś bardzo szybko znalazł sobie inną kobietę……wychowywałąm się jako bardzo szczęśliwe dziecko. Mama jest najbardziej radosną znaną mi osobą i tą radością, miłością i chęcią życia zaraziła nas…..marzę by tak jak ona wychować moje dzieci. Czasem gdy rozmawiałyśmy o tym zawsze powtzrzała, ża miała nas – a to jest najważniejsze. Żyła tylko dla nas. Nie chcę broń boże mówić ci tu, że masz się poświęcić dzieciom…..wydaje mi się że to właśnie one dodadzą ci sił, poczujesz że dla nich warto żyć. One są twoje i nikt nigdy tego nie zmieni.
    A faceta można 🙂
    Moi rodzice tak na marginesie zaszli się ponownie, gdy byłam nastolatką.
    Jednak mam swoją ,,wyrobioną” opinię na świat…..nigdy nie mogłabym być z kimś, z kim nie jestem szczęśliwa, kto kiedykolwiek podniósłby rękę na mnie czy dzieci…to nie są tylko słowa……mam za sobą dwa związki po 4 lata……z mężem jestem trzy więc zobaczymy co będzie za rok – ale talk na poważnie…nigdy nie uważałam małżeństwa za coś nierozerwalnego…(śmieję się że moje ulubione powiedzenie w tej kwestii to ,,MAŁŻEŃSTWO TO STAN PRZEJŚCIOWY”
    Obietnica – owszem jest bardzo ważna, ale ludzie czasem się zmieniają……..lub właśnie po tej ,,obietnicy” widzimy jacy są naprawdę……..w imię czego się męczyć? To nie dla mnie………gdyby było źle i czułabym że naprawdę mimo prób nic nie da się naprawić, odeszłabym.
    Może tu mnie ktoś zlinczuje, ale tak właśnie podchodzę do życia…ono jest zbyt krótkie, by jeszcze dodatkowo się męczyć……
    Wierzę że szczęścia trzeba szukać, że ono zawsze gdzieś jest…..może twoje jeszcze na ciebie czeka.

    Zyczę ci dużo siły, by podjąć dobrą decyzję…………ważne jest wasze szczęście – twoje i dzieci. I wiary, że będzie dobrze. Nie znam dokładnie twojej sytuacji, ale wyjście z każdej jest…….
    Spróbuj porozmawiać, walczyć o to co już osiągnęliście co macie, czego pragniecie…..może właśnie odejście uczyni was oboje szczęśliwymi?
    W żyuciu wszystko się może przydarzyć. O tym coś już wiem………
    I NIGDY NIE MÓW NIGDY

    GOSIA i Maleńki Majowy Cud

    #527525

    goha

    Re: źle się u mnie dzieje…

    Rzeczywiście lekko nie masz… zupełnie mnie zatkało. Tylko współczuć takiego partnera… może jeszcze zaczekaj z ostatecznymi decyzjami, jeżeli tylko uznasz, że masz na co czekać…

    GOHA i Dareczek 10 m-cy (02.04.03)

    #527527

    awkaminska

    Re: źle się u mnie dzieje…

    praktycznie kazde malzenstwo przezywa kryzys. muj maz jest pezrazliwie upierdliwy i kiedys byl moment, ze myslalam ze juz sie niedogadamy a jednak porozmawialismy i jakos od 3 lat nie ma wiekszej scysji.

    co do zdrady to ktos mi keidys powiedzial ze 100% pewnosci mozna miec gdy sie przylapie na goracym uczynku.

    tez przechodzilam taki moment, nie bylismy coprawda malzenstwem, ale ktos powiedzial ze byl swiadkiem… pozniej okazalao sie ze to nieprawda, a dzis to mysle, ze osoba ktora mi to powiedziala chciala bysmy sie rozstali. no coz ale u Ciebie jest jakby inaczej.

    Poradzic to sobie poradzisz nie ty pierwsza i nie ostatnia. a moze jeszcze sie uloazy. moze niektozy faceci przezywaja kryzys z momentem zostania ojcem? i z tad to zachowanie. sprobujcie porozmawiac. moze da sie jeszce wiela rzeczy ustalic moze on ma problem z ta cala sytuacja i nie potrafi sie do tego przyznac i chce od tego uciec, nie ze nie kocha tylko to go przerasta. (nie usprawiedliwiam go, ale probuje znalezc najlepsze wyjscie, bo mozejest jeszcze jakies lepsze rozwiazanie niz rozwod?)

    …a jesli nie bedzie chcial naprawiac tego zwiazku to powiedz sobie trudno i jednym cieciem rozetnij Wasz zwiazek, szybciej przestanie bolec, szybciej znajdziesz lekarstwo, ale moze jeszcze jest szansa.

    Pa trzymaj sie. oby sie wam udalo, Dla was i dale dzieci.Pa!

    Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 15)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close