Co zrobiłybyście w takiej sytuacji?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 41)
  • Autor
    Wpisy
  • #109519

    picaporte

    Nie do końca wiem co robić. Niby wiem, co powinnam, ale nie bardzo chcę. Może mnie jakoś zmotywujecie / oświecicie…
    Otóż od lipca 2010r nie pracuję (najpierw L4 na końcówce ciąży, później macierzyński, w jego trakcie wygasła umowa o pracę, której nie przedłużyłam po urlopie, za to zarejestrowałam się w Urzędzie Pracy). Niedługo Ola kończy rok, coraz częściej słyszę od rodziny i mojej, i M., że powinnam iść do pracy.
    Z jednej strony – z jednej pensji jest nam trudno, dodatkowo M. zmienił pracę i zarabia teraz mniej niż w poprzedniej. Ale ja jestem z Małą w domu, zajmuję się Nią, nie potrzebujemy nikogo do pomocy.
    Z drugiej strony wiem, że gdybym poszła do pracy, to dodatkowa pensja nam pomoże, ale pojawiają się dylematy – co z dzieckiem? Żłobek z założenia odpada. Teściowa ew. mogłaby być, chociaż nie bardzo bym chciała. Niania to chyba konieczność. I tutaj kolejna rzecz- niani trzeba płacić, a więc znowu pieniądze znikną, więc jeśli mam pracować po to, żeby płacić obcej osobie za wychowywanie mojej córki, to wolę sama ją wychowywać i nie pracować.

    Jakie wg Was jest najlepsze wyjście z takiej sytuacji?

    #4771817

    Anonim

    Pika, a kto decyduje o waszym życiu? Rodzina? 😉
    Rozmawiałaś na ten temat z chłopem swoim? To wy musicie zadecydować, a nie rodzice stwierdzać, że powinnaś iść do pracy.

    Ja zrobiłabym to co dla dziecka najlepsze.
    Jeżeli byłaby to kwestia jako takiego życia do czasu kiedy mała będzie w stanie iść do przedszkola, to zostałabym z nią w domu.
    Nikt ci lepiej dziecka nie wychowa niż ty sama.



    #4771818

    picaporte

    No co Ty! Rodzina nauczona, że my decydujemy 😀 Konwenanse mam w d. 😉
    M. też coraz częściej mówi, że powinnam iść do pracy. Ale ja nie chcę. Nie chcę nikomu zostawiać Oli. Tylko wszystko rozbija się o kasę niestety 🙁

    #4771819

    gobin

    Pica to zależy kto miał by się zajmować moim dzieckiem, sama poszłam do pracy jak Sebo miał 1,4 miesiące, ale praca wyglądała tak że szłam na 5- 6 rano i wracałam 12- 13 od 10 była moja teściowa. Średnio mi to pasowało, ale kasa była niezła a teściowa w tym wieku nie narobiła zbyt wiele szkód. Mój M był przeciwny mojej pracy, wolał bym była z Sebem. Jednak mnie ciągnęło do ludzi a i budżet domowy trochę podciągnęłam. Obecnie układ taki że ja pracuje 2 razy w tygodniu poza domem za to nie męża mam cały dzień poza domem bo pracuje. On mi tłumaczy że moja praca jest bez sensu chyba że pensja będzie taka że opłacimy mój dojazd i kogoś do domu.
    Porozmawiaj z męzem i przelicz jak by to wyglądało, jeśli pensja będzie taka że wyjdziesz na zero a w domu będzie chaos to sie nie opłaca

    #4771820

    Anonim

    Zamieszczone przez picaporte
    No co Ty! Rodzina nauczona, że my decydujemy 😀 Konwenanse mam w d. 😉
    M. też coraz częściej mówi, że powinnam iść do pracy. Ale ja nie chcę. Nie chcę nikomu zostawiać Oli. Tylko wszystko rozbija się o kasę niestety 🙁

    przerabialiśmy taki dylemat jak A. była mała
    zostałam w domu
    i dorabiałam jak się da…włącznie ze sprzątaniem

    #4771821

    jbielu

    że tak zapytam tylko – dlaczego żłobek odpada?

    wróciłam do pracy jak Mati miał 7 m-cy. z powodu braku rodziny oddałam go do klubiku (oficjalnie nie mozna bylo nazwać tego złobkiem). był tam po 8-9 godzin.
    po niecałym roku zmieniłam klub malucha (tamten się rozwiązał) i chodzi do niego do dziś, tyle że teraz do Przedszkola Niepublicznego (w tym samym budynku, ten sam właściciel).
    obecnie klubik działa oficjalnie pod nazwą żłobek.

    płaciłam za niego spore pieniądze, ale dla nas i tak było to opłacalne (mój powrót do pracy). a nie oszukujmy się pieniądze są potrzebne (wiem zaraz usłyszę, że pieniądze to nie wszystko, że nie można nimi zastąpić miłości, ale kocham moje dziecko i ono kocha mnie, a kasę przeznaczam na przyjemności dla całej naszej rodziny, na wakacje, na fundusz dla dziecka – wszyscy na tym korzystamy).
    wróciłam bo: mam potrzebę przebywania między ludźmi, mam potrzebę rozwijania się. wiem, że siedzenie w domu z dzieckiem wyszłoby na dobre dziecku (albo i nie), ale ja nie czułabym się do końca spełniona w życiu.

    nie uważam, żebym coś straciła rezygnując z siedzenia z dzieckiem przez 3 lata.



    #4771822

    kantalupa

    widze, ze sama nie jestes specjalnie zwolenniczka powrotu do pracy
    a to sie powinno najbardziej liczyc

    skoro u was chodzi tylko o pieniadze, po prostu zobacz, jaki masz wybor ofert, zorientuj sie w cenach opiekunek i zrobci kalkulacje na zimno, zeby miec czarno-na-bialym, jaki bedzie wasz realny zysk

    powiem ci, ze ja osobiscie kiedys bylam w podobnej sytuacji, z dwojka malych dzieci (prawie 3 latek i dziewieciomiesieczniak), po czterech latach w domu i bylam zdesperowana, zeby znalezc cokolwiek za jakiekolwiek pieniadze, bo nie mialam juz sily siedziec z dziecmi w domu

    znalazlam, wrocilam do pracy i jakos wszyscy, lacznie z dziecmi, przezylismy

    #4771823

    chilli

    wróciłam do pracy jak wiktoria miała rok – ona poszła do złobka. ale najpierw miałam sąsiadów z dziecmi w tym żłobku i poszlam do zlobka i zobaczylam na wlasne oczy jak wyglada żłobek w XXIw.

    Opiekunki do tak małego dziecka nie dopuszczam – dziecko mi nie powie jezeli ona bedzie mu krzywde robic a sa sam na sam przeciez pol dnia

    a zlobek jest kontrolowany na tysiac sposobow poczawszy od dietetyka na opiekunkach skonczywszy

    jak nie chcesz wracac na etat – nie wracaj.

    #4771824

    dziewiatka

    moja Tolisława ma prawie 2 miesiące, a ja już myślę o powrocie do pracy i to na 2 etaty.
    Ona będzie w żłobku i nie będzie jej się krzywda działa.
    żłobki są ok!

    🙂

    #4771825

    ahimsa

    Ja też wróciłam do pracy jak M. miał 10 mies.- żłobek wtedy.
    I musiałam go zabrać! to NIE jest miejsce dla takich maluszków wg mnie…..

    Z drugim szczęśliwie zostałam w domu- bo miałam identyczny dylemat co Ty.
    Więc postanowiliśmy, że dziecka nie będzie mi wychowywać ani placowka ani nianka- mama jest potrzebna najbardziej wtedy! bo tak to by mi g…zostało z tych pieniędzy a dziecko z kimś obcym tak czy siak.

    NIE żałuję absolutnie tej decyzji!!!!



    #4771826

    goooosia

    pierwotnie chciałam wrócić do pracy jak maciek będzie miał 8-9 miesięcy, a później babcia miała się zająć wnukiem lub miał iść do publicznego źłobka (gdyby się dostał jakimś cudem);)
    życie mnie jednak zaskoczyło ze wszystkich stron.
    do żłobka nie mogłam dać, bo wg lekarzy się nie kwalifikował, obcej osobie nie oddalabym dziecka z takich samych względów o jakich szpilki pisała.
    okazało się że dziecko ma problemy zdrowotne, wymagające wielu badań lekarskich (z pobytami w szpitalu), chłop czasowo pracował w innym mieście, rodzina się wypięła na opiekę nad dzieckiem.
    ponieważ mieliśmy możliwość bycia z chłopem w mieszkaniu służbowym w innym mieście więc gdy tylko było to możliwe zaczęliśmy kursować z nim aby dziecko miało i coś z ojca .
    mojej pracy nie dało się wpasować w ten scenariusz.
    do tego doszła późniejsza rehabilitacja młodego i ciągłe znaki zapytania związane z jego zdrowiem.
    niedawno minęło 4 lata jak jestem w domu – psychicznie było mi bardzo ciężko, ale nie żałuję swojej decyzji, ten czas już nigdy nie wróci, a ja wiem że dałam swojemu dziecku z siebie tyle ile mogłam 🙂 zleciało bardzo szybko…
    za 3 dni nasz wielki dzień – maciek idzie do przedszkola, a ja zaczynam wszystko od nowa 🙂

    #4771827

    mam

    Zrobiłabym tak, żeby mnie było najlepiej:). Jeśli czujesz się dobrze w domu, zastanow sie nad wlasna dzialalnoscia, moze praca zdalna? Rożne są dotacje z UE czy z UP, musialabys poszukac.. Wtedy i Ty i mąż osiągnelibyście to co chcecie.. Czy Ty czujesz, że jest Wam ciężko finansowo czy tylko mąż tak uważa? To też jest ważne żeby osiągnąć jakiś kompromis.. Masz prawo być ze swoim dzieckiem, i myslę, że można zorganizowac to tak żebyście byli wszyscy zadowoleni:).

    U nas była podobna sytuacja tzn ja miałam dwójkę odrazu i lekko nie było, babcie pracujące więc tylko M pomagal na tyle ile mógł. Potem jak chlopaki mialy 8 mies moja przyjaciólka przyjezdzala 3 razy w tygodniu, wychodzilysmy razem na spacer, ja mialam czas na obiad i powoli wracalam do pracy ( w domu, przy kompie). Sytuacja finansowa byla niezla, ale brakowalo mi kontaktu z ludźmi, i pamietam ten moment, kiedy ogarnąl mnie strach, że przeciez dzieci tak szybko rosna ida do przodu a co ze mną bedzie? Tak jak Garstka napisala,że zaczyna od nowa, ja sie balam i nie chcialam do tego dopuscic, że nie bede potrafila wrocic do pracy i bede zyla tylko zyciem dzieci.. Nie uważam,że tj złe, każdy czuje inaczej, ważne żeby odnaleźć się w sytuacji.

    Dla mnie to rozwiazanie bylo najlepsze bo bylam w domu z dziecmi i byla chwila na prace;). Potem jak mieli 18 mies poszli do klubiku , to byla najlepsza decyzja:D. Bardzo sie rozwineli, nauczyli życia w grupie, pomaga nam to w wychowywaniu bo charakterki to maja:Hyhy:



    #4771828

    picaporte

    Zamieszczone przez gobin
    Pica to zależy kto miał by się zajmować moim dzieckiem, sama poszłam do pracy jak Sebo miał 1,4 miesiące, ale praca wyglądała tak że szłam na 5- 6 rano i wracałam 12- 13 od 10 była moja teściowa. Średnio mi to pasowało, ale kasa była niezła a teściowa w tym wieku nie narobiła zbyt wiele szkód. Mój M był przeciwny mojej pracy, wolał bym była z Sebem. Jednak mnie ciągnęło do ludzi a i budżet domowy trochę podciągnęłam. Obecnie układ taki że ja pracuje 2 razy w tygodniu poza domem za to nie męża mam cały dzień poza domem bo pracuje. On mi tłumaczy że moja praca jest bez sensu chyba że pensja będzie taka że opłacimy mój dojazd i kogoś do domu.
    Porozmawiaj z męzem i przelicz jak by to wyglądało, jeśli pensja będzie taka że wyjdziesz na zero a w domu będzie chaos to sie nie opłaca

    No własnie jeśli pracowałabym na pół etatu, to teściowa i teść z doskoku (zależnie od zmiany w pracy), nie bardzo mi się to widzi, bo np. dziś mi teść powiedział, że wczoraj dał Małej czipsy paprykowe :Boje się: I wodę niegazowaną truskawkową :Boje się: No po jaką cholerę dawać Jej chemię? Skoro może się napić wody z sokiem chociażby. Ale im nie przetłumaczy. Nie wiem ile razy mówiłam, że mają Jej nic nowego nie dawać, że ja mam o wszystkim wiedzieć PRZED a nie PO. O słodyczach nie wspomnę nawet…
    Jeśli cały etat to niania. A to w ogóle jest dla mnie wielkie halo…

    Zamieszczone przez Vala
    przerabialiśmy taki dylemat jak A. była mała
    zostałam w domu
    i dorabiałam jak się da…włącznie ze sprzątaniem

    Ja się pracy nie boję, mogę sprzątać. Żeby tylko było gdzie…

    Zamieszczone przez jbielu
    że tak zapytam tylko – dlaczego żłobek odpada?

    wróciłam do pracy jak Mati miał 7 m-cy. z powodu braku rodziny oddałam go do klubiku (oficjalnie nie mozna bylo nazwać tego złobkiem). był tam po 8-9 godzin.
    po niecałym roku zmieniłam klub malucha (tamten się rozwiązał) i chodzi do niego do dziś, tyle że teraz do Przedszkola Niepublicznego (w tym samym budynku, ten sam właściciel).
    obecnie klubik działa oficjalnie pod nazwą żłobek.

    płaciłam za niego spore pieniądze, ale dla nas i tak było to opłacalne (mój powrót do pracy). a nie oszukujmy się pieniądze są potrzebne (wiem zaraz usłyszę, że pieniądze to nie wszystko, że nie można nimi zastąpić miłości, ale kocham moje dziecko i ono kocha mnie, a kasę przeznaczam na przyjemności dla całej naszej rodziny, na wakacje, na fundusz dla dziecka – wszyscy na tym korzystamy).
    wróciłam bo: mam potrzebę przebywania między ludźmi, mam potrzebę rozwijania się. wiem, że siedzenie w domu z dzieckiem wyszłoby na dobre dziecku (albo i nie), ale ja nie czułabym się do końca spełniona w życiu.

    nie uważam, żebym coś straciła rezygnując z siedzenia z dzieckiem przez 3 lata.

    W mieście jest jeden państwowy żłobek. Nie przyjmą Małej. Na prywatny nas nie stać.
    Owszem, pieniądze to nie wszystko, ale SĄ potrzebne 🙂 Jakiś złoty środek byłby mi potrzebny.

    Zamieszczone przez kantalupa
    widze, ze sama nie jestes specjalnie zwolenniczka powrotu do pracy
    a to sie powinno najbardziej liczyc

    skoro u was chodzi tylko o pieniadze, po prostu zobacz, jaki masz wybor ofert, zorientuj sie w cenach opiekunek i zrobci kalkulacje na zimno, zeby miec czarno-na-bialym, jaki bedzie wasz realny zysk

    powiem ci, ze ja osobiscie kiedys bylam w podobnej sytuacji, z dwojka malych dzieci (prawie 3 latek i dziewieciomiesieczniak), po czterech latach w domu i bylam zdesperowana, zeby znalezc cokolwiek za jakiekolwiek pieniadze, bo nie mialam juz sily siedziec z dziecmi w domu

    znalazlam, wrocilam do pracy i jakos wszyscy, lacznie z dziecmi, przezylismy

    No właśnie ja nie chcę wracać. Nie dlatego, że mi się nie chce, tylko dlatego, że nie chcę zostawiać Małej komukolwiek.

    #4771829

    agusia150

    Ja mam w sumie taka sytacje jak Ty z tym że już jestem z dzieckiem w domu dwa lata. Jestem w domu bo znalezienie niani/żobka i pójście do pracy nie kalkuluje mi się, musze wytrzymać az M pójdzie do przedszkola. Ogólnie jestem zadowolona z decyzji tylko ten chroniczny brak pieniędzy jest straszny. Powoduje spiecia i problemy. To też musisz mieć na uwadze.

    #4771830

    vieshack

    o mamo,, z rok czekają mnie takie dylematy 😉
    u nas prawdopodobnie skończy się na żłobku.

    będzie to moje pierwsze doświadczenie z tą instytucją, Nina była z babcią do wieku przedszkolnego (ale wcale nie było to super rozwiązanie….)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 41)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close