Temat prześladowania w szkole nie jest niczym nowym. Tym razem brak jakiejkolwiek reakcji ze strony dyrekcji szkoły oraz pozostałych rodziców zakończył się tragicznie. Dwunastoletnia Mallory Grossman odebrała sobie życie.



Rodzina i przyjaciele Mallory z Rockford w New Jersey opisują ją jako miłą i uroczą dziewczynkę. Mallory kochała sport. Hobbistycznie wykonywała też biżuterię, a zarobione na jej sprzedaży pieniądze przekazywała na pomoc chorym dzieciom. Najwyraźniej to jednak nie wystarczyło, by zyskała aprobatę wśród rówieśników.

Dokuczanie i szykanowanie trwało miesiącami

Dzieci nie tylko dokuczały Mallory. Robiły wszystko, by utraciła wiarę w siebie. Dziewczynka nie miała spokoju nawet po powrocie do domu, bo koledzy szykanowali ją również poprzez media społecznościowe. Ich okrucieństwo nasilało się do tego stopnia, że pozwalały sobie na pytanie „Dlaczego się nie zabijesz i nam nie ulżysz?”

Rodzice Mallory wielokrotnie interweniowali u nauczycieli

Bez żadnych rezultatów. Wszelkie rozmowy z rodzicami prześladujących dziewczynkę dzieci nie odnosiły skutku. Jedynym wyjściem wydawało się przeniesienie dziecka do innej szkoły. Nie zdążyli. W trakcie, gdy rozmawiali z pracownikami prywatnej szkoły, Mallory popełniła samobójstwo.

Mama Mallory chce chronić inne dzieci

Znęcanie się nad dzieckiem w szkole nie jest jednostkowym przypadkiem, a brak reakcji ze strony nauczycieli oraz pozostałych rodziców jest wręcz nagminna. Mama dwunastolatki przestrzega innych na swoim profilu na Facebooku:

Po miesiącach nękania w szkole moja córka zakończyła swoje życie 14 czerwca 2017 roku.

Zdecydowałam się o tym opowiedzieć, by pomóc innym.

I potrzebuję twojej pomocy.

Wykorzystajmy moc mediów społecznościowych, by dotrzeć do jak największej liczby ludzi.

Wszyscy cierpimy z powodu syndromu „To nie moje dziecko”.

Upokorzenie, wykluczenie i zastraszanie to znęcanie się!

„Nie możesz siedzieć z nami” było zabawne jedynie w filmach, nie w prawdziwym życiu, a już na pewno nie dla Mallory.

Jej życie w 6 klasie było koszmarem.

Zrobiliśmy co w naszej mocy nie pozwalając jej korzystać ze snapczatu, ograniczaliśmy czas spędzany online…

Mimo to, jej prześladowcy znaleźli dostęp do niej… To była ich misja…

Teraz płaczą, ponieważ zostali „nakryci” na tym, co robili. To nie są te same łzy, co nasze, rodziny Mallory.

Samobójstwo jest teraz dla niektórych dzieci jedynym wyjściem.

Dzieci w wieku 10-15 lat są na drugim miejscu wśród tych, którzy odbierają sobie życie.

Jest bardziej prawdopodobne, że Twoje dziecko umrze z własnych rąk w wyniku nękania w mediach społecznościowych, niż z powodu raka lub wypadku samochodowego.

Rodzicu…

Twoim zadaniem jako rodzica jest uczyć dziecko: zawsze jest ktoś lepszy od Ciebie, i mający mniej szczęścia…

(…)

Zacznij teraz, zanim znajdziesz się na moim miejscu…”

Mnie to nie dotyczy?

Nękanie zdarza się w każdej szkole. Również w Polsce. Z ogromnym przerażeniem słuchałam pierwszej takiej historii dotyczącej szkoły mojego dziecka. Nielubiana przez koleżanki dziewczynka nie tylko nie była zapraszana do wspólnego stolika na stołówce, czy wyśmiewana. Dzieciaki wymyślały sposoby, by im na nowo zaufała, a potem zdwajały wysiłki, by pozbawić ją resztek poczucia własnej wartości. Szykanowanie było planowane i konsekwentnie realizowane.

Moją pierwsza reakcją była rozmowa z własnymi dziećmi na temat zachowania wobec innych. Tłumaczyłam, że nie każdego muszą lubić, ale nie mają prawa zachowywać się w sposób arogancki czy zwyczajnie nieuprzejmy. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni temu w dzienniczku ucznia znalazłam adnotację wychowawczyni informującą o tym, że chłopcy dokuczają koledze z klasy. Przekonana, że to nie może chodzić o mojego syna poszłam na rozmowę z wychowawcą. Okazało się, że bardzo się myliłam! Rozmowy prewencyjne niewiele dały.



Zrezygnowana poprosiłam synka, by usiadł i wyobraził sobie, że jest na miejscu tego chłopca. Poprosiłam go, by zwizualizował sobie wszystko to, czego doświadczyło tamto dziecko. Oczywiście nie było to szykanowanie, ale bardzo nieuprzejme zachowanie. Na koniec spytałam syna, jak się czuje? Co mógł czuć tamten chłopiec? Efekt tego prostego zabiegu przerósł moje oczekiwania! Mój syn nie tylko nigdy więcej nie był niemiły dla kolegi, ale od tej pory są przyjaciółmi!

Kilka dni po rozmowie z wychowawcą syn powiedział wracając ze szkoły „Wiesz mamo, Bartek to bardzo fajny chłopak”. „Nie jest Ci teraz głupio?” – spytałam. „Jest. Strasznie.”

Wyciągnijmy wnioski!

Niemiłe zachowania, a w skrajnym wypadku szykanowanie może dotyczyć nas wszystkich. Nasze dziecko może być ofiarą albo stanąć po drugiej stronie. Nawet, jeśli wydaje Ci się, że jest grzecznym, inteligentnym i ułożonym dzieckiem. I że Was to nie dotyczy. Ofiara natomiast nie musi wcale robić niczego złego i może okazać się naprawdę świetnym materiałem na przyjaciela. Uczmy nasze dzieci szacunku do innych i nigdy nie pozostawajmy obojętni na to, co dzieje się w szkole. To nie tylko pomoże zapobiec kolejnej tragedii. W ten sposób mamy szansę wychować pełnego empatii dorosłego człowieka.