Wielu wypadków można by było uniknąć. Czasami decyduje chwila, ten jeden moment, gdy robimy coś wbrew zakazom i ogólnie przyjętym normom. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że to prawdopodobnie wydarzyło się w Energylandii. Wczoraj około godziny 20:30 doszło do wypadku, w którym zginął 37-letni pracownik parku rozrywki. Nie zawiodły urządzenia, tylko decyzja jednego z gości, który nie posłuchał próśb obsługi. Czy rollercoster Hyperion jest bezpieczny, a wypadku w Energylandii można było uniknąć?



Wypadek w Energylandii

Tragiczny wypadek wydarzył się w czwartek 16 sierpnia około godziny 20:30 na świeżo otwartej atrakcji, jaką jest największy w Polsce rollercoster Hyperion. Jak podają media 37-letni pracownik obsługi prawdopodobnie chciał pomóc jednemu z gości. Schylił się, by podnieść leżący pod rollercosterem telefon komórkowy. Nie zauważył nadjeżdżającego wagonika, który uderzył go w głowę. Pomimo podjętej natychmiast reanimacji, mężczyzna zmarł około godziny później.

Na miejscu zdarzenia już wczoraj pojawił się prokurator. Z wypowiedzi cytowanych przez media pracowników policji wynika, że na wagoniku znaleziono ślady po uderzeniu. Według wstępnych ustaleń wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek. Dziś ma odbyć się także sekcja zwłok mężczyzny.

Jak poinformował nas sierżant z policji w Zatorze od wczoraj nie pojawiły się żadne nowe fakty. Na miejscu wciąż trwają przesłuchania świadków oraz prowadzone są czynności zmierzające do wyjaśnienia przyczyn wypadku.

Park Rozrywki współpracuje z organami mającymi wyjaśnić przyczyny tego incydentu. – czytamy w oświadczeniu rzecznika prasowego Energylandii Hrystiana Kojdera.

Czy rollercoster Hyperion jest bezpieczny?

Hyperion oddano do użytku zaledwie miesiąc temu i – jak zapewnia Krystian Kojder w oświadczeniu dla prasy – atrakcja jest w pełni bezpieczna dla gości.

Wczoraj około godziny 20.30 doszło do zdarzenia z udziałem naszego pracownika – uprawnionego serwisanta, który najprawdopodobniej chcąc pomóc któremuś z naszych Klientów wszedł po telefon komórkowy, który wypadł podczas przejazdu kolejki. Chcemy w tym miejscu podkreślić, że na urządzeniu przy którym doszło do wypadku obowiązuje absolutny zakaz korzystania i posiadania przy sobie telefonów komórkowych, jak i innych przedmiotów, które mogą wypaść podczas jazdy. Z tego właśnie względu Klienci mają możliwość schowania swoich rzeczy osobistych w bezpiecznych schowkach, które przygotowaliśmy wraz z pierwszy uruchomieniem urządzenia. Zakaz ten przedstawiony jest w sposób czytelny (również wizualny) przy wejściu do urządzenia.

Zakazy dotyczące wnoszenia ze sobą telefonów komórkowych znajdują się w widocznych miejscach przy wejściu na atrakcje w Energylandii. Również przy nowo otwartym rollercosterze Hyperion. Na wszelki wypadek ostrzeżenia powtarzane są także wielokrotnie w ciągu dnia, co potwierdzają goście parku:

Osoba, która zabrała ze sobą telefon na kolejkę jest nieodpowiedzialna i zignorowała znaki zakazujące tego. Niemniej w takim przypadku, ten Pan serwisant powinien poprosić o wstrzymanie jazdy rollercoastera,a nie iść wprost pod kolejkę.. Trzeba brać poprawkę na to, że ktoś nieumyslnie zabierze telefon, czy coś innego na kolejkę i może mu to wypaść i w takim przypadku zatrzymana kolejka + jakaś kara za zaistniałą sytuację.. – czytamy w jednym z komentarzy.

Jakby ludzie stosowali się do zakazu zabierania ze sobą telefonów to do tragedii by nie doszło… – pisze pani Karolina na facebookowym profilu 112malopolska.pl.

Jestem w Energylandii co roku, od 4 lat. Na przejazdy zdejmuję nawet buty. Ludzie są bezmyślni, te zasrane telefony traktują, jak trzecią rękę. W kolejce, w sklepie, jak tylko zaczyna dzwonić, to wpadają w jakiś amok. Jak by jego nie odebranie w porę, było równoznaczne z jego eksplozją. Nie raz w parku, dało się zaobserwować, że ludzie nie skupiają się na samym fakcie przejazdu i radochy jaka za tym idzie, a na sfilmowaniu za wszelką cenę. Współczuję bliskim. Myślę, że zarówno pracownicy jak i goście parku, łączą się z Wami w bólu

Chwila, która może kosztować życie

Oczywiście można tak jak niektóre z komentujących osób dywagować, czy doświadczony pracownik Energylandii powinien się schylać po telefon. Jednak fakt, że gdyby ktoś z gości nie zabrał smartfona na przejazd rollercosterem, serwisant nie czułby potrzeby, by mu pomóc. Uprzejmość i chwila nieuwagi skończyła się dla niego i – nie zapominajmy o tym – jego rodziny tragicznie.



Liczne ostrzeżenia słowne i wizualne zdały się na nic. Mamy w sobie coś takiego, że pomimo widzianych po drodze ostrzeżeń zawsze wciśniemy pedał gazu w samochodzie trochę mocniej, będziemy rozmawiać w aucie przez telefon bez zestawu głośnomówiącego albo zabierzemy smartfona tam, gdzie nie powinniśmy mieć ze sobą żadnych rzeczy, które mogłyby wypaść nam z kieszeni. Nie bierzemy pod uwagę tego, że zakazy, szczególnie te w parku rozrywki, nie są wymyślone po to, aby uprzykrzyć nam życie. Stosowanie się do nich może nam je nawet uratować.

Prawdopodobnie tak własnie było w przypadku tragicznego wypadku przy rollercosterze Hyperion w Energylandii. Żadne wyrazy współczucia dla rodziny nie oddadzą żalu w sytuacji, gdy bezsensownie ginie człowiek, a wypadku być może można było uniknąć.