kiedy to młodzież szybciej dorasta…

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #76569

    moni2003

    … i wychodzą z tego ładnie kwiatki…
    Załamał mnie (że się tak wyrażę) post nastolatka z forum Oczekując na dziecko. Nie żebym żartowała, czy naśmiewała się z jego problemu, bo tu nie ma się z czego smiać, tylko płakać trzeba…
    Po przeczytaniu tego postu przed oczami stanęła mi moja młodsza siostra…
    Różnimy sie bardzo – dwa skrajne charaktery, poglądy i spojrzenie na życie… Od razu napiszę, że nie uważam, że każdy w moim wieku powinien już założyć rodzinę, mieć dzieci itp… ja o tym marzyłam i marzenia te spełniaja się… o własnym gniazdku…
    Ale odbiegłam od tematu… Ledwo to od ziemi odrosło a już krzyczało, że teraz młodzież szybciej dorasta i że powinno jej się na więcej pozwalać niż mi czy mamie pozwalano jak była w jej wieku… Tylko do czego te dzieciaki dorastają?? Do imprez, odważnego ubierania się, farbowania włosów… I do seksu?? Z wzorowej uczennicy spadła na łeb na szyję… Do pewnego czasu jedne z pierwszych miejsc zajmowała nauka a teraz – imprezy, imprezy, imprezy, modne ciuchy (bo w zimę nie można założyć cieplejszych butów, których spod spodni prawie nie widać, bo do płaszcza nie pasują)… Kiedyś chciała być prawnikiem… A teraz mamy wszyscy nadzieję, że zda maturę… To nie jest zła czy głupia dziewczyna – jest bardzo wartościową osoba, która gdyby sie trochę bardziej przyłożyła, to by większość kierunków stała dla niej otworem… Pogubiła się trochę dziewczyna i tyle… I nic jej przetłumaczyć nie można…
    Ale z tego co zauwazyłam to jest sporo nastolatków (z okolic rocznika mojej siostry) którzy właśnie tak się pogubili – najpierw robia potem myslą… Zamiast skupic się na nauce – zyją od imprezy do imprezy i że jakoś tam będzie…
    [to dotyczy wspomnianego wcześniej posta]Najpierw się kochają a potem zastanawiają się czy nie będą młodymi rodzicami – jakby o gumce czy tabletce nie można było pomysleć wcześniej… A potem tragedia – bo ani chłopak ani dziewczyna nie sa gotowi na bycie rodzicami a cierpi na tym dziecko…
    Może mnie ktoś uświadomi o co w tym wszystkim chodzi?? Czy to jest rzeczywiście wina tego, że rodzice mało czasu poświęcają swoim dzieciom, bo są zapracowani… Że zamiast dzieci uświadomić czekaja aż zrobi to za nich kto inny….
    Taka trochę przerazona jestem… Bo jak sobie pomyślę, że ja bałam się pójść do podstawówki z pomalowanymi paznokciami, żeby mnie nauczyciel nie odesłał do domu… A w szkole średniej szanowałam nauczycieli i wiedziałam na co mogę sobie pozwolić w lużnej rozmowie z nimi… Na studiach też jakoś nie umiałam wyzwać profesora czy mu naszczekać…

    moni i

    01.05.05, ?29.09.2006 i [*]02.12.03

    #1016990

    chilli

    Re: kiedy to młodzież szybciej dorasta…

    to jest brak autorytetów i owczy pęd.

    Teraz autorytetm / idolem jest britney sperars i eminem. Znaja angielski to słuchają tych bredni, zniważania matek itd. I jeszcze rzesza Hip-hopowców.

    A rodzice tyrają od rana do nocy (widze po sobie – wracamy z małżonkiem koło 20:00 do domu) to te dzieci sa puszczone w samopas.

    Do tego internet jako siedlisko zła niestety.

    Nie mam recepty jak tego uniknąć w dzisiejszych czasach.

    www (10.03.2004)



    #1016991

    Anonim

    Re: kiedy to młodzież szybciej dorasta…

    ja ucze w gimnazjum i szczerze mowiac niekiedy jestem przerazona….kiedys na lekcji wychowawczej o milosci jedna dziewczyna powiedziala,ze „milosc to bzdura i starzyzna tylko w nia wierzy”, inna ze sex jest norma, a na moje stwierdzenie ze norma gdy jest milosc to stwierdzili,ze milosc tylko psuje sex…
    Dziewczyny sa mlodsze ode mnie w mojej klasie o 10 lat, i jestem w szoku jak bardoz zmienilo sie spojrzenie na pewne sprawy, gdy niekiedy zabiore zeszyt i widze co pisza np. o sexie…masakra…
    Teraz rodzice nie maja czasu, sa pochlonieci kariera, i zyciem na kreche np. oczywiscie.
    A mlodziez, a mlodziez wierzy w to co widzi w MTV, programy takie jak dissmised lub cos tam o pogladaniu pokoi itd sa kierunkiem tego co trzeba miec….
    na ankitee o sexie okazalo sie ze kilka dziewczyn ma wibrator, inny chlopak ma za soba stosunek „ustny”-nie wiem czy nie wiedzial jak sie nazywa takowy czy co?
    w kazdym badz razie przeraza ta sytuacja!

    Nelly i rajdowiec Hubi

    #1016992

    morena

    Re: kiedy to młodzież szybciej dorasta…

    W odpowiedzi na:


    A rodzice tyrają od rana do nocy


    ja myślę, że to jest właśnie główny problem. Rodzice, którzy tylko mijają się z dzieckiem…
    Jakieś pół roku temu przeczytałam „dzieci z dworca Zoo” i do tej pory nie mogę otrząsnąć się po tej lekturze… A przecież historia z tej książki działa się 30 lat temu.
    Czasy się zmieniły, ale mechanizmy ciągle są te same. Brak oparcia w rodzinie kończy się poszukiwaniem tego oparcia gdzie indziej. Czyli w kolegach (a tu można różnie trafić), muzyce, internecie…

    #1016994

    Anonim

    Re: kiedy to młodzież szybciej dorasta…

    Ja przyznaje się że nie byłam łatwym dzieckiem dla moich rodziców, dużo rzeczy spędzało im sen z powiek w okresie kiedy miałam kilkanaście lat – mój wygląd, sposób ubierania sie ( generalnie – im bardziej obszarpane rzeczy tym lepiej ), imprezy, wyjazdy na koncerty, dziwaczni znajomi, wagary, gorzej niz marne stopnie w liceum, naprawdę wiele wyskoków, na ogół kiepsko przemyslanych . Byłam bardzo zbuntowana. Dlugo szukałam pomysłu na siebie, na życie, w ogóle sensu. Wychowałam sie w przeciętnym domu, kontakt z rodzicami miałam średni, ale pomimo że często nie moglismy się porozumieć to nie byłam puszczona samopas – przeciwnie rodzice zawsze się mna interesowali.
    Wydaje mi się że w wielu młodych ludziach tkwi sprzeciw na to że życie jest takie zwyczajne, tak mało kolorowe, a przynajmniej takim się w wieku tych kilkunastu lat wydaje. W każdym razie o to chodziło w moim buncie. Nie wiem czy Cie pocieszę ale z czasem ten sprzeciw złagodniał, maturę zrobiłam bez problemów, dostałam się na studia, pierwszy raz poszłam do łóżka będąc już od jakiegos czasu pełnoletnia z facetem który potem został moim mężem. mam normalna rodzinę, staram się jak moge stworzyć fajny dom mojej córce. A do tamtych zbuntowanych lat mam nawet jakis sentyment 🙂
    Inna sprawa to to że wydaje mi się że dzisiejsza młodzież buntuje się w inny sposób – a właściwie to nie jest bunt tylko – jak to ktos dobrze określił – owczy pęd. Ja pamiętam wielogodzinne dyskusje o wartościach, o sensie, naprawdę fajne rozmowy z przyjaciółmi, a nie wiem czy oni maja jakies wartości, czy jakiegokolwiek sensu szukają, czy to wszysto jest po prostu puste, pozbawione refleksji. Tacy młodzi ludzie mnie przerażają.

    Monika i
    Nina (2 latka)

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close