Do dramatycznego zdarzenia doszło w Rybniku. Jeden z samochodów stojących na parkingu zajął się ogniem. W środku przebywało dziecko. Ojciec zostawił je w aucie i wyszedł na zakupy. Maluszek przebywa teraz w szpitalu.



Auto w płomieniach, a w środku dziecko

W czwartek na ulicy Kadetów w Rybniku około godziny 19:00 doszło do dramatycznego zdarzenia. Auto osobowe Honda Civic stanęło w płomieniach. W środku przebywało dziecko, które ojciec zostawił w samochodzie. Sam poszedł na zakupy. Jednak to on pierwszy zareagował na płomienie i rzucił się na ratunek maluszkowi.

Jak mówił sierżant sztabowy Dariusz Jaroszewski, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rybniku w wypowiedzi dla „Dziennika Zachodniego”:

Ze wstępnych ustaleń wynika, że ojciec chłopca na chwilę zostawił go w samochodzie i poszedł na zakupy. Gdy zauważył ogień, ruszył ratować syna. To on wyciągnął 3-latka z samochodu. Gdy nasze dwa zastępy przyjechały na miejsce, dziecko znajdowało się już pod opieką pogotowia. Lekarz zadecydował o ściągnięciu śmigłowca LPR. Dziecko miało oparzenia II i III stopnia na powierzchni 40 procent ciała.

Dziecko został zabrane z poparzeniami ciała do szpitala w Katowicach, a ojciec maluszka, z mniejszymi urazami został przewieziony do placówki w Rybniku.

Rzecznik Komendy Miejskiej w Rybniku nie ukrywa, że najbardziej zszokowała go reakcja naocznych świadków, którzy zamiast pomóc dziecku, kręcili filmiki i robili zdjęcia.

Gdy policjanci i strażacy przyjechali na miejsce, wiele osób stało i kręciło filmy, nie było chętnych do pomocy – mówił Jaroszewski.

Najprawdopodobniej przyczyną zapłonu była wadliwa instalacja LPG.

Dziecko zamknięte w aucie

W sytuacji, kiedy zauważymy dziecko pozostawione samo w aucie, należy jak najszybciej wydostać je z samochodu. Powinniśmy poinformować służby ratunkowe, a nawet wybić szybę samemu i wynieść maluszka. Następnie sprawdzić stan dziecka i (jeśli to konieczne) udzielić mu pierwszej pomocy aż do przyjazdu pogotowia.

Pozostawienie dziecka nawet na krótki czas w  samochodzie jest wbrew pozorom bardzo niebezpieczne. Zagrożeń jest wiele: w trakcie upału samochód strasznie się nagrzewa – temperatura w środku może sięgać nawet 50 stopni Celsjusza. W zimę zaś w samochodzie z wyłączonym ogrzewaniem i pozostawionym na pewien okres czasu temperatura wynosi nawet tyle samo co na zewnątrz. Jednak jak ukazuje zdarzenie w Rybniku, mogą też wydarzyć się tak nieprzewidywalne sytuacje, jak zapłon samochodu. Lepiej więc nie igrać z losem i nawet na chwilę nie pozostawiać dziecka zamkniętego w aucie.



Zobacz też:

[Pierwszy wydarzenie opisał dziennikzachodni.pl

Zdjęcie główne ilustracyjne: depositphotos.com]