Poniosłam pierwszą porażkę

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #21948

    rita25

    Pomimo że jest pierwsza w nocy piszę tego posta , bo jestem załamana.Sonia spała dzisiaj cały dzień .Musieliśmy ją nawet obudzić do kąpieli, potem był cycuś i dziecko zasnęło.Po pół godzinie ryk i tak od 22 do teraz.Cycki mam wyciągnięte do kolan, suszarka chodziła non stop w końcu się poddałam i zaaplikowałam Małej kawał plastiku i gumy!!!!Czyli SMOKA!A miało być bez! Kurde-pocieszcie mnie , że moja Sonia nie jest jedynym maluszkiem , który ssie to obrzydlistwo.Co prawda zasnęła, ale nie mogę patrzeć na jej mała buźkę w połowie przysłoniętą smoczkiem.Buuuuuuuuuuuuuuu
    rita25 i Sonia 03.07.03

    #300815

    alexje

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    myślę że to nie tragedia, mój oluś korzysta ze smoka sporadycznie, poćumcia ,uspokoi się i wypluwa,
    smoka podaję tylko kiedy nie mam innych możliwości uspokojenia go np w komunikacji miejskiej, sklepie.
    widzę jednak że mały nie tęskni do niego, bądż dobrej myśli ,że twoje maleństwo nie zapała miłością do gumowego stwora. powodzenia



    #300817

    aniaaa

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    Nie powodu się martwić. Jeszcze będziesz się cieszyłą, że cos takiego jak smok istnieje.

    Aniaaa i Sebcio (17.03.03)

    #300818

    wasia

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    Hej! Dlaczego zaraz porażkę?! Ja sie poddałam po 3 dniach od powrotu za szpitala, bez smoczka nie dałabym sobie rady. I wcale nie uważam, ze to coś strasznego. Na początku Ola ssała ciągle, teraz sama czasem go wyrzuca i usypia bez. Po jakimś czasie sie odzwyczai, a Ty nie będziesz się martwić, że dziecko spi tylko przy piersi czy cały czas płacze albo że ssie palca.
    Głowa to góry!

    Asia i Ola (ur. 5.02.2003r.)

    #300819

    ada77

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    No coś Ty! Czym Ty się w ogóle przejmujesz… Ja osobiście uważam, że NIEDAWANIE smoczka dziecku, które ma silny odruch ssania to swego rodzaju „znęcanie się nad nim” ( no, to oczywiście zbyt mocne slowa, ale chcę jasno powiedzieć o co mi chodzi). Dziecko rodzi się z odruchem ssania i my, dorośli nie możemy wiedzieć jakim cierpieniem jest niemożność zaspokojenia go w całej rozciągłości. To na pewno olbrzymia tortura, tak jak niezaspokojenie innych potrzeb, jak głodu, pragnienia, bliskości, ciepła, snu…Przeciez pewnie z 90 procent polskich dzieci ssie smoczka, a nie widac, żeby np. 90 procent np. 4-latków biegało ze smoczkiem w buzi i miało krzywe ząbki. To się zdarza, ale rzadko…W pewnym momencie wyrzucisz smoczka, schowasz, albo będziesz odzwyczajać stopniowo, to pewnie pracochłonne, ale ile szczęścia zapewnisz dziecku! Ja dałam smoczka bez żadnych obaw, a Mikuś go nigdy nie nadużywał. W nocy obywa się zupełnie bez niego, w dzień tylko gdy jest bardzo marudny i chce sobie possać dla uspokojenia. Najwazniejsze to nie dawac smoczka gdy dziecko jest głodne, bo później nie będzie się bez niego obywac. Jesli jest najedzone possie sobie i samo wyrzuci. Moj Mikołajek zawsze tak robi. A wlasciwie dlaczego mialabym nie dać i meczyc dziecko, nerwicować? Bo trudno odzwyczaić? Juz moja w tym głowa by w końcu go wywalić. A ząbki? To naparwde sparwa indywidualna. Moja siostra bardzo długo ssała smoczka, a ma piekne, białe ząbki bez śladu próchnicy. A była przeszczęśliwym dzieckiem. I gdzie tu miejsce na załamania? dziewczyno! Owszem sa dzieci, którym nie ma sensu dawac smoczka, bo się go nie domagaja, odruch ssania zaspokoajaja przy cysiu i uspokojenie ich bez smoczka to żadna filozofia, ale kiedy tak nie jest-nie rób sobie żadnych wyrzutów. Ja sądzę, że odmowa smoczka jest większą krzywda niz jego dawanie ( już setki lat temu mamy dawały dzieciom coś do possania, np. kawałek materiału).
    ada i miki-20 maj 2003

    #300820

    Anonim

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    teraz Sonia jest malutka i na pewno uspokaja sie przy cycusiu… ale co za pol roku? w sklepie, banku czy gdziekolwiek? przeciez nie wszedzie mozesz sobie pozwolic na uspokojenie placzacego dziecka cycusiem (nie mylic z karmieniem);
    Krzycho jest dzieckiem smoczkowym i jak najbardziej jestem za smokiem… choc przed porodem myslalam, ze uda sie wychowac synka bez niego; rzeczywistosc jest zazwyczaj inna niz nasze wyobrazenie o macierzynstwie…

    [i]Ewa i Krzyś (7,5 mies.)



    #300821

    lea

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    Ja sięnie dziwię, ze dziecko po całodziennym śnie wieczorem już nie chciało spać… a smoczek jako porażka? U nas był on po 1. miesiącu przy kolce wielką pomocą, bardzo go sobie chwalę szczególnie że Mateusz wcale nie jest od niego uzalezniony, dostaje go dosłownie co kilka dni i nie traktuje wyjątkowo – pomaga nam własnie przy trudnym usypianiu, czyli bardzo rzadko jest potrzebny… spokojnie, ja też przy pierwszym podaniu czułam się, jakbym oszukiwała dziecko… ale szczerze, zobaczysz, jak dziecko będzie niedługo pakowało do buzi wszystko, łącznie z największymi zabawkami… czymże przy tym jest mały smoczek podany raz na kilka dni?

    Lea i Mateuszek (14.03.03)

    #300822

    czarna1

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    oczywiscie, ze nie jeste jedyna….Pawełek wprawdzie za smokiem nie przepadał, ale jak chciał- to dostawał….nie widze w tym nic złego…w kazdym razie nie wpłynęlo to na niego w jakis negatywny sposób, nie zakłócilo rytmu ssania…

    Magda i Pawełek ur. 29.11.2002

    #300823

    kas

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    Ja też byłam przeciwniczką smoczka. zagorzałą. POstanowiłam, że moje dziecko poradzi sobie bez tego. I co? Tak się złożyło, że smoczka i tak nie mogę Zuzce dawać ze wzgledu na rozszczep podniebienia i dużo bym dała, żebym mogła. Czasem płakać mi się chciało jak patrzyłam na to moje niedossane dziecko, które wszystko chciało (i w sumie wciąż chce, tyle, że teraz już wolno jej jeść gryzaczki) włożyć do buzi i ssać, ssać, ssać. Czasem dawałam jej na chwilkę własny palec. Chyba lepszy smoczek niż płacz, czyż nie tak???
    POzdrawiam
    Pozdrawiam

    Kaśka mama Zuzanki (16.10.2002)

    #300824

    kiuik

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    wyobraz sobie ze jas dostal smoka juz w 4 dobie zycia…mial zoltaczke i musial lezec calymi dniami pod lampami a ja nie moglam go b dlugo karmic – ssal glownie zeby sie najesc a potem znow na lampy 🙁 a tam – plakal strasznie…w koncu nie wytrzymalismy maz pzywiozl mi smoczek do szpitala – szlam z tym smoczkiem do niego jak na sciecie czulam sie okropnie ale jas sie uspokoil i spal slicznie, a ja potem przeszlam rozmowe z pania dr (pediatra) ktora mi powiedziala ze smoczek to nic zlego i ze wcale nie zaburzy ssania i tak sie tez stalo – z karmieniem do dzis nie mam zandych problemow – jas jest dzieciem (jak a razie) cycuszkowym tylko i wylacznie a smoka uzywamy tylko do zasypiania i to tez nie zawsze, ostatnio jakos tak radko…
    uszy do gory 🙂

    kiuiczycaZjasiemUboku (21.02)



    #300825

    angel22

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    Ja mam tak raz na dobe (karmienie, ktore przeciaga sie do 3h z przerwami na odbijanie, noszenie i usypianie). Normalnie malutka spi 3-4h czasami 5-6 ale wlasnie raz (zazwyczaj rano …. dzis od 7.30 do teraz) nie moze sie jakby najesc a mnie cycki juz wychodza bokiem :-)) Z ta roznica ze ja juz jej smoka probowalam dawac w szpitalu ale ona nie chce…nie chodzi u niej o odruch ssania ale o zarcie. Smoczka nie toleruje i wypluwa. Nie przejmuj sie ze jej dajesz….to nic zlego, zasnie i wyciagniesz. Mi 2 razy sie udalo ja tak uspic….Pozdrawiam….

    Sylwia i Wiktoria (20 lipca)

    #300826

    ave

    Re: Poniosłam pierwszą porażkę

    Oj ja też się zapierałam że nigdy nie dam smoka, ale nasza mała tak się drze w kapieli że właśnie wtedy jej dajemy. Dzięki temu kapiel nie jest stresujaca dla niej i dla nas. Biorę też smoka na dwór, bo czasami jak mała się obudzi a jestem za daleko od domu to muszę ją jakoś uspokoić zanim dojadę. Będę też go brała na szczepienia. Po za tymi wyjątkowymi sytauacjami nie używam i obym nie musiała, bo też tego nie cierpię.

    ave + Nikola! – ur. 02.07.2003 !!!

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close