Niektórzy lekarze sa beznadziejni!!!

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #55353

    rybka32

    Od prawie dwóch tygodni walczę z infekcją. Na poczatku wyglądało jak zwykłe przeziębienie choc nie miałam gorączki, więc stosowałam metody babuni, inhalacje, tantum verde, jakies leki homeopatyczne. Niestety poczułam sie gorzej, dostałam ropnego kataru i wszystko poszło mi na krtań więc zaczęłam starszliwie kaszleć. Wiadomo przy ciązy zagrozonej to i kaszel nie wskazany Poleciałam więc do lekarza rodzinnego, ale nie było mojego więc w zastepstwie przyjął mnie inny. Poczułam sie jakbym ogladala kabaret – jak przychodzi facet do lekarza i lekarz sie pyta – co panu jest, facet – chyba grypa , lekarz – tak ma pan grypę i co by tu panu przepisać, facet – może biseptol, lekarz – przepisze panu biseptol, facet – syrop by sie przydał , lekarz – zapisze panu syrop itd, itp.
    No wiec ja u tego lekarza poczułam sie podobnie. Opowiedziałam mu co mi dolega, co brałam itd, itp a on – może pania położe do szpitala na patologie ciąży, ja – na kaszel do szpitala?, lekarz – w takim razie moze decyzje o tym zostawię pani ginowi, co by tu pani przepisac, może antybiotyk, ja – czekam , facet mi sie intensywnie przypatruje, hmm ale jaki, może duomox, a moze bioparox, ja – dalej czekam, facet – dalej mruczy jakbym była smiertelnie chora , w koncu nie wytrzymałam i mówie że jesli nie może sie zdecydować to może ja zadzwonie do gina i oni sobie ustalą co moge wziąć, czy wzięcie antybiotyku nie przemawia na korzyść. Jakiez było moje zdziwienie kiedy pan doktor powiedział mojemu ginowi, że tak naprawde to nic tu nie widać, nie gorączkuję no i chyba przepisze mi rutinoskorbin i syropek, no i może kropelki do nosa , nie przepisywac kropelek? – dobrze bedzie bez kropelek. Myśle sobie ok, może rzeczywiście nie ma co brac od razu antybiotyku. Niestety wytrzymałam jeden dzień, w nocy jak mi sie wszystko zatkało, to myślałam że to moje ostatnie godziny przed porodem, oddychac nie mogłam ledwo łykałam powietrze między atakami kaszlu, dostałam skurczy. Rano znowu poleciałam do lekarza , na szczęście była moja lekarka. Teraz jednak musze dłużej dochodzić do formy , brzuch mnie strasznie boli od kaszlu, który na szczęście ustepuje. Mam tylko nadzieję , że nic złego z moim maluszkiem sie nie dzieje. A od mojej lekarki zażądałam telefonu kontaktowego żeby nie narażać sie na wizyty , które i tak nie przynosza efektu.

    Rybka32+Ktoś 23.01.2005

    #707192

    olinja

    Re: Niektórzy lekarze sa beznadziejni!!!

    Ja miałam podobnie. Tylko, że nie wpadłam na to by zrobić konferencję telefoniczna z ginką. No i ten pacan (internista) zapisał mi leki jakich nie powinno ise brać w ciaży. Na szczęscie zadzwoniłam do niej po wizycie i kategorycznie zabroniła cokolwiek kupować. Dała mi boparox bo miałam zapalenie oskrzeli.
    Kiedy idziesz do lekarza musisz uważać na wszystko co on robi lub Tobie zapisuje.
    To jest straszne.

    Pozdrawiam,
    Olinka
    <><



    #707193

    bociek

    Re: Niektórzy lekarze sa beznadziejni!!!

    Przerażające jest jaki z jakim brakiem kompetencji i niezdecydowaniem musimy mieć czasami do czynienia.
    Zyczę szybkiego powrotu do zdrowia. A z maleństwem na pewno wszystko jest w porządku 🙂

    Pozdrawiam,
    Kasia + grudniowa Alusia

    #707194

    asiag

    Re: Niektórzy lekarze sa beznadziejni!!!

    mialam bardzo prodobna sytuacje z inetrnista – on mnie pytal co mi przepisac tragedia!!… bal sie cokolwiek mocniejszego niz wapno i rutinoscorbin mi dac – mowilam mu ze kaszel mam taki meczacy ze przy kazdym odkaszlnieciu mam wrazenie jakby mi brzuch rozrywalo.. i tak mi nic nie dal in nego.. dopiero po dniu poszlam do innego i on dal mi duomx – kosultowalm to rowniez z dziewczynami na forum – to bezpieczny antybiotyk

    i musze powiedziec ze po 2 dniach brania moja inwekcja jak reka odjal – juz prawie nie kaszle:)))

    AsiaG i Kubuś

    #707195

    mayorka

    Re: Niektórzy lekarze sa beznadziejni!!!

    W poprzedniej ciąży, będąc w I trymestrze, lekko sie zaziębiłam. Miałam głównie katar i lekko podwyższona temperaturę (ok 37 stopni). Byłam zmęczona i postanowilam nie biegać z tym przeziebieniem do pracy tylko odpocząć tydzień w domciu. Mój gin złamal nogę i był na chorobowym, a do innego gina iść nie chciałam, więc poszłam do internisty. I pani doktor na ten moj katarek przepisała mi …antybiotyk, którego nie mozna stosowac w ciąży…

    pozdrawiamy

    asia i grudniowy szymuś

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close