Gdy jesteś najważniejsza, ALE…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 117)
  • Autor
    Wpisy
  • #111389

    aguq

    Jak mogę przetłumaczyć eM do łba, że nie koledzy są najważniejsi?
    Że nie powinien pić, umawiać się na „flaszki”, bo w każdej chwili go mogę potrzebować?

    Słyszał ktoś kiedyś tekst:

    „Jesteś najważniejsza, ALE :
    -wychodzę
    -umówiłem się
    -koledze obiecałem flaszkę”

    Mam dość:mad:

    #5029416

    smoki

    Bardzo smutne to co napisalas…



    #5029417

    aguq

    Zamieszczone przez smoki
    Bardzo smutne to co napisalas…

    Smutne… a ja czuje się jakbym miała deja-vu

    M bawi się, bo przecież jak dziecko się urodzi to będzie koniec zabaw…niczym koniec świata. Dokładnie to samo było rok temu. przez niemal 8 miesięcy był mi bliższy niż ktokolwiek inny, a jednak się nie zmienił.

    Dodatkowo nic nie jest dla niego wystarczającym argumentem, żeby chociaż nie pić, jak już MUSI wyjść z kolegą, żebym mogła zadzwonić i móc na niego liczyć.

    Wstyd mi przed rodzicami, że znów przeżywam to samo..(chociaż według M nie to samo bo rok temu jeszcze po nocach szukałam go w knajpach a teraz wraca conajwyżej 2 godziny po umówionym czasie…) .

    #5029418

    smoki

    Pomyślałam sobie, że to może być jego strach, z którym sobie nie radzi. Taki reset, aż do porodu, żeby nie myśleć … Wtedy po urodzeniu malucha, byłoby już dobrze:Hmmm…:

    #5029419

    aguq

    Zamieszczone przez smoki
    Pomyślałam sobie, że to może być jego strach, z którym sobie nie radzi. Taki reset, aż do porodu, żeby nie myśleć … Wtedy po urodzeniu malucha, byłoby już dobrze:Hmmm…:

    Też o tym myślę… tylko że to mnie boli. Rok temu też każdy mnie zapewniał, że urodzi się Kubuś i M zmądrzeje… tylko że się nie doczekał.

    Nie dam tak rady:( On wie że mam z tym problem, że nie toleruję picia… mogę płakać i grozić, żeby wybierał – i nie wybiera nas…

    #5029420

    zuzel

    :Przytulam:

    Pewnie Cię to nie pocieszy, ale u mnie od początku ciąży mega kryzys małżeński. Próbowałam różnych metod i czasem jest poprawa na kilka dni (po wielkiej awanturze, moim kilkugodzinnym płaczu i realnym widmie rozwodu), a potem znów to samo.
    Rozmawiałam o tym nawet z moimi rodzicami (mimo, że nie mamy super relacji), bo nie daję sobie z tym rady. Na mężu to wrażenia nie zrobiło, bo wie, że moi rodzice zawsze będą po jego stronie.
    Ogólnie lipa, więc nic Ci nie poradzę 🙁



    #5029421

    mam

    Przykre jest to, że musisz to wszystko przechodzić:Przytulam:

    Czy jest możliwość spędzenia wspólnego czasu np: razem wyjdziecie na spacer, do kina, ze znajomymi?

    Temat picia jest trudnym tematem czy tj ucieczka czy problem polega na tym, że on musi codziennie się napić żeby móc „normalnie” funkcjonować?

    Próbowałaś rozmawiać z nim, czy mówił co czuje, jak sobie radzi z tęsknotą za synkiem? ( myśle, że tęskni ale boi sie do tego przyznać), mężczyźni są tchórzami nierzadko..).

    Trudno tu coś doradzić, a metoda wstrząsu np: wyprowadzasz się na kilka dni, tak, że on się boi nie wie co się dzieje nie podziałałaby?

    #5029422

    zjoanna2

    Nie pomaga nawet to ze go potrzebujesz, ze to trudny czas dla Ciebie, ze powinnien sie cieszyc kazdym dniem i wykorzystywac go w 100% ? Ja rozumie ze to sa jego ostatnie miesiace wolnosci ze nie bedzie juz czasu na to ale to nie moze byc ponad Was. Gdybys powaznie spokojnie z nim porozmawiała bez wyrzutow tez nic nie da?
    Moze on poprostu w taki sposob ucieka od sytuacji i poprostu boi sie po wczesniejszych doswiadczeniach i tak odreagowywuje?
    Faceci tak naprawde do konca nie zrozumieja kobiet:( ja pamietam ze w ciazy M mnie tez nie rozumiał:( z tym ze ja byłam strasznie nerwowa…
    Aga moze pozwol czasami(w granicach) mu posiedziec z kumplem w domu bedziesz miec go przynakmniej na oku.
    Nie wiem co Ci doradzic bo łatwa sprawa nie jest….
    Moze Sprobuj jeszcze raz Szczerze z nim porozmawiac…:Buziaki:

    #5029423

    Anonim

    Zamieszczone przez zjoanna2
    Nie pomaga nawet to ze go potrzebujesz, ze to trudny czas dla Ciebie, ze powinnien sie cieszyc kazdym dniem i wykorzystywac go w 100% ? Ja rozumie ze to sa jego ostatnie miesiace wolnosci ze nie bedzie juz czasu na to ale to nie moze byc ponad Was. :Buziaki:

    Oby okazało się, że nie mam racji, ale sądzę, że i po porodzie czas na kumpli się znajdzie i to kto wie czy nie ze zdwojoną siłą, bo wówczas to się dopiero faceta problemy zaczną mnozyc….

    Nie rozumeim zdania jestes najwazniejsza ale…
    Albo jesteś, albo nie jestes.
    W tym przypadku raczej autorka nie jest.

    #5029424

    kkurka

    Zamieszczone przez majowamama
    Oby okazało się, że nie mam racji, ale sądzę, że i po porodzie czas na kumpli się znajdzie i to kto wie czy nie ze zdwojoną siłą, bo wówczas to się dopiero faceta problemy zaczną mnozyc….

    Nie rozumeim zdania jestes najwazniejsza ale…
    Albo jesteś, albo nie jestes.
    W tym przypadku raczej autorka nie jest.

    NIESTETY troche zgodze sie z tym co napisala majowamama…:( oczywiście nie po to by cie zdołować…
    moj maż na poczatku jak urodzil sie starszy syn wrecz”uciekał” z domu „bo niby nie ma chwili spokoju”(mlody mial kolki) i tez byly nocne wypady(ale w dzien pomagal w domu dosc duzo jak na faceta)

    moze naprawde sie spruboj wyprowadzic np na tydzien zeby odczul twoja nieobecność…:Niepewny:

    wydaje mi sie ze on tez sie BARDZOO STRESUJE i BOI i boi sie do tego przyznac moj maz tez mial okres glupich wyskoków ..dopoki nie spakowalam go i kazalam sie wyprowadzic (oczywiscie nie chcialam tego ale chcialam nim wstrząsnąć i byłam nie ugięta 😀 ) i podziałało 😀 na poczatku sie obrazil ale jak mu otworzylam drzwi i torbe wystawilam to w tedy zrozumiał ze ja NIE ŻARTUJE potem byla rozmowa i koledzy sie skonczyli (sa ale w normalnych relacjach na flache tez sie umawia ale pyta mnie o to i mowi z wyprzedzeniem ,ale zawsze w zamian ja tez cos mam np. sama wychodze na piwko z kolezankami a on czatuje z dzieciakami;) )

    Zycze by było tak abyś byla szczęsliwa



    #5029425

    Anonim

    Zamieszczone przez majowamama
    Oby okazało się, że nie mam racji, ale sądzę, że i po porodzie czas na kumpli się znajdzie i to kto wie czy nie ze zdwojoną siłą, bo wówczas to się dopiero faceta problemy zaczną mnozyc….

    Nie rozumeim zdania jestes najwazniejsza ale…
    Albo jesteś, albo nie jestes.
    W tym przypadku raczej autorka nie jest.

    To cholernie przykre i naprawde z ciezkim sercem to robie, bo to trudne tematy, trudne sprawy, wkrotce urodzi sie dziecko….ale zgadzam sie z tym co Majowa napisała.

    Zwlaszcza to co pogrubiłam – niestety az za czesto schemat jest ten sam….on obiecuje i na obietnicach sie konczy 🙁

    NIestety nachwile obecna nie mam pomyslu co moglabys zrobic….pomysle nad tm.

    #5029426

    paulinka-z

    Nie mogę powiedzieć złego słowa na mojego m, ale…
    On na początku strasznie bał się przyzwyczajać do tej ciąży, miał mniej nadziei na pomyślne zakończenie niż ja. Bardzo mi brakowało jego wsparcia. W końcu powiedziałam mu, że teraz to dziecko jest z nami tak blisko, że nawet jak nie potrafi liczyć na szczęśliwe zakończenie to niech cieszy się teraz. Bo ten maluch jest, a każdy dzień może być naszym ostatnim.

    Aga czy Twój m pije tylko jak wychodzi z kolegami, czy w domu też?
    Jak często?

    Może faktycznie dałoby mu do myślenia gdybyś na chwilę przeniosła się do mamy pod pretekstem „na nią mogę zawsze liczyć, Ty napity mi nie pomożesz” ?



    #5029427

    esmena

    Po rozmowie z przedstawicielem płci męskiej, który stwierdził, że mężczyźni są bardzo prości i nie trzeba ich rozgryzać, zgadzam się z dziewczynami. Prawdopodobnie nie to, że chce się wybawić, zanim zostanie tatą, ale sobie nie radzi w tej chwili (jak to kkurka napisała „BARDZOO STRESUJE i BOI”), dlatego ucieka, a jak maleństwo pojawi się na świecie, problemów będzie więcej i prawdopodobnie będzie z mężem jeszcze gorzej… A co może pomóc? Jeśli rozmawiać nie chce lub też nie próbuje Ciebie słuchać, to chyba jedynym rozwiązaniem jest kubeł zimnej wody – wyprowadzić się.

    :Przytulam: i życzę rozwiązania problemu.

    #5029428

    aguq

    Dzięki dziewczyny za odpowiedzi. Czasem wydaje mi się, że sama sobie próbuję wmówić, że będzie dobrze…niestety mój M pokazuje mi kolejny rok, że nie będzie.

    Czy pije często??hmmm zdarzają się dni, kiedy pije raz w tygodniu jakieś piwko, zdarza się, że jest impreza (święta, urodziny), gdzie potem picie takiego piwka do 3 jest w domu 3 dni pod rząd… a zdarzają się takie dni, że umawia się na flaszkę bez jakiejś specjalnej okazji…

    Może ja nie nadążam za tym światem, ale jak dla mnie wódki nie pije się bez okazji, nawet jak jest okazja to zwykle unikałam picia.

    Już nawet nie miałabym nic do tego, że wychodzi z tym kolegą.. ale obiecuje, że wróci np. o 22:00, i ZAWSZE o 22:30 już się wkurzam, bo nawet nie raczy zadzwonić… najgorsze zaczyna się jak wraca po takim piciu:(

    Zwykle już jestem zła, to wspomnę coś, że nawet sam swojego słowa nie umie dotrzymać… i zaczyna się jazda:
    – że ja go atakuje,
    – że ja nic nie robię, siedzę w domu a mogłabym iść do pracy, chociaż i tak według mojego męża po flaszce do żadnej się nie nadaję.
    – jestem furiatką i idiotką

    I uprzedzając niektóre rady – nie mogę się zamknąć w pokoju i iść powiedzmy spać, bo to już jest totalna zniewaga, bo on się jeszcze nie wykrzyczał.

    To jest taki podstawowy schemat wieczoru po „flaszce”. Mąż twierdzi, że wszystko byłoby ok, gdybym tylko się nie czepiała (tylko, że ja tego nie robię..)

    Rozmowa z którymikolwiek z rodziców przynosi odwrotne skutki. Mama M i tak chce go mieć na oku a przynajmniej pod telefonem 24h/doba, a jak dowie się dodatkowo, że sobie nie radzę – będzie to dla niej znak i przesłanka do naszego rozstania, które zasugerowała mi po stracie.

    Moja mama owszem, zawsze mi pomoże… ale jest to pomoc, z której chcę skorzystać jak już naprawdę nie będzie innego wyjścia. Mama z kolei jest taką osobą, że potrafi dopiekać i dogryzać mojemu M jak już jest potem wszystko między nami dobrze, a to bardzo psuje atmosferę…

    Pozostałe dni, w te, które nie wychodzi z kolegą są wspaniałe. Może dlatego jestem tak zaślepiona i nie potrafię podjąć jakiś mocnych kroków.

    Teraz jednak liczy się dziecko. Tylko.

    A dziś M wychodzi na „flaszkę”….:(

    #5029429

    Anonim

    Zamieszczone przez AguQ
    Już nawet nie miałabym nic do tego, że wychodzi z tym kolegą.. ale obiecuje, że wróci np. o 22:00, i ZAWSZE o 22:30 już się wkurzam, bo nawet nie raczy zadzwonić… najgorsze zaczyna się jak wraca po takim piciu:(

    Zwykle już jestem zła, to wspomnę coś, że nawet sam swojego słowa nie umie dotrzymać… i zaczyna się jazda:
    – że ja go atakuje,
    – że ja nic nie robię, siedzę w domu a mogłabym iść do pracy, chociaż i tak według mojego męża po flaszce do żadnej się nie nadaję.
    – jestem furiatką i idiotką

    I uprzedzając niektóre rady – nie mogę się zamknąć w pokoju i iść powiedzmy spać, bo to już jest totalna zniewaga, bo on się jeszcze nie wykrzyczał.

    To jest taki podstawowy schemat wieczoru po „flaszce”. Mąż twierdzi, że wszystko byłoby ok, gdybym tylko się nie czepiała (tylko, że ja tego nie robię..)

    Rozmowa z którymikolwiek z rodziców przynosi odwrotne skutki. Mama M i tak chce go mieć na oku a przynajmniej pod telefonem 24h/doba, a jak dowie się dodatkowo, że sobie nie radzę – będzie to dla niej znak i przesłanka do naszego rozstania, które zasugerowała mi po stracie.

    Moja mama owszem, zawsze mi pomoże… ale jest to pomoc, z której chcę skorzystać jak już naprawdę nie będzie innego wyjścia. Mama z kolei jest taką osobą, że potrafi dopiekać i dogryzać mojemu M jak już jest potem wszystko między nami dobrze, a to bardzo psuje atmosferę…

    Pozostałe dni, w te, które nie wychodzi z kolegą są wspaniałe. Może dlatego jestem tak zaślepiona i nie potrafię podjąć jakiś mocnych kroków.

    Teraz jednak liczy się dziecko. Tylko.

    A dziś M wychodzi na „flaszkę”….:(

    Wierzę.
    I z całego serca Ci współczuję.
    Tak na dłuższą metę to masz dwie mozliwosci: potraktowac go jak dziecko własne i poswięcic się mu całkowicie probując wyciągnąć go z nałogu (jezeli nie jest to juz nałóg, to z całą pewnoscię dobre jego poczatki) liczac się z tym, ze i do rękoczynów dojdzie, a dziecko, które jest dla Ciebie najwazniejsze naogląda się scen przecudnych i przyswoi wzorzec małzenski jak się patrzy.
    I drugą: rozwód im szybciej, tym lepiej.

    Mamie się nie dziwię, nie wierzę, że ona tego nie widzi. Wyobraź sobie, że masz córkę, która wybrała sobie takiego partnera….
    Ten cudowny czas kiedy jest super mężem (i ojcem ) z czasem moze byc coraz krótszy, ale cały czas będzie rownie intensywny, baaa, wybuchy milosci, obsypywanie prezentami, obietnice itp to w takich układach oczywista oczywistosc, a z drugiej strony kłamstwa małe i duze. Ale oczywiscie wszystko w imię wielkiej milosci, albo nawet, żebys sie nie denerwowała….
    Mogłabym tak godzinami pisac i pisac… 😉
    Zyczę Ci przede wszystkim umiejętnosci jasnej oceny sytuacji.
    Aaaa, jednorazowa wyprowadzka pociągnie koniecznosc kolejnej, a potem kolejnej, bo mąż będzie wracał, przepraszał, zapewnial o swojej milosci i obiecywał, że juz nigdy, az do tych wyprowadzek przywyknie.
    To nie jest najwłasciwsza droga.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 117)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć