Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #88128

    amelka7

    Chyba złapałam dołka,bo ostatnio nie daję rady z wieloma rzeczami. Zaczne od tego że od około miesiąca pracuje na okresie próbnym.Przed podjęciem pracy zastanawialiśmy się z mężem czy dać córkę do żłobka czy szukać niani. Wybraliśmy żłobek.Przed pójściem do żłobka uzgodniliśmy że jak mała bedzie chorować to mąż będzie brał zwolnienie bo ja za bardzo teraz nie mogę.Poza tym mąż w tej firmie ma umowę na stałe i pracuje już z 8 lat.A teraz wszystko się zmieniło-mała zaczęła ciągle chorować-najpierw zapalenie oskrzeli,teraz od 1,5 tyg.siedzi w domu bo ma przewlekłe zapalenie nosa. I oczywiście córką zajmuje sie moja mama.Mąż jak narazie nie wziął zwolnienia tłumacząc sie że nie ma kto go zastapić. Wiec pytałaam się go dlaczego nie pomyslał o tym wcześniej a teraz stawia mnie w takiej sytuacji?On na to że nie wiedział.Przecież nie mogę za każdym razem prosić swojej mamy by siedziała z córką-jest mi poprostu głupio że tyle nam pomogła a my ciągle prosimy by posiedziała z małą. Mimo tego że mieszkamy z teściową która jest na emeryturze to ani razu nie siedziała z wnuczką, która ma prawie 2 lata.To jest jedna kwestia.Jak już zaczęłam o teściowej-nie wymagamy żadnej pomocy od niej ani dla siebie ani dla wnuczki.Denerwuje mni jej zachowanie.Jeśli doastane umowe na stałe to wyprowadzamy sie na stancję. Tyle razy zwracałam teściowej uwagę by nie dawała małej niebezbiecznych rzeczy(daje szklanki,widelce,broszki, inne rzeczy ze szkła).Ja do niej mówię a ona swoje.Więc po pracy zabierałam małą ze żłobka i szłyśmy na spacer a potem przeważnie mała siedziała ze mną w pokoju. Jakoś nie widziałam by córcia wyrywała się do babci.A dziś składam teściowej zyczenia z okazji Dnia Matki a ona do mnie z tekstem :”Że ty chyba mi dobrze nie życzysz?Bo dziecka do nas nie puszczasz, że tylko z tobą.Na to teść:że ja uważam że babcia to konkurencja!!!!!!!!!!!!!!!!!Nic nie powiedziałam.
    Wiem może xle robiłam, bo nie powinnam złości przelać na kontakty dziecka z babcia. Ale zabolało mnie to co powiedział teść-nie uważam że babcia to konkurencja bo dla dziecka ważniejsza jest matka.Poza tym teściowa zarówno gadała na nas jak i na moich rodziców.więc zmieniałam do niej stosunek.Nie lubię jak córka chodzi do teściów do pokoju-bo nie dość że dają niebezpieczne rzeczy to jeszcze karmią z własnego talerza własnymi sztućcami. Tak to teściowa uważa że ja bronie małej by poszła do nich to czemu jak wnuczka jest chora to nie zaproponuje opieki nad nia?Bo dla niej dziecko to fajne jest ale na godzine a nie dłużej.
    Została mi jeszcze jedna rzecz do omówienia dotycząca mego męża. Czuje że naszą miłość zabija codzienność i jego zachowanie. Nie pomaga mi nic-ani prośby ani groźby nie pomagają. Gdy ma dzień wolny to nawet palcem nie ruszy tylko czeka na mnie.Ja ostatnio sie poddałam-nie sprzątam i nie gotuje obiadów.Sprzatam tylko w naszym pokoju i nic więcej.Poza tym jak mała chorowała to zdarzyło się (nie dużo ale 2 razy) że sobie umawiał się ze znajomymi na grilla a ja siedziałam w domu z córka .On twierdził że ten grill to nie problem.Może dla niego nie ale dla mnie tak-bo dlaczego on się miał wysmienicie bawić a ja siedzieć w domu?A najbardziej przykro mi się zrobiło, gdy na rocznicę ślubu nie dostałaam nawet kwiatka.Gdy spytałam się czy mąż zapomniał o rocznicy ślubu-to on na to że zapomniał zajść do kwiaciarni!To po trzech latach slubu a co to będzie za 10 lat???Na rocznicę ślubu pokłociliśmy sie.Kwiaty dostałam na drugi dzień-ale dla mnie już sie one nie liczyły bo były wymuszone.
    Jest mi smutno,nie umiem nawet ogarnąć wszystkiego,czuje sie „podłamana”.Przez takie zachowanie męża stałam sięnerwowa,coraz częściej kłócimy się-ja się czepiam.Widzę że psuje sie miedzy nami.Poza tym przejmuje się jak córka choruje-i jeszcze teściowa, która uważa że to ja jestem najgorsza,Chyba wszystkie te problemy mnie przerosły. Czuje się zmęczona,nie mam chwili odpoczynku,chwili dla siebie

    #1404979

    ahimsa

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    Jak to już ktoś napisał- odwieczny problem- teściowa…
    Moża zaproponuj teściowej, że zostanie z wnuczka ( skoro chce!) z uśmiechem – a Ty mogłabyś w tym czasie zrobić coś dla siebie? I obopólna korzyść. Sztućami się nie martw! mały kompromis;) Nic się córce od tego nie stanie.
    Nie wymagaj stałej opieki, ale spróbuj zaanagażować teściów w zabawę z wnuczką! Bo wydaje mi się, że tego chcą tylko też mają głupią dumę, może nie wiedzą jak się do tego zabrać? Pomyśl egoistycznie o sobie:) Ze będziesz mieć więcej czasu dla siebie! Krzywdy jej nie zrobią.

    Mąż…niedopuszczalne jest, by sam chodził na tego grilla! Jesteście rodziną a kawalerskie czasy mnięły bezpowrotnie;) czasem owszem- warto puścić faceta samego. Też ma prawo. Byle to nie stało się rutyną! czy on Ci pomaga w domu? Bezwzględnie oczekuj pomocy! Ten wózek ciągniecie RAZEM!

    Praca…no u nas też był to problem- kto zostanie. Jak dla mnie horror;) Solidaryzuje się. I spróbuj docenić te kwiaty dzień potem…jednak je przyniósł…Faceci nie mają głowy do dat. nawet tak ważnych!;)) Następną rocznicę zorganizuj TY!:)
    Powodzenia!



    #1404980

    adonay

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    bardzo ci wspolczuje i rozumiem twoj bol,tez mieszkalam z tesciami,ale jak urodzilam blizniaki powiedzialam mezowi ze juz tam nie wroce,wynajelismy mieszkanie,moi rodzice nam pomogli finansowo,bo bylo cienko,ale nie umarlismy z glodu.wiesz najlepszym rozwiazaniem jest opuscic rodzicow,byscie mieli swoje prywatne zycie…nie dziwie sie,ze twoj maz ucieka,bo to wlasnie robi,moze tez czuje sie niedowatrosciowany,ze nie stac go na mieszkanie,ze nie moze zapewnic ci tego czego bys chciala swojego kata.pewnie nie wie jak ci ma pomoc w twoich problemach z jego rodzicami,bo co ma zrobic.moj maz zawsze uciekal jak mu cos mowilam skarzylam sie na jego rodzicow…uciekal w prace.wiem,ze ci ciezko i trudno.ale powiem ci cos z wlasnego doswiadczenia to kobieta buduje atmosfere w domu,atmosfere do ktorej maz chce wracac albo uciekac,facet jest stworzony do zadan.nie chce cie tu dolowac,albo oskarzac,chce ci jakos pomoc,bo wiem,ze bardzo cierpisz i sie meczysz.pamietaj zawsze,ze ty maz i dziecko to jest twoja rodzina.za wszelka cene starajcie sie wyprowadzic od tesciow ja zawsze powtarzalam sobie lepsza ciasnota przy tym spokoj niz dobrobyt a przy tym meka,brak zrozumienia….jak najczesciej ze soba rozmawiajcie ale nie z oskarzeniem,klotnia,wypominaniem ale ze zrozumieniem,dbaj o milosc pomiedzy wami.tesciow sobie odpusc,bo ich nie zmienisz,to co mowia wpusc jednym uchem wypusc drugim,choc slowa bola,to je po prostu odrzucaj.ja tak robilam,bo przez slowa tesciow bylam tylko zdolowana,zmeczona z niskim poczuciem swojej wartosci.jestes dobra matka,ktora kocha swoje dziecko,wie co dla niego jest najlepsze,nie dziwie sie,ze nie chcesz by dziecko bawilo sie sztuccami,szklankami…jadlo z talerza babci-ja to rozumiem.trudno jest zyc pod jedynym dachem z tesciami,rodzicami,bo kazdy sie lubi wtracac,doradzac…oni nie sa konkurencja dla ciebie!zycze ci jak najlepiej,zebys jak najszybciej sie od nich wyprowadzila.rozmawiaj z mezem szczerze i otwarcie zapewniaj o swojej milosci.ty tez musisz dbac o siebie ustal z mezem,ze ty tez potrzebujesz wyjsc zeby odetchnac,moze uda wam sie czesciej razem wychodzic chocby na spacer,co?juz od poczatku trzeba dbac o prawidlowe relacje w malzenstwie, rodzinie,bo potem sie to nawarstwia i czesto konczy zle.ja jestem mezatka 11 lat i bardzo dostalam po tylku od zycia.pozdrawiam i glowa do gory.nie mysl i nie przyjmuj zlych wiadomosci na swoj temat szczegolnie od tesciow!!!


    paulina szymon lidia

    #1404981

    monikachorzow

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    trzymaj się……
    nie jest łatwe oderwanie się od domowych obowiązków i pójście do pracy.dziecko do żłobka to tez nowe doświadczenie….kurcze nie wiem co ci doradzic,,,głowa do góry….moze jednak znajdź kogos do opieki nad dzieckiem w domu??żłobek to tez wydatek do tego choroby,lekarstwa i twoje zszargane nerwy.mąż chyba troche przegina bo skoro zdeklarował się do brania zwolnien na dziecko a teraz sie wymiguje…tak nie powinno byc…razem podejmowaliście decyzje i on po prostu się nie wywiązuje….chyba powazna rozmowa by tu pomogła…ale taka szczera – nie kłótnia w nerwach z wygadywaniem różnych rzeczy których się później żałuje…
    ja tez od kilku dni pracuje,marcin na razie jest w domu z mężem bo ten z kolei ma urlop ale od czerwca to się zmieni-razem będziemy pracowac a marcinem będzie opiekowała się moja ciocia na zmiane z moją siostrą….nie jest to idealne wyjście z sytuacji ale co zrobic….nie mamy babci/dziadka do pomocy….tez sie boje sytuacji choroba -ja na okresie próbnym,mąż tez niedługo w swojej firmie i ryzykowna sprawa brac zwolnienia…wiadomo jakie czasy-dziś pracujesz -jutro ci dziekują nie pytając czy masz z czego zyć ….juz raz przezylismy takią suytuacje i nikomu tego nie zycze…..od wrzesnia mały idzie do przedszkola i tu juz całkiem nie wiem co zrobimy jak nam zacznie chorowac….czas pokaże…..kurcze chciałabym pracowac na stałe,życie z jednej pensji to taka wegetacja…..też nie jest mi łatwo więc zycze ci z całego serca żeby wam się poukładało i …wyrwania od teściów …bo to chyba podstawa …

    m&m15.01.04

    #1404982

    dorotka1

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    czasem tak duzo zwali sie na glowe ze nie wiadomo za co sie najpierw zabrac zeby wyjsc na prosta

    najpierw zabralabym dziecko ze zloba i wziela opiekunke- nie bedziesz mu siala prosic mamy
    a moze tesciowa jest tak niemila bo widzi ze nie chcesz zeby dziecko u nich bylo – moze trzeba porozmawiac dlaczego tego nie robisz
    z mezem – wydaje mi sie ze on dla swietego spokoju powiedzial ze bedzie bral te zwolnienia – faceci nie maja wyobrazni – co znaczy ze dziecko zachoruje i nie wiadomo co wtedy – pewnie myslala ze albo nie bedzie chorowac albo ze sie ulozy jakos

    co do kwiatkow – hmmm sa rozni mezowi i rozne zony
    ja nie dostaje razcej kwiatkow z okazji
    i mi to nie przeszkadza
    ani nie przeszkadzalo rok po slubie ani teraz kiedy nie pamietam ani ja ani maz ile jestesmy po slubie albo kiedy sie pierwszy raz spotkalismy itd
    jesli twoj maz ma nasza nature to wiele nie zmienisz

    zycie daje w kosc i nie jest lekko ale wiedz ze musisz sie pozbierac bo masz dla kogo – dla siebie i dla dziecka

    trzymam kciuki

    #1404983

    Anonim

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    Widzę, że ostatnio na forum wysyp postów o niepomagających mężach 🙁

    A kiedyś? Mąż pomagał?

    Ulka i listopadowy miś



    #1404984

    Anonim

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    adonaj bardzo ładnie wszystko napisała
    Trzymaj się!

    Ulka i listopadowy miś

    #1404985

    amelka7

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.I tak jeśli chodzi o teściową- ona nie chce zajmowac sie wnuczką-gdyby chciala to byśmy przecież małej do żłobka nie dali.Jest duży problem(tzn.był bo obecnie nigdzie bez małej sie nie ruszamy)zostawić małą pod opieką teściowej.A skoro teściowa ma takie pretensje że ograniczam jej kontakty z wnuczką-to czemu nie zaproponowała opieki gdy małą 1,5 tyg.zajmowała się moja mama?Trochę to dziwne że mieszkając z babcią która jest na emeryturze-my musimy małą wozić, gdy jest chora do mojej mamy?!My na siłę nie zostawimyb córki teściowej-bo ona taka jest że jak sama by się chciała zająć to by powiedziała.A wiemy że nie chce-ona tylko przy rodzinie udaje że się wnuczką interesuje:(
    Gdy dostanę umoweę na stałe(modle się o to)to wyprowadzamy się!Marzę o tymn-wolę mieszkać w jednym wynajmowanym pokoju niż tutaj z teściami!

    #1404986

    chilli

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    W odpowiedzi na:


    A najbardziej przykro mi się zrobiło, gdy na rocznicę ślubu nie dostałaam nawet kwiatka.Gdy spytałam się czy mąż zapomniał o rocznicy ślubu-to on na to że zapomniał zajść do kwiaciarni!To po trzech latach slubu a co to będzie za 10 lat???Na rocznicę ślubu pokłociliśmy sie.


    my nie obchodzimy rocznicy ślubu – nie ma problemu że ktoś o czymś zapomniał i jest powód do dymu.
    Dużo bardziej niż symbolika liczy sie dla mnie postawa na codzień, szacunek i wsparcie.
    Nie traktuje daty ślubu jako talizmanu – raczej staram sie żeby moje małżeństwo nim było cały rok a nie w dniu rocznicy.

    magda z mlodymi

    #1404987

    dorotka1

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    szpila podaj grabe (nie spoufalam sie zbytnio czasem ??? )



    #1404988

    chilli

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    da rade 😀

    magda z mlodymi

    #1404989

    dorotka1

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    ufff



    #1404990

    mamaala

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    W odpowiedzi na:


    A najbardziej przykro mi się zrobiło, gdy na rocznicę ślubu nie dostałaam nawet kwiatka.Gdy spytałam się czy mąż zapomniał o rocznicy ślubu-to on na to że zapomniał zajść do kwiaciarni!To po trzech latach slubu a co to będzie za 10 lat???Na rocznicę ślubu pokłociliśmy sie.


    nie moge sie oprzeć, żeby nie zapytać: a co Ty jemu dałas na rocznice slubu?

    u nas rocznica jest okazją do zrobienia czegos razem (ale to nie jest jedyny raz w roku ;)) lub kupienia czegos dla nas obojga, bo to nasze wspólne święto, choc czasem kończy się na buziaku i zwykłym „kocham CIę coraz bardziej” ;))

    Aga i Ala (10.02.2003)

    #1404991

    amelka7

    Re: Nie radzę sobie,jest mi smutno(bardzo długie!)

    Wiesz nie chodzi mi już nawet o tego głupiego kwiatka.Byłabym szczęśliwa żeby mąż w rocznicę ślubu przytulił mnie i powiedział że mnie kocha a nie usiadł przed komputerem i grał:(Nie pamiętam kiedy się do mnie przytulił i powiedział coś miłego.To ja przytulam się do niego,daje mu buzi w policzek itd.A on?Przed ślubem było zupełnie inaczej-przytulał mnie,był opiekuńczy a teraz? Jest zupełnie inny-nie okazuje mi że jestem dla niego ważna,nie jest opiekuńczy ani troskliwy.Jest zupełnie inny!Dla mnie ślub nic nie zmienił-dla niego widocznie tak.
    Dla mnie również każdy dzień jest ważny w małżeństwie-ale ja nie mam pomocy ze strony męża-nie pomaga mi ani w sprzątaniu,ani w gotowaniu,nawet jak jestem w domu to małej pieluszki nie zmieni.Więc z czego mam być zadowolona?Nie pomagają rozmowy-on nie chce się zmienić,Tyle razy mówiłam mu o tym że jest mi ciężko!

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close