Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Ja chciałabym rodzić razem z mężem bo to zawsze ktoś bliski przy boku. Ale chciałabym abyście mi napisały co mąż robi w tym czasie: masuje, trzyma za rękę , przecina pępowinę. Jak on się wtedy zachowuje? Czy po takim wspólnym przeżyciu nasza miłość będzie silniejsza? Proszę o Wasze opinie! Dziękuję ! Oliwia z Kielc

10 odpowiedzi na pytanie: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Dla mojego męża było to niesamowite wydarzenie, byc przy porodzie. Mąż był obecny w ostatnich 5 godzinach porodu. Jego pomoc była nieoceniona. Po pierwsze bo był! A ja wiedziałam, że mam kogoś bliskiego, kto mnie trzyma za rękę i było mi chyba łatwiej znieść bóle porodowe. Mąż też często kontaktował się z położnymi by dowiedzieć się o znieczulenie, załatwić mi wodę do picia (w ampułeczkach po 5ml). tego dnia co ja rodziłam, w szpitalu było wyjątkowo wiele rodzacych, bo jednocześnie było i 7 na 3 sale porodowe. Mężowi powiedziałam, że mam już skurcze parte, więc on sprytem wywalczył dla mnie przeniesienie z poporodowej ( bo tam wyjątkowo oczekiwały kobiety na finał) na porodówkę – potem po około 20 min. już urodziłam. Masaży nie było, bo nawet nie chciałam by mnie dotykał. Nie chciałam tez zwilżania twarzy. Natomiast byłam mu wdzięczna, że przy porodzie dociznął mi plecy oraz przypomniał o prawidłowym oddychaniu, bo ja zupełnie o tym zapomniałam i zaczełam się hiperwentylować.
Stosunek męża do mnie sie napewno nie pogorszył. Do tej pory jest szczęśliwy, że był obecny. Widział też moment wychodzenia gółwki i ani trochę go to nie zniesmaczyło, a raczej ogromnie zachwyciło.
Jednakże uważam, że to mąż powinien zdecydować o tym czy chce być czy nie. Poza tym, jesli przeżycia będa ponad jego siłę to może zawsze wyjść.

Pozdrawiamy,

Magda i Albercik ur. 8.09.03

laura1 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Moj maz byl ze ma od przyjazdu do szpitala az do wyjscie. Calutkie 3 dni. Przy porodzie siedzial kolo mnie i trzymal mnie za reke. Podtrzymywal glowe. Ale to raczej ja go pocieszalam. Za kazdym parciem on byl bledszy wiec mowilam mu ze mnie to nic nie boli ( mialam znieczulenie).
Przecial pempowine chociaz wczesniej nie chcial o tym slyszec (niestety nie pamieta tego jak przecinal tak byl przejety). Jak polecial powiedzic tescia ze juz sie dzidzi urodzilo nie pamietal czy dziewczynka czy chlopiec. Musial sie wrocic na sale i zapytac hi hi. Chociaz jak mu mowilam bo od razu widzialm jak ze mnie “wyplynal” chlopczyk. Do niego nie dotarlo. Masowal mi plecki. Robil oklad z cieplego recznika. Nie wyobrazam sobie porodu bez niego.

Laura i Mateuszek 30.10.03

monika21 Dodane ponad rok temu,

POLECAM!!!

Na prawde polecam porod z mezem. Nie wyobrazam sobie inaczej… Maz bardzo mi pomogl. Pocieszal, masowal… Niestety nie przecinal pepowiny bo mialam cc… Co chwile go wypraszali, bo mialam podlaczana zzo…
Maz byl na prawde dla mnie ogromnym wsparciem pzy okazji informatorem moich rodzicow
Wydaje mi sie, ze na pewno to wzmocnilo nasze uczucie… Wie ile to, ze Maja jest na swiecie kosztowalo mnie bolu i cierpienia…

Pozdrawiam

Monisia i Majcia

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

To zalezy od meża 🙂
Jeśli on tego chce i jest świadomy i zdecydowany że chce z toba być – to jak najbardziej.
Ja naprawdę polecam!
Za rękę mnie nie trzymał bo trzymałam się uchwytów łóżka 🙂
Ale pomagał dociskając moja głowe do klatki piersiowej i wtórując połoznym “no jeszcze, jeszcze , jeszcze … przyj przyj przyj …” :)))))))
Głaskał po głowie i mówił że jestem dzielna i że jeszcze tylko chwilka.
Przeciał pępowinę.
Towarzyszył naszej córeczce podczas zabiegów wazenia, mierzenia itd i osobiscie przyniósł ją do mnie kiedy byłam szyta.
I wogóle powiem Ci że obecność męża sprawia że personel jest chyba milszy i lepiej się Tobą zajmuje – takie miałam wrazenie.
A relacje między nami – cóz – czas pokaze ale wydaje mi się ze kiedy facet zobaczy na czym to wszystko polega, z jakim wysiłkiem i cierpieniem się wiąże to może tylko nabrac do Ciebie jeszcze większej miłości i szacunku – jako matki jego dziecka.

Agata + Ania 7.09.2004

martyna80 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

tez bardzo polecam obecność męża przy porodzie! na poczatku mój mąż nie chciał o tym słyszec wręcz go zmusiłam abyśmy mieli poród rodzinny! i nie żąłuje bardzo mi pomógł nie wyobrażam sobie żeby go wtedy przy mnie mogło nie być ! masował mi krzyz, zwilżał twarz ręcznikiem . i personel inaczej sie zachowuje!
śmiałam sie po cichu z niego że tak bardzo był przeciwny porodom rodzinnym , a potem był z siebie dumny i wszystkim sie chwalił !!!!
życze powodzenia !

fr-ania Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Pomaga. Mój po prostu ze mną był, to było dla mnie bardzo dużo. Po całej nocy na porodówce umiał już odczytywać zapis KTG. Wypełniał jakieś dokumenty szpitalne, rozmawiał za mnie z personelem (nie wiem, jak to określić – bardzo skupiłam się na sobie i pytania typu, jaką ma pani wadę wzroku w czasie skurczu wkurzały mnie totalnie), masował, trzymał głowę w czasie parcia, przeciął pępowinę. W ogóle jego obecność dużo mi dała.
A dziś? Jest trochę inny. Na korzyść 🙂

Ania i Szymek (21.07)

kodo Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Mnie pomogła bardzo : przede wszystkim, że był obok przez cały czas, rozmawiał, wspierał, rozśmieszał razem z anestezjologiem po zzo, podawał herbatę, przeciął pępowinę ! i jeszcze raz cieszę się , że po prostu był, że powitał na świecie razem ze mną naszego syna ! Dziękuję mu za to 🙂

Pozdrawiam,
Kodo i Kuba

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Bardzo, bardzo, bardzo pomaga!!! Nie wyobrażam sobie rodzić bez niego!!! Już sam fakt, że jest znaczy bardzo wiele! Mój był wspaniały! Był od początku do końca, przeciął pępowinę i był taki wtedy wzruszony, że aż łzy szczęścia popłynęły mu z oczu! Podczas porodu dbał o to, żeby niczego mi nie brakło, wołał położną gdy było to konieczne, ale najważniejszy był sam fakt, że był przy mnie i przy Oleńce od samego początku!!! Miłość nasza jest chyba dzięki temu jeszcze silniejsza i na pewno będzie mi toważyszył przy kolejnym porodzie!

Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

[Zobacz stronę]

monanan Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Gdyby nie mój mąż poród byłby największym koszmarem, a tak już powolutku myślę o kolejnej dzidzi… 🙂

gosia123 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy obecność męża przy porodzie pomaga?

Pomaga i to bardzo. Moj maz na poczatku byl troche wystraszony, a z czasem jak porod przebiegal byl naprawde super, mowil mi jaka jestem dzielna i ze jeszcze troszke i juz bedzie po wszystkim, troche plakal, a na koncu przecial pepowine. Warto bylo rodzic z mezem.

GOSIA I ALEX 05.07.2004

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy obecność męża przy porodzie pomaga??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystko o porodzie
Czy obecność męża przy porodzie pomaga?
Ja chciałabym rodzić razem z mężem bo to zawsze ktoś bliski przy boku. Ale chciałabym abyście mi napisały co mąż robi w tym czasie: Masuje, trzyma za rękę , przecina
Czytaj dalej
Dla starających się
Co myślicie?
Hej co u Was we wrześniu? Ja nadal się staram ale na razie bez skutku. A jak z Wami? Ja ostatnio pomyślałam sobie, że może spróbować drogą inseminacji. Wiem, że ta metoda
Czytaj dalej