Poddaję się – zasypianie!

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #85722

    miki1

    Czuję się podle już się wypłakałam ale jakoś wcale nie jest mi lżej. Już piszę jak to bylo…. Moja córeczka niespełna dwa tyg. temu skończyła rok, dalej budzi się po kilka razy w nocy a oprócz tego śpi z nami oczywiście, zaczęło się to robić o tyle niebezpieczne iż najpierw bralliśmy ją do łożka nad ranem, potem o 3 potem koło 12 a ostatnio najlepiej byłoby gdyby zasypiała z nami już o 20, niestety nie było możliwe pozostawienie jej samej na naszym łóżku ponieważ jest wysoko i mogłaby spać więc latałam do niej po 5 razy aż w końcu sama wylądowałam z nią spać w naszym małżeńskim łożu. Od wczoraj postanowiłam to zmienić, przeczytałam Uśnij wreszcie i zabrałam się do pracy, przytulanka, tulenie, mleczko i dobranoc i oczywiście ryk dzikiego zwierzęcia, zaglądałam do niej po minucie, potem po 3 i następnie po 5 jak nakazuje autor, wczoraj padła po godzinie ryku, serce bolało mnie nieprzeciętnie a dziś od rana czułam się podle i starałam się to wszystko naprawić aż do popołudniowej drzemki, która jak sie domyślacie poprzedzona była podobną arią, którą przerwali nam przybyli goście toteż popoludniowa drzemka sie nie odbyła. Ale najgorsze było wieczorem, więc co jak wczoraj cały rytuał i dobranoc z jedną różnicą malutka nie wypiła mleczka i po 40 minutach ryku poszłam do niej z mleczkiem i stało się wypiła a następnie wszystko łącznie z całym jedzeniem po południowym zwymiotowała i to był dla mnie szok, ona płakała i ja razem z nią, nie mam siły na taką walkę, jestem tak zmęczona jakbym charowała tydzień w polu, czy są jakieś mniej drastyczne metody nauczenia dziecka spania wogóle i spania w łóżeczku, bo metoda z Uśnij wreszcie nie jest dla mnie, ja się poddaję a ponadto czuję się podle z tym do czego doprowadziłam!

    #1303860

    morena

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    ja nie wychodziłam, tylko siedziałam obok łóżeczka, głaskałam po rączkach, główce, śpiewałam kołysanki, uspokajałam ją – aż zasnęła. Kosekwentnie po prostu nie przenosiłam do naszego łóżka, ale nie zostawiałam samej płaczącej.

    + synek 35 tc



    #1303861

    liwi

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    Ja też miałam podobny problem ale mój synek ma 9 miesięcy i do 7,5 miesiąca spał z nami, odzwyczaiłam go w inny sposób, myślałam o tej metodzie ale stwierdziłam, że nie dam rady, uważam, że ta metoda nie jest dla wszystkich, po co narażać dziecko, a przy okazji siebie na taki stres! Spróbuj usypiać ją w łóżeczku ale bądź przy niej do momentu aż zaśnie, na poczatku będzie to długo trwało ale w końcu się przyzwyczai,
    Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    liwi1

    #1303862

    moniah24

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    U nas było wypisz wymaluj jak u Ciebie. Synek wprowadził się do nas jak miał roczek a udało się go nam wyprowadzić jak miał rok i 4 miesiące. Moj mąż któregoś wieczora zażądził ze dłużej tak nie może być bo wszyscy jesteśmy niewyspani – nasz synek strasznie się wierci i rzuca. No i się zaczęło ja poprostu w nocy nie mogłam słuchać tego wrzasku bo mnie aż za serce ściskało a mąz wstawał do niego i gouspokaał ale nie brał do łóżka. Synek kiedyś nam płakał godzinę aż w końcu ze zmęczenia usnął przespał się godzinkę i od początku to samo. Po kilku miesiącach walki bo tak to można nazwać udało się ! Teraz tak to wygląda że po kąpaniu i jedzeniu jeszcze chwilkę pochodzi po domu a potem bierze przytulankę i kładę go do łóżeczka gaszę światło i siedzę obok aż zaśnie średnio to trwa 30 minut bo on jeszcze kilka razy usiądzie to ja go spowrotem kładę ale mówię mu że jest noc i trzeba spać tylko tyle bo zauważyłam jak do niego trochę więcej mówię to on przestaje chcieć spać. Poproś męża albo kogoś bliskiego żeby Ci trochę pomógł będzie Ci na pewno lżej i córcia w końcu zrozumie że to nie ma sensu. Pamiętaj ze nie możesz przy usypianiu podchodzić do tego nerwowo bo to napewno nie pomoże a wręcz zaszkodzi ja przekonałam się o tym osobiście. Życzę powodzenia i wytrwałości na pewno się uda.

    Pozdrawiam
    moniah24 i Bartuś 17miesięcy

    #1303863

    elik

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    metoda z usnij wreszcie jest strasznie radykalna, moze sprobuj troche lagodniej – wchodzic co kilka minut i potem wydluzac okresy po ktorych przychodzisz, albo nawet nie wychodzic w ogole. I nie spodziewaj sie ze po jednym wieczrze cos sie zmieni! Przeciez to nawyk ktory trwa miesiace, czemu mialby sie zmienic w jeden dzien? U nas trwalo 2 tygodnie zanim zaczelo to jakos wygladac. I chociaz dzieciece histerie lamia serce to najczesciej dziecko az tak bardzo przy tym nie cierpi, po prostu protestuje przed wprowadzeniem zmiany

    Antek &Zosia27III07

    #1303864

    daga-j23

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    Ja mam ponad rok starszą córeczkę i dopiero dojrzałam do tego by ją oduczyć spania z nami. Też przychodziła do nas w nocy a ostatnio coraz wcześniej. I bez wdawania się w szczegóły metod, Emilka pierwszego wieczoru płakała ponad godzinę, próbowała wyjść z łóżeczka a ja ją cierpliwie poprawiałam, a drugiego wieczoru płakała o 15 minut krócej, natomiast trzeciego wieczoru już NIE PŁAKAŁA. Owszem, muszę do niej wstawać w nocy, przez ponad tydzień po 6 razy.. ale potem już tylko 3 razy na noc na kilka krótkich minutek. Jestem zadowolona z tego efektu, bo Emi już nie płacze i nie woła, że chce z nami spać, tylko w nocy jak się przebudzi woła mnie to przychodzę, ona od razu kładzie głowę do poduszki i zasypia, ja po cichu wychodzę i wierzę, że któregoś razu nie obudzi się w nocy tylko rano mnie zawoła i już tak zostanie.
    Może brakowało Ci jeszcze jednej nocy do sukcesu, najpierw połowicznego powiedzmy a potem pełnego. Więcej cierpliwości, wmów sobie że wytrzymasz ileś tam nocy i dopiero potem wyciągaj wnioski. Powodzenia!

    Dagmara i



    #1303865

    eiffla

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    my tez próbowalismy. Nasz synek ma 13 miesiecy zachowywał sie identycznie jak wasza mała, płakalismy oboje z mężem podczas stosowania tej metody. Mąz siedział obok łóżeczka Antosia ja po pół godz zrezygnowałam i wyszłam ( nie mogłam słuchac tego wołania MAMA) Mały padł po ok 1,5 godz wrzasku. Cały nastepny dzien oboje mielismy mega kaca moralnego. Zrezygnowalismy, ja tylko sie cieszę Ze Antos nie bedzie tego pamiętał. Spi z nami, różnie czasem od 1,3, 4 rano. Zalezy czy ząbkuje. Stwierdzilismy ze skoro potrzebuje naszej bliskości to niech ją ma. Za jakis czas wyrośnie z tego ( ja w dzieciństwie wyrosłam po 2 latach spania z mamą)
    Pozdrawiamy

    Kasia

    #1303866

    jade

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    U nas mały też spał z nami (chyba od 6 miesiąca). Jak miał 16 miesięcy to chyba dorósł do zasypiania w łóżeczku. Oczywiście cały czas siedziałam koło niego. Teraz już zasypia sam, my wychodzimy z pokoju. Ale ma już ponad dwa lata.
    I tak czasem przychodzi do nas wnocy, albo nad ranem. Tak po prostu jest i już. Ja się przyzwyczaiłam chociaż często nie jest łatwo jak się rozpycha w łóżku ;).

    Pozdrawiamy,
    Jade

    #1303867

    kobitka22

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    Polecam, dosyć długi artykuł ale warto przeczytać. Zmobilizował mnie do walki o sen.
    Moja mała nie wymiotowała, jednak w pierwszy dzień był ryk i lament przez prawie 2 godziny, nauka zajęła mi około tygodnia.
    U mnie co do tego aby pomagał mąż było odwrotnie, wyganiałam go z domu, samej było mi lżej, przy tym całym stresie jego obecność jeszcze bardziej mnie wkurzała. 🙂
    Z tym że ja nauczyłam ją zasypiać jak miała 8 miesięcy, z nami w łóżku spała do 3 miesiąca z wygody i mojego lenistwa :):)
    Nie jest łatwo, serce ściska, ale pomyśl że to dla dobra dziecka.
    Dwa pierwsze dni odliczałam czas ze stoperem w ręku, żeby tylko już do niej wejść – dosłownie 🙂
    Potem jest już tylko łatwiej, a gdy wkońcu prześpi noc u siebie odetchniesz i powiesz sobie że było warto nawet za cenę płaczu,wielkich lamentów i twoich łez.
    Pozdrawiam.

    #1303868

    chilli

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    to ja polece metode tracy hodd z ksiązki „jezyk niemowlat” – nie wqychodz z pokoju dziecka tylko siedz obok niego, bez nawiazywania kontaktu wzrokowego. Dziecko wie, ze jestes ale nie wolno reagowac na zaczepki. Jak płacze to podnosić, uspokajasz i odkladasz. Klepiesz po pleckach, glaszczesz i siadasz obok lozeczka i czekasz.
    I tak do skutku.

    kusiolson



    #1303869

    kama28

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    kochana,
    bardzo ci współczuję tych przykrych uczuc, znam to. moje dziecko skończyło 3miesiące, od początku zasypia w swoim łóżeczku (bardzo mi na tym zależało, myślałam o tym gdy jeszcze byłam w ciąży), nauczyła się zasypiac samodzielnie po ok. 3 dniach nauki. przeczytałam wcześniej „język niemowląt” tracy hoog – nie ma tam okrutnych metod, ciągle jesteś przy dziecku. Poza tym autorka opisuje cały proces zasypiania dziecka – dobrze go poznac.
    podobno dobre jest też „każde dziecko może spac”.
    nie zaczynaj nauki samodzielnego zasypiania, jesli nie jestes pewna ze tego chcesz i ze przetrwasz trudny czas. uwazam, że taka odpornosc przyda ci sie w wielu jeszcze sytucjach zyciowych, w których mały człowiek musi sie nauczyc czegos co nie do konca mu sie podoba.
    zycze spokojnych nocy, pozdrawiamy

    kaśka i tośka 13.11.2006

    #1303870

    daglezja

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    Ja rowniez przeczytalam te ksiazke jak Zosia miala 9ms i zaczela nam wymyslac ze spaniem wieczornym i konsekwentnie przystapilam do dzialania w ciagu trzech dni nauczylam Zosia zasypiac samodzielnie w swoim pokoiku. Wiem, ze dla niektorych mam ta metoda wydaje sie radyklana mozliwe ale tez i baaaardzo skuteczna. Ja wtedy bylam w ciazy i mialam mocne postanowienie i udalo sie i jestesmy z mezem z naszego malego sukcesu bardzo dumni.Pozdrawiam

    Staś Zosia



    #1303871

    anecia

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    Moja Usia ma 2 lata i chyba nie przespała jeszcze ani jednej nocy bez pobudki (zawsze spała w swoim łóżeczku, ale ze smokiem). Do wczoraj bylam już tak zmęczona ciągłym jej wybudzaniem i moim wstawaniem, że powiedziałam dość i wyrzuciłam smoka. Urszulka bardzo płakała, ale ja byłam nieugięta i i z PEWNOŚCIĄ w głosie mówiłam jej , że smok powędrował do innej dzidzi. U ciebie sytuacja dotyczy czegoś innego, ale wg mnie chodzi o to, że matka MUSI byc przekonana, że robi dobrze i że dziecku będzie przez to lepiej. Jeżeli ty płaczesz przy dziecku albo ono odczuwa, że masz wyrzuty sumienia, to ono nie będzie czuło się bezpiecznie i będzie płakać jeszcze mocniej.
    Jak uczyłam ją samodzielnego zasypiania, to przez parę wieczorów siedzialam z nią w pokoju dłużej. Wychodziłam na chwilkę i zaraz wracałam, ale na pewno nie było to 5 min. Wg mnie to stanowczo za długo, Usia szybko się nauczyła sama zasypiać , ale miała smoka, więc pewnie jej było łatwiej.
    Wydaje mi się, że do takich decyzji trzeba samemu dojrzeć i być przygotowanym na rozdzierający płacz dziecka, dziecka, któremu nie dzieje się żadna krzywda. Ja byłam już fizycznie i psychiczne wykończona i powiedziałam sobie, że dłużej moje dziecko nie może mną rządzić. Wcześniej próbowałam 2 razy , ale bez skutku. Po prostu nie byłam na to gotowa.

    Powodzenia i bądź silna!!!

    Anecia

    #1303872

    kama28

    Re: Poddaję się – zasypianie!

    jestem bardzo ciekawa jak się układa usypianie twojego maleństwa. napisz proszę czy coś się zminiło.

    kaśka i tośka 13.11.2006

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć