Ta niezwykła historia wydarzyła się w ubiegłym roku w Stanach Zjednoczonych. Choć trudno w to uwierzyć, trzyletni chłopiec spędził samotnie dwa dni w górach porośniętych gęstym lasem, w których panują drastycznie niskie temperatury. Ryker Webb – co się stało i jak doszło do zaginięcia?
Trzylatek spędził sam dwa dni w górach
Trzyletni Ryker Webb jedno z czerwcowych popołudni spędzał na zabawie ze swoim psem w ogródku. Maluch był pod opieką ojca, ale gdy mężczyzna na kilka chwil wszedł do domu, chłopiec bez uprzedzenia oddalił się z podwórka. Początkowo rodzice i sąsiedzi prowadzili poszukiwania na własną rękę, ale gdy nie przyniosły one żadnych rezultatów, o sprawie powiadomiono policję.
Funkcjonariusze od razu ruszyli do akcji i rozpoczęli intensywne poszukiwania w okolicznych lasach. Rodzina Rykera mieszka w niewielkim miasteczku Troy w stanie Montana, a całą miejscowość otaczają góry i gęste lasy. Działania nie należały więc do najłatwiejszych.
Niepokój rodziców i służb rósł z każdą godziną, ponieważ lasy w okolicy są naprawdę niebezpieczne, a w dodatku temperatura nocą spadła do zaledwie 4 stopni Celsjusza. Na szczęście cała historia zakończyła się dobrze. Dwa dni po zaginięciu ratownicy poinformowali, że chłopca odnaleziono. Trzylatek znajdował się niecałe cztery kilometry od domu w szopie w lesie. Mimo że bardzo wystraszony, spragniony i wychłodzony, Ryker był w dobrym stanie i niekonieczna była hospitalizacja.
Ryker Webb – co zobaczył w dziczy?
Trudno uwierzyć, że samotny pobyt trzylatka w dziczy zakończył się szczęśliwie. Chłopiec był bardzo wystraszony po odnalezieniu, co zupełnie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że las w nocy zamienia się w naprawdę groźne i przerażające miejsce. Służby opublikowały zdjęcie chłopca tuż po odnalezieniu.

Sprawdź też:

